piątek, 20 października
facebook
google

Grudzień 2013

31.12.2103

Chcesz odliczyć 100 procent VAT-u? Prowadź ewidencję

Do pełnego prawa do odliczenia VAT-u od samochodu osobowego niezbędna będzie ewidencja przebiegu pojazdu, wykazująca jego wykorzystanie wyłącznie na cele firmowe, lub używanie samochodu specjalistycznego. Przedsiębiorcy, którzy wykorzystują auto również na cele prywatne, będą mogli odliczyć połowę VAT-u, ale zarówno od ceny zakupu samochodu, jak i paliwa.

Resort finansów przekazał do konsultacji społecznych projekt zmiany ustawy o podatku od towarów i usług, który ma wprowadzić do polskiego porządku prawnego nowe zasady odliczania VAT-u przy zakupie samochodów osobowych oraz innych wydatków z nimi związanych, zgodne z uzyskaną decyzją derogacyjną Rady Unii Europejskiej.

Dzięki temu właściciele firm, w których ze względu na profil działalności nie jest potrzebny ani samochód specjalistyczny, ani ciężarowy, nie będą już dyskryminowani brakiem możliwości pełnego odliczenia VAT-u. Możliwość pełnego odliczenia będzie jednak dotyczyła tylko tych przypadków, w których auto będzie wykorzystywane wyłącznie na cele firmowe. W sytuacji, gdy użytkowanie będzie mieć charakter mieszany - częściowo na potrzeby firmowe, częściowo osobiste, ma przysługiwać ograniczone prawo do odliczenia - 50% VAT-u zarówno na etapie zakupu samego samochodu, paliwa, jak również innych wydatków związanych z eksploatacją samochodu.

Dwie drogi do pełnego odliczenia

Od samego początku wątpliwości budziło to, w jaki sposób zostanie określone użytkowanie samochodu wyłącznie do celów działalności gospodarczej. Projektodawcy przyjęli dwa założenia. Po pierwsze okoliczności wykorzystania tych pojazdów do celów działalności, które miałyby być potwierdzone obowiązkową ewidencją przebiegu, prowadzoną dla danego samochodu, mają wykluczać możliwość wykorzystania ich do celów niezwiązanych z działalnością gospodarczą. Druga opcja dotyczy samochodów(pojazdów), których konstrukcja wyklucza możliwość ich użycia do celów niezwiązanych z działalnością gospodarczą lub powoduje, że zakres takiego użycia jest nieistotny. Jednocześnie projekt zakłada pewne sytuacje, w których prowadzenie ewidencji nie będzie niezbędne, jak np. dla samochodów przeznaczonych wyłącznie do oddania w odpłatne używanie w ramach umowy najmu.

Utrapienie z ewidencją

Niestety, resort finansów nie zdecydował się na przyjęcie założenia, że samochodem wykorzystywanym wyłącznie na potrzeby działalności gospodarczej jest auto, wpisane do ewidencji środków trwałych i amortyzowane (zgodnie bowiem z definicją ustaw podatkowych aby samochód stanowił środek trwały to poza wymogiem okresu używania dłuższym niż rok, musi stanowić własność lub współwłasność podatnika, nabytą lub wytworzoną we własnym zakresie, kompletną i zdatną do użytku w dniu przyjęcia do używania a dodatkowo niezbędne jest wykorzystywanie przez podatnika na potrzeby związane z prowadzoną przez niego działalnością gospodarczą; ewentualnie może być oddany do używania na podstawie umowy najmu, dzierżawy lub umowy leasingu).

Takie rozwiązanie jest przyjęte na gruncie podatków dochodowych, w których przedsiębiorcy mają dwie możliwości rozliczenia wydatków związanych używaniem samochodu na potrzeby firmowe - albo jest to samochód stanowiący środek trwały i w takiej sytuacji do kosztów uzyskania przychodów zalicza się z reguły wszystkie wydatki związane z zakupem czy eksploatacją samochodu, albo samochód nie jest wprowadzony do środków trwałych firmy i wszelkie koszty związane z używaniem takiego auta można rozliczyć ale do limitu wynikającego z tzw. kilometrówki, której wysokość jest ustalana na podstawie prowadzonej ewidencji przebiegu pojazdu.

Jeżeli projektowane zmiany wejdą w życie, powstanie więc sytuacja, w której przedsiębiorcy z jednej strony będą mogli rozliczyć podatek dochodowy od takiego samochodu bez konieczności prowadzenia ewidencji przebiegu pojazdu (zakładając, że jest to środek trwały firmy), z drugiej do tego samego samochodu, co do którego istnieje domniemanie na gruncie podatku dochodowego, że jest w pełni wykorzystywany tylko na potrzeby prowadzonej działalności gospodarczej, przedsiębiorca będzie musiał prowadzić ewidencję przebiegu.

Rozwiązanie to mogłoby być niekłopotliwe dla tych przedsiębiorców, którzy prowadzą ewidencję przebiegu dla celów podatku dochodowego bowiem projekt zakłada możliwość wykorzystania jej na potrzeby odliczenia VAT-u. W praktyce jednak są to właśnie te samochody, które z reguły są wykorzystywane w trybie mieszanym albo nie stanowią własności przedsiębiorcy (np. pożyczony od rodziny).

Katarzyna Rola-Stężycka, Tax Care

 

1 stycznia 2014 r. rusza program "Mieszkanie dla Młodych"

Program „Mieszkanie dla młodych” formalnie wystartuje 1 stycznia 2014 roku, natomiast wnioski kredytowe będzie można złożyć 2 stycznia, pod warunkiem, że banki będą również przygotowane. Z programu najtrudniej będzie skorzystać młodym ludziom z małych miejscowości, gdzie jest niewielki wybór nieruchomości spełniających kryteria rządowego programu.

– Zainteresowanie banków programem jest bardzo duże – mówi Michał Krajkowski, główny analityk DK Notus. – Kilkanaście z nich wyraziło zainteresowanie przystąpieniem do tego programu, więc już w pierwszych dniach nowego roku będzie można z niego skorzystać przynajmniej w kilku bankach.

Eksperci przestrzegali, że ograniczenie programu „Mieszkanie dla młodych” tylko do rynku pierwotnego spowoduje, że będzie on funkcjonował jedynie w dużych aglomeracjach, gdzie rynek deweloperski jest w pełni rozwinięty. – Nie wszędzie program będzie funkcjonował w praktyce. Formalnie skorzystają z niego kupujący na rynku pierwotnym, więc w praktyce wyłączone z niego będą małe miejscowości. Tam rynek pierwotny nie funkcjonuje, bo deweloperzy nie budują. Jest bardzo dużo powiatów, gdzie w minionym roku nie było żadnego pozwolenia na budowę budynku wielorodzinnego – wyjaśnia Michał Krajkowski.

Dostępność mieszkań jest ograniczona także w dużych miastach. – W Krakowie, we Wrocławiu i w Warszawie dostępność waha się pomiędzy 10-15 proc. – tylko tyle mieszkań z rynku pierwotnego kwalifikuje się do tego programu. Zatem oddziaływanie „MdM” w tych miastach będzie zdecydowanie mniejsze niż na przykład w Łodzi, gdzie połowa zasobu mieszkaniowego rynku pierwotnego kwalifikuje się do programu – twierdzi Michał Krajkowski.

Na rządową dopłatę można liczyć przy zakupie mieszkania na rynku pierwotnym do 75 m2 lub domu jednorodzinnego do 100 m2, albo odpowiednio do 85m2 i 110 m2, jeżeli nabywca wychowuje minimum trójkę dzieci. – W dużych miastach - jak Gdańsk, Łódź, Gdynia - program na pewno będzie miał duże znaczenie, dostępność mieszkań jest spora i deweloperzy muszą się liczyć z tymi dopłatami. Może to spowodować częściowe, przynajmniej w tych lokalizacjach, przesunięcie klientów i ich zainteresowania z rynku wtórnego na rynek pierwotny – prognozuje analityk.

Wchodząca od stycznia w życie Rekomendacja S nakłada obowiązek posiadania wkładu własnego przy zakupie nieruchomości na kredyt. W 2014 roku wyniesie co najmniej 5 proc., rok później będzie to co najmniej 10 proc., w 2016 r. – 15 proc., a od 2017 r. – 20 proc. – Dopłata z programu ten wymóg Rekomendacji S będzie uzupełniać. Ktoś, kto nie ma środków na wkład własny, będzie mógł otrzymać kredyt na zakup nieruchomości na rynku pierwotnym, bo dopłata ze Skarbu Państwa, czyli 10-15 proc., będzie traktowana jako wkład własny – mówi Michał Krajkowski.

 

Od jutra wzrośnie płaca minimalna

Od 1 stycznia 2014 r. minimalne wynagrodzenie za pracę wzrośnie o 80 zł i wyniesie 1680 zł brutto - wynika z rozporządzenia Rady Ministrów z połowy września. Oznacza to, że pensja pracownika zatrudnionego w pełnym wymiarze czasu nie może być niższa niż 1680 zł brutto.

Od 2014 r. wynagrodzenie pracownika w okresie jego pierwszego roku pracy będzie musiało wynosić co najmniej 1344 zł brutto - nie może być niższe niż 80 proc. płacy minimalnej. Z wysokością płacy minimalnej są powiązane także m.in. dodatek do wynagrodzenia za każdą godzinę pracy w porze nocnej - wynosi on 20 proc. stawki godzinowej wynikającej z minimalnego wynagrodzenia za pracę; z kolei odprawa pieniężna w przypadku zwolnień grupowych nie może przekroczyć 15-krotności minimalnego wynagrodzenia - w 2014 r. będzie to do 25,2 tys. zł.

Wysokość płacy minimalnej określa minimalne wynagrodzenie przysługujące pracownikowi za czas niewykonywania pracy z przyczyn dotyczących pracodawcy, tzw. postoju. Pracownik ma prawo do odszkodowania w wysokości nie mniejszej niż płaca minimalna za naruszenie zasad równego traktowania w zatrudnieniu oraz w przypadku rozwiązania przez pracownika umowy o pracę na skutek mobbingu.

Związkowcy chcą wyższej płacy minimalnej

Związki zawodowe podczas prac w Komisji Trójstronnej nie zgadzały się na proponowaną przez rząd wysokość płacy minimalnej: wzrost o 5 proc. (czyli o 80 zł) do wysokości 1680 zł. Według związkowców wynagrodzenie powinno wzrosnąć o 120 zł do 1720 zł. Pracodawcy akceptowali propozycję rządu. Pod koniec czerwca związki zawodowe zawiesiły swój udział w Komisji Trójstronnej. Wobec braku porozumienia na temat płacy minimalnej w Komisji Trójstronnej, w rozporządzeniu z 11 września Rada Ministrów ustaliła jej wysokość na 1680 zł brutto (w 2013 r. minimalne wynagrodzenie za pracę wynosiło 1600 zł brutto).

Ustawa o minimalnym wynagrodzeniu za pracę przewiduje, że Komisja Trójstronna powinna do 15 lipca uzgodnić wysokość minimalnego wynagrodzenia na następny rok. Jeżeli tego nie zrobi, to rząd - do 15 września - ustala wysokość minimalnego wynagrodzenia w drodze rozporządzenia.

 

Finansowanie biznesu emisją akcji

Prowadzenie biznesu w formie spółki komandytowo-akcyjnej może opłacić się przedsiębiorcom, którzy na realizację pomysłu nie mają wystarczających funduszy – jako jedyna ze spółek osobowych emituje akcje. Od nowego roku zmieni się jednak sposób jej opodatkowania – spółka staje się podatnikiem CIT.

Spółka komandytowo-akcyjna stoi na pograniczu spółek osobowych i kapitałowych – z jednej strony posiada wiele cech spółki komandytowej, z drugiej zaś rozwiązań właściwych dla spółki akcyjnej. Ta hybryda ma unikatowy sposób nabywania kapitału poprzez emisję akcji. Inaczej też niż w przypadku innych spółek handlowych do zawarcia jej potrzebna jest nie umowa, a statut, i to w formie aktu notarialnego. S.K.A. nie posiada osobowości prawnej, ale w ramach zdolności do czynności prawnych może zaciągać zobowiązania. Podobnie jak w przypadku spółki komandytowej, wspólnicy pełnią w spółce zupełnie inne funkcje.

Biznesem zarządza komplementariusz

Wspólnikami spółki komandytowo-akcyjnej są komplementariusze i akcjonariusze. Co do zasady jedynie komplementariusze odpowiadają całym swoim osobistym majątkiem za zobowiązania spółki. To oznacza, że akcjonariusze są wyłączeni z odpowiedzialności za zobowiązania spółki. Podczas, gdy komplementariusz zarządza i reprezentuje spółkę na zewnątrz, akcjonariusz pozostaje inwestorem pasywnym, który objął lub nabył akcje emitowane przez spółkę i który obowiązany jest do wniesienia wkładu. Co wyróżnia S.K.A. od innych spółek, wspólnicy porozumiewają się na walnym zgromadzeniu, a czasem i poprzez radę nadzorczą.

Na start 50 000 zł

Założenie działalności gospodarczej w takiej formie jest korzystne w przypadku, gdy wspólnicy marzą o sfinansowaniu kapitałochłonnego pomysłu, a nie dysponują środkami na jego realizację. Podczas gdy akcjonariusze wypełniają braki kapitałowe, komplementariusze nadal posiadają decydujący wpływ na działania spółki. Trzeba jednak dysponować kapitałem zakładowym w wysokości 50 000 zł. Jak wszystkie spółki osobowe S.K.A. powstaje z chwilą wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego. W zawartym w formie aktu notarialnego statusie spółki, firma spółki musi posiadać nazwisko co najmniej jednego komplementariusza oraz dodatkowe oznaczenie spółka komandytowo-akcyjna lub skrót S.K.A..

Od nowego roku S.K.A. podatnikiem CIT

Wspólnicy spółki komandytowo-akcyjnej są podatnikami podatku dochodowego od osób fizycznych. Niestety, od nowego roku spółka ma się stać podatnikiem CIT-u – zmianę tę wprowadza uchwalona w listopadzie nowelizacja ustaw podatkowych – wspólnicy natomiast będą opodatkowani od faktycznie wypłaconego zysku.

Pocieszające może być jedynie to, że w komisyjnej wersji projektu pojawiły się modyfikacje przepisów przejściowych dotyczących S.K.A. Utrzymana została zasada, że spółki komandytowo-akcyjne z rokiem obrotowym rozpoczynającym się w 2013 r. i kończącym się w 2015 r. do końca przyjętego roku obrotowego nie będą podatnikami CIT. W nowej wersji znalazły się korzystniejsze przepisy międzyczasowe dla S.K.A., której rok obrotowy kończy się po 31 grudnia 2013 r., a więc np. 30 czerwca 2014 r. - będzie mogła utrzymać dotychczasowe zasady opodatkowania do zakończenia swojego roku obrotowego. Oznacza to, że do tego czasu nie będzie podatnikiem CIT.

Katarzyna Miazek, Tax Care

 

30.12.2013

Na nadchodzący rok fiskus przygotował wiele zmian dla firm

Na nadchodzący rok fiskus przygotował przedsiębiorcom kilka istotnych zmian dotyczących VAT i podatku dochodowego. Złe wieści dla firm działających w formie spółek komandytowo-akcyjnych - stracą zwolnienie, z którego mogły korzystać w ostatnich latach.

Najważniejsza zmiana podatkowa w CIT dotyczy objęcia tym podatkiem spółek komandytowo-akcyjnych (SKA). Zgodnie z przepisami, które zaczną obowiązywać od 2014 roku, dochód wypracowany przez takie spółki będzie opodatkowany na zasadach analogicznych, jak w przypadku spółek kapitałowych. Oznacza to, że podatek zostanie nałożony na poziomie spółki według stawki 19 proc. Opodatkowane też (również stawką 19 proc.) będą zyski wspólników otrzymywane od firmy np. w postaci dywidendy.

Od zasady tej są wyjątki

Jak poinformowała menadżer ze spółki Crido Taxand Agnieszka Wnuk, jeśli rok obrotowy spółki nie kończy się 31 grudnia 2013, spółka została założona przed 12 grudnia 2013 r. lub jej rok obrotowy został zmieniony przed tą datą, to podlega ona dotychczasowym (preferencyjnym) regulacjom do końca trwania ich obecnego roku obrotowego.

W innej sytuacji będą SKA powstałe po 11 grudnia 2013 r., w których rok obrotowy rozpoczęty w 2013 r. nie kończy się w dniu 31 grudnia 2013 r. lub w których dokonano zmiany roku obrotowego po 11 grudnia 2013 r. Takie spółki będą musiały na dzień 31 grudnia 2013 r. zamknąć księgi rachunkowe i sporządzić sprawozdanie finansowego. Ich pierwszy rok podatkowy rozpocznie się 1 stycznia 2014 r. i będzie trwał do końca przyjętego roku obrotowego.

Istotne zmiany czekają od 1 stycznia 2014 r. podatników VAT

Zgodnie z nowymi przepisami obowiązek podatkowy będzie powstawał co do zasady z chwilą dokonania dostawy towarów lub wykonania usługi. Obecnie moment powstania obowiązku podatkowego powiązany jest z chwilą wystawienia faktury, choć od tej zasady jest wiele wyjątków.

Wprowadzono odstępstwa od reguły, która mówi, że jeżeli przed dokonaniem dostawy towaru, bądź wykonaniem usługi firma otrzymała całość lub część płatności (m.in. przedpłatę, zaliczkę, zadatek), to obowiązek podatkowy powstaje z chwilą jej otrzymania w odniesieniu do otrzymanej kwoty (utrzymanie dotychczasowej zasady). Wyjątki będą dotyczyć m.in. najmu, dzierżawy, leasing, dostaw energii, usług telekomunikacyjnych, dostarczania wody. W przypadku tych świadczeń obowiązek podatkowy będzie powstawał z chwilą wystawienia faktury ostatecznej, nie później jednak niż z upływem terminu płatności.

Zmienią się też zasady fakturowania

Przepisy, które do tej pory były w rozporządzeniach, znajdą się w ustawie. Zmieni się termin wystawienia faktury. Będzie to nie później niż 15. dnia miesiąca od zakończenia miesiąca, w którym dokonano dostawy towarów lub wykonano usługę.

W przypadku zaliczek - nie później niż 15. dnia miesiąca od zakończenia miesiąca, w którym otrzymano zaliczkę. Będzie możliwość wystawiania faktur przed dokonaniem dostawy lub wykonaniem usługi, a także przed otrzymaniem zaliczki, zadatku czy raty (termin ten ograniczono do 30 dni przed dostawą lub otrzymaniem zaliczki).

Zmiany dotyczące fakturowania oznaczają w praktyce wydłużenie terminu na wystawienie faktury, umożliwienie wystawienia wszystkich faktur za dany miesiąc w jednym dniu, wprowadzenie możliwości wystawiania faktur zbiorczych, które obejmą transakcje z całego miesiąca kalendarzowego.

Nowelizacja przewiduje też zmiany dotyczące zasad określania podstawy opodatkowania czy obniżania podstawy opodatkowania, a także odliczenia podatku naliczonego w przypadku nabycia towarów i usług, tzw. wewnątrzwspólnotowego nabycia oraz importu.

Zmienią się zasady opodatkowania sprzedawanych przez firmy towarów, wykorzystywanych do czynności opodatkowanych VAT. Sprzedaż takich towarów (maszyn czy samochodów używanych przez firmę) będzie podlegać opodatkowaniu VAT, nawet jeśli przy ich zakupie przedsiębiorca nie skorzystał z odliczenia VAT-u.

Samochody

Od 1 stycznia 2014 r. na polski rynek wrócą samochody "z kratką". Firmy kupujące takie auta będą miały prawo do odliczenia 100 proc. VAT zawartego w ich cenie. W przypadku pozostałych samochodów osobowych wykorzystywanych w działalności gospodarczej podatnik będzie mógł odliczać 60 proc. VAT zapłaconego przy zakupie, nie więcej jednak niż 6 tys. zł.

Ograniczenie to nie będzie dotyczyć tzw. vanów oraz pikapów, a także m.in. pojazdów o ładowności większej niż 500 kg, które na podstawie świadectwa homologacji zostaną uznane za pojazdy inne niż osobowe.

Ministerstwo Finansów planuje jednak w trakcie roku wprowadzenie zmian w odliczeniach VAT od samochodów osobowych kupowanych przez firmy. Komisja Europejska zgodziła się niedawno, by polscy podatnicy mogli odliczać połowę VAT zawartego w cenie samochodów, które nie w pełni wykorzystują w celach biznesowych. To samo dotyczyłoby odliczania VAT zawartego w cenie wydatków związanych z eksploatacją samochodów, takich jak wydatki na paliwo, naprawy, przeróbki, montaż. Dziś można odliczać cały VAT zawarty w cenie tych wydatków, z wyjątkiem paliwa, od którego w ogóle nie przysługuje obecnie prawo do odliczenia VAT.

 

27.12.2013

Skarbówka otrzyma szerszy dostęp do danych nt. podatników

Urzędy skarbowe otrzymają wyraźnie szerszy dostęp do danych bankowych. Katalog informacji, o które mogą wnioskować, zostanie poszerzony m.in. o identyfikację tytułów operacji finansowych oraz nadawców i odbiorców wpłat – wynika z nowej wersji projektu założeń do tzw. dużej nowelizacji Ordynacji podatkowej.

"Działające w Polsce banki inne instytucje finansowe mają obecnie szerszy obowiązek informacyjny wobec obcych władz podatkowych (w zakresie wynikającym z umów o unikaniu podwójnego opodatkowania w związku art. 82 3 Ordynacji podatkowej) niż wobec polskich organów podatkowych. Polska administracja podatkowa może uzyskać szersze dane z zagranicznych banków niż z polskich banków i instytucji finansowych" – czytamy w projekcie.

Jak wynika z projektu, organy podatkowe będą mogły pozyskiwać informacje na temat posiadanych przez banki pełnomocnictw do dysponowania rachunkami bankowymi, liczbie pełnomocnictw, obrotach i stanie rachunków (wraz z podaniem wpływów i obciążeń rachunków, dat ich dokonania oraz tytułów, a także odbiorców i nadawców).

Wprowadzone zostaną ponadto regulacje umożliwiające uzyskiwanie informacji o wysokości zobowiązań wynikających z umów kredytowych i umów pożyczki. Katalog poszerzony będzie także o dane dotyczące celów, na jakie udzielono takich pożyczek i kredytów. Co ciekawe, w Ordynacji znajdą się również zapisy pozwalające na uzyskanie informacji o przepływie środków pieniężnych, przesyłanych za pomocą przekazów pieniężnych. Tak jak w poprzednich przypadkach, także tutaj chodzi o dane dotyczące wysokości przekazu, daty jego dokonania oraz nadawcy i odbiorcy.

Do Ordynacji trafić mają też wyraźne zapisy nakładające na polskie organy administracji obowiązek udzielania posiadanych informacji na wniosek organów podatkowych. Takie przepisy zawierają już obecnie ustawa o kontroli skarbowego oraz ustawa o postępowaniu egzekucyjnym w administracji, ale w Ordynacji podatkowej podobnych zapisów nie ma.

„Ułatwi to zwalczanie szarej strefy, szczególnie w handlu internetowym i ukrywania dochodów. Tak jak obecnie informacje bankowe będą mogły być udostępniane urzędom skarbowym tylko w toku postępowania podatkowego i po wyczerpaniu możliwości uzyskania tych danych bezpośrednio od podatnika” – przekonuje resort finansów.

Nowe regulacje będą dotyczyły również spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych (SKOK). Wprowadzenie zmian przewidują założenia (z 2 grudnia 2013 r.) projektu ustawy o zmianie ustawy – Ordynacja podatkowa oraz niektórych innych ustaw. Przepisy rozszerzające dostęp urzędów do danych bankowych mają wejść w życie 3 miesiące po ogłoszeniu nowelizacji w Dzienniku Ustaw.

 

Najwyższe dotacje unijne na badania i innowacje

Nowy unijny projekt „Horyzont 2020”, czyli najnowszy program badań i innowacji zostanie znacznie dofinansowany w ciągu pierwszych dwóch lat. Unia chce przeznaczyć na badania nawet 15 mld euro celem wsparcia projektów promujących zatrudnienie.

Wraz z ogłoszeniem pierwszych zaproszeń do składania wniosków w ubiegłym tygodniu rozpoczęła się realizacja programu „Horyzont 2020”. W ciągu najbliższych siedmiu lat w ramach programu udostępnionych zostanie 80 mld euro. Pieniądze te trafią do uniwersytetów, organizacji badawczych i przedsiębiorstw, aby pomóc im w finansowaniu nowych, innowacyjnych produktów i usług w dziedzinie badań i rozwoju. Inwestycje te mają pobudzić europejską gospodarkę opartą na wiedzy, wspierać odkrycia naukowe i tym samym pomóc Europie dotrzymać kroku konkurencji na arenie światowej.

Stymulowanie innowacji i wzrostu gospodarczego

Program ma przyciągnąć inwestycje prywatne, a finansowanie początkowe powinno sprzyjać dokonywaniu przełomowych odkryć technologicznych i przyczynić się do transferu innowacyjnych pomysłów z laboratoriów na rynek. Konkursy na projekty planowane w latach 2014-15 przewidują kwotę 500 mln euro przeznaczoną dla małych i średnich przedsiębiorstw.

Po raz pierwszy Komisja wyznaczyła priorytety finansowania na najbliższe dwa lata. Ma to na celu jasne określenie kierunku polityki UE w dziedzinie badań. Działania podejmowane w latach 2014-2015 będą skupiać się na dwunastu obszarach – wśród nich znalazły się między innymi: spersonalizowana opieka zdrowotna, bezpieczeństwo cyfrowe i inteligentne miasta.

W ramach programu naukowcy będą mogli uzyskać granty Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych, a młodzi badacze ubiegać się o stypendia. Finansowanie ma wspierać takie branże przemysłu jak technologie informacyjno-komunikacyjne, nanotechnologia, zaawansowana produkcja przemysłowa, robotyka, biotechnologia i przemysł kosmiczny. Inne obszary, takie jak zdrowie, rolnictwo, energia i transport będą finansowane z budżetu przeznaczonego na sprostanie wyzwaniom społecznym.

Łatwiejszy dostęp do finansowania

Co najmniej 60 proc. łącznego budżetu programu „Horyzont 2020” będzie przeznaczonych na wspieranie zrównoważonego rozwoju, a co najmniej 35 proc. – na projekty związane ze zmianami klimatu. Uproszczono również procedurę składania wniosków. Dzięki temu uczestnicy będą mogli liczyć nas szybkie decyzje w sprawie finansowania i skoncentrować się na szybkim realizowaniu nowych projektów.

 

23.12.2013

Składki ZUS 2014: Nowi przedsiębiorcy zapłacą o 5 proc. więcej

Prowadzące działalność gospodarczą osoby zapłacą w przyszłym roku nieco wyższe składki ZUS. W porównaniu do 2013 r. składki będą wyższe o przeszło 1 proc. Na większy wydatek muszą natomiast szykować się nowi przedsiębiorcy – tzw. „mały ZUS” wzrośnie bowiem o 5 proc.

Przedsiębiorcy, którzy prowadzą działalność dłużej niż przez 2 lata, płacą składki w wysokości zależnej od prognozowanej miesięcznej płacy na rok kolejny. W ustawie budżetowej zapisano, że będzie to 3764 zł. Podstawa wymiaru składek to z kolei 60 proc. tej sumy (2258,40 zł). Miesięcznie składki (wliczając w to także składkę wypadkową) wyniosą więc 775,76 zł (wzrost o 10,51 zł względem 2013 r.).

Wyraźnie więcej zapłacą nowi przedsiębiorcy, płacący składki na preferencyjnych zasadach przez pierwsze 24 miesiące działalności (tzw. mały ZUS). Podstawą wymiaru składek jest w tym przypadku 30 proc. płacy minimalnej, która wzrośnie z 1600 zł w 2013 do 1680 zł w roku 2014.

Podstawa wyniesie 504 zł, podczas gdy aktualnie wynosi 480 zł. W konsekwencji składki wyniosą łącznie 160,78 zł (obecnie 153,12 zł). Wzrośnie też wysokość składki zdrowotnej, ale na razie nie wiadomo jeszcze w jakim stopniu. Dane dotyczące dynamiki wzrostu przeciętnej płacy w sektorze przedsiębiorstw, od których zależy wysokość składki, zostaną bowiem opublikowane przez GUS dopiero w styczniu 2014 r. Prawdopodobnie składka zdrowotna wzrośnie o ok. 7-10 zł miesięcznie.

 

Sklepy mogą przekazać żywność bez VAT

W tym roku nie tylko producenci ale także właściciele sklepów mogą przyłączyć się do świątecznych akcji zbiórek żywności bez konieczności odprowadzania VAT-u. Takie darowizny dodatkowo można rozliczyć w kosztach uzyskania przychodu.

W okresie przedświątecznym ruszają liczne zbiórki żywności dla potrzebujących. Akcje te często nastawione są przede wszystkim na osoby, które robiąc zakupy chcą dokonać darowizny z myślą o potrzebujących, jednak nic nie stoi na przeszkodzie by swojego wsparcia na szerszą skalę udzielił także przedsiębiorca. Tym bardziej, że wiąże się to z korzystnymi rozwiązaniami podatkowymi. Do końca września przedsiębiorcy inni niż producenci, którzy chcieli dokonać darowizny produktów spożywczych musieli liczyć się z koniecznością naliczenia VAT-u, gdy na etapie nabycia przysługiwało im prawo do odliczenia. Od 1 października br. ze zwolnienia mogą korzystać wszyscy, spełniając ustawowe warunki.

Nieodpłatna dostawa towarów może być odpłatną

Opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług podlega między innymi odpłatna dostawa towarów, przez którą rozumie się przeniesienie prawa do rozporządzania towarami jak właściciel. Trzeba jednak pamiętać, że pojęcie to może obejmować także nieodpłatne przekazanie towarów należących do przedsiębiorstwa prowadzonego przez podatnika. Dotyczy to nie tylko przekazania lub zużycia towarów na cele osobiste przedsiębiorcy, ale także osób trzecich.

Mieszczą się w tym wszelkie darowizny, jeżeli tylko przedsiębiorcy na etapie nabycia tych towarów przysługiwało, w całości lub w części, prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego.

Możliwość przekazania artykułów spożywczych, w szczególności gdy zbliża się ich termin przydatności do spożycia, jest istotna ze względów społecznych. To właśnie te argumenty pozwoliły na przeforsowanie korzystnego rozwiązania, chociaż jest ono niezgodne z prawem europejskim.

Zwolnieniem objęte są produkty spożywcze, z wyjątkiem napojów alkoholowych o zawartości alkoholu powyżej 1,2% oraz napojów alkoholowych, będących mieszaniną piwa i napojów bezalkoholowych, w których zawartość alkoholu przekracza 0,5%.

Nieodpłatne przekazanie żywności bez VAT-u

Oznacza, to że przekazując nieodpłatnie np. odzież przedsiębiorca powinien taką czynność opodatkować (oczywiście, jeżeli wcześniej przysługiwało mu prawo do odliczenia). W takim przypadku podstawą opodatkowania jest cena nabycia towarów (bez podatku), a gdy nie ma ceny nabycia, koszt wytworzenia, określone w momencie dostawy tych towarów. W innej sytuacji są jednak przedsiębiorcy przekazujący żywności, dla których zostało przewidziane zwolnienie.

Przekazanie tylko na rzecz organizacji pożytku publicznego

Pozwala ono na przekazanie wyprodukowanej żywności bez konieczności naliczania podatku, chociaż na etapie nabycia przedsiębiorca dokonał odliczenia VAT-u. Żeby jednak bezpiecznie przekazać żywność i skorzystać ze zwolnienia, przedsiębiorcy muszą zwrócić uwagę komu ją przekazują. Obowiązku naliczania podatku nie ma bowiem tylko wtedy, gdy darowizna trafi do organizacji pożytku publicznego, w rozumieniu ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie z przeznaczeniem wyłącznie na cele działalności charytatywnej prowadzonej przez te organizacje. Taki status mają między innymi Banki Żywności.

Wykorzystanie produktów trzeba będzie sprawdzić

Przedsiębiorcy, którzy przekazują nieodpłatnie żywność i chcą skorzystać ze zwolnienia muszą prowadzić szczegółową dokumentację, potwierdzającą dokonanie dostawy na rzecz organizacji pożytku publicznego, z przeznaczeniem na cele działalności charytatywnej.

Dodatkowo należy zweryfikować jeszcze faktyczne wykorzystanie przekazanych organizacji towarów. Jeżeli nastąpi ono na inne cele niż cele działalności charytatywnej prowadzonej przez tę organizację, nie można zastosować zwolnienia.

Tak samo możliwość skorzystania ze zwolnienia została wyłączona w sytuacji, gdy określenie przeznaczenia otrzymanych przez organizację pożytku publicznego towarów nie jest możliwe na podstawie prowadzonej przez tę organizację dokumentacji. Oznacza to, że przedsiębiorca przekazując nieodpłatnie żywność i chcąc bezpiecznie skorzystać ze zwolnienia musi nie tylko sprawdzić status takiej organizacji, ale także prowadzoną przez tę organizację dokumentację oraz faktyczne wykorzystanie przekazanej darowizny.

Dodatkowo można rozliczyć w kosztach

Niezależnie od powyższego zwolnienia na gruncie VAT-u, korzyść pojawi się jeszcze w podatku dochodowym. Darowizna może bowiem stanowić koszt uzyskania przychodu. Stanie się tak gdy przedmiotem darowizny jest żywność przekazywana organizacji pożytku publicznego z przeznaczeniem wyłącznie na cele działalności charytatywnej prowadzonej przez te organizacje (w tym zakresie są więc to te same założenia jak przy zwolnieniu VAT). Wtedy koszt podatkowy stanowi koszt wytworzenia lub cena nabycia produktów spożywczych.

Katarzyna Rola - Stężycka, Tax Care

 

20.12.2013

Zwrot podatku VAT: Urzędy skarbowe nadużywają władzy

Urzędy skarbowe często nadużywają swoich uprawnień poprzez wydłużanie terminu zwrotu podatku od towarów i usług. Eksperci Pracodawców RP apelują o wprowadzenie maksymalnego okresu, na jaki przedłużać można weryfikację rozliczeń.

Jak wynika z obecnych przepisów, skarbówka może przedłużyć termin zwrotu podatku VAT aż do momentu zakończenia procesu weryfikacji rozliczenia danego podatnika. W ustawie o VAT nie ma jednak wskazania maksymalnego czasu przedłużenia terminu zwrotu. Brakuje również katalogu przesłanek, na których opierać można stosowanie tego rozwiązania.

– Prowadzi to do sytuacji, w której zdarza się, że urzędy skarbowe nadużywają w tej kwestii swoich uprawnień. Wskazują na to zarówno sami przedsiębiorcy oraz ostatnie orzeczenia sądów administracyjnych, także jak i przekazane przez podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów Macieja Grabowskiego dane. Wynika z nich bowiem, że od stycznia do września 2013 r. urzędy skarbowe wypłaciły 180,6 mln zł odsetek z tytułu nieterminowych zwrotów w podatku od towarów i usług – tłumaczą eksperci Pracodawców RP.

Organizacja domaga się od rządu doprecyzowania ustawy o VAT, w tym głównie – dokładnego wskazania maksymalnego terminu przedłużenia zwrotu podatku. Jak zaznacza, tylko takie działanie może w obecnej sytuacji zmniejszyć skalę występowania nadużyć.

 

Centralny Rejestr Upadłości: będzie można sprawdzić kontrahenta w całej Unii

Po wejściu w życie nowych przepisów prawa restrukturyzacyjnego ruszy Centralny Rejestr Upadłości. Korzystanie z niego będzie bezpłatne.

Umożliwi on zapoznanie się z tym, na jakim aktualnie etapie znajduje się postępowanie wobec niewypłacalnej firmy. W bazie znajdą się przede wszystkim decyzje i orzeczenia wydawane w toku postępowania przez sądy upadłościowe.

Zasady, na jakich będzie działał elektroniczny serwis, pełniący funkcję Centralnego Rejestru Upadłości (CRU) określił zespół do spraw przygotowania projektów prawa restrukturyzacyjnego i naprawczego w projekcie założeń projektu ustawy – Prawo restrukturyzacyjne, którym wkrótce zajmie się rząd. Obowiązek tworzenia krajowych internetowych rejestrów upadłości przewidują przepisy unijne. Serwisy te mają być połączone za pomocą unijnego portalu, aby w ten sposób umożliwić uzyskanie informacji o postępowaniach upadłościowych toczących się w całej Unii Europejskiej.

Dostęp do tych informacji ułatwi przedsiębiorcy sprawdzenie kontrahenta, przede wszystkim tego, czy nie ma wobec niego złożonych wniosków o otwarcie postępowania układowego lub sanacyjnego, o ogłoszenie upadłości i czy nie zostały ustanowione zabezpieczenia nad jego majątkiem.

Autorzy projektu zaproponowali, aby oprócz oficjalnych obwieszczeń i ogłoszeń w procedurach restrukturyzacyjnych i upadłościowych, w portalu zamieszczano również inne istotne informacje, np. dane sądów upadłościowych, syndyków i biegłych, wykazy spraw upadłościowych z możliwością wyszukiwania, fakultatywne wzory pism i formularzy. Obligatoryjny do stosowania byłby jedynie wzór ostatecznego sprawozdania syndyka, który ma ułatwić porównywanie wyników poszczególnych postępowań upadłościowych oraz pracy syndyków.

CRU zawierałby też elektroniczne, półautomatyczne formularze: korzystając z nich można będzie przesyłać pisma zarówno tradycyjnie, jak i przez internet. Natomiast uczestnicy postępowań restrukturyzacyjnych i upadłościowych mogliby się za pośrednictwem platformy komunikować korzystając z e-zgłoszenia wierzytelności, elektronicznej listy wierzytelności, elektronicznego planu podziału, elektronicznej licytacji ruchomości, modułu komunikacji elektronicznej syndyk–sąd, lub uczestnik postępowania – sąd oraz modułu archiwizacji e-zgłoszeń.

Rejestr umożliwi też wprowadzenie nowych zasad doręczania postanowień uczestnikom postępowań restrukturyzacyjnych i upadłościowych. Obecnie o większości decyzji i orzeczeń dowiadują się z prasy lokalnej lub ogłoszeń zamieszczanych w Monitorze Sądowym i Gospodarczym, co dziś wydłuża procedury.

Trzy szybkie pytania do:
Sędziego Marcina Krawczyka, Przewodniczącego X Wydziału Gospodarczego dla spraw upadłościowych i naprawczych Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy w Warszawie. Członek Zespołu ds. nowelizacji prawa upadłościowego i naprawczego powołanego przez ministra sprawiedliwośc.

Powstanie ogólnopolski portal restrukturyzacyjny i upadłościowy. Powołany przez ministra sprawiedliwości zespół ds. nowelizacji prawa upadłościowego i naprawczego pracuje nad stworzeniem w internecie ogólnopolskiego portalu restrukturyzacyjnego i upadłościowego. Czemu ma on służyć?

Portal ma być jedynym miejscem zamieszczania obwieszczeń w toku prowadzonego postępowania. Dlatego korzystanie z niego ma usprawnić przebieg postępowań restrukturyzacyjnych i upadłościowych, ujednolicić praktykę sądów upadłościowych oraz ułatwić komunikowanie się sędziego-komisarza i sądu upadłościowego ze stronami postępowania, głównie z przedsiębiorcami. Umieszczanie informacji o treści orzeczeń (decyzji) w kompleksowym i dostępnym w internecie rejestrze pozwoli wszystkim uczestnikom i osobom zainteresowanym na bieżąco śledzić prowadzone postępowania. Natomiast wierzycielom upadłego ułatwi dodatkowo dostęp do informacji na temat konkretnego postępowania upadłościowego.

Jak wierzyciele skorzystają na uruchomieniu portalu?

Będą mieli dwie możliwości zgłaszania wierzytelności: w formie elektronicznej i tradycyjnej, przy całkowitej rezygnacji z konieczności przedkładania dokumentów dla udowodnienia istnienia wierzytelności. Będą jedynie musieli powołać się w zgłoszeniu na dowody np. z dokumentów. Tylko wówczas, gdy twierdzenia podane w zgłoszeniu wierzytelności nie będą znajdowały potwierdzenia w dokumentach upadłego, syndyk wezwie wierzyciela do przedłożenia dokumentów, które wskazał w zgłoszeniu.

Rejestr umożliwi też dostęp do wzorów pism i półautomatycznych elektronicznych formularzy np. wniosku dłużnika lub wierzyciela o ogłoszenie upadłości, zgłoszenia wierzytelności, sprzeciwu do ich listy, zarzutów do planu podziału, a także do informacji na temat składników majątkowych sprzedawanych przez syndyków, w tym cen i warunków sprzedaży. W rejestrze będzie można też przejrzeć wykaz dłużników, wobec których wniosek o ogłoszenie upadłości został oddalony z uwagi na brak środków na koszty postępowania upadłościowego, a także znaleźć informacje o złożonych przez dłużników wnioskach w przedmiocie zatwierdzenia układu w tzw. postępowaniu układowy uproszczonym.

Czy stworzenie rejestru przyspieszy przebieg postępowań przed sądami upadłościowymi?

Tak, ponieważ umożliwi dostęp do danych kontaktowych sądów upadłościowych, syndyków, biegłych. W dodatku skoro część postanowień sądu nie będzie doręczana uczestnikom postępowania w tradycyjny sposób, to wpłynie to na skrócenie czasu postępowania i zmniejszenie jego kosztów. Ułatwi to dostęp do treści wydawanych orzeczeń, co pozwoli na ujednolicenie praktyk sądów upadłościowych.

Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz, Dziennik Gazeta Prawna

 

19.12.2013

Nowości Podatkowe PwC

Przedstawiamy kolejne wydanie publikacji "Nowości Podatkowe PwC". W najnowszym numerze informujemy o następujących zagadnieniach, istotnych z punktu widzenia sektora MSP:

  • Decyzja Rady UE – ograniczenie odliczenia VAT od samochodów

Rada Unii Europejskiej wyraziła zgodę na polski wniosek o derogację przepisów w zakresie możliwości odliczenia VAT od samochodów, które są wykorzystywane zarówno do celów prywatnych, jak i do prowadzonej działalności gospodarczej.

  • Sprzedaż samochodu po leasingu – skutki w PIT

Sprzedaż samochodu, wykupionego uprzednio z umowy leasingu, nie będzie skutkować powstaniem przychodu z działalności gospodarczej, jeśli samochód ten od momentu wykupu był wykorzystywany wyłącznie do celów prywatnych podatnika.

  • Brak potwierdzenia odbioru korekty FV a prawo do odliczenia

Podatnik zachowuje prawo do obniżenia podstawy opodatkowania i podatku należnego w przypadku, gdy uzyskanie potwierdzenia odbioru faktur korygujących w rozsądnym terminie jest niemożliwe lub nadmiernie utrudnione.

  • Likwidacja majątku spółki osobowej a przychód w PIT

Otrzymanie środków pieniężnych z tytułu likwidacji spółki osobowej nie powoduje powstania przychodu po stronie byłego wspólnika.

Nowości podatkowe PwC (Nr 25, 18 grudnia)

 

Podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe w 2014r.

Minister Pracy i Polityki Społecznej wydał obwieszczenie w sprawie kwoty ograniczenia rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe w 2014r.

W obwieszczeniu, podpisanym 13 grudnia 2013r. przyjęto do jej ustalenia kwotę prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia. Ustalając podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe w 2014 r. należy pamiętać, że nie może być ona większa od kwoty 112.380 zł. czyli od trzydziestokrotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej na dany rok kalendarzowy - zgodnie z art. 19 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz. U. z 2013 r. poz. 1442). Od nadwyżki ponad tę kwotę nie pobiera się składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe.

Natomiast 60 % od kwoty prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia (wynoszącej 3.746 zł) stanowi kwota 2.247,60 zł będąca w 2014 r. minimalną podstawą wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe, dla osób prowadzących pozarolniczą działalność i osób z nimi współpracujących.

 

Kto wyłudza podatek, odpowiada za dwa przestępstwa naraz

Wyłudzający VAT może być skazany zarówno za przestępstwo skarbowe, jak i za przestępstwo prania brudnych pieniędzy - rozstrzygnął wczoraj w uchwale Sąd Najwyższy. Chodziło o właściciela śląskiej firmy handlującej złomem, który nie zapłacił ponad 1,6 mln VAT.

Proceder polegał na tym, że mężczyzna polecał kilku innym osobom zakładanie firm, firmy te wystawiały faktury dokumentujące sprzedaż złomu, ale sprzedaż nigdy nie miała miejsca. Złom dostarczały do hut inne firmy, od których oskarżony i jego współpracownicy skupowali potem kwity wagowe i na ich podstawie wystawiali kolejne fikcyjne faktury. Od uzyskanych w ten sposób pieniędzy nie był odprowadzany VAT. Pieniądze od kontrahentów, odbierane na podstawie fikcyjnych faktur, były następnie wpłacane na różne konta bankowe, a potem wypłacane z banku przez właściciela firmy i jego wspólników.

Gdy proceder wyszedł na jaw, właściciel firmy i dwójka jego wspólników zostali oskarżeni nie tylko o przestępstwo skarbowe, ale i o pranie brudnych pieniędzy. Sąd I instancji skazał całą trójkę na kary pozbawienia wolności - właściciel firmy otrzymał łączną karę czterech lat więzienia, pozostała dwójka - po dwa lata. Wyrok ten zakwestionowali adwokaci skazanych, twierdząc, że w tej sprawie nie może być mowy o przestępstwie prania brudnych pieniędzy. Wskazywali na art. 299 par. 1 kodeksu karnego, który mówi o przestępstwie prania brudnych pieniędzy tylko wtedy, gdy do obrotu są wprowadzane pieniądze pochodzące z korzyści związanych z popełnieniem czynu zabronionego.

Tymczasem - jak wskazywali obrońcy - w tej sprawie skazani nie obracali pieniędzmi pochodzącymi z korzyści związanych z popełnieniem czynu zabronionego, tylko pieniędzmi pochodzącymi wprost z tego czynu - w tym wypadku z przestępstwa skarbowego. Dlatego - jak argumentowali adwokaci - sąd nie mógł skazać oskarżonych za pranie brudnych pieniędzy, a zasądzone kary powinny być niższe.

Gdy apelacja trafiła do Sądu Apelacyjnego w Katowicach, ten uznał, że problem wymaga najpierw wyjaśnienia przez Sąd Najwyższy - czy popełnia przestępstwo prania brudnych pieniędzy ten, kto obraca pieniędzmi pochodzącymi bezpośrednio z przestępstwa - w tym wypadku z przestępstwa skarbowego polegającego na niezapłaceniu podatku. Na to pytanie Sąd Najwyższy odpowiedział w środę w uchwale siedmiu sędziów (sygn. I KZP 19/13). Rozstrzygnął, że popełniający przestępstwo skarbowe może równocześnie odpowiadać także za przestępstwo prania brudnych pieniędzy. SN uznał, że przedmiotem prania brudnych pieniędzy mogą być także pieniądze i inne walory pochodzące bezpośrednio z innego czynu zabronionego, w tym z przestępstwa skarbowego.

SN wskazał, że przestępstwo prania brudnych pieniędzy ma swoją specyfikę - może popełnić je także ta sama osoba, która już dokonała innego czynu zabronionego i pieniądze pochodzące z tego czynu wprowadza następnie do obrotu. SN nadał uchwale moc zasady prawnej, co oznacza, że uchwała wiąże wszystkie inne składy SN rozpoznające podobne sprawy. W praktyce jest ona także wiążąca dla sądów niższych instancji.

 

18.12.2013

Znika 7-dniowy termin fakturowania

Nowy rok przyniesie sporo nowości w zakresie VAT-u. Obok podstawowych zasad powstawania obowiązku podatkowego czy ustalania podstawy opodatkowania, zmianie ulegną także regulacje dotyczące fakturowania. Fakturę będzie można wystawić dużo później lub nawet wcześniej niż obecnie.

Dwie nierozerwalne do tej pory kwestie - wystawienie faktury i powstanie obowiązku podatkowego - od nowego roku przestaną od siebie zależeć. Jeszcze do końca grudnia 2013 r. wystawienie faktury powoduje powstanie obowiązku podatkowego, w dniu wystawienia faktury nie później niż 7. dnia od wydania towaru lub wykonania usługi. Od nowego roku przedsiębiorcy będą nadal musieli wystawiać faktury, ale obowiązek podatkowy będzie powstawał niezależnie od tej czynności, wraz z dostawą towaru lub wykonaniem usługi.

Od nowego roku, o tym, jak wystawiać faktury, przedsiębiorca dowie się z ustawy o VAT, a nie, jak do tej pory, z rozporządzenia w sprawie faktur - tu, inaczej niż obecnie, określony będzie jedynie niewielki zakres, który nie znalazł się w ustawie, np. jakie elementy powinien zawierać bilet, aby mógł być uznany za fakturę.

Na wystawienie faktury przedsiębiorca będzie miał czas do 15 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym dostarczył towar czy wykonał usługę. Nie inaczej będzie w przypadku zaliczek - po otrzymaniu zaliczki (o ile będzie ona rodziła obowiązek podatkowy) przedsiębiorca będzie musiał wystawić fakturę nie później niż 15 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym otrzymał zapłatę. Znika zatem całkowicie siedmiodniowy termin fakturowania.

Faktura z miesięcznym wyprzedzeniem

W nowym roku fakturę będzie można również wystawić wcześniej niż przedsiębiorca wyda towary czy wykona usługę. Zgodnie z brzmieniem znowelizowanych przepisów VAT-owskich, faktury nie mogą być wystawiane wcześniej niż 30. dnia przed:

- dokonaniem dostawy towaru lub wykonaniem usługi,

- otrzymaniem, przed dokonaniem dostawy towaru lub wykonania usługi, całości lub części zapłaty.

Istnieją jednak pewne branże, dla których znowelizowane przepisy przewidują specjalne zasady wystawiania faktur. Z możliwości wcześniejszego sporządzenia i wystawienia dokumentu nie będą mogli skorzystać przedsiębiorcy świadczący usługi m.in. dostaw energii elektrycznej, telekomunikacyjnych i radiokomunikacyjnych, stałej obsługi biurowej i prawnej, najmu, dzierżawy, leasingu lub usług o podobnym charakterze, a także ochrony osób oraz usług ochrony, dozoru i przechowywania mienia. Co więcej, od nowego roku niektórych przedsiębiorców będą obowiązywały indywidualne, z reguły dłuższe od ogólnych, terminy.

Katarzyna Miazek, Tax Care

 

Przedsiębiorca a banki, czyli w drodze po kredyt

Droga do jego uzyskania jest zazwyczaj trudna. Na rynku bankowym zachodzą jednak zmiany, które powinny ułatwić przedsiębiorcom pozyskanie finansowania.

Prawie 19 proc. małych i średnich przedsiębiorstw negatywnie ocenia dostępność kredytów – wynika z sondażu Centrum Badań Marketingowych "Indicator" i Warszawskiego Instytutu Bankowości. To o około 8 proc. więcej niż w 2012 roku. Podstawowy problem polega na tym, że banki wymagają wykazania dochodów, poręczenia lub zabezpieczenia majątkiem, żeby zminimalizować swoje ryzyko. Skąd jednak młoda firma ma wziąć dochody za poprzedni rok lub duży majątek?

– Obecnie sytuacja zaczęła się poprawiać, przede wszystkim dzięki wejściu na rynek banków, które specjalizują się w ofercie dla przedsiębiorców – mówi Marta Postek z Operatora Bankowego Fines. – Niektóre tradycyjne banki, aby utrzymać się na tym rynku, również zliberalizowały swoje podejście do osób prowadzących działalność gospodarczą.

Wpływ na poprawę warunków przyznawania kredytów przedsiębiorcom ma również działalność instytucji publicznych, które wspierają przedsiębiorców. Są to poręczenia (np. program JEREMIE) oraz gwarancje (np. de minimis czy Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego), które instytucje samorządowe, rządowe oraz unijne oferują bankom, jako zabezpieczenie kredytów dla nowych firm.

Wymagania banków

Podstawowym wymogiem stawianym biznesmenom przez banki jest czas prowadzenia działalności gospodarczej. Zazwyczaj przedsiębiorca staje się potencjalnym kredytobiorcą nie wcześniej niż po 12 czy nawet 24 miesiącach od rozpoczęcia działalności.

Na szczęście na rynku pojawiają się też tzw. kredyty na start, które mogą uzyskać osoby dopiero rozpoczynające swoją działalność. W zależności od oferty i zdolności kredytowej, można w ten sposób pożyczyć od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy złotych (warunki przyznania takiego kredytu zależą od indywidualnej analizy). Uproszczone są także formalności związane z przyznaniem takiego kredytu. Często wystarczy zwykła ocena przedsiębiorcy w Biurze Informacji Kredytowej czy przedstawienie uproszczonego biznesplanu.

Zalety niektórych profesji

Osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą banki dzielą na dwie grupy – standardowe firmy handlowo-usługowe oraz profesjonalistów, tzw. wolne zawody, do których zaliczany jest m.in. lekarz, adwokat, weterynarz, radca prawny czy notariusz. W tym drugim przypadku, na potwierdzenie dochodu, może wystarczy dokument uprawniający nas do wykonywania danego zawodu. Na duże uproszczenia mogą też liczyć przedsiębiorcy z tej grupy, rozliczający się na karcie podatkowej, czyli np. zegarmistrz, krawiec, wulkanizator, malarz, murarz czy kosmetyczka.

– Do otrzymania kredytu wystarczy im przedstawienie decyzji z US ustalającej wysokość podatku na rok bieżący oraz dowodu wpłaty podatku za ostatni miesiąc – wyjaśnia Marta Postek z Operatora Bankowego Fines. Przed rozpoczęciem ubiegania się o kredyt warto więc sprawdzić, co banki mogą zaoferować przedstawicielom naszej profesji.

Małgorzata Pawlaczek, "Kapitał Dolnego Śląska"

 

Jakie przedsiębiorstwa są bardziej świadome wartości kapitału ludzkiego?

105 godzin miesięcznie – tyle średnio czasu duże firmy przeznaczają na analizę zasobów ludzkich. Mikro, małe i średnie poświęcają na ten cel od 17 do 21 godzin w ciągu miesiąca, tłumacząc się wysokimi kosztami prowadzenia pomiaru oraz brakiem odpowiednio wykwalifikowanych do tego celu pracowników. Mniejsi przedsiębiorcy mają problemy z interpretacją uzyskanych wyników, a aż 34% z nich w ogóle nie odczuwa potrzeby przeprowadzania pomiaru swojego kapitału ludzkiego.

Wnioski uzyskano z badania dotyczącego potrzeb informacyjnych i stosowanych obecnie w przedsiębiorstwach narzędzi pomiaru kapitału ludzkiego przeprowadzonego w ramach projektu PARP i SGH „Kapitał ludzki jako element wartości przedsiębiorstwa”.

– Chcemy przekonać przedsiębiorców, że inwestowanie w kapitał ludzki po prostu się opłaca. Możemy tego dokonać oferując im optymalne dla polskich warunków narzędzie do pomiaru kapitału ludzkiego (NKL), nad którym właśnie pracujemy. – tłumaczy Dr Łukasz Sienkiewicz z Katedry Rozwoju Kapitału Ludzkiego SGH i dodaje – Obecnie prowadzimy nabór firm do testowego wdrożenia narzędzia, które będziemy prowadzić do końca marca 2014 r. W drugiej połowie roku zaprezentujemy finalny kształt NKL, aby wszystkie przedsiębiorstwa w Polsce mogły z niego czerpać korzyści.

– Dzięki badaniu udało się zgromadzić dane na temat dotychczasowych doświadczeń polskich przedsiębiorców w korzystaniu z istniejących narzędzi pomiaru kapitału ludzkiego, zakresu informacji, który jest przez nich uwzględniany w ramach takiego pomiaru, a także czynników wpływających na skuteczne wdrożenie i właściwe wykorzystywanie tych narzędzi. – dodaje Justyna Nosko, koordynator projektu z ramienia PARP.

Według ankietowanych firm, głównym powodem, dla którego przedsiębiorstwa decydują się na dokonanie analizy kapitału ludzkiego jest możliwość podejmowania lepszych decyzji personalnych. Wymierną korzyścią z pomiaru jest także możliwość lepszej kontroli kosztów przeznaczanych na szkolenia kadry. Im większa firma, tym istnieje większe przekonanie o korzyściach płynących z pomiaru inwestycji w pracowników.

Obecnie w kontekście HR firmy analizują głównie: koszty związane z wynagrodzeniem, wydatki na szkolenia oraz wskaźniki absencji. Duże przedsiębiorstwa obliczają także mierniki fluktuacji i czasu zastąpienia pracownika, koszty związane z rotacją pracujących, odsetek przeszkolonych pracowników, ich doświadczenie oraz czas przeznaczony na szkolenia. Tylko w większych firmach monitoruje się opinię zatrudnionych, przeprowadzając ankiety ewaluacyjne na temat satysfakcji czy kultury organizacyjnej w miejscu pracy.

– Wdrożenie w firmach NKL wpłynęłoby pozytywnie na świadomość przedsiębiorców w zakresie prowadzenia takich analiz. – tłumaczy Dr Łukasz Sienkiewicz. Twierdzi, że nowatorska metoda mierzenia kapitału ludzkiego podniosłaby także rangę działów HR. Dzięki twardym danym, uzyskanym w analizie, menadżerowie ds. HR staliby się ważnymi partnerami w rozmowach z zarządem w momencie podejmowania decyzji personalnych i tych wpływających na politykę rozwoju firmy.

Przebadani przedsiębiorcy pomogli również określić jak w praktyce miałoby wyglądać takie narzędzie. Według ich sugestii NKL powinno być proste w obsłudze, nie wymagające nakładów finansowych, przejrzyste graficznie i dostosowane do specyfiki każdej firmy bez względu na jej wielkość. Specjaliści ds. HR zwrócili uwagę na potrzebę uwzględnienia szerokiej gamy wskaźników: odwołujących się do kosztów, wydajności, ale jednocześnie mierników jakościowych, czasowo-ilościowych i finansowych.

 

17.12.2013

Podatek od prezentu dla kontrahenta

Przekazując klientom z okazji Świąt drobne upominki z logo firmy, przedsiębiorca może rozliczyć je w kosztach podatkowych. Jeśli prezent ma większą wartość niż 10 zł, może pojawić się konieczność naliczenia VAT-u.

Do kosztów uzyskania przychodów zaliczyć można takie wydatki, które zostały poniesione w celu uzyskania przychodu lub zachowania jego źródła. Podatkowo nie można jednak rozliczyć takich wydatków, które pomimo spełniania tych celów, zostały wymienione w art. 23 ust. 1 ustawy o PIT lub art. 16 ust. 1 ustawy o CIT. Na liście wyłączeń znajduje się między innymi reprezentacja. Ustawy podatkowe nie zawierają jednak definicji tego pojęcia, a sam przepis wskazuje, że podatkowo nie można rozliczyć kosztów reprezentacji, w szczególności poniesionych na usługi gastronomiczne, zakup żywności oraz napojów, w tym alkoholowych.

W praktyce jednak orzecznictwo sądowe w zdecydowanej większości wskazuje, że nie każdy wydatek na artykuły spożywcze stanowi reprezentację. Konieczne jest odniesienie do definicji tego pojęcia w słowniku języka polskiego, w którym reprezentacja rozumiana jest jako „okazałość, wystawność, związana ze stanowiskiem czy pozycją społeczną”. Będzie to zatem występowanie w imieniu firmy wiążące się z „okazałością”, mające na celu wywołanie dobrego wrażenia czy utrwalenie właściwego wizerunku firmy. Taki charakter może mieć przesłanie np. kosza z ekskluzywną żywnością albo drogiego prezentu do strategicznej grupy klientów. Na gruncie podatków dochodowych nie ma jednak, tak jak w VAT, ustalonych limitów kwotowych. Z jednej strony pozwala to na większą elastyczność ale z drugiej może dawać także większą swobodę fiskusowi w zakresie ewentualnego podważania zasadności rozliczenia wydatku w kosztach.

Logo często pomoże

W przypadku drogich prezentów sytuacji raczej nie uratuje zamieszczenie na prezencie logotypu, jak jest to możliwe w przypadku tańszych podarunków. Co do zasady rozdawanie upominków świątecznych można bowiem połączyć z reklamą. W tym przypadku nie ma żadnych ograniczeń w zaliczeniu poniesionych wydatków do kosztów uzyskania przychodów. Reklama to również pojęcie bez definicji ustawowej. Słownik języka polskiego wskazuje, że jest to działanie polegające na zachęcaniu potencjalnych klientów do zakupu określonych towarów i usług. Za reklamę można uznać rozpowszechnianie informacji o danym towarze, w celu zwrócenia na niego uwagi i zachęcenia do jego zakupu, jak również o samej firmie – w tym jej nazwie, logo.

Zarówno na gruncie orzecznictwa, jak i w praktyce gospodarczej, ukształtował się pogląd, że gadżety o niewielkiej wartości, opatrzone logo firmy i wydawane obecnym lub potencjalnym kontrahentom są upominkami reklamowymi i tym samym nie mają charakteru reprezentacyjnego. Wysyłając więc kartki świąteczne do klientów bez obawy można rozliczyć je w kosztach podatkowych razem z usługą przesyłki. Podobnie jest np. z długopisami o niedużej wartości (kilkadziesiąt, a nie kilkaset złotych), kalendarzami, przenośnymi nośnikami pamięci (pen-drive) czy maskotkami. Aby ich zaliczenie w ciężar kosztów podatkowych nie budziło wątpliwości, powinny być opatrzone logo firmy i nie mieć większej wartość.

"Nie można jednak uznać, iż w sytuacji, kiedy możliwości finansowe danego podmiotu gospodarczego są większe, wartość upominku przekazywanego kontrahentom może być wyższa. Nie można także przyjąć, iż określenie progu wartości danego upominku, uzależniony jest od tego komu zostanie przekazany, np. upominki przekazywane kadrze kierowniczej mogą mieć wyższą wartość, niż upominki przekazywane klientom masowym. Zauważyć bowiem należy, iż takie działania mają na celu tworzenie pozytywnego wizerunku (…), budowę odpowiednich relacji z klientami w celu wywołania jak najlepszego wrażenia, a takie działania mają charakter reprezentacyjny. Podobna sytuacja ma miejsce, kiedy upominki przekazywane są wyselekcjonowanym klientom, a określanie progu wartości przekazywanych upominków uzależniona jest od funkcji osoby otrzymującej upominek w strukturze kontrahenta."

W świetle powyższego, poniesione przez Wnioskodawcę wydatki na zakup prezentów przekazywanych wybranym kontrahentom podczas dwustronnych spotkań, stanowią wydatki o charakterze reprezentacyjnym i na podstawie art. 16 ust. 1 pkt 28 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych podlegają wyłączeniu z kosztów uzyskania przychodów. Bez wpływu na powyższe pozostaje okoliczność, iż niektóre z prezentów przekazywanych wybranym kontrahentom zawierają logo Spółki.” – interpretacja Dyrektora Izby Skarbowej w Poznaniu z 12.10.2011 r., nr ILPB3/423-307/11/12-S/EK.

VAT do 10 zł albo z ewidencją

Przedsiębiorcy, którzy rozliczają VAT, przekazując nieodpłatnie prezenty kontrahentom, muszą jeszcze zwrócić uwagę na kwestie związane z tym podatkiem. Jeśli przy zakupie przekazywanych prezentów (lub ich części składowych, jeżeli prezent wytwarzał przedsiębiorca we własnym zakresie) przysługiwało prawo do odliczenia podatku naliczonego chociażby w części, to czynność taka może być opodatkowana VAT. Będzie tak w przypadku przekazania prezentów o wartości przekraczającej 100 zł.

Jeśli natomiast mają one mniejszą wartość, a firma prowadzi ewidencję pozwalającą ustalić dane osoby, której prezent został przekazany, podatku nie trzeba naliczać. 100 zł jest to jednak limit dla jednego kontrahenta na cały rok. Trzeba więc sprawdzić czy już wcześniej nie został mu przekazany prezent, a jeśli tak – to jakiej wartości. Jeśli jednak takiej ewidencji nie ma lub nie chcemy ująć w niej danych konkretnego klienta lub ze względu na wcześniej przekazane prezenty czynność będzie podlegała opodatkowaniu (przekroczenie limitu 100 zł), wówczas tylko prezent do kwoty 10 zł będzie nieopodatkowany VAT. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w takiej sytuacji przekazać kilka mniejszych prezentów bez względu na łączną wartość. Istotne jest tylko, żeby cena jednostkowa żadnego z podarunków nie przekraczała limitu 10 zł. Stanowisko takie potwierdził Dyrektor Izby Skarbowej w Poznaniu w interpretacji z 14.08.2013 r., sygn. LPP2/443-444/13-2/MN.

Przykład 1: Przedsiębiorca przekazuje kontrahentom długopisy zakupione w cenie 10 zł za sztukę, przy których zakupie przysługiwało mu prawo do odliczenia. Przekazania te nie są ujęte w ewidencji. Bez względu na łączną wartość przekazanych prezentów w ciągu roku jednemu kontrahentowi (przy założeniu, że wszystkie mieściły się w limicie poniżej 10 zł netto), takie działanie nie wymaga jednak opodatkowania.

Przykład 2: Przedsiębiorca przekazuje swoim kontrahentom kalendarze książkowe z logo firmy. Cena zakupu jednego kalendarza to 30 zł. Prowadzona jest jednak ewidencja, a łączna wartość przekazanych w tym roku prezentów nie przekroczyła 100 zł. W takiej sytuacji przedsiębiorca nie musi traktować przekazanego kalendarza jako odpłatnej dostawy towarów, czyli nie jest to czynność podlegająca opodatkowaniu.

Pamiętaj o obowiązkach płatnika

Przekazując prezenty trzeba dodatkowo zwrócić uwagę na pobranie zaliczek na podatek dochodowy. Jeżeli prezent jest przekazywany osobie fizycznej to stanowi dla niej przychód z tzw. innych źródeł. W takim przypadku obowiązuje zwolnienie, jeżeli prezent jest przekazywany w związku z promocją firmy lub reklamą a jednorazowa wartość nie przekracza 200 zł. Zwolnienie to nie ma jednak zastosowania, jeżeli świadczenie jest dokonywane na rzecz pracownika lub osoby pozostającej z przedsiębiorcą w stosunku cywilnoprawnym. W pozostałych przypadkach należy jednak ustalić wartość prezentu i ująć go w wystawianym PIT-8C. Takiego obowiązku nie ma jednak, jeżeli upominki trafiają do innej firmy – wtedy stanowią one przychód z działalności gospodarczej a wartość przychodu jest ustalana przez kontrahenta we własnym zakresie.

Katarzyna Rola-Stężycka, Tax Care

 

16.12.2013

Resort finansów zamierza ograniczyć prawa przedsiębiorców

Zapowiedziane przez Ministerstwo Finansów zmiany w Ordynacji podatkowej, dotyczące prawa do uzyskania interpretacji indywidualnych i zasad ich wydawania, oznaczają w istocie ograniczenie praw przedsiębiorców – uważają eksperci Pracodawców RP.

W założeniach „dużej” nowelizacji Ordynacji i niektórych innych ustaw resort finansów zaproponował zawężenie zakresu wydawanych interpretacji indywidualnych. Podatnicy mają mieć prawo do złożenia wniosku o interpretację tylko w odniesieniu do zdarzenia, które jeszcze nie nastąpiło. Wykluczone będzie zatem złożenie wniosku dotyczącego zaistniałego stanu faktycznego.

Jak wskazuje w założeniach projektodawca, instytucja indywidualnej interpretacji powinna stanowić jedynie pomoc przy wypełnianiu przyszłych obowiązków podatkowych, a nie przy weryfikacji rozliczeń przeprowadzonych wcześniej.

Z argumentacją resortu nie zgadzają się środowiska biznesowe, bowiem utrata możliwości uzyskania interpretacji dotyczących zaistniałego stanu faktycznego może doprowadzić do tego, że w efekcie przedsiębiorca nie dokona stosownej korekty deklaracji podatkowych i nie będzie mógł wykazać prawidłowej kwoty podatku.

Kontrowersje budzą jednak także inne zmiany przewidziane w założeniach nowelizacji, a mające wejść w życie w połowie 2014 r. – W założeniach projektu ustawy proponuje się m.in. rozszerzenie zakresu czynności sprawdzających, zwiększenie katalogu możliwości wszczęcia kontroli podatkowych bez doręczania zawiadomienia o zamiarze ich przeprowadzenia oraz odstąpienie od doręczania kontrolowanemu załączników do protokołu kontroli. To bardzo niepokojąca tendencja – komentują eksperci Pracodawców RP.

 

Wysokie koszty pracy hamują rozwój sektora MSP

Przepisy prawa pracy są główną barierą administracyjną w rozwoju przedsiębiorstw. Problemem są głównie jego częste zmiany i niejednoznaczne interpretacje. Wynikające z przepisów koszty pracy, np. obciążenia w postaci składek ZUS czy wynagrodzeń chorobowych, najbardziej uderzają w małe i średnie przedsiębiorstwa, a w konsekwencji – hamują ich wzrost.

Obowiązujące przepisy prawa pracy, które przekładają się wprost na koszty zatrudnienia, powodują, że interes pracownika bardzo często jest sprzeczny z interesem pracodawcy. Zatrudnienie na umowę o pracę wiąże się z szeregiem dodatkowych, wysokich kosztów, które obciążają pracodawcę. – Największym obciążeniem dla pracodawców są bardzo wysokie koszty pracy – mówi Monika Smulewicz, HR i Payroll Partner w firmie audytorsko-doradczej Grant Thornton. – Nie możemy zapominać o tym, że wynagrodzenie brutto, które oferujemy pracownikowi, jest jeszcze "opakowane" składkami po stronie pracodawcy. Są to dodatkowe koszty dla pracodawców, których nie odczuwają pracownicy.

To szczególnie odczuwalne dla firm z sektora MSP, które dopiero rozpoczynają działalność i na starcie nie mają stabilnej sytuacji finansowej. Istotnym obciążeniem są dla nich koszty wynagrodzeń chorobowych. W pewnym zakresie muszą one być finansowane przez pracodawcę, mimo że za każdego pracownika odprowadza on składkę chorobową w wysokości 2,45 proc. wynagrodzenia brutto.

– W odniesieniu do osób poniżej 50. roku życia przez pierwsze 33 dni choroby w roku kalendarzowym koszty ponosi pracodawca. W odniesieniu do osób, które mają powyżej 50. roku życia – przez 14 dni – podkreśla ekspertka. – Proszę wyobrazić sobie małą firmę, zatrudniającą dwie pracownice, które w jednym czasie zachodzą w ciążę. Pracodawca musi równoległe utrzymać na wynagrodzeniu chorobowym te pracownice i jeszcze zatrudnić dwie kolejne, żeby mogła być normalnie świadczona praca. Problemem dla części pracodawców może być również to, że podczas rocznego urlopu rodzicielskiego pracownik nie traci prawa do pełnego urlopu wychowawczego, co jest dodatkowym, istotnym kosztem dla przedsiębiorców.

Biurokracja zbyt rozbudowana

Problemem w Polsce jest również biurokracja, czyli nadmiernie rozbudowane wymogi administracyjne, które nakłada na pracodawców Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej. Chodzi o dokumenty niezbędne w procesie rekrutacji i podczas zatrudniania nowego pracownika. Zdaniem Moniki Smulewicz znacznym ułatwieniem byłoby skonsolidowanie wymaganych deklaracji i kwestionariuszy do jednego, dwóch dokumentów.

– Większość tych dokumentów zawiera powtarzane informacje, w zależności od tego, w jakim celu są one składane, np. imię, nazwisko, pesel, adres itd. – podkreśla. – W Polsce, jako jedynym kraju UE, mamy tak rozbudowaną administrację personalną. W żadnym innym kraju nie wystawia się tak rozbudowanych świadectw pracy, z taką liczbą informacji, a w Polsce ma to istotne znaczenie. Ograniczenie liczby dokumentów pomogłoby przedsiębiorcom zaoszczędzić koszty. Po zakończeniu stosunku pracy, pracodawca ma obowiązek przechowywania dokumentacji pracowniczej przez okres 50 lat. Nawet jeśli firma nie przetrwa na rynku takiego czasu, obowiązek archiwizacji nie znika.

Problemem niejasne prawo

Zdaniem Moniki Smulewicz polscy przedsiębiorcy potrzebują przede wszystkim jasnych przepisów. Liczba składanych przez nich wniosków o interpretację jakiegoś przepisu wskazuje, że tak nie jest. Problemem jest również to, że często stanowiska resortu pracy, Państwowej Inspekcji Pracy oraz sądów najwyższych są rozbieżne w danej kwestii. – Gdyby udało nam się w taki sposób konstruować przepisy prawa pracy, żeby nie pozostawiały zbyt wielu wątpliwości interpretacyjnych i tym samym pola do nadużyć, na pewno przedsiębiorcy mogliby podejmować trafniejsze i bezpieczniejsze decyzje personalne – podkreśla.

Wśród przepisów, które pozytywnie wpływają na działalność przedsiębiorstw, wymienia te, które weszły w życie 23 sierpnia 2013 roku, wprowadzając możliwość wydłużenia okresu rozliczeniowego do 12 miesięcy, oraz stosowania tzw. ruchomego czasu pracy. Na rozwiązaniu tym mogą skorzystać m.in. przedsiębiorcy, którzy prowadzą działalność o charakterze sezonowym.

 

Będą wyższe stawki dla stosujących kartę podatkową

W przyszłym roku fiskus dostanie więcej m.in. od fryzjerów, kosmetyczek, lekarzy czy taksówkarzy, którzy stosują ryczałt. Ale i tak przedsiębiorcom łatwiej rozliczać się przy wykorzystaniu tej formy opodatkowania.

Podatnik, który w 2014 roku wybierze rozliczenie w formie karty podatkowej, zapłaci wyższą daninę niż w tym roku. Podwyżki wyniosą od kilku do kilkudziesięciu złotych miesięcznie w zależności od rodzaju świadczonych usług, liczby zatrudnionych i miejsca prowadzania działalności. Stawki zostały opublikowane w obwieszczeniu ministra finansów w Dz.U. w poz. 950.

Nie dla każdego

Karta podatkowa jest najprostszym sposobem rozliczania się przedsiębiorców z fiskusem. Nie wymaga prowadzenia ksiąg ani składania miesięcznych zeznań (trzeba tylko prowadzić ewidencję zatrudnienia). Podatnicy muszą jedynie wydawać na żądanie klienta rachunki i faktury oraz przechowywać je przez pięć lat, licząc od końca roku, w którym wystawiono dokument. Co istotne, daninę płaci się w ustalonej wartości, niezależnie od osiągniętych przychodów.

Ta forma opodatkowania nie jest jednak dostępna dla każdego przedsiębiorcy. Ustawa z 20 listopada 1998 r. o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne (Dz.U. nr 144, poz. 930 z późn. zm.) dokładnie określa, jaką podatnik może prowadzić działalność i ilu pracowników maksymalnie zatrudniać, aby rozliczać się kartą.

Im mniej osób przedsiębiorca zatrudnia i w im mniejszej miejscowości prowadzi działalność – tym mniej podatku będzie odprowadzał do urzędu skarbowego. Przykładowo przy świadczeniu usług w zakresie antykorozyjnego zabezpieczania pojazdów świadczonych przez samego podatnika w miejscowości do 5 tys. mieszkańców miesięczna stawka w 2014 r. wyniesie 542 zł (w 2013 r. – 537 zł). Z kolei przy trzech pracownikach i mieście, gdzie liczba ludności przekracza 50 tys., będzie to już 2511 zł (w 2013 r. – 2487 zł).

Z opodatkowania kartą mogą też korzystać m.in. przedsiębiorcy, którzy świadczą usługi kosmetyczne, manicure i pedicure oraz fryzjerskie – jeżeli zatrudniają nie więcej niż 5 osób, gastronomiczne czy sprzedaży lodów z automatów przy zatrudnieniu do 4 pracowników lub transportowe przy użyciu jednego samochodu.

Ważne zgłoszenie

Aby w 2014 roku stosować kartę, trzeba do 20 stycznia złożyć stosowny wniosek właściwemu naczelnikowi urzędu skarbowego. Przy czym należy pamiętać, że rozporządzeniem z 27 listopada 2013 r. (Dz.U. poz. 1501) minister finansów określił jego nowy wzór (PIT-16), który będzie obowiązywał od 1 stycznia 2014 r.

Gdy podatnik stosował w 2013 r. kartę podatkową, a do 20 stycznia 2014 r. nie zgłosi likwidacji działalności lub nie dokona wyboru innej formy opodatkowania, urząd przyjmie, że przedsiębiorca będzie nadal rozliczał się w ten sam sposób. Z kolei osoby, które dopiero zakładają działalność, a będą chciały stosować kartę podatkową, muszą złożyć wniosek w tej sprawie przed rozpoczęciem prowadzenia biznesu lub dołączyć go do wniosku o wpis do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej.

Organ skarbowy ustala wysokość podatku w decyzji. Przy czym w terminie 14 dni od jej doręczenia podatnik może zrzec się zastosowania karty. Jeżeli jednak zdecyduje się na takie rozliczenia, to daninę może pomniejszyć o składki na ubezpieczenie zdrowotne (ale nie więcej niż 7,75 proc. podstawy jej wymiaru). Należy też pamiętać, że po zakończeniu roku podatkowego (np. 2013), do 31 stycznia następnego roku (2014), przedsiębiorca stosujący kartę musi złożyć w urzędzie skarbowym roczną deklarację PIT-16A.

Agnieszka Pokojska, Dziennik Gazeta Prawna

 

13.12.2013

Fiskus niszczy kolejną firmę

Menedżerowie Mcompu przeżyli upadek Mcompu przez fiskusa i kontynuowali działalność w nowej firmie - Stager. Pomni doświadczeń wzywali notariusza do kluczowych czynności. Fiskus uznał to za czynnik obciążający i dobrał się spółce do skóry. Ta zakończyła działalność - pisze "Puls Biznesu".

W 2012 roku kontrola podatkowa w Mcompie, spółce zajmującej czołowe pozycje na liście Gazel Biznesu w 2011 i 2012 roku, wykazała, że jeden z dostawców firmy nie jest płatnikiem VAT. Fiskus uznał więc, że występując o zwrot VAT za eksport wewnątrzwspólnotowy Mcomp wyłudzał pieniądze. Jeden z menedżerów firmy Michał Wiórek został zatrzymany, a prokuratura wniosła o jego aresztowanie.

Dwa sądy odrzuciły wnioski o aresztowanie przedsiębiorcy, wskazując że jedyne dowody jakie ma prokuratura to zeznania karanego już prezesa firmy, z którą Wiórek handlował. Ponadto stwierdziły, że menedżer zawiadamiał organy ścigania i urzędy skarbowe o swoich podejrzeniach dotyczących nielegalnej działalności kontrahenta. Fiskus jednak zablokował rachunki bankowe firmy, a bez pieniędzy nie mogła ona prowadzić działalności i była zmuszona do zwolnienia pracowników.

Wiórek, razem ze swoim partnerem biznesowym Wojciechem Pławeckim, postanowili kontynuować biznes w firmie Stager. Aby potwierdzać dostawy towarów, wzywali notariusza. Wprawdzie wiedzieli, że nikt tak nie robi, ale po doświadczeniach w Mcompie zdecydowali się na takie rozwiązanie. Problemy z fiskusem zaczęły się znowu, gdy ta zwróciła się do fiskusa o zwrot VAT za lipiec i sierpień. Nie doczekała się. Jako że bez pieniędzy nie da się funkcjonować, zakończyła działalność.

Co ciekawe, to że firma korzystała z usług notariusza, by wykluczyć ewentualne wątpliwości fiskusa, w oczach organu podatkowego stanowiło... czynnik obciążający. W opinii Urzędu Skarbowego w Tychach budzą wątpliwości ponadstandardowe działania prezesa spółki, mające świadczyć o dochowaniu należytej staranności podatnika.

Fiskus dopatrzył się też - w jego opinii - istotnego uchybienia, czyli rozbieżności dat między lipcową fakturą dla niemieckiego odbiorcy a międzynarodowym listem przewozowym (CMR) potwierdzającym przez niego odbiór towarów. Firma jednak przedstawiała inne dokumenty potwierdzające, że termin dostawy był zgodny z tym na fakturze, a błąd wynikał z nieprzestawienia datownika firmowego u niemieckiego magazyniera. US w Tychach odmówił gazecie komentarza ze względu na tajemnicę skarbową.

 

Zakupy firmowe w grudniu obniżą podatek za 2013 rok

Koniec roku oznacza nie tylko świąteczne zakupy – w przypadku przedsiębiorców to także ostatni dzwonek na zakupy firmowe, pozwalające na obniżenie podatku za 2013 rok – przypomina Tax Care w ramach corocznej akcji Tax Time.

Komputer, drukarka, skaner, meble biurowe czy artykuły wyposażenia sklepu – jeśli zakupu któregoś z tych przedmiotów przedsiębiorca dokona jeszcze w grudniu, może zmniejszyć zaliczkę na podatek dochodowy za ten miesiąc, a w efekcie - także podatek za cały rok. Należy jednak pamiętać, że aby obniżyć zobowiązania wobec fiskusa za ostatni miesiąc w roku, zakupione przedmioty muszą zostać przekazane do używania właśnie w grudniu, a wartość każdego z nich nie może przekraczać 3 500 zł. Jeśli przedsiębiorca ma prawo do odliczenia VAT, pomniejsza kwotę zakupu o wartość podatku od towarów i usług.

Zakup droższy niż 3 500 zł tylko na rok

Na jaką korzyść podatkową mogą liczyć przedsiębiorcy w przypadku grudniowych zakupów do 3500 zł za egzemplarz? Załóżmy, że przedsiębiorca VAT-owiec kupi 2 komputery za 2000 zł netto każdy oraz drukarkę za 400 zł netto. W takiej sytuacji pomniejszy przychód o 4400 zł oraz odliczy 1012 zł VAT za grudzień (lub kwartał, jeśli rozlicza się w zakresie tego podatku kwartalnie).

Jednorazowo do kosztów uzyskania przychodu można zaliczyć także zakup rzeczy droższej niż 3500 zł, pod warunkiem jednak, że będzie ona wykorzystywana w działalności gospodarczej nie dłużej niż rok. Jeśli taki przedmiot zostanie zaliczony do kosztów jednorazowo, ale zakup będzie służył firmie dłużej, przedsiębiorca będzie zmuszony nie tylko do usunięcia takiego jednorazowego kosztu, a następnie amortyzowania go, ale także do zapłaty odsetek za zwłokę.

Problematyczne auto

A czy warto – z podatkowego punktu widzenia – kupić pod koniec roku samochód, gdy dilerzy kuszą świątecznymi promocjami? W przypadku zakupu samochodu konieczna jest amortyzacja, czyli rozliczanie wydatku w kosztach podatkowych stopniowo, w określonym czasie (w przypadku nowego auta standardowa amortyzacja trwa 5 lat). Pierwszy odpis amortyzacyjny jest jednak możliwy dopiero w następnym miesiącu po wprowadzeniu do ewidencji środków trwałych, co oznacza, że samochód zakupiony i wprowadzony do ewidencji w grudniu można byłoby amortyzować dopiero od stycznia 2014 r., a tym samym zakup auta w ostatnim miesiącu roku nie wpłynąłby już na zmniejszenie podatku dochodowego za 2013 r. (taką możliwość będą mieli tylko przedsiębiorcy, którzy zdążyli z zakupem samochodu do końca listopada)

Od auta zakupionego w grudniu można co prawda odliczyć VAT, ale w przypadku samochodu osobowego możliwe jest obecnie odliczenie tylko 60% VAT (nie więcej niż 6 tys. zł). Tymczasem wszystko wskazuje na to, że od stycznia 2014 r. przedsiębiorcy będą mogli znowu odliczać przez kilka miesięcy cały VAT od aut „z kratką”, czyli od przerobionych na „ciężarowe” aut osobowych. Dlaczego? Stosowanie obecnego ograniczenia odliczania VAT-u przy nabyciu samochodów osobowych obowiązuje do końca 2013 roku. Rok temu Polska wystąpiła jednak do Komisji Europejskiej o zgodę na stosowanie odmiennych przepisów regulujących odliczanie VAT-u na samochody niż te, które zawarte są w unijnej dyrektywie. Decyzja derogacyjna, czyli zgoda Brukseli na odstępstwa od unijnej dyrektywy, będzie jednak gotowa dopiero w 2014 roku – data nie jest jeszcze znana. A to oznacza, że od początku przyszłego roku przedsiębiorcy mieliby prawo przez jakiś czas – prawdopodobnie tylko przez kilka miesięcy - do pełnego odliczania VAT-u od aut „z kratką”. Tym samym zakup samochodu tego typu – ze względu na VAT - byłby bardziej opłacalny, gdyby dokonano go na przykład w styczniu 2014 roku. Jednak zarówno korzyść podatkowa w PIT, jak i VAT byłaby odczuwalna dopiero przy przyszłorocznych podatkach

Mali mogą więcej

W kontekście ewentualnych grudniowych zakupów należy pamiętać, że tzw. mali podatnicy oraz przedsiębiorcy, którzy w tym roku rozpoczęli prowadzenie działalności gospodarczej i nie mieli firmy w poprzednich dwóch latach, mają możliwość dokonania korzystnej podatkowo amortyzacji jednorazowej.

Za małego podatnika uznaje się przedsiębiorcę, u którego wartość przychodów ze sprzedaży warz z VAT nie przekroczyła w ubiegłym roku podatkowym równowartości 1,2 mln euro (w 2013 r. wartość graniczna wynosi 4 922 000 zł.

W efekcie mali podatnicy mogą cały wydatek związany z zakupem środka trwałego zaliczyć jednorazowo do kosztów uzyskania przychodu, nie czekając na to do następnego miesiąca. A zatem w przypadku zakupienia środka trwałego w grudniu mogą jeszcze w tym samym miesiącu dokonać amortyzacji jednorazowej. Trzeba jednak mieć na uwadze, że dotyczy ona tylko środków trwałych zaliczonych do grup 3-8 Klasyfikacji Środków Trwałych (m. in. narzędzia czy samochody ciężarowe, nie podlegają jej samochody osobowe). Przewidziano również limit jednorazowej amortyzacji – łączna wartość odpisów amortyzacyjnych w 2013 r. nie może przekroczyć 205 000 złotych.

Agata Szymborska-Sutton, Tax Care

 

NSA: Pracownik izby skarbowej musi znać wyroki sądów

Pracownik izby skarbowej musi znać orzecznictwo sądów administracyjnych - stwierdził w czwartek Naczelny Sąd Administracyjny, oddalając skargę urzędnika, który liczył na zwolnienia z podatku od wynagrodzenia wypłacanego mu z unijnych funduszy.

Sprawa dotyczyła pracownika Izby Skarbowej w Warszawie, który dostawał część wynagrodzenia za pracę z unijnego programu dotyczącego finansowania kosztów zatrudnienia pracowników urzędów kontroli skarbowej. Mężczyzna był przekonany, że nie musi płacić podatku dochodowego od tej części wynagrodzenia, która była pokrywana z środków unijnych.

Izba Skarbowa w Warszawie wydała interpretację, w której stwierdziła, że pracownik nie ma racji, bo to ona, a nie urzędnik realizuje unijny projekt. Izba wyjaśniła, że pracownik otrzymuje pieniądze od pracodawcy, w tym wypadku - od izby skarbowej, a nie bezpośrednio z budżetu Unii. Mężczyzna nie zgodził się z tą interpretacją i w skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie napisał, że nie wyobraża sobie, żeby jednostka organizacyjna, jaką jest izba skarbowa, realizowała projekt unijny sama, bez pracowników.

Warszawski sąd potwierdził rację izby. Wprawdzie - jak przyznał - pieniądze rzeczywiście pochodzą z Unii i nie ma znaczenia, że pracownikowi wypłaca je izba skarbowa, ale mimo wszystko - stwierdził sąd - pracownik nie ponosi odpowiedzialności za realizację projektu. Odpowiedzialna jest izba i dlatego to ona bezpośrednio realizuje projekt, a pracownik wykonuje jedynie zadania zlecone przez pracodawcę - wyjaśnił sąd.

Urzędnik złożył skargę kasacyjną od tego wyroku, zarzucając Izbie Skarbowej, że wydając interpretację, była "sędzią we własnej sprawie". Nie była więc obiektywna i naruszyła zaufanie obywateli do organów państwa.

W czwartek Naczelny Sąd Administracyjny w ogóle nie odniósł się do tego zarzutu, natomiast zwrócił skarżącemu uwagę, że jako pracownik izby skarbowej powinien doskonale znać orzecznictwo sądów. Z orzecznictwa tego wynika - przypomniał NSA - że "pracownik jest tylko ogniwem w łańcuchu realizacji unijnego projektu", a nie bezpośrednim beneficjentem pomocy.

Sędzia Małgorzata Wolf-Kalamala wyjaśniła, że udział urzędnika w realizacji projektu nie oznacza, że pieniądze unijne miały trafić do niego. Z tego powodu NSA oddalił w czwartek skargę kasacyjną urzędnika (sygn. II FSK 3019/11).

 

12.12.2013

Polskie firmy bez systemów zarządzania ryzykiem

Polscy przedsiębiorcy zaczynają myśleć o sprawnym systemie zarządzania ryzykiem dopiero, gdy poniosą straty w wyniku niekompetencji personelu czy ataku z zewnątrz. Eksperci przekonują, że także tu działa zasada: lepiej zapobiegać, niż leczyć.

– Wydatki na bezpieczeństwo powinny być postrzegane przez firmy jako inwestycje, a nie koszty – mówi Bartosz Pastuszka, dyrektor generalny IBBC Group. – Są one swego rodzaju poduszką bezpieczeństwa, która w pewnym momencie zadziała i ochroni kluczowe wartości firmy. Jak przekonuje ekspert, największe zagrożeniem dla bezpieczeństwa stwarzają ludzie. Gdy zawiodą, nie pomogą nawet najbardziej zaawansowane systemy.

Zdaniem Pastuszki firmy, które chcą posiadać profesjonalną ochronę przed zagrożeniami informatycznymi nie mogą zaniedbywać inwestycji w kapitał ludzki. – Człowiek potrafi przez złośliwość czy niewiedzę wyłączyć nawet najbardziej złożony system bezpieczeństwa czy IT – mówi Pastuszka. – Podobnie jeśli wyposażymy ochroniarza w najlepszy sprzęt, ale go nie przeszkolimy, to będzie on zagrożeniem dla firmy. Jeśli z kolei zatrudnimy ochroniarzy za 5 zł za godzinę, to de facto nie będziemy mieć żadnej ochrony. Personel to największa siła i największe zagrożenie.

Problemem przedsiębiorców jest także niedostrzeganie konieczności prewencji. – Firmy często myślą o zarządzaniu ryzykiem na zasadzie „Mądry Polak po szkodzie” – zauważa Pastuszka. – My chcemy uczyć, że warto jednak o tę prewencyjną stronę bezpieczeństwa i zarządzania ryzykiem zadbać. Czyli wyprzedzać pewne fakty, wprowadzać pewne procedury, zbierać informacje etc. Wszystko po to, aby wzmacniać organizację, a nie dopiero reagować w sytuacji kryzysowej.

Lekceważenie problemu bezpieczeństwa przed pierwszą szkodą prowadzi do poważnych strat. – Gdyby firmy wprowadzały dobre systemy zarządzania ryzykiem, mogłyby uniknąć kradzieży, przestępstw czy wyłudzeń kredytowych – zauważa Pastuszka. – W tym roku mieliśmy kilka incydentów w sektorze bankowym, gdzie ginęły milionowe kwoty przy wyłudzeniach kredytu czy przez działalność zorganizowaną grup przestępczych. Firmy powinny analizować, z kim współpracują, czy kontrahenci nie są zamieszani np. w afery korupcyjne. Wtedy wielu problemów da się uniknąć – przekonuje.

 

Auto po liftingu jest świetną reklamą dla firmy

Samochody służbowe nie muszą spełniać jedynie funkcji logistycznych. Mogą też stać się narzędziem kształtowania wizerunku firmy, i to narzędziem wyjątkowo nośnym: stale będącym w ruchu, co rusz w innym miejscu i w zmiennym środowisku. Właśnie dzięki temu auto, jako nośnik reklamy, ma nieograniczony potencjał w docieraniu do odbiorców.

Zazwyczaj lifting floty wykonuje się ze względów praktycznych – wtedy, gdy stan pojazdów wymaga modernizacji. Zmiana koloru karoserii to sposób na ochronę lakieru przed wyblaknięciem albo porysowaniem. Przy okazji liftingu można pójść jednak krok dalej i oprócz odnowy koloru umieścić na pojazdach grafiki reklamowe. To bardzo funkcjonalna forma przekazu reklamy – nie nadwyręża nadmiernie budżetu, a zawsze jest w pełni wykorzystana. W marketingowej oprawie auto pracuje dla firmy, nawet gdy stoi w korkach albo na postoju.

Rozmiar nie ma znaczenia, liczy się całokształt

Coraz bardziej popularny car wrapping uchodzi obecnie za jedną z najtańszych i najbardziej skutecznych narzędzi reklamowych. Okleić można wszystkie elementy nadwozia – wraz z dachem, osłonami lusterek oraz zderzakami. Na rynkach zachodnioeuropejskich od dawna jest on uznawany za pewien rodzaj sztuki, a Mistrzostwa w Aplikacjach Samochodowych mają miejsce już także w Polsce. Dla firm – zarówno tych z liczną flotą, jak i posiadających jedynie kilka aut – oznacza to duże pole manewru w komunikacji reklamowej.

Pojazdy flotowe stają się nieodłącznym elementem identyfikacji wizualnej przedsiębiorstwa. Przed specjalistami w zakresie oklejania pojazdów nic nie stoi na przeszkodzie, by niemal każdy ich centymetr zaaranżować jako powierzchnię reklamową. Jak zrobić to tak, by nie popaść w przesadę i nie sięgnąć granic kiczu? Wymogi estetyczne w zdobieniu samochodów nie odbiegają od ogólnych norm. Wygląd może zniewalać, niebanalna oprawa może robić wrażenie, oryginalne akcenty mogą przyciągać wzrok. Ale to schludność, elegancja i umiar wyznaczają styl.

Czystość na pierwszym miejscu

Nawet najciekawszy design nie odwróci uwagi od tego, że auto przez długi czas nie odwiedzało myjni. Brudny, zabłocony pojazd, choćby najlepiej obrandowany, nie będzie dla firmy dobrą wizytówką. Kierowcy sami powinni poczuwać się do utrzymania auta w czystości i regularnie doprowadzać je do porządku.

Fleet manager również ma na to wpływ, regulując te kwestie w polityce flotowej. Może on wyznaczyć np. liczbę obowiązkowych wizyt w myjni w ciągu danego okresu. Wywiązywanie się przez kierowców z tego typu zadań łatwo weryfikować z pomocą monitoringu. – Systemy monitorujące służą nie tylko do bieżącego podglądu pozycji kierowców na mapie. Archiwizują one przejazdy i zapisują dane o miejscach postojów. Dzięki temu łatwo sprawdzić, czy kierowca odwiedził w danym terminie wyznaczone miejsca – mówi Dawid Nowicki z formy Neptis S.A., producenta FlotisMobile.

Koszty myjni z reguły są pokrywane przez firmę, a przy opłatach można korzystać z kart paliwowych. W niektórych przypadkach jednak, jeśli z auta firmowego pracownik może korzystać prywatnie, zachowanie czystości leży zupełnie w jego zakresie.

Czy to się naprawdę opłaca?

Jakkolwiek by oceniać wykorzystanie floty do celów reklamowych, nie da się zaprzeczyć, że spośród wszystkich form komunikacji samochód jest formą najbardziej mobilną. Czy przez to najbardziej skuteczną i rzeczywiście tanią? Analizując jej koszty, warto mieć na uwadze, że za taką reklamę płacimy tylko raz, przy jej kreowaniu – za projekt graficzny i oklejenie aut. Ciąg dalszy jest w zasadzie darmowy.

Reklama, krótko mówiąc, rozprzestrzenia się sama – przy każdej okazji, gdy służbowe auto wyrusza w teren. Nie ma tu opłaty za wydruk ani za dystrybucję, emisję czy publikację w mediach, zamieszczenie na billboardzie czy wyświetlanie jej w sieci. Nie trzeba szukać dróg jej przekazu i specjalnie za nie płacić - to te same drogi, które i tak na co dzień pokonują flotowcy.

 

11.12.2013

Firmy płacą cudze składki

ZUS bezprawnie ujawnia zarobki zleceniobiorców i ściąga od pracodawców należności, choć kontrakt był zawarty z innym przedsiębiorcą.

Jeden ze szpitali działających na Warmii został przez ZUS zobowiązany do zapłaty kilkuset tysięcy złotych składek za zatrudnionych w nim lekarzy i pielęgniarki. Problem polega na tym, że składki miały być zapłacone od wynagrodzeń z tytułu umów-zleceń,  ale zawartych z zupełnie inną firmą.

Kto narusza przepisy

Urzędnicy ZUS ustalili, że pracownicy szpitala wracają do niego po godzinach, ale już jako zleceniobiorcy innej spółki. Kontrolerzy uznali, że nie ma podstaw do zwolnienia ich wynagrodzeń z zapłaty składek na ubezpieczenie społeczne. Zamiast jednak nakazać zapłacić te składki zewnętrzenj firmie, ten obowiązek nałożyli na szpital.

– Firma odwołała się od wszystkich 300 decyzji ZUS do sądu i sprawa jest właśnie na etapie kasacyjnym w Sądzie Najwyższym – mówi Henryk Relidziński z elbląskiego biura rachunkowego RENATA. Dodaje, że zleceniodawca zawiadomił także prokuraturę o naruszeniu przez ZUS ustawy o ochronie danych osobowych. Nakładając na szpital obowiązek zapłaty składek na zleceniobiorców, urzędnicy ujawnili bowiem wysokość ich zarobków. Prokuratura umorzyła jednak postępowanie w tej sprawie.

Z problemem składek za cudzych zleceniobiorców borykają się przedsiębiorstwa w mniejszych ośrodkach zajmujący się specjalistyczną produkcją. Nie mogą zatrudniać swoich pracowników w nadgodzinach, bo jest to dopuszczalne jedynie w wyjątkowych, nieplanowanych sytuacjach. Pracownicy chętnie korzystaj z możliwości dorobienia do skromnej pensji po godzinach. Zawierają więc zlecenia z zewnętrznymi firmami. - Docierają do mnie sygnały, że ZUS ostatnio wyspecjalizował się w wyszukiwaniu takich przypadków i skupia swoje kontrole na przedsiębiorstwach zatrudniających po kilkuset zleceniobiorców - mówi Dominik Szczygieł, radca prawny z kancelarii MSDS Legal w Bielsku-Białej. Dodaje, że dotyczy to firm działających w branży elektronicznej, ochroniarskiej czy usług sprzątających.

Uchwała sądu

Wszystko byłoby w porządku, gdyby ZUS obowiązek zapłaty składek nakładał na zewnętrzną firmę, zatrudniającą zleceniobiorców. Tymczasem ściga tylko pracodawców. Podstawę do działania ZUS daje uchwałą Sądu Najwższego z 2 września 2009 r. (sygn. II UZP 6/09), w myśl której pracodawca ma obowiązek płacić składki za swoich pracowników także wtedy, gdy są oni zatrudnieni na umowie cywilnoprawnej w innej firmie działającej na jego rzecz. – A co w sytuacji, gdy pracownik na etacie zarabia 1600 zł miesięcznie, a na zleceniu w zewnętrznej firmie wypracowyje np. 10 tys. zł? - pyta mecenas Szczygieł. – Wtedy pracodawca nie ma nawet środków, żeby zapłacić składki od tak wysokiej kwoty – zaznacza.

Problemu nie widzi Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. W odpowiedzi na interpelację poseł Małgorzaty Pępek resort stwierdził, że pracodawca korzysta z efektów pracy zleceniobiorcy zatrudnionego w innej firmie, unikając obciążeń i obowiązków wynikających z przepisów prawa pracy. Resort zastrzegł, że z informacji przedstawionych przez ZUS wynika, iż w razie wykrycia nieprawidłowości  w tym zakresie będzie wymagał od przedsiębiorców zmian w bieżących rozliczeniach składek, a nie wstecz.

Opinia: Prof. Inetta Jędrasik-Jankowska, Uniwersytet Warszawski

– Sąd Najwyższy w uchwale z 2009 r. wypaczył sens przepisu, który miał pierwotnie przeciwdziałać omijaniu przez pracodawców obowiązku zapłaty składek poprzez zawieranie umowy o podwykonawstwo z firmą, która zatrudniała jego pracownika na podstawie umowy-zlecenia. Sędziowie powinni raczej określić, kiedy dochodzi do odwołania ze zwolnienia zapłaty składki. Przykładowo, aby nie było takiego problemu, gdy ktoś zatrudni gosposię, a później w zewnętrznej firmie zamówi mycie okien i do pracy przyjdzie ta sama osoba, która dorabia w ten sposób w soboty. Uchwała SN nakazuje płacić składkę w każdym takim przypadku. Poza tym nawet jeśli składkę od zlecenia trzeba by zapłacić, to powinien to zrobić zleceniodawca - ta zewnętrzna firma. A nie pracodawca, który nie ma prawa wiedzieć, ile zarabia jego pracownik i innej firmie. SN powinien więc zmienić swoje rozstrzygnięcie w tym zakresie.

Mateusz Rzemek, "Rzeczpospolita"

 

Koniec metkowania towarów - trwają prace

Trwają prace nad zwolnieniem przedsiębiorców z obowiązku metkowania wszystkich towarów, które sprzedają. Na zmianie przepisów skorzystaliby nie tylko handlowcy, ale również klienci, bowiem metkowanie sporo kosztuje. Zamiast na metkach ceny miałyby być czytelnie umieszczone na sklepowej półce.

Polski handel liczy na rychłą likwidację obowiązku metkowania każdego produktu z osobna w małych sklepach. – Metkowanie każdego produktu zajmuje dużo czasu pracownikowi, a to są koszty – mówi Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu.

Nowa ustawa ma zastąpić obecnie obowiązującą ustawę o cenach. Obecnie sprzedawcy mają obowiązek oznaczania ceną, czyli metkowania każdego produktu, który sprzedają. Według Ministerstwa Finansów, które jest autorem projektu zmian, obligatoryjne naklejanie cen na każdy produkt z osobna pociąga za sobą koszty związane z dodatkowym nakładem pracy personelu, co finalnie przekłada się na wzrost cen sprzedawanych towarów. Na nowych regulacjach mogliby więc skorzystać zarówno sprzedawcy, jak i klienci, którzy taniej zapłacą za zakupy.

Należy jednak wziąć pod uwagę, że nowa ustawa nakłada na handel również nowe obowiązki. – Dotyczą one właściwego i przejrzystego oznaczania ceną towarów – podkreśla dyrektor PIH. – Po ich wprowadzeniu nie każde opakowanie będzie oznaczone ceną, tylko np. całe miejsce na półce. Projekt ustawy nakłada na sprzedawców również obowiązek informowania o przyczynie przeceny towarów. Za naruszenie tych przepisów przewidziano kary w wysokości do 20 tys. zł. Z kolei w przypadku trzykrotnego naruszenia przepisów w ciągu roku kara ma wynosić 40 tys. zł. – Jesteśmy na stanowisku, że ceny powinny być eksponowane jasno, wyraźnie, w sposób niepozostawiający żadnych wątpliwości – dodaje Maciej Ptaszyński.

Ministerstwo Finansów ocenia, że z nowej ustawy wynikną korzyści społeczne i gospodarcze. Przepisy będą miały bowiem pozytywny wpływ na poziom kosztów uzyskania przychodów firm działających w handlu i usługach. W uzasadnieniu do projektu resort szacuje, że zmiana przepisów przyczyni się do ograniczenia firmowych obciążeń administracyjnych, które łącznie wycenia na kwotę ok. 0,5 mld zł rocznie. Jeszcze wyżej resort wycenia tzw. korzyści społeczne. Oszczędności małych i średnich firm dzięki zniesieniu metkowania wyniosą ok. 150 mln zł rocznie, a pozostałe przedsiębiorstwa zaoszczędzą ok. 350 mln zł rocznie. Konsumenci wydadzą natomiast w ciągu roku o ok. 375 mln zł mniej.

 

Pesymizm wśród przedsiębiorców. Powód?

Dla prawie połowy polskich małych i średnich firm to przetrwanie na rynku, a nie np. zwiększenie sprzedaży czy zysku, jest nadrzędnym celem strategicznym - wynika z badań przeprowadzonych dla Konfederacji Lewiatan. Wśród przedsiębiorców panuje pesymizm.

Tegoroczny raport z badania kondycji sektora małych i średnich firm opracował dla Lewiatana Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. Jak poinformował na wtorkowej konferencji prasowej wiceprezes Instytutu dr Bohdan Wyżnikiewicz, badanie zostało przeprowadzone na losowej próbie 1 tys. 500 małych i średnich firm. Dobór był przeprowadzony tak, żeby próba odzwierciedlała różne sektory działalności i wszystkie województwa - powiedział Wyżnikiewicz.

Badanie przeprowadzono w dniach 26 kwietnia - 1 sierpnia br. Aż 42 proc. ankietowanych przedsiębiorców jest przekonanych, że w tym roku zyski ich firm spadną, a tylko 23 proc. spodziewa się, że wzrosną. Co czwarty badany (25 proc.) myśli, że udział jego firmy w rynku spadnie, 37 proc. ankietowanych spodziewa się też spadku przychodów.

Gorsze niż w poprzednich latach są też oceny perspektyw branż, w których działają przedsiębiorcy. 27 proc. badanych uważa, że rynek nieodwracalnie się kurczy - w poprzednich dwóch latach takie zdanie wyrażało 24 proc. ankietowanych. Opinię, że rynek się rozwija, wypowiada 26 proc. przedsiębiorców. W 2012 r. tego zdania było 31 proc., a w 2011 - 33 proc. firm.

Jak zauważył Wyżnikiewicz, 45,4 proc. przedsiębiorców jako swój cel wskazuje utrzymanie się na rynku. Tylko 21,2 proc. chce dążyć do zwiększenia sprzedaży, a 11,4 proc. do maksymalizacji zysku. Jeszcze mniej przedsiębiorców za swój cel uważa podniesienie wartości firmy w długim okresie lub zwiększenie udziału w rynku. Maleje również odsetek małych i średnich firm, które realizują lub planują inwestycje. W tym roku jest ich 20,3 proc., podczas gdy w 2012 r. było ich 30,2 proc.

 

Wycena majątku firmy na koniec roku

Do obowiązków przedsiębiorcy związanych z zamknięciem roku należy m.in. sporządzenie spisu z natury, inaczej remanentu czy inwentaryzacji. Spisany majątek trzeba wycenić.

Do sporządzenia spisu obowiązany jest każdy, kto prowadzi podatkową księgę przychodów i rozchodów (m.in. osoby fizyczne, spółka cywilna osób fizycznych, spółka partnerska). Wartość remanentu determinuje wartość dochodu z działalności gospodarczej. Niechlujnie sporządzony remanent może spowodować błędy w wysokości dochodu, a zatem i w PIT-cie. Ta wartość ustalana jest dzięki wycenie majątku, na którą od dnia zakończenia spisu przedsiębiorca ma 14 dni. Starannie zliczone i wycenione elementy wpisuje się według wzoru określonego w Rozporządzeniu Ministra Finansów w sprawie prowadzenia podatkowej księgi przychodów i rozchodów w § 28 pkt. 2.

Do elementów majątku podlegających wykazaniu w spisie należą towary handlowe, materiały (surowce) podstawowe i pomocnicze, wyroby gotowe, produkcja w toku, półwyroby oraz braki własnej produkcji i odpady, jak również te towary, które są własnością przedsiębiorcy, ale których w dniu dokonywania spisu fizycznie nie ma w zakładzie oraz towary obce, które w zakładzie się znajdują.

Poznaj parametry wyceny

Jedynie w przypadku towarów obcych, ich inwentaryzacja kończy się na wykazaniu w spisie ich ilości oraz właściciela. Po zliczeniu reszty wymienionych składników majątku, trzeba je wycenić używając odpowiednio czterech parametrów – ceny zakupu, ceny nabycia, ceny rynkowej lub kosztu wytworzenia.

Za cenę zakupu uważa się cenę, jaką nabywca płaci za zakupione elementy majątku, pomniejszoną o VAT i rabaty czy opusty, przy imporcie powiększoną o cło, podatek akcyzowy i dodatkowe opłaty celne, a w przypadku otrzymania składnika majątku w drodze spadku czy darowizny wartość ceny zakupu takiego samego lub podobnego składnika. Cena nabycia to cena zakupu danej rzeczy powiększona o koszty uboczne związane z jej zakupem do chwili złożenia jej w magazynie według ceny zakupu, innymi słowy suma należna sprzedawcy, która uwzględnia w szczególności  koszty transportu, załadunku i wyładunku czy ubezpieczenia na czas transportu. Kosztem wytworzenia jest z kolei każdy koszt bezpośrednio i pośrednio związany z przerobem materiałów, inaczej równowartość sumy kosztów poniesionych na wyprodukowanie elementu (mogą to być koszty wynagrodzeń czy koszty usług obcych). Nie wlicza się do niego kosztów sprzedaży wyrobów gotowych i usług.

I wyceń

A zatem, firmowy majątek wycenia się odpowiednio:

- towary handlowe i materiały po cenie zakupu lub cenie nabycia albo po cenach rynkowych z dnia sporządzenia spisu, jeżeli są one niższe od cen zakupu lub nabycia,

- produkcja w toku według kosztu wytworzenia, ale nie może być on niższy od kosztu zużytych do produkcji niezakończonej materiałów bezpośrednich,

- wyroby gotowe, półwyroby oraz braki zgodnie z kosztem wytworzenia,

- produkcja zwierzęca według cen rynkowych z dnia sporządzenia spisu,

- odpady przy użyciu wartości, jaka wynika z oszacowania uwzględniającego ich przydatność do dalszego użytkowania.

Zebrane dane najlepiej zapisać w jednym arkuszu, pamiętając m.in. o podaniu własnych danych, daty sporządzenia spisu, jednostki miary, ilość, cenę, klauzulę „Spis zakończono na pozycji..”, a także podpisy osób dokonujących spisu i właściciela spisu (a w spółce wspólników).

Katarzyna Miazek, Tax Care

 

10.12.2013

Kratka znów wywoła boom w salonach

Od początku stycznia 2014 roku na zakupie nowego samochodu będzie można zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych - informuje "Rzeczpospolita".

Z początkiem przyszłego roku do samochodów na pewien czas wróci tzw. kratka. Ministerstwo Finansów nie zdąży bowiem do 1 stycznia przygotować nowych przepisów dotyczących odliczania VAT od aut firmowych, przez co wracają stare zasady, dla przedsiębiorców znacznie korzystniejsze od obecnych.

Firma, kupując auto z ciężarową homologacją, będzie mogła odliczyć już nie maksimum 6 tys. zł, ale pełne 23 proc. ceny. W przypadku droższych modeli będzie można więc zaoszczędzić kilkadziesiąt tysięcy złotych. Należy się spodziewać, że od początku stycznia salony czeka oblężenie, bo ta sytuacja nie potrwa długo.

 

Biurokracja ogranicza rozwój przedsiębiorstw

Nadmierna biurokracja jest największym hamulcem rozwoju dla przedsiębiorców – wynika z badania IBR 2013. Jest to większy problem niż niepewność gospodarcza czy koszty finansowania inwestycji. Firmy szacują, że ich przychody byłyby 5-10 proc. wyższe, gdyby nie musieli się zmagać z problemami biurokratycznymi. W rezultacie podniosłoby to ich przychody o 200 mld zł.

Bariery biurokratyczne to nie tylko kwestia złożonych procedur, ale i nieprzejrzystych przepisów. Przekładają się bezpośrednio na efektywność działania przedsiębiorców, a tym samym ograniczają potencjalny wzrost przychodów.

– Co trzeci przedsiębiorca wskazał, że po usunięciu głównych przeszkód wzrost przychodów mógłby sięgnąć nawet 10 proc. Jedna czwarta przedsiębiorców oceniała potencjalny wzrost przychodów na 5-10 proc. – mówi Tomasz Wróblewski, partner zarządzający w Grant Thornton. – Jeśli te oszacowania przeniesiemy na poziom całej gospodarki, to likwidacja barier biurokratycznych podniosłaby przychody polskich przedsiębiorstw o ponad 200 mld zł. To mniej więcej jedna ósma polskiego PKB.

Z badania firmy Grant Thornton wynika, że polscy przedsiębiorcy do kluczowych barier zaliczają skomplikowanie i złożoność polskiego prawa, zwłaszcza prawa podatkowego, i niejednoznaczne, niejasne interpretacje. Podnoszą też kwestię częstych zmian w prawie oraz przedłużających się procedur przed sądami, zarówno cywilnymi, jak i administracyjnymi.

– Ministerstwo Finansów wydaje rocznie 30 tys. indywidualnych interpretacji. To oznacza, że urzędnicy codziennie wydają ponad 100 interpretacji, czyli co 4 minuty powstaje jedna nowa. To daje pojęcie o złożoności obowiązujących regulacji i ich niejednoznaczności. Skoro tak wiele pytań dotyczących prawa podatkowego zadają przedsiębiorcy, to znaczy, że mają poważne problemy – przekonuje Tomasz Wróblewski.

Grant Thornton zadał przedsiębiorcom pytanie o konsekwencje wynikające z istnienia barier i konieczności radzenia sobie z nimi. 75 proc. wskazuje na stratę czasu związaną z przerostem procedur biurokratycznych. Ponad połowa mówi, że to prostu kosztuje. – Oba te elementy, angażowanie środków i angażowanie czasu, powodują, że na przedsięwzięcia rozwojowe czasu i środków pozostaje mniej. W ten sposób, pośrednio bariery biurokratyczne powodują, że mniej energii idzie na rozwój przedsiębiorstw. Co drugi przedsiębiorca jest gotów zaniechać przedsięwzięcia o charakterze rozwojowym, byle tylko uniknąć walki z przeszkodami i ryzyka administracyjnego. To bardzo poważny skutek – podkreśla Tomasz Wróblewski.

Co więcej, z rozmów prowadzonych przez Grant Thornton podczas II Forum Przedsiębiorców z przedsiębiorcami wynika, że chętnie zgodziliby się na likwidację wszystkich ulg podatkowych w zamian za uproszczony system, w którym skala podatkowa - relatywnie atrakcyjna, biorąc pod uwagę skale podatkowe w krajach europejskich - byłaby skalą rzeczywistą, a nie zapisem w ustawie. – Szeroki katalog wydatków nie uznawanych za koszt uzyskania przychodu  powodują, że obciążenie rzeczywiste jest wyższe aniżeli stawka ustawowa – dodaje Tomasz Wróblewski.

Biurokracja ogranicza innowacyjność, wręcz jest jej przeciwieństwem. A rozwiązanie problemów nie jest łatwe, choć wydawałoby się, że wystarczy by biznes i administracja zasiadły razem do stołu i wypracowały rozwiązanie. Ale na takie działania się nie zanosi. – Po pierwsze, to nie jest łatwy temat. Po drugie, sądzę, że to też sprawa priorytetów rządowych, a na nieszczęście przedsiębiorców, gospodarka nie jest obecnie oczkiem w głowie administracji publicznej. Ten niski priorytet wynika zapewne z przekonania polityków, że mają ważniejsze zadania i cele – uważa partner zarządzający w Grant Thornton.

Według Tomasza Wróblewskiego wprowadzenie odpowiedzialności majątkowej urzędników za podejmowane decyzje nie przyniosło żadnych efektów. – Statystyka mówi sama za siebie. Do końca  2012 roku nie mieliśmy do czynienia z żadnym postępowaniem przeciwko urzędnikowi właśnie o takie błędne wydanie decyzji. Mamy regulację, która w praktyce nie działa i nie przynosi spodziewanych korzyści – podsumowuje.

 

Coraz więcej obowiązków nakładanych na przedsiębiorców

Businesseurope, największa organizacja pracodawców w Europie, skrytykowała Parlament Europejski za zwiększanie obowiązków dokumentacyjnych i informacyjnych nakładanych na przedsiębiorców. Zrzeszeni przedsiębiorcy wezwali Radę ds. Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych do pomocy w zmianie prawa.

Organizacja skierowała list do litewskiej prezydencji z propozycjami zmian w stworzonym przez Komisję Europejską rozporządzeniu o ochronie danych. Businesseurope jest przeciwko wprowadzaniu nowych obciążeń. Kary nakładane na firmy są obecnie zbyt wysokie i nie odpowiadają rzeczywistej szkodzie. Działacze postulują o ochronę małych i średnich przedsiębiorców. Proponują, by wprowadzić kryterium umyślności działania i zasięgu oddziaływania zachowań niezgodnych z prawem.

Negatywnie na konkurencyjność działa również tendencja Parlamentu do wprowadzania coraz cięższych obciążeń administracyjnych. Utrudnia to wprowadzanie innowacji w biznesie, szczególnie przez przedsiębiorców działających na mniejszą skalę. – Nie można się zgodzić z możliwością nałożenia dodatkowych obowiązków administracyjnych na przedsiębiorców, jak proponuje PE, ponieważ spowoduje to jedynie dodatkowe koszty i przewlekłość procedur dotyczących przepływu danych osobowych – wyjaśnia Jacek Cieplak, ekspert Pracodawców RP ds. prawnych.

Swoje propozycje przedsiębiorcy przedstawili w dziesięciu punktach. Poza wspomnianymi zarzutami proponują m.in. uregulowanie działalności inspektora ochrony danych. Chodzi głównie o uelastycznienie przepisów. Mniejsze przedsiębiorstwa, zdaniem Businesseurope, nie potrzebują osobnego organu w postaci inspektora.

Poparcie dla systemu one-stop-shop

Jednocześnie, Businesseurope poparła wprowadzenie systemu one-stop-shop, który pozwala na harmonizację przepisów dotyczących nadzoru nad przedsiębiorcami. Przewiduje on podleganie tylko jednemu organowi kontrolnemu. Organizacja zwraca jednak uwagę na potrzebę uchwalenia przepisów szczegółowych w tej materii.

– Należy uznać za słuszne rozwiązanie, które umożliwi przedsiębiorcom prowadzącym działalność w kilku państwach Europy podległość tylko jednemu organowi nadzorczemu, który zajmowałby się ochroną danych osobowych. To zdecydowanie ułatwi działanie przedsiębiorcom, zwłaszcza tym prowadzącym działalność przez internet, ponieważ ujednolici przepisy prawne, które na dziś znacznie różnią się w każdym z państw członkowskich UE – dodaje Cieplak.

Businesseurope uważa, że prawo dotyczące ochrony danych jest zbyt złożone. Przepisy obowiązujące od wielu lat nie są dostosowane do zmian w gospodarce i nie uwzględniają wielu istotnych aspektów funkcjonowania przedsiębiorców na rynku. Priorytetem organizacji jest teraz przywrócenie pełnej konkurencyjności przemysłu w Europie. Jest obecnie w trakcie prac nad wydaniem szczegółowych zaleceń.

Joanna Kowalska, Dziennik Gazeta Prawna

 

9.12.2013

Powstała nowa partia polityczna

W sobotę 7 XII w Warszawie powstała POLSKA RAZEM JAROSŁAWA GOWINA. pod taką nazwą partia utworzona przez ludzi, którzy chcą prawdziwych zmian w polskiej polityce, wystartuje w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

W warszawskim centrum EXPO XXI, przy ul. Prądzyńskiego od godziny 11:00 gromadzili się uczestnicy Konwencji założycielskiej partii Polska Razem Jarosława Gowina. W momencie startu było ich około półtora tysiąca.

O 12:00 rozpoczęło się powitanie gości z całej Polski oraz wystąpienia przedstawicieli regionów. Głos zabierali politycy, samorządowcy i osoby lokalnie zaangażowane w projekt Godzina dla Polski. Poruszono tematy ważne z punktu widzenia każdego Polaka, takie jak polityka prorodzinna, uproszczenie podatków i umożliwienie przedsiębiorcom swobodnej działalności na rynku.

Wystąpił Matthew Tyrmand, syn Leopolda Tyrmanda, który uznał największe polskie partie za socjalistyczne i stwierdził potrzebę powstania trzeciej siły politycznej, która wprowadziłaby prawdziwie wolnorynkowe rozwiązania. Rafał Ziemkiewicz podkreślił wartość zjednoczenia Polaków, i stwierdził, że Polskę naprawić można tylko wtedy, kiedy obywatele będą gotowi poświęcać dla niej swój czas. „Trzymam za Jarosława Gowina kciuki, trzymam za wszystkich państwa kciuki!” – zakończył swoje wystąpienie.

Jarosław Gowin na samym początku podziękował wszystkim, którzy przybyli na Konwencję. Wspomniał o tym, że w ostatnich miesiącach pokonał 25 tysięcy kilometrów i odbył 13 konwencji regionalnych, aby spotkać się z obywatelami, którzy chcą nowoczesnej, patriotycznej Polski. Wyraził pewność, że osoby, które włączyły się w projekt Godzina dla Polski doskonale poradzą sobie z kierowaniem strukturami regionalnymi nowej partii i stwierdził, że na tej sali są setki osób, które chcą i potrafią zmieniać Polskę. „Nie zgadzam się, aby ciężko pracujący Polacy musieli płacić coraz wyższe podatki. Nie zgadzam się na tworzenie złego prawa. Nie zgadzam się na rabowanie emerytalnych oszczędności Polaków, na wyrzucanie miliona podpisów obywateli do niszczarki, na politykę jałowych konfliktów. Wierzę w to, że Polacy potrafią współpracować. Wierzę, że potrafimy zmienić Polskę! Jesteśmy Polakami i jesteśmy z tego dumni!” mówił lider nowego ugrupowania. Tuż przed ogłoszeniem oficjalnej nazwy nowej partii padły słowa: „Bądźcie gotowi by zwyciężać. Musimy zwyciężyć. I zwyciężymy!”

Po ogłoszeniu nazwy nowej partii, wystąpili Paweł Kowal, John Godson, Marek Migalski, Anna Streżyńska, Paweł Poncyliusz i Wojciech Maksymowicz. Konwencja zakończyła się Mazurkiem Dąbrowskiego.

 

Wpływ wydatków sprzed założenia firmy na koszty

Niektóre wydatki, które poniósł przyszły przedsiębiorca przed formalnym założeniem firmy, będzie mógł zaliczyć je do kosztów podatkowych. Przychodu nie zmniejszą natomiast np. koszty aplikacji radcowskiej. Jakie wydatki sprzed założenia firmy można zaliczyc do kosztów?

Aby przedsiębiorca mógł poniesione przez siebie wydatki zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu, muszą być one, zgodnie z ustawą o PIT, racjonalnie i w sposób gospodarczo uzasadniony związane z prowadzoną działalnością gospodarczą, a ich poniesienie ma mieć na celu osiągnięcie przychodów, bądź też zabezpieczenie lub zachowanie tego źródła przychodów, o ile w myśl przepisów ww. ustawy nie podlegają wyłączeniu z tychże kosztów. Muszą też zostać należycie udokumentowane.

Ponieważ przepisy podatkowe nie wyłączają z kosztów uzyskania przychodu wydatków poniesionych przed rozpoczęciem działalności gospodarczej, wydawać by się mogło, że o ile ich poniesienie ma na celu uzyskanie przychodów albo zabezpieczenie lub zachowanie ich źródła, o ich wartość przyszły przedsiębiorca będzie mógł obniżyć podstawę do opodatkowania. Do takich wydatków należą przykładowo opłaty za rejestrację spółki, za dokonanie zgłoszenia w zakresie podatku VAT, koszt wyrobienia pieczątek. Inaczej będzie jednak w sytuacji opłat związanych z uzyskaniem przez przyszłego przedsiębiorcę zawodu.

Niezwiązane z osiąganiem przychodów

Jak zaznacza Dyrektor Izby Skarbowej w Łodzi w interpretacji indywidualnej o sygn. IPTPB1/415-313/13-3/KO z dnia 17.07.2013 r., podatnik, który przed rozpoczęciem działalności gospodarczej poniósł wydatki związane z uzyskaniem uprawnień do zawodu radcy prawnego (m.in. opłatę za udział w egzaminie konkursowym na aplikację radcowską, opłaty roczne za kolejne lata aplikacji radcowskiej, opłatę za egzamin radcowski czy opłatę za wpis na listę radców prawnych) nie będzie mógł ich zaliczyć do kosztów firmy po jej założeniu. Celem jaki jest związany z ponoszeniem tego rodzaju wydatków było bowiem zdobycie wiedzy i umiejętności podatnika oraz należyte przygotowanie do zawodu radcy prawnego, a nie osiągnięcie przychodów z konkretnego źródła, jakim jest działalność gospodarcza. Organ podkreślił, że zawód radcy prawnego można wykonywać nie tylko w ramach działalności gospodarczej, ale także np. w ramach stosunku pracy, na podstawie umowy cywilnoprawnej. Zatem, koszty aplikacji radcowskiej poniesione przez podatnika należy zaliczyć do wydatków o charakterze osobistym, związanych z podnoszeniem ogólnego poziomu wiedzy prawniczej.

Koszty ujęte w księdze

Ponadto, w tej samej interpretacji, fiskus wskazuje, że w celu poprawnego rozliczenia wydatku w kosztach firmy ważne jest ustalenie, w którym okresie rozliczeniowym przedsiębiorca może dokonać potrącenia kosztów podatkowych. Według przepisów ustawy o PIT koszty uzyskania przychodów są potrącane tylko w tym roku podatkowym, w którym zostały poniesione. Poniesienie jest niejako równoznaczne z ich zaewidencjonowaniem w księgach, np. w podatkowej księdze przychodów i rozchodów, nawet jeśli dotyczą przychodów przyszłych lat.

Katarzyna Miazek, Tax Care

 

Unia wprowadzi nową klauzulę podatkową

Do unijnej dyrektywy w sprawie wspólnego systemu opodatkowania spółek dominujących i zależnych trafi nowa klauzula przeciwko nadużyciom – wynika z projektu nowelizacji dyrektywy, przygotowanego przez Komisję Europejską. Bruksela zamierza w ten sposób uszczelnić system i ograniczyć występowanie sytuacji podwójnego nieopodatkowania.

Zdaniem Komisji, obecne przepisy nie są wystarczająco precyzyjne, aby skutecznie zapobiegać nadużyciom (głównie w kwestii tzw. kredytów hybrydowych). Jak wskazuje, w przypadku instrumentów hybrydowych poszczególne kraje członkowskie różnie kwalifikują je pod względem podatkowym. W konsekwencji płatności w ramach kredytu hybrydowego w jednym państwie są np. traktowane jako koszty podlegające odliczeniu od podstawy opodatkowania, a w innym zyski podzielone są zwolnione z opodatkowania.

Przewidziane przez Brukselę zmiany obejmują przede wszystkim wprowadzenie bardziej kompleksowej ogólnej klauzuli zapobiegającej nadużyciom, szczególnie dostosowanej do cech spółek dominujących. Klauzula zawierać będzie m.in. zasady postępowania odnoszące się do tzw. agresywnego planowania podatkowego.

„W celu uniknięcia sytuacji podwójnego nieopodatkowania wynikającego z różnego opodatkowania podziału zysku między państwami członkowskimi, państwo członkowskie spółki dominującej oraz państwo członkowskie stałego zakładu spółki dominującej nie powinny pozwolić tym spółkom na korzystanie ze zwolnień podatkowych stosowanych do otrzymanego zysku podzielonego, w zakresie, w jakim zysk ten podlega odliczeniu od podstawy opodatkowania przez spółkę zależną” – można przeczytać w projekcie dyrektywy.

Wprowadzenie zmian przewiduje dyrektywa Rady zmieniająca dyrektywę Rady 2011/96/UE z dnia 30 listopada 2011 r. w sprawie wspólnego systemu opodatkowania mającego zastosowanie w przypadku spółek dominujących i spółek zależnych różnych państw członkowskich. Państwa członkowskie będą musiały dostosować swoje prawo do nowelizacji do końca 2014 r.

 

6.12.2013

Poczęstunek biznesowy: Korzystne rozwiązanie dla firm

Ministerstwo Finansów wydało ogólną interpretację dotycząca wydatków na gastronomię i poczęstunek podczas spotkań biznesowych.

Zgodnie z art. 16 ust. 1 pkt 28 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz art. 23 ust. 1 pkt 23 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych za koszty uzyskania przychodów nie uważa się kosztów reprezentacji, w szczególności poniesionych na usługi gastronomiczne, zakup żywności oraz napojów, w tym alkoholowych. Powyższe regulacje stały się przedmiotem licznych rozstrzygnięć organów skarbowych oraz sądów administracyjnych, które w różny sposób definiowały pojęcie reprezentacji.

W związku z powyższym w dniu 25 listopada 2013 r. Minister Finansów wydał interpretację ogólną (DD6/033/127/SOH/2013/RD-120521), w której odniósł się do uznawania za koszty uzyskania przychodu wydatków na usługi gastronomiczne, zakup żywności oraz napojów podawanych podczas spotkań z kontrahentami, inwestorami, wykonawcami. Jak wynika z interpretacji nie podlegają wykluczeniu z kosztów uzyskania przychodów ponoszone przez podatników wydatki na drobne poczęstunki (np. ciastka, paluszki, kanapki), napoje (np. kawa, herbata, woda mineralna, soki), a także posiłki (np. obiady, lunche), niezależnie od miejsca ich podawania (w siedzibie podatnika, czy też poza nią), podawane podczas prowadzenia rozmów z kontrahentami, inwestorami, wykonawcami etc. dotyczących zakresu prowadzonej przez podatników działalności gospodarczej.

Ponadto, powołując się na wyrok NSA z dnia 17 czerwca 2013 r. (sygn. akt II FSK 702/11), Minister Finansów wskazał, że za wyłączone z kosztów uzyskania przychodów trzeba uznać te wydatki, których wyłącznym bądź dominującym celem jest stworzenie pewnego wizerunku podatnika, stworzenie dobrego obrazu jego firmy czy działalności, wykreowanie pozytywnych relacji z uczestnikami takich spotkań.

Rozwiązanie przedstawione przez Ministerstwo Finansów jest poprawne, logiczne i korzystne z punktu widzenia podatników. Należy jeszcze mieć nadzieję, że zostanie ono uwzględnione w orzecznictwie sądowo-administracyjnym.

 

Kodeks podatkowy musi zrównoważyć prawa podatnika i władz skarbowych

Eksperci podatkowi mają wiele postulatów na nową konstytucję prawa podatkowego. Wszyscy podkreślają, że już najwyższy czas na nowy akt prawny, gdyż ponad sto nowelizacji obowiązującej ordynacji podatkowej wprawdzie dostosowywało ją do zmieniających się realiów, ale zaszkodziło jej czytelności.

Nowa ordynacja powinna wskazywać ustawodawcy pewne kanony tworzenia prawa podatkowego. Przede wszystkim należy wyraźnie zrównoważyć w niej pozycję podatnika i organów podatkowych, gdyż dotychczasowe nowelizacje ordynacji raczej pogarszały pozycję podatnika - czytamy w opinii prof. Henryka Dzwonkowskiego dla "Rzeczpospolitej". Profesor jest autorem projektu zmian w Ordynacji podatkowej, który przedstawił na konferencji naukowej w Sejmie w styczniu. Posłowie nie podjęli jednak nad nim żadnych prac.

Więcej na ten temat w dzisiejszej "Rzeczpospolitej".

 

Zmiany w OFE nie poprawią sytuacji sektora finansów publicznych

Projekt zmian w OFE ponownie trafił do Komisji Finansów Publicznych. Wzbudza on wiele kontrowersji, w szczególności w planowanej poprawie sektora finansów publicznych. W dłuższym okresie spowoduje osłabienie wiarygodności finansowej Polski.

Zmiany w systemie emerytalnym mają w przyszłym roku poprawić sytuację sektora finansów publicznych i obniżyć deficyt budżetowy. Zdaniem Macieja Rapkiewicza będzie to poprawa wyłącznie na papierze. – Ten projekt budzi bardzo poważne kontrowersje. Reforma ta doprowadzi do poważnego osłabienia wiarygodności finansów publicznych i wiarygodności finansowej Polski w średniej i dłuższej perspektywie – twierdzi Maciej Rapkiewicz.

Wysoki deficyt

Podobną opinię prezentuje Komisja Europejska. Zgodnie z jej oszacowaniami w 2015 r. w dalszym ciągu będziemy mieli dosyć wysoki deficyt sektora finansów publicznych. Co więcej Komisja już na podstawie doświadczeń węgierskich wprowadziła zmiany sposobu obliczania deficytu sektora finansów publicznych.

– Proponowane rozwiązania nic nie wniosą. Bez zmian strukturalnych trudno myśleć o zasadniczej zmianie postrzegania Polski – twierdzi Maciej Rapkiewicz. – OFE miały zapewniać znaczącą część wypłat emerytur w przyszłości, a teraz ich rola jako drugiego filaru, na którym opierał się powszechny system emerytalny, znacząco spada.

Ekonomista podkreśla, że w dłuższej perspektywie drugi filar emerytalny może zniknąć. Szczególnie wtedy, kiedy wystąpią duże spadki na giełdach. Najważniejsze zmiany w OFE szykowane przez rząd, to przekazanie do ZUS 51,5 proc. wartości zgromadzonych aktywów, przede wszystkim obligacji i bonów skarbowych. Dodatkowo ograniczenie składki do 2,92 proc. wynagrodzenia brutto. Każdy obywatel co cztery lata będzie mógł zmieniać decyzję, czy pozostaje w ZUS, czy korzysta z OFE, a same OFE będą inwestować głównie w akcje z zakazem kupowania obligacji skarbowych.

– Kiedy fundusze będą bardzo mocno zaangażowane w akcje – a zgodnie z nowymi przepisami może być to nawet do 90 proc. – w przypadku poważnej bessy będą bardzo mocno spadać wartości jednostek uczestnictwa. Takie zjawisko może powodować, że wtedy, gdy będzie możliwość dokonywania wyboru między OFE a systemem państwowym, nastąpi masowe przechodzenie do ZUS. To z kolei może negatywnie wpływać na wypłacalność systemu państwowego – tłumaczy członek zarządu Instytutu Sobieskiego.

Warunki demograficzne

Warunki demograficzne też nie sprzyjają systemowi emerytalnemu. Już dziś na jednego emeryta przypada trzech pracujących, a za kilkanaście lat liczba ta spadnie do dwóch.

– Gdy na jednego emeryta będą przypadać dwie osoby – niekoniecznie pracujące, to jeszcze mniej osób będzie opłacało składki. Poza tym w ZUS tak naprawdę nie mamy pieniędzy, tylko zapisy księgowe. To kolejny czynnik ograniczający wypłacalność tej instytucji – dodaje Maciej Rapkiewicz. By utrzymać ZUS, niezbędne są dotacje. W tym roku to prawie 40 mld zł.

– ZUS pożycza pieniądze, a rząd wyciąga pieniądze z Funduszu Rezerwy Demograficznej. Przyszłość rysuje się w czarnych barwach – komentuje przedstawiciel Instytutu Sobieskiego.

 

5.12.2013

Wigilię można rozliczyć, ale z dużą ostrożnością

Przedsiębiorca może rozliczyć w kosztach firmy organizację spotkania wigilijnego dla pracowników. Możliwość zmniejszenia podatku przez spotkanie wigilijne dla kontrahentów należy potraktować bardzo ostrożnie, dbając o spełnienie warunków wskazanych w ostatnio wydanej interpretacji ogólnej Ministra Finansów.

Rozpatrując, czy dany wydatek może być zaliczony do kosztów uzyskania przychodów zawsze trzeba najpierw ustalić, czy ma on związek z uzyskiwanymi przychodami. Jeżeli ten test wypadnie pozytywnie, pozostaje jeszcze sprawdzenie, czy dany rodzaj wydatków nie został wymieniony w katalogu zawartym w art. 23 ust. 1 ustawy o PIT (odpowiednio w art. 16 ust. 1 ustawy o CIT).

Znajduje się tam lista wydatków, które nawet jeżeli mają bezpośredni wpływ na uzyskiwany przychód, nie mogą być zaliczone do kosztów podatkowych. Jednym z nich są wydatki na reprezentację, w szczególności poniesione na usługi gastronomiczne, zakup żywności oraz napojów, w tym alkoholowych. W związku z brakiem ustawowej definicji pojęcia "reprezentacja" w ostatnich latach fiskus ustawicznie kwestionował możliwość rozliczenia w kosztach podatkowych wydatków na zakup usług gastronomicznych.

Sądy administracyjne wydawały natomiast odmienne wyroki, raz uznając, że przez "reprezentację" należy rozumieć sytuacje związane z reprezentowaniem firmy na zewnątrz, innym razem, że aby móc mówić o "reprezentacji" wyłączającej możliwość rozliczenia w kosztach, musi wystąpić element okazałości. Sytuację podatników znacznie poprawia wydana przez Ministra Finansów interpretacja ogólna z 25 listopada br., sygn. DD6/033/127/SOH/2013/RD-120521, która uwzględniając korzystny dla przedsiębiorców wyrok NSA z 17 czerwca 2013 r., sygn. akt II FSK 702/11 wydany w składzie 7 sędziów, wskazuje kiedy można bezpiecznie rozliczyć zakup usług gastronomicznych na spotkanie z kontrahentami.

Motywacja i integracja jest potrzebna

W przypadku organizacji wigilii tylko dla pracowników nie trzeba się zastanawiać nad pojęciem reprezentacji. Przedsiębiorcy organizując takie spotkanie mają możliwość zaliczenia poniesionych wydatków do kosztów podatkowych, jeżeli zamierzonym celem pracodawcy była integracja pracowników, poprawa atmosfery pracy i wzrost motywacji do wykonywania obowiązków służbowych. Jeżeli natomiast celu takiego nie było, samo spotkanie polegające na konsumpcji nie będzie kosztem uzyskania przychodów.

Takie stanowisko potwierdził także Dyrektor Izby Skarbowej w Łodzi w interpretacji z 15 marca 2013 r., sygn. IPTPB3/423-418/12-6/GG. Wynika z tego, że spotkania wigilijne powinny służyć budowaniu motywacji do pracy i w ten sposób wpływać na efektywność pracowników, co uzasadnia zaliczenie przeznaczanych na taki cel środków do kosztów uzyskania przychodów. Dobrze jest, gdy spotkanie jest połączone z omówieniem wyników firmy lub planami na przyszły rok. Warto też sporządzić dokumentację przebiegu spotkania (np. agenda, wykorzystywane materiały do prezentacji).

Należy także pamiętać o właściwym udokumentowaniu wydatków poniesionych na organizację firmowej wigilii. Jeżeli tylko część poniesionych wydatków stanowić będzie koszt podatkowy, należy wyodrębnić ich wartość z całości środków poprzez określenie kwoty przypadającej na pracowników i osoby spoza firmy (jeżeli nie ma podstaw do ich rozliczenia w kosztach). Uchroni to przedsiębiorcę przed zakwestionowaniem przez organ podatkowy zaliczenia całości wydatków poniesionych na organizację imprezy do kosztów uzyskania przychodów, co zostało zaznaczone w interpretacji Dyrektora Izby Skarbowej w Poznaniu, nr ILPB3/423-119/07-2/MC: "Należy jednak zaznaczyć, że do kosztów uzyskania przychodów można zaliczyć wyłącznie wydatki związane z organizacją imprez integracyjnych przeznaczonych tylko dla pracowników. Zatem wydatki na zorganizowanie spotkań Wigilijnych, w których oprócz pracowników uczestniczą osoby im towarzyszące lub członkowie ich rodzin, można uznać za koszt uzyskania przychodu jedynie w części przeznaczonej dla pracowników, jeżeli istnieje możliwość ich wydzielenia."

Jeżeli w spotkaniu uczestniczą także osoby spoza firmy, np. osoby towarzyszące, to w tej części wydatki nie powinny być uwzględnione kosztach podatkowych. W takim przypadku trudno racjonalnie uzasadnić związek takiego wydatku z uzyskiwanymi przychodami, co już na tym etapie dyskwalifikuje możliwość ich rozliczenia w kosztach.

Wigilia dla kontrahentów nie zawsze musi stanowić reprezentację

Inaczej sytuacja będzie wyglądała w przypadku, gdy w firmowej wigilii uczestniczą kontrahenci lub spotkanie jest zorganizowane właśnie dla nich. W tym przypadku charakter takiego spotkania raczej będzie wskazywał na zaliczenie wydatków do reprezentacji, a tym samym brak możliwości rozliczenia w kosztach. Co prawda w ostatnim czasie Minister Finansów wydał korzystną dla podatników interpretację ogólną, która w znaczącym stopniu przyczyni się do zakończenia ustawicznych sporów z fiskusem co do możliwości rozliczenia w kosztach podatkowych firmy wydatków np. na obiad czy kolację z kontrahentem, jednak odnosząc ją do organizacji wigilii trzeba wykazać znaczną ostrożność (ww. interpretacja ogólna).

Minister Finansów wskazał, że "nie podlegają wykluczeniu z kosztów uzyskania przychodów ponoszone przez podatników wydatki na drobne poczęstunki (np. ciastka, paluszki, kanapki), napoje (np. kawa, herbata, woda mineralna, soki), a także posiłki (np. obiady, lunche), niezależnie od miejsca ich podawania (w siedzibie podatnika, czy też poza nią), podawane podczas prowadzenia rozmów z kontrahentami, inwestorami, wykonawcami etc. dotyczących zakresu prowadzonej przez podatników działalności gospodarczej." Aby więc rozliczyć taki poczęstunek w kosztach, musi być spełniony zarówno warunek dotyczący braku okazałości, jak też celu takiego spotkania.

Gdy wigilia firmowa jest zorganizowana jedynie po to, by budować pozytywny wizerunek firmy czy nawet utrwalać dobre relacje biznesowe, może to być niewystarczające, by bezpiecznie rozliczyć poniesione na nią wydatki w kosztach. Inaczej sytuacja będzie wyglądała, gdy spotkanie będzie miało na celu np. przedstawienie możliwych zasad współpracy w zbliżającym się roku czy wprowadzanych nowych produktów/usług, a przy okazji zostaną złożone życzenia świąteczne.

"(...) 1. Wymienienie w przepisach podatkowych jako przykładowych kosztów reprezentacji wydatków na usługi gastronomiczne, zakup żywności oraz napojów, w tym alkoholowych, nie oznacza, iż wydatki tego rodzaju zawsze muszą zostać wyłączone z kosztów uzyskania przychodów. Kwalifikacja każdego przypadku powinna być odrębna, pod kątem warunków i okoliczności uzasadniających poniesienie takich wydatków.

2. Dla kwalifikacji danych wydatków jako wydatków na reprezentację wykluczonych z kosztów uzyskania przychodów nie jest istotne miejsce podawania poczęstunków, świadczenia usług gastronomicznych etc, tj. nie bierze się pod uwagę tego, czy poczęstunki odbywają się w siedzibie firmy, czy też poza nią. Dla oceny takich wydatków nie są także istotne takie cechy jak wystawność, wytworność, okazałość poczęstunków. Nie ma bowiem możliwości skonstruowania miernika dla określenia poziomu wystawności, wytworności, okazałości czy przepychu jednakowego dla wszystkich podmiotów gospodarczych.

3. Za wydatki na zakup żywności, napojów i usług gastronomicznych, wyłączone z kosztów uzyskania przychodów na podstawie art. 16 ust. 1 pkt 28 updop i art. 23 ust. 1 pkt 23 updof należy uznać te, których wyłącznym bądź dominującym celem jest stworzenie pewnego wizerunku podatnika, stworzenie dobrego obrazu jego firmy, czy działalności, wykreowanie pozytywnych relacji z uczestnikami takich spotkań.

4. Każda sprawa powinna być przedmiotem odrębnej oceny pod kątem okoliczności w jakich doszło do poniesienia omawianych wydatków. Poniesione wydatki na zakup żywności, napojów i usług gastronomicznych powinny spełniać wymogi przepisów art. 15 ust. 1 updop lub art. 22 ust. 1 updof, czyli być poniesionymi w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów.

Nie pozostają zatem w jakimkolwiek związku z przychodami podatnika wydatki np. na "obiady dla rodziny", "fundowane przyjęcia dla znajomych", "na usługi rozrywkowe". Tego rodzaju, przykładowo podane wydatki, nie mieszczące się w kategorii kosztów uzyskania przychodów, nie mogą być w ogóle rozważane w kontekście wyłączeń z art. 16 ust. 1 pkt 28 updop i art. 23 ust. 1 pkt 23 updof. (...)" - ww. interpretacja ogólna z 25.11.2013 r.

Katarzyna Rola-Stężycka, Tax Care

 

4.12.2013

Wzrost popularności pracy zdalnej

Coraz więcej polskich firm decyduje się na zatrudnienie pracowników w trybie zdalnym lub stwarza warunki do takiej pracy. Najczęściej są to firmy IT, zajmujące się finansami i księgowością. Często ze stacjonarnego zatrudnienia rezygnują także graficy oraz programiści.

Coraz więcej polskich pracodawców przekonuje się do efektywności pracy z domu. Jak wynika z sondażu przeprowadzonego przez IPSOS Mori na zlecenie Microsoftu, 73 proc. małych i średnich firm przywiązuje uwagę do mobilności oraz pracy zdalnej. Praca na odległość i możliwości stwarzane przez tzw. usługi w chmurze mają, według ankietowanych, pozytywne przełożenie na wyniki pracy. Uważa tak aż 77 proc. respondentów.

Chmura obliczeniowa jest to model przetwarzania danych, pozwalający na wygodny dostęp do informacji, za pośrednictwem internetu. Zasoby te w błyskawiczny sposób mogą być dostarczane i dowolnie zmieniane przez innych, upoważnionych do tego, użytkowników usługi.

– Pracownicy chcą pracować mobilnie oraz mieć dostęp do swoich danych niezależnie od tego, w jakim miejscu się znajdują lub z jakiego urządzenia korzystają. Na tzw. „mobility” składają się dwa elementy. Jednym z nich jest mnogość urządzeń, z których mogę wykonywać pracę – komputery, smartfony i tablety. Drugim jest możliwość wykonywania pracy z dowolnego miejsca. Pracownik może to robić przy biurku, ale również będąc w drodze do domu, czy też w trakcie podróży w pociągu lub w jeszcze innym miejscu – mówi Jarosław Sokolnicki z Microsoftu.

Przedsiębiorstwa coraz częściej rozpoczynają budowę swojej infrastruktury właśnie od stworzenia odpowiedniego systemu dla pracy mobilnej. 65 proc. firm deklaruje używanie chmur obliczeniowych. Taki system przynosi sporo korzyści dla nowych przedsiębiorstw i pozwala pracownikom na swobodne kształtowanie swoich godzin pracy.

– Jest mnóstwo dedykowanych systemów, do których musimy mieć dostęp niezależnie od miejsca, w jakim się znajdujemy, gdyż są one związane z naszą pracą. Na co dzień potrzebne nam jest odpowiednie oprogramowanie do pracy z dokumentami na dowolnym urządzeniu. Tego typu rozwiązania ułatwiają także komunikowanie w obrębie spotkań większych zespołów. Chmura pozwala na uczestniczenie w konferencjach i spotkaniach bez względu na to, gdzie się znajdujemy. Takie rozwiązania dają nam elastyczność i możliwość wyboru. Możemy pracę wykonywać w godzinach, które nam najbardziej pasują – stwierdza Sokolnicki.

Pracodawcy, którzy nie są przekonani do systemu pracy zdalnej, często narzekają, że system ten uniemożliwia im bezpośrednią kontrolę nad pracownikami w miejscu pracy. Jak się jednak okazuje, minusy, które mogą wynikać z pracy na odległość, nie są w stanie przyćmić korzyści, wynikających z tego rozwiązania.

Dzięki mobilności możemy być bardziej produktywni niż w trakcie pracy przy biurku. Często zdarza się, iż w nietypowych miejscach wpadamy na świetne pomysły i możemy się tymi pomysłami dzielić z innymi. Z drugiej strony, mobilność to pewien model pracy i funkcjonowania przedsiębiorstwa. Jeżeli pracodawca przykładowo chciałby wdrożyć jakiś program, w którym zatrudnia pracujące mamy, technologia przychodzi mu z pomocą. Osoby pracujące zdalnie mogą dzięki najnowszym rozwiązaniom spełniać się zawodowo i normalnie wypełniać swoje obowiązki.

Niezwykle ważny wydaje się także aspekt finansowy. Z badań przeprowadzonych wśród firm przez IDC wynika, iż korzystanie z chmur obliczeniowych generuje oszczędności rzędu 20 procent. – Jednym z głównych czynników jest redukcja kosztów oraz zupełnie nowy sposób współpracy. Wymaga to odpowiednich narzędzi, wspierających użytkowników, aby mogli wspólnie pracować nad dokumentem lub się widzieć, słyszeć i udostępniać prezentacje multimedialne – dodaje Sokolnicki. Szacuje się, iż w Polsce około 3 proc. wszystkich zatrudnionych pracuje zdalnie. Dla porównania w Europie współczynnik ten wynosi 15 proc.

 

Tankujesz w weekend? Możesz mieć problemy

Fiskus sprawdza, czy weekendowe zakupy przedsiębiorcy mają związek z przychodem i prowadzoną działalnością.

Z informacji, jakie docierają do redakcji PortaluFK.pl, wynika, że kontrolerzy coraz skrupulatniej sprawdzają, czy firmy prawidłowo kwalifikują wydatki do kosztów uzyskania przychodów. Podatnik, który w niedzielę zatankował benzynę i poniesiony wydatek zaliczył w koszty firmy, musi liczyć się z tym, że organ podatkowy może zakwestionować takie rozliczenie.

Przedsiębiorca ma prawo zaliczyć do kosztów podatkowych tylko takie wydatki, które zostały poniesione w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia ich źródła. Podatnik musi też wykazać związek poniesienia wydatków z osiąganym przychodem, i co ważne dany wydatek nie może znajdować się w katalogu wydatków wyłączonych z kosztów podatkowych (art. 16 ust. 1 ustawy o CIT i art. 23 ust. 1 ustawy o PIT).

Jeżeli te warunki nie zostaną spełnione, to podczas kontroli podatkowej lub skarbowej fiskus zakwestionuje prawidłowość rozliczeń. Konsekwencją tego będzie zwiększenie podstawy opodatkowania, a przedsiębiorca będzie musiał uregulować zaległość podatkową i to wraz z odsetkami.

Zakupy i benzyna w dzień wolny

Z informacji, które docierają do redakcji PortaluFK.pl, wynika, że nasiliły się kontrole sprawdzające prawidłowość zaliczania do kosztów uzyskania przychodu różnych wydatków poniesionych przez przedsiębiorców. Chodzi zwłaszcza o firmy jednoosobowe, które płacą za weekendowe zakupy i tankowanie auta, a następnie wydatek taki ląduje w kosztach firmy.

Zdaniem przedstawicieli fiskusa, ponoszone opłaty nie mają związku z osiąganym przychodem, a służą jedynie prywatnym celom przedsiębiorców. Tym samym kwestionują zaliczanie takich wydatków w koszty przedsiębiorstwa.

Podobna sytuacja dotyczy też udostępniania pracownikom samochodów służbowych na potrzeby prywatne. Taka czynność nie jest związana z uzyskiwanymi przez pracodawcę przychodami. Zatem wydatki ponoszone w związku z umożliwieniem używania samochodu do celów prywatnych pracownika nie stanowią kosztów uzyskania przychodu dla firmy. Potwierdzają to zresztą organy podatkowe w wydawanych interpretacjach podatkowych (np. interpretacja indywidualna dyrektora Izby Skarbowej w Poznaniu z 20 grudnia 2010 r., nr ILPB4/423-169/10-6/DS).

Podatnik musi mieć argumenty

Trzeba pamiętać, że w przypadku ewentualnej kontroli to na przedsiębiorcy za każdym razem będzie ciążył obowiązek wykazania związku danego wydatku z przychodem. Tylko wówczas bowiem podatnik może dany wydatek odliczyć od przychodu, a tym samym pomniejszyć podstawę opodatkowania. Mając na uwadze fakt, że prognozowany na 2014 rok deficyt budżetowy sięgnie 47.725,1 mln zł, nie dziwi fakt, że urzędnicy coraz intensywniej szukają dodatkowych wpływów, które mogłyby zasilić państwową kasę.

Wprost.pl

 

Ulgi podatkowe w SSE mogą być niższe niż dotychczas

Przedsiębiorcy nadal będą mogli korzystać z ulg, prowadząc biznes w specjalnych strefach ekonomicznych, ale mogą one być niższe niż do tej pory, w zależności od regionu kraju. Dodatkowo będą musieli być bardziej innowacyjni.

– Unia Europejska wyznacza nową mapę pomocy regionalnej i będziemy musieli zmienić intensywność pomocy w poszczególnych regionach. To będzie dotyczyło środków unijnych, ale też każdej pomocy udzielanej z budżetu państwa. Oznacza to, że w niektórych regionach od lipca przyszłego roku będzie można otrzymać mniejszy procent pomocy publicznej niż do tej pory, czyli będzie można odpisać sobie niższy podatek do roku 2026 – mówi Ilona Antoniszyn–Klik, wiceminister gospodarki.

Zmian w funkcjonowaniu specjalnych stref ekonomicznych, czyli w wydzielonych obszarach, na których działalność może być prowadzona na preferencyjnych warunkach, będzie więcej. Dziś firmy działające w 14 SSE są m.in. zwolnione z 19 proc. podatku dochodowego CIT. We wspomnianym 2026 roku przestaną istnieć na dotychczasowych ulgowych zasadach, a do tego czasu muszą „dostosować się do trendów globalnych".

– Będziemy chcieli wyrównać warunki dla tych inwestorów, którzy działali tu przed 2008 rokiem. To oni pomogli nam się rozwijać w trudnych czasach mniejszej prosperity. Chcemy wyrównać ich warunki w zakresie możliwości zmiany zezwolenia, do tych, którzy rozpoczęli działalność po 2008 roku. Będziemy chcieli pomóc dopasowywać kadrę do potrzeb danego przedsiębiorstwa i tu będzie można wykorzystać unijne pieniądze – zapewnia Ilona Antoniszyn–Klik.

Dodaje, że firmy działające w SSE, analogicznie jak działające poza strefami, będą mogły także otrzymać dofinansowanie w ramach "Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój 2014-2020". Na cały Program zaplanowano kwotę 8,6 mld euro, w tym znaczna kwota będzie przeznaczona na wspieranie innowacji w przedsiębiorstwach oraz prowadzenie przez nie prac badawczo-rozwojowych.

– Mają to być przedsiębiorstwa o potencjale badawczo-rozwojowym, wdrażające najbardziej innowacyjne produkty – zapowiada wiceminister. – Tradycyjny przemysł nie „wypadnie” ze stref, ale nie będzie miał takiej intensywności pomocy jak do tej pory. Będziemy skłaniali przedsiębiorstwa, które do tej pory wykonywały „prostą” produkcję, żeby inwestowały w tę bardziej zaawansowaną.

Według Eurostatu odsetek przedsiębiorstw przemysłowych, które w latach 2008-2010 wprowadziły innowacje związane z produktami lub metodami działania, wynosi w Polsce 7,9 proc. (5. miejsce od końca rankingu), zaś dla firm usługowych kształtuje się na poziomie 5,1 proc. (4. pozycja od końca).

W SSE przedsiębiorca może otrzymać zwolnienie podatkowe (CIT lub PIT), działkę w pełni przygotowaną pod inwestycje po konkurencyjnej cenie, pomoc przy załatwianiu formalności związanych z inwestycją, zwolnienie od podatku od nieruchomości (na terenie niektórych gmin). Zwolnienia z podatku dochodowego przyznawane w strefach są tzw. regionalną pomoc publiczną, która ma przyspieszyć rozwój najsłabszych gospodarczo regionów UE poprzez wspieranie nowych inwestycji oraz tworzenie miejsc pracy.

 

3.12.2013

KE opublikowała projekt decyzji ws. polskiego VAT od samochodów

Komisja Europejska chce zgodzić się na to, by od 1 stycznia 2014 r. polscy podatnicy mogli odliczać połowę VAT zawartego w cenie samochodów, które nie w pełni wykorzystują w celach biznesowych. Projekt decyzji został opublikowany na stronie KE.

Spodziewamy się, że do końca roku Komisja Europejska wyda ostateczną decyzję. W tym roku nie uda się jednak wprowadzić do polskiej ustawy o VAT zmian odpowiadających tej decyzji. Dołożymy wszelkich starań, by weszły one w życie jak najszybciej w przyszłym roku poinformował wiceminister finansów Janusz Cichoń. Z projektu wynika, że decyzja KE miałaby wejść w życie 1 stycznia 2014 r. i obowiązywać do końca 2016 r. Polski rząd chciał, by ograniczenia obowiązywały o dwa lata dłużej - do końca 2018 r.

Chodzi o tzw. derogację, czyli odstępstwo od ogólnej zasady odliczania całego VAT. Z projektu wynika, że podatnicy mogliby odliczać połowę VAT zawartego w cenie auta. Obecnie, zarówno przy zakupie, jak i leasingu samochodu osobowego można odliczać 60 proc. VAT, ale nie więcej niż 6 tys. zł. W projekcie nie ma mowy o proponowanym przez polski rząd limicie odliczenia 8 tys. zł, oraz by ograniczenie dotyczyło wszystkich samochodów osobowych.

Z projektu także wynika, że derogacja ma dotyczyć tylko samochodów, które nie są w pełni wykorzystywane w celach biznesowych. Natomiast ograniczeń nie byłoby dla pojazdów o maksymalnej dopuszczalnej masie całkowitej większej niż 3500 kg oraz pojazdów o liczbie miejsc większej niż dziewięć, włącznie z miejscem dla kierowcy. Połowę VAT można byłoby odliczać także w razie wewnątrzwspólnotowego nabycia, przywozu, wynajmu lub leasingu samochodu. To samo dotyczyłoby odliczania VAT zawartego w cenie wydatków związanych z eksploatacją samochodów, takich jak wydatki na paliwo, naprawy, przeróbki, montaż. Dziś można odliczać cały VAT zawarty w cenie tych wydatków, z wyjątkiem paliwa, od którego w ogóle nie przysługuje obecnie prawo do odliczenia VAT.

Nawet jeśli KE wyda decyzję w grudniu, to jest mało prawdopodobne, by przewidziane w niej zmiany weszły w życie 1 stycznia 2014 r. Do czasu uchwalenia nowelizacji ustawy w tym zakresie będą obowiązywać zasady zawarte w art. 86a i art. 88a ustawy o VAT. Zgodnie z art. 86a podatnik będzie mógł odliczać 60 proc. VAT zapłaconego przy zakupie samochodów osobowych wykorzystywanych w działalności gospodarczej, nie więcej jednak niż 6 tys. złotych. Ograniczenie to nie będzie dotyczyć tzw. vanów oraz pikapów, a także m.in. pojazdów o ładowności większej niż 500 kg, które na podstawie świadectwa homologacji zostaną uznane za pojazdy inne niż osobowe.

Zdaniem partnerki w firmie doradztwa podatkowego MDDP Marty Szafarowskiej po 1 stycznia wróci - przynajmniej teoretycznie - możliwość odliczenia 100 proc. VAT od samochodów "z kratką". Problem leży jednak w przepisach dotyczących homologacji, które bardzo się zmieniły w 2012 r. W przypadku homologacji dla samochodów ciężarowych wprowadzono bowiem wymóg odpowiedniego prześwitu tylnych drzwi przeznaczonych do ładowania wyjaśniła Szafarowska. Zgodnie z nowymi przepisami homologacji nie uzyskają np. samochody osobowe typu hatchback, nawet jak zostaną wyposażone w kratkę.

Szafarowska nie ma jednak wątpliwości, że prędzej czy później sprawa o odliczenie VAT od aut osobowych z kratką, które nie uzyskają homologacji na ciężarowe, trafi do sądu. Wskazała, że zgodnie z unijnymi regulacjami zmiany w zakresie przepisów homologacyjnych nie mogą wpływać na odliczenie VAT. Z art. 88a ustawy o VAT wynika, że po 1 stycznia 2014 r. nadal nie można byłoby odliczać VAT od paliwa. Decyzja KE miałaby obowiązywać do końca 2016 r., chyba że do tego czasu weszłyby w życie unijne przepisy określające, kiedy nie można odliczać VAT od samochodów. Jeśli Polska chciałaby ponownie przedłużyć przepisy ograniczające odliczanie VAT, musiałaby złożyć w tej sprawie wniosek do KE do kwietnia 2016 r.

 

Ożóg: System podatkowy jest nieprzyjazny dla przedsiębiorców

Częste zmiany zasad opodatkowania, uciążliwe kontrole skarbowe, a także niejasna interpretacja prawa podatkowego utrudniają prowadzenie biznesu w Polsce powiedziała w poniedziałek na konferencji doradca podatkowy i b. wiceminister finansów Irena Ożóg.

Ożóg, która jest ministrem ds. prawa podatkowego Gospodarczego Gabinetu Cieni Business Centre Club, zwróciła uwagę, że w międzynarodowych rankingach Polska znajduje się na szarym końcu pod względem przyjazności prawa podatkowego. Jedną z jego wad - jak wskazała - jest niepewność zasad opodatkowania. – To wynika z braku wyraźnie określonej polityki podatkowej państwa. Minister finansów, a w ostateczności parlament, stanowi prawo podatkowe pod wpływem potrzeby chwili. Jeżeli widzi, że do budżetu nie wpływają podatki, to w tempie dalece niewystarczającym zmienia przepisy – podkreśliła.

Za przykład podała tzw. solidarną odpowiedzialność w podatku od towarów i usług, którą parlament wprowadził do systemu VAT - jej zdaniem - z co najmniej dwuletnim opóźnieniem. Powiedziała, że w tym czasie rozwinęła się szara strefa, co dla uczciwych przedsiębiorców oznacza fatalne warunki konkurencji. – Formą takiej odpowiedzialności w praktyce jest odbieranie nabywcy towarów prawa do odliczenia VAT-u naliczonego w sytuacji, gdy dostawca nie jest rzetelnym płatnikiem tego podatku – wyjaśniła. Wskazała również na długotrwałe i uciążliwe kontrole podatkowe prowadzone w firmach. – To nie znaczy, że ściga się złodziei czy oszustów podatkowych, tylko kontroluje nabywcę, czy dochował należytej staranności w transakcjach ze swoim dostawcą – dodała.

Ożóg mówiła ponadto, że niekorzystne dla przedsiębiorców jest również niejednoznacznie interpretowane przez administrację państwową prawo podatkowe. Zwróciła uwagę, że często minister finansów, który interpretuje prawo, upiera się przy swoim stanowisku w sytuacji, gdy orzecznictwo sądowe jest zupełnie inne. – Mamy wyroki naczelnych i wojewódzkich sądów administracyjnych dotyczące m.in. VAT czy podatku dochodowego i mimo to minister finansów nie zgadza się z nimi. To walka do upadłego, która nie wiadomo komu i czemu ma służyć - podkreśliła. Według b. wiceminister finansów, karne postępowania skarbowe często są wszczynane w sprawach błahych - np. w związku ze złożeniem krótko po terminie deklaracji podatkowej.

Oceniła, że zaburzone są też relacje między przedsiębiorcą a organami podatkowymi. W polskiej administracji podatkowej - jak mówiła - funkcjonują co najmniej trzy piony, z czego przynajmniej dwa ze sobą wewnętrznie konkurują, a jej ofiarą jest podatnik. - Z jednej strony mamy urzędy i izby skarbowe oraz urzędy i izby celne, a z drugiej strony urzędy kontroli skarbowej. Te dwa piony nadzorują różni wiceministrowie finansów, co wpływa negatywnie na ich współpracę. Brak wymiany informacji o podatnikach i o tym, co dzieje się na rynku powoduje, że szara strefa ma się dobrze - dodała. Zdaniem Ożóg, przedsiębiorcy oczekują m.in. stabilizacji prawa podatkowego oraz rzetelnej relacji z organami podatkowymi.

 

2.12.2013

Jak promować firmę w Internecie?

Przeciętny Polak spędza w Internecie od trzech do pięciu godzin dziennie. Dla większości z nas, a zwłaszcza młodych ludzi, to najważniejsze medium. Zaczynamy i kończymy dzień od przeglądania stron internetowych, gdzie szukamy informacji, korzystamy z portali społecznościowych i kontaktujemy się ze znajomymi. Również promocja biznesu to dziś w dużym stopniu dbanie o reklamę w internecie.

Pomimo niepodważalnej roli Internetu w naszym życiu wciąż zdarzają się przedstawiciele firm, którzy otwarcie mówią, że nie zamierzają korzystać z jego dobrodziejstwa do celów marketingowych – mówi Mateusz Ostachowski z firmy Kompan.pl – Według najnowszych badań kilkadziesiąt procent firm z obszaru małych i średnich przedsiębiorstw wciąż nie ma strony internetowej! O tym, jak wygląda większość istniejących, lepiej nie wspominać. Przed naszymi przedsiębiorcami wciąż długa droga. Ale warto przekonywać, bo reklama w sieci potrafi przynieść szybkie i spektakularne efekty – dodaje Ostachowski

„Jeden” Internet, mnóstwo możliwości dotarcia do Klienta

Zakładając, że Twoja firma ma już stronę internetową, która swoim wyglądem nie przywodzi na myśl lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, jesteś na dobrej drodze, by zacząć promować swoją firmę w sieci. Przede wszystkim zapamiętaj, że Internet nie jest medium jednorodnym. Reklamując się w gazecie czy telewizji masz ograniczone i ustalone, na które możesz sobie pozwolić. A w sieci jest dużo więcej sposobów na promocję marki. Potencjalny klient może trafić na Twoją stronę z wielu miejsc i na wiele sposobów: klikając w banner, link w wyszukiwarce, bądź otwierając newsletter.

Co najlepsze na początek?

Ta mnogość możliwości – choć ekscytująca – potrafi przyprawić o ból głowy przedsiębiorcę, który stoi przed decyzją, w co zainwestować swoje pieniądze – tłumaczy Mateusz Ostachowski.  Dalej nie wiemy, która forma reklamy będzie najskuteczniejsza? Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie, zastanawiając się, która z nich najlepiej przemawia do nas samych. Jak często klikasz na reklamy banerowe? Zwłaszcza te, które „wyskakują” przy ładowaniu strony i zasłaniają pół ekranu? Pewnie nerwowo szukasz przycisku „X”, byle tylko jak najszybciej się jej pozbyć. Mówi się również o zjawisku nazwanym „ślepotą banerową”. Nauczyliśmy się nie zauważać reklam na stronach www. Sprytne mózgi!

Uwaga, szukam!

Teraz pomyśl, co robisz, kiedy szukasz informacji na jakiś temat. Na przykład chcesz kupić rower albo sprawdzić opinie o lokalnych fryzjerach. Niektórzy pytają znajomych na Facebooku, ale zdecydowana większość po prostu wpisuje swoje zapytanie do wyszukiwarki. Wtedy klikasz w pierwsze wyniki, które Ci się wyświetlą, jeżeli wydają się odpowiadać na zapytanie. Obojętnie czy to reklama, czy zwykły link. Niektórym nawet trudno to odróżnić. W końcu jesteś zainteresowany informacją, która się ukrywa w odnośniku, więc warto ją sprawdzić!

Reklama poprzez pozycjonowanie jest bardzo skuteczna, bo dociera do użytkownika w momencie, w którym jest on zainteresowany produktem lub usługą, którą my możemy mu zaoferować. Nie wciska mu się na siłę, wręcz przeciwnie – czeka na moment, kiedy sam do niej przyjdzie. Warto więc rozważyć rozpoczęcie działań promocyjnych od właśnie marketingu w wyszukiwarkach. Taki marketing nie wymaga na początek dużych nakładów środków, ale pozwala na szybkie sprawdzenie efektów.

 

Prowadzisz firmę? Zobacz, co zmieni się w VAT od nowego roku

Rewolucja w opodatkowaniu towarów używanych, zmiana zasad fakturowania - to tylko niektóre nowości w VAT od nowego roku.

Z dniem 1 stycznia 2014 r. wejdzie w życie szereg zmian w podatku od towarów i usług. Do najistotniejszych z nich należą:

1. Odmienny moment powstania obowiązku podatkowego (art. 19a ustawy o podatku od towarów i usług);

2. Rewolucja w opodatkowaniu towarów używanych;

3. Zasady ogólne dotyczące ustalania podstawy opodatkowania;

4. Nowe zasady fakturowania od dnia 1 stycznia 2014 r.

 

1. Nowa koncepcja powstania obowiązku podatkowego

Z dniem 1 stycznia 2014 r., na mocy ustawy z dnia 7 grudnia 2012 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z dnia 9 stycznia 2013 r. poz. 35) zmieni się całkowicie model powstawania obowiązku podatkowego w przypadku dostawy towarów i świadczenia usług, co wiąże się z uchyleniem art. 19 nowelizowanej ustawy oraz wejściem w życie nowego art. 19a tej ustawy. W pierwszej wersji projektu nowelizacji art. 19a stanowił, że obowiązek podatkowy co do zasady będzie powstawał z upływem miesiąca, w którym dokonano dostawy towaru lub wykonano usługę, w tym częściowo wykonano usługę. Ministerstwo Finansów wycofało się jednak z tego niezbyt udanego pomysłu.

Ostatecznie w ustawie z dnia 7 grudnia 2012 r. przyjęto, że zasadą ogólną będzie powstanie obowiązku podatkowego z chwilą dokonania dostawy towaru lub wykonania usługi, w tym gdy częściowo wykonano usługę – stanowić o tym będzie art. 19a ust. 1. Wprowadzenie tej zasady w miejsce obecnie obowiązującej reguły podatkowej „faktury dnia siódmego” będzie oznaczać przyspieszone rozliczenie podatku, ponieważ podatek należny powstanie w miesiącu dokonania dostawy towaru lub wykonania usługi i – co do zasady – zostanie rozliczony za ten okres. Obowiązek podatkowy będzie więc uniezależniony od momentu wystawienia faktury podatkowej. W odniesieniu do przyjmowanych częściowo usług, zgodnie z unormowaniami art. 19a ust. 2, usługę uznawać się będzie za wykonaną również w przypadku wykonania części usługi, dla której to części określono zapłatę.

W art. 19a ustawodawca zawarł szereg wyjątków zgodnie z którymi obowiązek podatkowy może powstać w innym momencie. Zgodnie z art. 19a ust. 3 usługę, dla której w związku z jej świadczeniem ustalane są następujące po sobie terminy płatności lub rozliczeń, uznaje się za wykonaną z upływem każdego okresu, do którego odnoszą się te płatności lub rozliczenia, do momentu zakończenia świadczenia tej usługi. Czynność wykonywaną w sposób ciągły przez okres dłuższy niż rok, dla której w związku z jej wykonaniem w danym roku nie upływają terminy płatności lub rozliczeń, uznaje się za wykonaną z upływem każdego roku podatkowego, do momentu zakończenia świadczenia tej usługi.

Na mocy art. 19a ust. 5 pkt 1 ustawy o podatku od towarów i usług wprowadzono powiązanie momentu powstania obowiązku podatkowego wyłączniez zapłatą. Dotyczyć to będzie następujących czynności:

1) wydania towarów przez komitenta komisantowi na podstawie umowy komisu;

2) przeniesienia z nakazu organu władzy publicznej lub podmiotu działającego w imieniu takiego organu własności towarów w zamian za odszkodowanie;

3) dokonywanej w trybie egzekucji dostawy towarów, o której mowa w art. 18;

4) świadczenia, na podstawie odrębnych przepisów, na zlecenie sądów powszechnych, administracyjnych, wojskowych lub prokuratury, usług związanych z postępowaniem sądowym lub przygotowawczym, z wyjątkiem usług, do których stosuje się art. 28b, stanowiących import usług;

5) świadczenia usług zwolnionych od podatku zgodnie z art. 43 ust. 1 pkt 37-41 ustawy o podatku od towarów i usług, czyli:

- usług ubezpieczeniowych, usług reasekuracyjnych i usług pośrednictwa w świadczeniu usług ubezpieczeniowych i reasekuracyjnych, a także usług świadczonych przez ubezpieczającego w zakresie zawieranych przez niego umów ubezpieczenia na cudzy rachunek, z wyłączeniem zbywania praw nabytych w związku z wykonywaniem umów ubezpieczenia i umów reasekuracji;

- usług udzielania kredytów lub pożyczek pieniężnych oraz usług pośrednictwa w świadczeniu usług udzielania kredytów lub pożyczek pieniężnych, a także zarządzania kredytami lub pożyczkami pieniężnymi przez kredytodawcę lub pożyczkodawcę;

- usług w zakresie udzielania poręczeń, gwarancji i wszelkich innych zabezpieczeń transakcji finansowych i ubezpieczeniowych oraz usług pośrednictwa w świadczeniu tych usług, a także zarządzania gwarancjami kredytowymi przez kredytodawcę lub pożyczkodawcę;

- usług w zakresie depozytów środków pieniężnych, prowadzenia rachunków pieniężnych, wszelkiego rodzaju transakcji płatniczych, przekazów i transferów pieniężnych, długów, czeków i weksli oraz usługi pośrednictwa w świadczeniu tych usług;

- usług, w tym także usługi pośrednictwa, których przedmiotem są udziały w spółkach, innych niż spółki podmiotach, jeżeli mają one osobowość prawną, z wyłączeniem usług przechowywania tych udziałów i zarządzania nimi;

- usług, których przedmiotem są instrumenty finansowe, z wyłączeniem przechowywania tych instrumentów i zarządzania nimi, oraz usługi pośrednictwa w tym zakresie.

Obowiązek podatkowy w powyższych sytuacjach powstawać będzie z upływem miesiąca, w którym otrzymano całość lub część zapłaty z tytułu tych czynności.

Dyrektywa 112 upoważnia państwa członkowskie do powiązania momentu powstania obowiązku podatkowego również z wystawieniem faktury, jednak – podobnie jak przy możliwości powiązania z terminem otrzymania zapłaty – jest to odstępstwo od zasady ogólnej, które może być stosowane wyłącznie do określonych kategorii podatników lub określonych kategorii transakcji. Takie rozwiązanie ustawodawca wprowadził jedynie w przypadku świadczenia usług budowlanych lub budowlano-montażowych, ja również przy dostawie i drukowaniu książek oraz czasopism (art. 19a ust. 5 pkt 2). Jeżeli podatnik nie wystawi faktury dokumentującej te czynności lub wystawi ją z opóźnieniem, zgodnie z art. 19a ust. 7 ustawy o podatku od towarów i usług obowiązek podatkowy ma powstawać z chwilą upływu terminów wystawienia faktury określonych w art. 106i ust. 4 i 5 ustawy o podatku od towarów i usług.

Art. 7 ustawy z dnia 7 grudnia 2012 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw wprowadza przepisy przejściowe odnoszące się do powstania obowiązku podatkowego. Zgodnie z powyższą regulacją w przypadku czynności wykonanych przed dniem 1 stycznia 2014 r. obowiązek podatkowy powstaje zgodnie z art. 19-21 ustawy o podatku od towarów i usług w brzmieniu obowiązującym przed tym dniem.

Należy również wskazać, że zmiany powyższe nie dotyczą obowiązku podatkowe powstającego przy wewnątrzwspólnotowej dostawie towarów i wewnątrzwspólnotowym nabyciu towarów.

2. Opodatkowanie dostawy towarów używanych

Od dnia 1 stycznia 2014 r. w diametralny sposób zmienią się reguły opodatkowania dostawy towarów używanych. Ulegnie likwidacji generalne zwolnienie przedmiotowe określone w art. 43 ust. 1 pkt 2 ustawy o podatku od towarów i usług, będzie ono mieć zastosowanie w drodze wyjątku do towarów przy nabyciu których nie było prawa do odliczenia i – co najważniejsze – służyły one użytkownikowi wyłącznie do czynności zwolnionych od podatku. Od dnia 1 stycznia 2014 r. wykreślona została definicja towarów używanych (art. 43 ust. 2 ustawy o podatku od towarów i usług). Do końca roku można będzie zatem sprzedać bez podatku wszystkie towary używane, których sprzedaż od początku przyszłego roku będzie już opodatkowana. Dotyczy to również przekazania ich na potrzeby osobiste podatników.

Co najważniejsze, mimo odliczenia przy zakupie części składowych i remontach tych towarów, nie trzeba korygować podatku naliczonego w związku ze zwolnieniem ich sprzedaży: przepisy art. 91 ust. 4-6 ustawy o podatku od towarów i usług nakazują w tym przypadku skorygowanie wyłącznie podatku naliczonego przy nabyciu (wytworzeniu) tych towarów. W przyszłym roku brak tej korekty staje się bezprzedmiotowy, gdyż czynności te będą opodatkowane.

3. Zasady dotyczące ustalania podstawy opodatkowania

Od dnia 1 stycznia 2014 r. będą obowiązywać nowe zasady ustalania podstawy opodatkowania – uchylony zostanie art. 19 ustawy z dnia 11 marca 2004 r., a wejdzie w życie dodany art. 29a. W obecnym stanie prawnym podstawą opodatkowania jest obrót, czyli kwota należna z tytułu sprzedaży pomniejszona o kwotę należnego podatku. Kwota należna obejmuje całość świadczenia należnego od nabywcy lub osoby trzeciej. Obrót zwiększa się o otrzymane dotacje, subwencje i inne dopłaty o podobnym charakterze mające bezpośredni wpływ na cenę (kwotę należną) towarów dostarczanych lub usług świadczonych przez podatnika, pomniejszone o kwotę należnego podatku.

Od dnia 1 stycznia 2014 r. natomiast podstawą opodatkowania będzie wszystko, co stanowi zapłatę, którą dokonujący dostawy towarów lub usługodawca otrzymał lub ma otrzymać z tytułu sprzedaży od nabywcy, usługobiorcy lub osoby trzeciej, włącznie z otrzymanymi dotacjami, subwencjami i innymi dopłatami o podobnym charakterze, mającymi bezpośredni wpływ na cenę towarów dostarczanych lub usług świadczonych przez podatnika. Podstawa opodatkowania będzie obejmować podatki, cła, opłaty i inne należności o podobnym charakterze (z wyjątkiem podatku od towarów i usług) oraz koszty dodatkowe, takie jak prowizje, koszty transportu i ubezpieczenia, pobierane przez dokonującego dostawy lub usługodawcę od nabywcy lub usługobiorcy.

4. Nowe zasady fakturowania od dnia 1 stycznia 2014 r.

Nowelizacja ustawy o podatku od towarów i usług dokonana na mocy ustawy z dnia 7 grudnia 2012 r., w znacznym stopniu dotyczy również faktur. Nowe przepisy odnoszące się do tego zagadnienia wejdą w życie dnia 1 stycznia 2014 r. Będą one regulowały zasady ogólne wystawiania faktur, podmioty obowiązane do ich wystawiania, a także przedmiot i elementy obligatoryjne faktury. Wprowadzono też możliwość wystawiania faktur uproszczonych, faktur zbiorczych i faktur na żądanie, a ponadto określono termin wystawienia faktury oraz obowiązek wystawienia i przekazania odpowiedniej liczby egzemplarzy faktur.

Z dniem 1 stycznia 2014 r. przestanie obowiązywać art. 106 ustawy z dnia 11 marca 2004 r., a wejdą w życie nowe art. 106a-106q. Wprowadzony zostanie obowiązek dokumentowania czynności fakturą, która zastąpi dotychczasową fakturę VAT; uchylone zostaną również uregulowania dotyczące wystawiania faktur wewnętrznych. Ma to na celu dostosowanie obowiązujących regulacji do zmian dokonanych Dyrektywą 2010/45/UE oraz szerokie uregulowanie w ustawie obowiązków związanych z fakturowaniem.

Art. 106a-106q określają zasady ogólne wystawiania faktur, podmioty obowiązane do ich wystawienia, a także przedmiot oraz zawartość faktury. Przewidziano ponadto możliwość wystawiania faktur uproszczonych i faktur zbiorczych; określono przypadki wystawiania faktur na żądanie. Zakres regulacji obejmuje także zasady wystawiania faktur korygujących i duplikatów faktur. Unormowano też kwestie ogólne związane z fakturami elektronicznymi.

Łukasz Sawczuk, Instytut Studiów Podatkowych

 

Opony zimowe nie zawsze mogą być kosztem firmy

Jeżeli przedsiębiorca dokona zakupu opon zimowych wraz z nowym samochodem, a cały zakup zostanie ujęty na jednej fakturze, wówczas wartość początkowa samochodu będzie większa przy amortyzacji. W przypadku zakupu opon do samochodu używanego – zwiększone zostaną jedynie koszty firmy.

Rozpoczęła się wymiana opon letnich na zimowe. Przedsiębiorcy, którzy mają w planach zakup nowych „zimowek” muszą pamiętać, że rozliczenie tego wydatku w ramach firmy nie jest takie samo w każdym przypadku. Jeżeli przedsiębiorca kupuje nowy samochód wraz z kompletem opon zimowych (w ramach jednej faktury), cena opon powiększa wartość początkową samochodu, jako koszt związany z zakupem środka trwałego. W takiej sytuacji wydatek poniesiony na zakup opon zimowych uwzględniany jest w kosztach podatkowych systematycznie, poprzez comiesięczne odpisy amortyzacyjne, naliczane od całej wartości początkowej samochodu.

Wydatki ponoszone na zakup opon zimowych do samochodu wprowadzonego do ewidencji środków trwałych firmy stanowią koszt uzyskania przychodu. Co ważne, będzie nim także wydatek poniesiony na usługę wymiany opon. A zatem wydatki na zakup opon zimowych do samochodu już używanego w działalności, niezależnie od ich wysokości, można zaliczać bezpośrednio w koszty, są one bowiem wydatkami związanymi z bieżącą eksploatacją auta. Niezależnie od ich wartości – nie stanowią bowiem ulepszenia.

Opony do auta z kilometrówką

W sytuacji, gdy przedsiębiorca użytkuje na potrzeby działalności prywatny samochód osobowy nie stanowiący środka trwałego firmy, wydatki na zakup opon zimowych rozliczy jedynie w limicie. Prywatny samochód rozliczany jest w działalności gospodarczej na podstawie ewidencji przebiegu pojazdów, czyli tzw. kilometrówki. W takiej sytuacji wszystkie wydatki eksploatacyjne związane z bieżącym użytkowaniem tego auta można zaliczyć w koszt  jedynie do granicy, jaką wyznacza wynik przemnożenia liczby faktycznie przejechanych kilometrów oraz stawki za 1 km przebiegu.  Bieżące wydatki związane np. z tankowaniem, naprawą, czy właśnie z zakupem opon zimowych, przedsiębiorca rozliczy zatem jedynie w ramach wyliczonego limitu.

PRZYKŁAD

Rocznie przedsiębiorca przejeżdża firmowym samochodem osobowym o pojemności skokowej silnika 1400 cm3 ok. 15 000 km. W założeniu średniomiesięcznie przejeżdża 1250 km (15 000 km : 12). Limit wydatków związanych z używaniem samochodu, do którego przedsiębiorca będzie mógł zaliczyć do kosztów firmy wynosi zatem: 1250 km x 0,8358 zł = 1 044,75 zł. Tyle maksymalnie przedsiębiorca będzie mógł zaliczyć w danym miesiącu w koszty firmy. Warto pamiętać, że w ramach limitu rozlicza koszty zakupu paliwa, ubezpieczenia czy ewentualnych napraw. Może się zatem zdarzyć, że limitu nie wystarczy, by rozliczyć cały koszt zakupu „zimowek”.

Katarzyna Miazek, Tax Care

 

 

 

© 2012 msp-24