piątek, 20 października
facebook
google

Kilka słów na temat JOW

Federacja MSP popiera wprowadzenie 460 jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW) w wyborach do Sejmu RP, z równym prawem do kandydowania dla wszystkich obywateli, niezależnie od tego, czy są popierani przez partie czy startują samodzielnie. Taka zmiana w ordynacji wyborczej gwarantuje, że wybierani są ludzie znani wyborcom i są przed wyborcami odpowiedzialni, bo ci łatwo mogą ich odwołać.

Dodatkową zaletą tego systemu jest publiczne liczenie głosów i brak komisji wyborczych, który eliminuje możliwości do oszustw i "cudów nad urną". W skrócie – o tym kto zostanie posłem decydują obywatele, a nie wodzowie partii. Ordynacja większościowa stosowana jest z powodzeniem w wielu krajach, takich jak np. Stany Zjednoczone, Kanada, Japonia, Australia, Wielka Brytania, Francja, Włochy i Niemcy (system mieszany), czy największe demokratyczne państwo na świecie - Indie.

 

BIERNE PRAWO WYBORCZE KANDYDATÓW NIEZALEŻNYCH DO SEJMU TO FIKCJA

Dziś niezależny kandydat nie ma żadnych szans. W obecnym systemie, żeby dostać się do Sejmu, trzeba startować z listy partii, która przekroczy 5% próg w skali kraju oraz trzeba trafić na odpowiednie miejsce na liście. Jeśli chodzi o niezależnych kandydatów do Sejmu to w praktyce jest to bardziej niż niemożliwe, żeby komuś udało się wygrać. Otóż, aby w ogóle taki kandydat mógł wystartować w wyborach musi zebrać 110 tys. podpisów w krótkim czasie. Gdy jakimś cudem uda mu się zebrać wymaganą liczbę podpisów i go zarejestrują, musi następnie osiągnąć w wyborach 5% wynik poparcia. Kandydat niezależny nigdy do Sejmu się nie dostanie. Ukazują to wszystkie wyniki wyborów do Sejmu od 1989 r.

W istotcie nie istnieje nawet żadna droga prawna, która umożliwiłaby obywatelowi indywidualne kandydowanie do Sejmu, bez względu na to, jak wielkie poparcie społeczne miałby za sobą i jak wiele podpisów mógłby zebrać na poparcie swojej kandydatury. Regulują to przepisy Kodeksu wyborczego, które wskazują, że lista wyborcza może być zarejestrowana tylko wtedy, jeśli zawiera co najmniej tyle nazwisk, ile mandatów poselskich przypada na dany okręg wyborczy. W Warszawie będzie to 19, we Wrocławiu 14, w Kielcach 16 itd.

Zarejestrowanie listy w jednym tylko okręgu wyborczym nie daje żadnej szansy uzyskania mandatu, gdyż w jednym okręgu nie ma tylu wyborców, żeby można było (nawet w razie hipotetycznego zdobycia poparcia wszystkich wyborców) przekroczyć próg 5 proc. w skali kraju. Obecnie tylko i wyłącznie ludzie związani z silnymi partiami politycznymi mogą kandydować do Sejmu.

Zatem w obecnej ordynacji wyborczej, żeby dostać się do Sejmu, trzeba startować z listy partii. W praktyce, jeśli kandydat dostanie „jedynkę” na liście „sejmowej” partii, nie musi nawet palcem ruszyć, a i tak posłem zostanie. Choćby zupełnie anonimowym. Ten mechanizm w połączeniu z finansowaniem partii z pieniędzy podatników, powoduje, że siła kierownictwa partii jest ogromna. To kierownictwo ustala miejsca na listach i decyduje o wydawaniu środków finansowych. Doły partyjne, a tym bardziej wyborcy, nie mają zbyt wiele do powiedzenia. Nikt nie jest tak naprawdę zainteresowany opinią obywatela i jego udziałem w życiu politycznym. Żeby zobaczyć jak działa ten mechanizm, proszę spróbować umówić się na spotkanie z dowolnym posłem ze swojego okręgu.

Inaczej wygląda sytuacja w systemie opartym o JOW. Każdy, kto czuje się na siłach, może kandydować do Sejmu. Wystarczy, że zbierze 10 podpisów i wpłaci kaucję w wysokości średniego miesięcznego wynagrodzenia. Ponieważ monopol centrali partyjnych na wystawianie kandydatów z realną szansą wybrania zostaje złamany, partie muszą szukać i wystawiać kandydatów znanych i akceptowanych przez wyborców w danym okręgu. Nie do pomyślenia jest sytuacja, gdy w wyborach staruje kandydat niezaakceptowany przez lokalną strukturę partii. Nawet niekoniecznie musi być to mieszkaniec danego okręgu – np. w wielu przypadkach mieszkańcy chętnie zaakceptują jako „swojego posła” jakiegoś wybitnego polityka, chociażby premiera. Ale nawet urzędujący premier, poddając się weryfikacji przez wyborców, musi być w okręgu obecny i utrzymywać z wyborcami realny kontakt.

To wszystko sprawia, że partie polityczne w systemie JOW są zupełnie innymi organizacjami od tych, które znamy z polskiego życia politycznego. W pewnym sensie są to struktury silniejsze, ale z tego względu, że są dużo mocniej zakorzenione w społeczeństwie i posiadają silne zaplecze lokalne.

Zmiana systemu wyborczego i wprowadzenie 460 jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu ma szansę otworzyć nowy rozdział w historii polskiej demokracji. Oczywiście JOW-y nie są lekarstwem na wszystkie choroby polskiego państwa – są jedynie narzędziem w rękach obywateli, którzy wreszcie będą mieć realny wpływ na to, jak nasze państwo jest urządzone.

Chcesz wiedzieć więcej o JOW? Uruchom poniższe linki!

© 2012 msp-24