wtorek, 21 listopada
facebook
google

Haniebny proceder

W lipcu tego roku byłam świadkiem haniebnego procederu w wykonaniu inspektorów Kontroli US w Dębicy (podkarpackie).

Panowie inspektorzy (prawdopodobnie z US w Rzeszowie) udając klientów ogródka piwnego na rynku w Dębicy, "wyhaczyli" swym czujnym okiem moment, w którym pani barmanka podała pokwitowanie (paragon) klientowi, który po prostu go nie zabrał z lady, bo w rekach niósł szklanki z napojami, a pani barmanka po prostu wyrzuciła ten paragon do kosza. W tej samej chwili panowie pojawili się natychmiast przy niej i rozpoczeli swą "procedurę", żeby nie powiedzieć "proceder".

Siedząc przy stoliku niedaleko słyszałam, jakie to przestepstwo nie zostało popełnione itp. Po chwili podeszłam do baru kontynuując moje zamówienie, a pani barmanka ocierajac łzy przeprosiła mnie i wyjaśniła, że jest pierwszy dzień w pracy, a już "zarobiła" 100 zł mandatu. Zaskoczona zapytałam jak to się stało. Pani barmanka mi opowiedziała, a ja sama miałam okazję obserwować (bardziej czujnie) dalszy ciąg procederu. Panowie z US kazali przynieść barmance dowód osobisty i usiąść z nimi przy stoliku. Przez dobre 40 minut nikt nie obsługiwał baru, klienci odchodzili, a bar został bez żadnego nadzoru. W tym czasie panowie tłumaczyli barmance (co mogłam słyszeć na własne uszy siedząc przy stoliku obok), że 100 zł to najniższy możliwy mandat, bo nawet za niewydanie paragonu za zakup chusteczek higienicznych w kiosku ruchu oni wręczają mandat w wysokosci 150 zł, a zazwyczaj jest to więcej.

Słuchając, a raczej słysząc te wywody czułam, że się we mnie gotuje, ale moment w którym nie wytrzymałam nastapił po tym, jak panowie do siebie mrugnęli porozumiewawczo kiedy pani barmanka na chwilę ich opusciła, wyraźnie zadowoleni że złapali kolejną naiwną, a raczej niezorientowaną osobę-ofiarę. Wypisując ów mandat "wytłumaczyli" zainteresowanej, że musi przyjąć ten mandat, a jak nie to i tak będzie go musiała zapłacić, ale w wysokości 160 zł, bo doszłyby koszty sądowe. Wtedy wstałam od swojego stolika i tam podeszłam. Grzecznie się zapytałam czy juz skończyli, bo jestem klientką tego ogródka i chciałabym zostać obsłużona, a obsługi przy barze nie ma. Zapytałam sie też co to ma być? Czy tak ma wygladać Kontrola US w terenie? Czy tak wyglada łapanie przestępców podatkowych i gospodarczych? Argumentów miałam wiele, ale panowie zamiast przeprosić za jawne nadużycie zaczęli mnie straszyć i wypytywać o moje personalia! Po całej awanturze wyszli, a za kilka minut pojawiła się w pobliżu Straż Miejska, którą zapewne wezwali.

Panowie zostawili mandat, więc zapytałam barmanki czy mogę zerknąć na niego. Na mandacie widniało nazwisko Inspektora Konroli Skarbowej mgr Jerzy Dziedzic. Dowiedziałam się też, że panowie "grasują" po Dębicy i podobnych mandatów w podobnych okolicznościach wystawiają na pęczki. Sklepy, bary i inne najczęściej małe sklepy są nawiedzane przez panów z kontroli bardzo często. Sytuacja byla opisywana już jakiś czas temu w miejscowym "Obserwatorze", ale jak dotad nikt z tym nic ni zrobił. US w Dębicy tłumaczy, że panowie przyjeżdzają z US z Rzeszowa, a Dębicki rynek upodobali sobie najbardziej. Panowie czują się całkowicie bezkarni i pod szyldem kontoli skarbowej prowadzą swój proceder wśród niezorientowanych pokazując swoją "władzę". Bardzo chciałabym coś zrobić w tej sprawie, bo takich praktyk nie można tolerować!


Paulina Kozub

© 2012 msp-24