piątek, 20 października
facebook
google

Czy Polacy to tylko oszuści?

NIE. Z założenia jesteśmy ludźmi uczciwymi. Dlaczego zatem, urzędnikom naszego państwa nie wystarczy nasze słowne lub pisemne oświadczenie w każdej sprawie? Dlaczego ważniejsze od naszego słowa są papierowe "pseudo-dokumenty", tak naprawdę możliwe do sfabrykowania, czyli wytworzenia przez przeciętnie zdolnego grafika wraz z należnymi pieczątkami i podpisami?

Kilka lat temu mój syn brał udział w organizowaniu firmy dla Szwedów. "Spółka-córka" miała tą sama nazwę jak "spółka-matka" w Szwecji. Szwed nie miał żadnych pieczątek, bo nie wiedział, że "takie coś" w ogóle istnieje. Za to miał masę kłopotów w Polsce, bo wszędzie gdzie chciał coś załatwić mówili: "No dobrze, podpis jest, ale gdzie pieczątka?". Z początku myślał, że chodzi może o jakieś znaczki więc mówił, że on to pismo sam przywiózł do urzędu "not by post, then the stamp is not needed". W pewnym ważnym urzędzie nie pomogły żadne tłumaczenia więc pracownik "przygotował" odpowiedni dokument w programie Word (z pieczątką oczywiście), Szwed podpisał i urząd to przyjął bez zająknięcia. Takich absurdów mamy wiele. Zaczynamy sobie je uświadamiać gdy skonfrontujemy naszą rzeczywistość z tym co jest w innych krajach. Przywykliśmy (niestety) do nich i już nas nie rażą. To jest osłabiające.

Kazimierz Jerzy Chwaliński

© 2012 msp-24