piątek, 15 grudnia
facebook
google

Listopad 2013

29.11.2013

Wątpliwości powinny być z zasady rozstrzygane na korzyść podatnika

W reformie prawa podatkowego, którą wstępnie zapowiedział nowy minister finansów, powinno się przyjąć zasadę rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatników i to zarówno w postępowaniach podatkowych, jak i w wykładni przepisów – uważają eksperci Konfederacji Lewiatan.

Nowy Kodeks podatkowy – mający zastąpić za kilka lat Ordynację podatkową – musi być możliwie jak najprostszy i zrozumiały dla podatników, sądów i organów podatkowych. Jak twierdzą eksperci, przepisy powinny stać się na tyle precyzyjne, by uniknąć częstych i chaotycznych nowelizacji.

Eksperci Lewiatana tym samym potwierdzają słuszność postulowanych przez Federację MSP fundamentalnych zasad dla rozwoju przedsiębiorczości, które opierają się głównie na uproszczeniu (stworzeniu nowego) systemu podatkowego oraz na zasadzie rozstrzygania wątpliwości w kwestiach prawnych na korzysć podatnika.

– Obecnie obowiązująca Ordynacja zdezaktualizowała się, a kolejne nowelizacje znacznie pogorszyły jakość przepisów. Przystępując do tworzenia nowej, zasadne jest powołanie zespołu ekspertów, również spoza Ministerstwa Finansów, którzy na bazie doświadczeń ostatnich dwudziestu lat stworzą akt prawny odpowiadający dzisiejszym realiom i standardom gospodarczym – postuluje ekspert Lewiatana, Przemysław Pruszyński.

Jak wskazuje Pruszyński, dobrym rozwiązaniem dla społeczeństwa byłaby rezygnacja z zasady nadrzędności organu podatkowego względem podatników i wprowadzenie wyraźnego nakazu rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika (in dubio pro tributario). Postulowane są również zmiany w zakresie kontroli i orzekania o zobowiązaniach podatkowych – tak, aby wyeliminować obecny stan, kiedy to działania organów kontrolnych często się dublują, co z kolei podnosi koszty ponoszone przez firmy. – Zasadna wydaje się zmiana zakresu kompetencji małych urzędów z organów wymiaru podatku w kierunku „biur obsługi podatników". Natomiast organy kontroli powinny przy tym zostać wyposażone w środki i narzędzia pozwalające na skuteczną walkę z przestępczością gospodarczą zorientowaną na przestępstwa podatkowe – dodaje.

 

Jak oszacować wartość kapitału ludzkiego przedsiębiorstwa?

88% polskich przedsiębiorców traktuje wydatki na szkolenia pracowników w kategorii  kosztów – wynika z badań przeprowadzonych przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. Kolejne badanie PARP i SGH z kolei pokazuje, że tylko 29% firm dokonuje jakichkolwiek prób pomiaru zasobów ludzkich, opierając się wyłącznie na analizie finansowej, bez odniesienia do ich efektów. Zdecydowanie chętniej inwestują w kadry duże firmy - wśród przedsiębiorstw sektora MSP to zaledwie 13%.

Polskie przedsiębiorstwa nie są świadome korzyści płynących z inwestowania w rozwój pracowników, dlatego PARP wspólnie ze Szkołą Główną Handlową w Warszawie rusza z projektem „Kapitał ludzki jako element wartości przedsiębiorstwa”. W ramach nowej inicjatywy  powstanie innowacyjne narzędzie do pomiaru wartości kapitału ludzkiego (NKL). Będzie to pierwsze tego typu kompleksowe rozwiązanie dostosowane zarówno do potrzeb mikro, małych, średnich i dużych firm jak i specyfiki polskiego rynku.

Brak świadomości znaczenia gromadzonych danych na temat kapitału ludzkiego oraz brak wiedzy na temat możliwości i sposobu pomiaru jego wartości przyczynia się do tego, że polscy pracodawcy wciąż niechętnie inwestują w szkolenia i inne formy rozwoju swoich pracowników. Konsekwencją takiego podejścia jest brak wysoko wykwalifikowanej kadry, co negatywnie wpływa na poziom konkurencyjności firm i możliwości dalszego rozwoju. Jednocześnie pracodawcy nie zdający sobie sprawy z korzyści biznesowych jakie przynosi inwestycja w kadry, boją się łożyć na rozwój pracowników z obawy, że dobrze wyszkolony pracownik opuści firmę w poszukiwaniu lepszej pracy. Świadomość wartości zasobów ludzkich w firmie jest niezbędna, aby trafnie podejmować decyzje personalne i strategiczne każdej firmy.

Wierzą w korzyści, ale nie mierzą

Badania PARP pokazały, że polscy przedsiębiorcy wierzą w korzyści wynikające z wartości kapitału ludzkiego, ale go nie mierzą. W ostatnich latach powstało wiele metod pomiaru, których trafność i wiarygodność budzi jednak wiele wątpliwości. Co więcej, ich wyniki  nie są przystosowane do polskich warunków i mają małe przełożenie na funkcjonowanie i kształtowanie polityki rozwoju firmy. Wykorzystywane obecnie metody skupiają się jedynie na danych ilościowych, nie biorąc pod uwagę wymiaru jakościowego. „Takie rozwiązania nie dają pełnego obrazu potencjału kapitału ludzkiego firmy.” – tłumaczy Justyna Nosko koordynator projektu NKL z ramienia PARP i dodaje – „Rozwiązaniem jest opracowanie nowego, innowacyjnego narzędzia, które oszacuje wartość zasobów ludzkich i przedstawi twarde dane potwierdzające powiązanie kosztów poniesionych na dokształcanie pracowników ze wzrostem wartości rynkowej firmy i zwiększeniem jej konkurencyjności.  Poprzez projekt „Kapitał ludzki jako element wartości przedsiębiorstwa” chcemy przekonać przedsiębiorców, że inwestowanie w podniesienie kompetencji pracowników jest korzyścią dla całej firmy.”

Innowacyjne, wiarygodne, proste w obsłudze

Narzędzie do oszacowania kapitału ludzkiego ma być pierwszą tego typu aplikacją w pełni dopasowaną do potrzeb polskiego rynku, która faktycznie zmierzy realną wartość zasobów personalnych przedsiębiorstwa. „NKL będzie mieć formę prostego arkusza kalkulacyjnego, nie wymagającego  żadnego dodatkowego oprogramowania, ani nakładów finansowych” – tłumaczy Dr Łukasz Sienkiewicz, koordynator projektu z ramienia Katedry Rozwoju Kapitału Ludzkiego SGH. NKL pozwala na gromadzenie danych ale również dostarcza wstępnej interpretacji, dając podstawowe wskazówki co uzyskane wyniki oznaczają dla organizacji, jakie stwarzają problemy lub perspektywy. „Nasze narzędzie nie służy wycenie pracownika jako jednostki, ale dotyczy pomiaru całego kapitału ludzkiego, jego wartości i przydatności z perspektywy całej firmy.” – podkreśla Dr Łukasz Sienkiewicz. Doświadczenie zachodnich firm potwierdza również, że lepsza informacja o wartości zasobów ludzkich, ujawniona jako część sprawozdania finansowego firmy, wpływa pozytywnie na inwestorów i jej notowania.

Jedno narzędzie – wiele korzyści

Projekt skierowany jest do właścicieli, menedżerów, HR-owców i księgowych mikro, małych, średnich i dużych firm. Jego twórcy deklarują jednak, że beneficjentów będzie znacznie więcej. „Jesteśmy przekonani, że informacje generowane w postaci raportów przydadzą się  także inwestorom, przedstawicielom uczelni wyższych, organizacji pracodawców, audytorom czy analitykom finansowym. Skorzystają na tym także sami pracownicy.” – mówi Dr Łukasz Sienkiewicz. Korzyści z wykorzystania NKL jest sporo: świadomość wartości kapitału ludzkiego pomoże w lepszej kontroli kosztów personalnych przedsiębiorstwa, pozwoli na bardziej efektywne wykorzystanie potencjału pracowników, ułatwi podejmowanie decyzji menedżerskich, dostarczy informacji odnośnie obecnego systemu zarządzania, a także podwyższy rangę działów i menedżerów HR zapewniając twarde dane, dzięki którym staną się partnerem do rozmów z właścicielami i członkami zarządów swoich firm.

Udział przedsiębiorców w tworzeniu narzędzia

Na obecnym etapie projektu prowadzone są testowe wdrożenia narzędzia. Jego finalny kształt powstanie na bazie wniosków zebranych z 20 poddanych testom firm. Działanie NKL planuje przetestować również samo Biuro Zarządzania Kadrami PARP. „Zachęcamy do zgłaszania swoich przedsiębiorstw do procesu testowania, które posłużą nam jako materiał badawczy i będą stanowiły niezwykle istotny wkład w finalny kształt NKL. Wszystkie firmy otrzymają wsparcie w postaci szkoleń prowadzonych przez ekspertów SGH z zakresu wykorzystania narzędzia. Jako jedne z pierwszych w Polsce otrzymają możliwość przetestowania narzędzia w ramach swojej organizacji i będą miały realny wpływ na efektywność finalnego kształtu NKL.” – podkreśla Dr Sienkiewicz. Harmonogram projektu przewiduje, że do końca II kwartału 2015 r. wszystkie grupy docelowe mają nabyć praktyczną wiedzę z obsługi narzędzia. W tym celu projekt zakłada organizację licznych spotkań informacyjnych, czy seminariów i warsztatów szkoleniowych na terenie całego kraju.

 

28.11.2013

Podatkowa walka z wiatrakami

Chociaż gospodarka rośnie, sprzedaż paliw maleje. Solidarna odpowiedzialność wobec fiskusa nie wyrugowała wyłudzaczy VAT - informuje "Puls Biznesu".

Gazeta przytacza dane o wzroście zainteresowania usługami firm transportowych i logistycznych oraz znacznym zwiększeniu produkcji sprzedanej w motoryzacji. Rośnie sprzedaż i ceny stali, w efekcie czego powinno iść ożywienie na rynku paliw. Tak się nie dzieje, co zdaniem cytowanych przez gazetę ekspertów świadczy, że szara strefa jest rozległa.

Fiskus próbuje walczyć z oszustami wyłudzającymi VAT na rynku paliw, złota i stalowych rur, wprowadzając przed dwoma miesiącami zasadę solidarnej odpowiedzialności za zobowiązania z tytułu VAT. Jeżeli dostawca towarów lub usług nie zapłaci podatku należnego, fiskus może domagać się zapłaty zaległości podatkowych także od nabywcy. Jednak, jak do tej pory, nie widać wyraźnych efektów działania nowych przepisów.

 

Jak obniżyć rachunki za prąd w firmie?

Istnieje możliwość renegocjowania ceny energii z przedsiębiorstwem dostarczającym prąd i nie jest to jedyna możliwość obniżenia rachunku. Dzięki dostosowaniu warunków umowy do potrzeb i specyfiki przedsiębiorstwa, możliwe są oszczędności wynoszące nawet do 40 proc.

– Cena energii wcale nie jest pierwszą zmienną, na którą się patrzy. Oszczędności płyną z każdego elementu polityki energetycznej danej firmy – zapewnia Przemysław Książczyk, członek zarządu Energii dla firm. – Szacujemy, że oszczędności mogą sięgnąć około kilkudziesięciu procent. Czasami jest to 20, a czasem nawet 40 proc.

Od lipca 2007 roku wszyscy odbiorcy energii elektrycznej w Polsce mają prawo do zmiany sprzedawcy. Na rynek weszły nowe firmy, a większa konkurencja na liberalizującym się rynku sprawiła, że odbiorcy mogą obniżać wysokość swoich rachunków.

Energia dla firm w prawie 90 proc. bazuje na energii wytwarzanej z węgla. Mimo to Książczyk nie podziela obaw części polskiego przemysłu, że prace nad nowelizacją dyrektywy o Systemie Handlu Emisjami (ETS) – tzw. backloading, mający doprowadzić do wzrostu cen za emisję CO2 – przełoży się na wyższe stawki za energię. Podobnie jak wycofanie wsparcia dla biomasy przez polski rząd, które miało miejsce kilka miesięcy temu.

– Rynek już to zdyskontował i nie odnotowaliśmy znaczącego wpływu na wycenie energii czarnej. Było to widoczne w instrumentach pochodnych, jak zielone, żółte czy pomarańczowe certyfikaty – tłumaczy Przemysław Książczyk. Energia dla firm sprzedaje energię elektryczną od 2010 roku. Z usług firmy korzysta ponad 25 tys. klientów. Firma wchodzi również na liberalizujący się rynek gazu. Chce przy wykorzystaniu dziś używanych kanałów sprzedawać gaz dla małych i średnich przedsiębiorstw.

– Bliżej jest nam do łączonej oferty na energię i gaz niż do jednoczesnego oferowania pakietów telekomunikacyjnych i energii. Nasza oferta dla klienta będzie pełniejsza, gdy będziemy posiadać energię i gaz. Łączenie sprzedaży energii i usług telekomunikacyjnych ma większe prawdopodobieństwo sukcesu w przypadku klienta indywidualnego niż biznesowego, gdzie oprócz ceny liczą się również jego potrzeby, profil działalności czy usługi doradztwa w zakresie polityki energetycznej – wyjaśnia.

 

Firmy częściej oszczędzają w funduszach inwestycyjnych

Rachunki oszczędnościowo-rozliczeniowe, depozyty jednodniowe, czyli tzw. overnight’y oraz klasyczne lokaty bankowe to wciąż najpopularniejsze instrumenty do zarządzania bieżącymi środkami w polskich firmach. Przedsiębiorcy są dość ostrożnymi inwestorami, ale przy rekordowo niskich stopach procentowych coraz częściej szukają narzędzi, które pozwolą im na większe zyski. Fundusze inwestycyjne zmieniają swoje oferty, by przyciągnąć właśnie firmy.

Choć rynek kapitałowy w ciągu ostatnich dwóch dekad stworzył wiele możliwości inwestowania, firmy nie zmieniły w tym czasie swoich sposobów zarządzania płynnością finansową. – Głównym i podstawowym narzędziem do zarządzania bieżącymi środkami w firmach jest ciągle lokata średnio- bądź długoterminowa, a do zarządzania bieżącą gotówką – tzw. lokata nocna, czyli overnight – mówi Adam Lipka–Bebeniec, ekspert z departamentu ds. klientów instytucjonalnych Union Investment TFI.

Spośród rozwiązań dostępnych na rynku lokata bankowa jest podstawowym i najbezpieczniejszym instrumentem finansowym. Jednak obok bezpieczeństwa kapitału, firmy coraz częściej patrzą też na efektywność, czyli na zwiększenie dochodowości pieniądza. Lokowanie środków wyłącznie na lokacie overnight przestaje im wystarczać, biorąc po uwagę najniższe w historii stopy procentowe. Popularność zyskują płynne pieniężne fundusze inwestycyjne, czyli takie, które inwestują w papiery dłużne (obligacje skarbowe bądź korporacyjne). Tym bardziej, że dostosowują one swoją ofertę do potrzeb przedsiębiorców.

– Firma to jest z reguły konserwatywny, bezpieczny inwestor, więc nie polecalibyśmy funduszy innych niż pieniężne czy gotówkowe. Spośród tej puli funduszy też warto wybierać te fundusze, które dają tę pewność, stabilność i jakość zarządzania – podkreśla ekspert. One przede wszystkim zabezpieczają środki, czyli nie wchodzą na rynek akcyjny, rynek papierów udziałowych, inwestują tylko na rynku dłużnym. Po drugie, myślą o tym, że środki, którymi dysponuje przedsiębiorca, często muszą być dostępne na teraz, na zaraz.

Dają więc przedsiębiorcy możliwość wypłacenia środków w dowolnym momencie. Rentowność funduszu pieniężnego zazwyczaj jest wyższa lub równa rocznemu oprocentowaniu depozytu, a płynność zbliżona do lokat overnight. Jednak przy obecnych warunkach rynkowych fundusz pieniężny jest w stanie zarobić nawet dwa razy więcej niż lokata overnight. Stopy zwrotu w funduszach są w granicach 3–5 procent, a zysk z lokaty overnight wynosi obecnie pomiędzy 1 a 2 procent w skali roku.

– Efektywność w funduszach pieniężnych, szczególnie w czasie niższych stóp procentowych w okresie kryzysu, jest na tyle satysfakcjonująca, że widzimy, że coraz więcej klientów instytucjonalnych pyta o nasze płynne bezpieczne fundusze pieniężne – dodaje ekspert.

 

27.11.2013

Rząd zmniejszy dofinansowanie dla pracujących niepełnosprawnych

Poziom dofinansowania dla osób o umiarkowanej niepełnosprawności będzie w 2014 r. niższy o ok. 30 proc. w porównaniu do kwot zakładanych w ustawie z roku 2012. Mające zacząć obowiązywać już od stycznia nowe zasady wsparcia dla pracujących niepełnosprawnych mogą poskutkować falą zwolnień i upadłości firm.

Nowe zasady finansowania zatrudnienia niepełnosprawnych, zapisane w ustawie okołobudżetowej, uderzą przede wszystkim w zakłady zatrudniające osoby o umiarkowanej niepełnosprawności. – Proponujemy zmniejszenie poziomu finansowania zatrudnienia osób o niepełnosprawności lekkiej z jednoczesnym zwiększeniem finansowania niepełnosprawności umiarkowanej. Takie rozwiązanie pozwoli ochronić grupę pracowników niepełnosprawnych, którzy będą z pewnością mieli największe kłopoty ze znalezieniem zatrudnienia na niechronionym rynku pracy – mówi zastępca dyrektora generalnego Konfederacji Lewiatan, Jakub Wojnarowski.

Według Wojnarowskiego, ograniczenie wsparcia dla niepełnosprawności lekkiej nie powinno wpłynąć na ich zatrudnienie na rynku chronionym. Jak wskazuje, to bowiem ta grupa jest najczęściej zatrudniana przez firmy, które chcą uniknąć kar za niedostateczny poziom zatrudnienia osób niepełnosprawnych. Wojnarowski przypomina również, że w wielu państwach Unii Europejskiej lekki poziom niepełnosprawności w ogóle nie podlega ochronie i być może Polska powinna zastanowić się nad przyjęciem podobnych rozwiązań.

 

Fiskus nagrodzony za długi

Tylko w pierwszym półroczu 2013 r. 51 naczelników urzędów skarbowych na Mazowszu otrzymało w sumie 497,6 tys. zł premii. A administracji podatkowej brakuje na bieżące wydatki. Ustępujący minister Jacek Rostowski zalecał Polakom zaciskanie pasa. Jego urzędnicy nie stosują się jednak do zasad promowanych w resorcie finansów. Wypłacili sobie nagrody według najwyższych możliwych stawek. I to w sytuacji gdy fiskusowi nie domyka się budżet.

Urzędom i izbom skarbowym brakuje pieniędzy na rachunki za telefony, paliwo, delegacje, zakup papieru, badania okresowe pracowników, czynsz i podatek od nieruchomości. Izbom brakuje 326 tys. zł na płatności obligatoryjne dotyczące wydatków bieżących pozapłacowych. Urzędom potrzeba prawie 31,1 mln zł.

Równocześnie tylko w I i II kw. 2013 r. 51 naczelników urzędów skarbowych na Mazowszu otrzymało w sumie 497,6 tys. zł z tytułu nagród. Niewiele gorzej mają urzędnicy w Wielkopolsce. Tylko w 2010 r. między 40 naczelników tamtejszych urzędów skarbowych podzielono w sumie 883 178 zł, czyli średnio po 22 tys. zł na rękę. Potem nagrody malały - do 771,2 tys. zł w 2011 r. i 699 tys. zł w 2012 r.

Za I kw. tego roku 39 naczelników US w Wielkopolsce otrzymało w sumie 209,4 tys. zł. Nagrody otrzymali też wicedyrektorzy Izby Skarbowej w Poznaniu: jeden kierujący Biurem Informacji Podatkowej w Koninie, a drugi kierujący Biurem Krajowej Informacji Podatkowej w Lesznie. Każdy z nich otrzymał przez trzy lata (tj. 2010-2012 i I kw. 2013 r.) w sumie po 89,9 tys. zł.

Tymczasem kilka dni temu resort finansów twierdził: "Należy mieć na uwadze, że aktualna sytuacja budżetowa uniemożliwia pokrycie wszystkich zgłaszanych potrzeb. W związku z tym w szczególnie uzasadnionych przypadkach należy rozważyć sfinansowanie części niedoborów w zakresie wydatków bieżących oszczędnościami w wynagrodzeniach osobowych, tak aby nie wystąpiły zobowiązania wymagalne". Dziura w finansach nie kłóci się jednak, jak widać, z hojnym przyznawaniem nagród.

Skarbówka ma deficyt, ale nagradza bogato

Za co można dostać nagrodę? W przypadku naczelników US podstawą ich przyznania jest pismo Ministerstwa Finansów z 9 lipca 2008 r. (nr AP9/1141/19/HNG/08/5360). Urzędnicy nagradzani są za prawidłową realizację zadań, jakość pracy, obsługę podatnika, kreowanie właściwego wizerunku organów podatkowych i zaangażowanie w rozwiązywanie problemów merytorycznych i organizacyjnych. W przypadku pracowników izby skarbowej podstawą jest zarządzenie dyrektora nr 10/2010 z 19 maja 2010 r., zgodnie z którym pod uwagę brane są działania zmierzające do: poprawy jakości pracy i jej organizacji oraz poprawy obsługi klienta i poprawy wizerunku izby.

Dyrektor IS w Łodzi, przyznając nagrody naczelnikom podległych sobie urzędów skarbowych, bierze pod uwagę stopień realizacji mierników, szczególne osiągnięcia w zakresie realizowanych zadań, nieprawidłowości przy wykonaniu zadań ustawowych i absencje chorobowe. W efekcie dokonanej analizy szefowie US otrzymali 614,5 tys. zł nagród w 2012 r. - średnio po prawie 21 tys. zł na głowę. I 148,5 tys. zł w I kw. 2013 r. (po 5,3 tys. zł). Niewiele mniej dostali też naczelnicy 14 urzędów skarbowych w Lubuskiem. Za 2010 r. w sumie 310,3 tys. zł (po 22 tys. na osobę), w 2011 r. - 249,1 tys. zł (17,7 tys. zł), w 2012 r. - 254,6 tys. zł (18 tys. zł), a w I kw. 2013 r. 52,6 tys. zł (średnio 3,7 tys. zł).

Sądząc po wielkości nagród, świetne wyniki pracy mają też naczelnicy na Podkarpaciu i w Lubelskiem. I tak 23 szefów US podlegających IS w Rzeszowie zainkasowało w sumie 381,2 tys. zł w 2010 r. (16 tys. zł na głowę), 289,5 tys. zł w 2011 r. (po 12 tys. zł) i 336,2 tys. zł w 2012 r. (14,6 tys. zł). Praca w I kw. br. zasiliła ich prywatne konta łączną kwotą 54,5 tys. zł. W Lubelskiem 22 naczelników tamtejszych urzędów skarbowych otrzymało nagrody w łącznej wysokości 326,3 tys. zł (14,8 tys. zł) w 2010 r., 374 tys. zł w 2011 r. (17 tys. zł) i 379,1 tys. zł w 2012 r (17,2 tys. zł). Za pracę w pierwszych sześciu miesiącach tego roku otrzymali w sumie 174,9 tys. zł (7,9 tys. zł).

Inny klucz przyznawania nagród obowiązuje w urzędach kontroli skarbowej. W notatce z 21 listopada 2008 r. dla Andrzeja Parafianowicza, wiceministra finansów i generalnego inspektora kontroli skarbowej, której treść poznał DGP, ówczesny wicedyrektor departamentu kontroli skarbowej MF, a dziś jego dyrektor Jan Deliś, wnioskował o przyznanie nagród kwartalnych w zależności od wielkości urzędu. I tak 6 tys. zł proponował dla dyrektorów UKS zatrudniających powyżej 400 osób, a 5 tys. zł - poniżej. W notatce za II kw. 2010 r. już jako dyrektor departamentu Jan Deliś wspominał o uzależnieniu nagród od pozycji urzędu w rankingu sporządzonym na podstawie wytycznych w sprawie pomiaru efektywności pracy. Ile zatem dostają dyrektorzy UKS? Za I kw. 2013 r. wysokość nagród wahała się od 10,5 tys. zł do nawet 16 tys. zł.

Jeszcze wyżej honorowani są dyrektorzy izb skarbowych, na wypłaty dla których za 2012 r. poszło z budżetu w sumie 467,5 tys. zł. Najlepsi - a było ich dwóch - otrzymali nagrody po 36,2 tys. zł każdy. Zgodnie z art. 93 ustawy o służbie cywilnej finansowe bonusy mogą być przyznane członkom korpusu za szczególne osiągnięcia. W praktyce są stałym kwartalnym dodatkiem do pensji urzędniczej. - Kierownicy jednostek zawsze dostają nagrody, jakby mieli stale owe "szczególne osiągnięcia" - mówi jeden z urzędników.

Potwierdzają to dokumenty z poszczególnych izb skarbowych: przypadki nieprzyznania kwartalnej nagrody należą do rzadkości. Jednak zdaniem ministra Andrzeja Parafianowicza nagroda wręcz nie powinna być związana z efektami. W odpowiedzi na interpelację poselską w tej sprawie (2 listopada 2012 r., nr 10040) odpisał, że pomiędzy wydaniem decyzji podatkowej a ostatecznym rozstrzygnięciem danej sprawy upływa mnóstwo czasu, bywa, że kilka lat.

Związkowcy ze skarbówki wskazują na jeszcze jedną nieprawidłowość: wymóg uzgadniania systemu nagradzania ze związkami zawodowymi, czyli art. 27 ust. 3 ustawy o związkach zawodowych, co w praktyce nie jest przestrzegane. Uporządkować sytuację ma wiceminister finansów Jacek Kapica nadzorujący administrację podatkową. W piśmie do dyrektorów izb skarbowych i naczelników urzędów skarbowych nakazuje dokonać przeglądu kryteriów przyznawania nagród pracownikom administracji podatkowej. Teraz ekstra pieniądze będą możliwe tylko za ekstra wyniki.

Grażyna Leśniak, Dziennik Gazeta Prawna

 

26.11.2013

Firmy stracą na zmianach w VAT

W przyszłym roku sprzedawcy nie będą mogli odraczać momentu powstania obowiązku podatkowego na kolejny miesiąc. Nabywcy zaś później odliczą podatek naliczony.

Nowe przepisy ustawy o VAT (t.j. Dz.U. z 2011 r. nr 177, poz. 1054 z późn. zm.), które zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2014 r., będą niekorzystne zarówno dla sprzedawców, jak i dla kupujących. Ci pierwsi mogą obecnie odroczyć moment powstania obowiązku podatkowego w zależności od tego, kiedy wystawią fakturę. Obowiązek powstaje bowiem z chwilą sporządzenia tego dokumentu, ale nie później niż 7. dnia, licząc od wydania towaru lub wykonania usługi. Jeśli więc sprzedaż nastąpiła 29 października, a sprzedawca wystawił fakturę 2 listopada, to obowiązek podatkowy powstanie w listopadzie, a VAT trzeba rozliczyć w deklaracji za listopad składanej do 27 grudnia (25 i 26 są dniami wolnymi od pracy).

Od przyszłego roku obowiązek podatkowy będzie co do zasady powstawał w momencie dokonania dostawy towarów lub wykonania usługi (czyli w naszym przykładzie powstałby w październiku). Nie będzie więc możliwości jego przesunięcia na skutek późniejszego wystawienia faktury. Innymi słowy, nawet jeśli zostanie ona wystawiona w kolejnym miesiącu (zgodnie z przepisami, które będą obowiązywały od 1 stycznia 2014 r., fakturę można wystawiać do 15. dnia miesiąca po miesiącu dostawy lub wykonania usługi), to nie wpłynie to na moment powstania obowiązku podatkowego u sprzedawcy.

Zmiany dla nabywców

Nabywców bardziej jednak zainteresują zmiany dotyczące odliczania podatku naliczonego. Roman Namysłowski, doradca podatkowy i dyrektor w EY, wyjaśnia, że obecnie prawo do odliczenia VAT uzyskujemy w chwili otrzymania faktury, przy czym nie wcześniej niż z chwilą wykonania usługi lub dostawy towaru.

Przykładowo, jeśli sprzedaż towaru nastąpiła 12 listopada, a sprzedawca wystawił fakturę 15 listopada (zgodnie z obowiązującymi teraz przepisami ma na to 7 dni od dnia wykonania usługi lub dostarczenia towarów), to nabywca odliczy VAT po otrzymaniu dokumentu, czyli w rozliczeniu za listopad. Roman Namysłowski zaznacza, że dochodzi czasem do nietypowych i niepożądanych z punktu widzenia fiskusa sytuacji, że nabywca wcześniej odlicza VAT niż sprzedawca lub usługodawca wpłaca go do urzędu.

Obecnie dla np. usług budowlanych obowiązek podatkowy powstaje z chwilą otrzymania całości lub części zapłaty, nie później niż 30 dnia, licząc od dnia wykonania usługi. Jeżeli zatem została ona wykonana 20 października, ale płatność nie została jeszcze zrealizowana, obowiązek podatkowy powstanie po upływie 30 dni, tj. 19 listopada. Jednocześnie zgodnie z przepisami wykonawczymi usługodawca może wystawić fakturę do 30 dni przed powstaniem obowiązku podatkowego. Jeżeli zatem faktura zostanie wystawiona w październiku i w tym miesiącu otrzyma ją usługodawca, to będzie mógł odliczyć VAT jeszcze w rozliczeniu za październik (podczas gdy obowiązek podatkowy powstanie w listopadzie). Nowe przepisy wyeliminują to zjawisko.

- Zmiana od 2014 r. polega na przyjęciu, że prawo do odliczenia pojawia się z chwilą powstania obowiązku podatkowego u sprzedawcy - wyjaśnia Roman Namysłowski. Dodaje, że w dalszym ciągu skorzystać z tego uprawnienia można będzie dopiero po otrzymaniu faktury. Przykładowo więc, jeśli sprzedaż towaru nastąpiła 12 listopada, a sprzedawca wystawił fakturę 15 listopada (mimo że po zmianach będzie miał na to czas do 15 grudnia), to nabywca odliczy VAT po otrzymaniu dokumentu, czyli w rozliczeniu za listopad. Jeśli jednak sprzedawca wystawi dokument 15 grudnia, to nabywca odliczy VAT dopiero w deklaracji za grudzień, a więc miesiąc później niż obecnie.

Jest jeszcze jeden kłopot. Zgodnie z art. 86 ust. 10 i 11 ustawy o VAT przedsiębiorca odliczy podatek w miesiącu nabycia do tego prawa, a jeżeli tego nie zrobi w tym terminie, będzie miał na to jeszcze kolejne dwa miesiące. Taka konstrukcja rodzi wątpliwość, czy dwumiesięczny, dodatkowy okres na odliczenie podatku należy liczyć od momentu nabycia prawa rozumianego jako powstanie obowiązku podatkowego po stronie sprzedawcy, czy też od momentu otrzymania faktury.

- Przepisy w tym zakresie można czytać na różne sposoby, ale zakładając racjonalność ustawodawcy, należy przyjąć, że dwumiesięczny okres na odliczenie powinno się liczyć od późniejszego z tych dwóch momentów - twierdzi Roman Namysłowski. Przykładowo, jeżeli podatnik kupił towar w lutym i w tym miesiącu powstał obowiązek podatkowy po stronie sprzedawcy, a faktura dotarła do nabywcy w kwietniu (mimo że powinna zostać wystawiona do 15. marca), to powinien on mieć prawo do odliczenia w kwietniu oraz dwóch kolejnych miesiącach, czyli maju i czerwcu.

Transport ma znaczenie

Bogdan Zatorski, kierownik konsultingu biznesowego w Sage, zwraca uwagę na kolejny, praktyczny problem, z jakim zetkną się podatnicy. Od 2014 r. o momencie powstania obowiązku podatkowego będzie decydowała data dostawy. Oznacza to - tłumaczy ekspert - że w niektórych przypadkach, gdy towar jest transportowany do nabywcy, VAT będzie można odliczyć dopiero miesiąc później niż obecnie. Będzie to dotyczyć dostaw, które zostaną zrealizowane w kolejnym miesiącu, ale sprzedawca wystawi fakturę wcześniej.

Zatorski podaje przykład. Załóżmy, że zakład produkcyjny pod koniec marca zamówił partię surowca, a sprzedawca załadował go do ciężarówek ostatniego dnia tego miesiąca. Nabywca odebrał dostawę 2 kwietnia, po czym niezwłocznie za nią zapłacił. - Obecnie z tytułu realizacji zamówienia sprzedający może wystawić fakturę z datą marcową (np. w załadunku - przyp. red.), która wskazuje na powstanie obowiązku podatkowego - twierdzi ekspert Sage. Nabywca na jej podstawie odlicza VAT w deklaracji składanej do 25 kwietnia.

Od 2014 r. o dacie powstania obowiązku będzie decydowała dostawa towaru do magazynu (chyba że strony inaczej ustalą między sobą jego odbiór). W opisywanym przykładzie towar został odebrany dopiero w kwietniu, i zgodnie z nowymi zasadami będzie można odliczyć VAT z tytułu tego zakupu dopiero w deklaracji za kwiecień składanej do 25 maja.

Według Bogdana Zatorskiego, aby uniknąć takiego miesięcznego opóźnienia w rozliczeniach VAT na przełomie miesięcy, nabywcy powinni doprecyzowywać moment powstania obowiązku podatkowego w ramach indywidualnych negocjacji z dostawcami, tak aby przypadał on np. w dacie załadunku u sprzedawcy. Ustawa o VAT pozwala, aby kontrahenci ustalili w umowach, kiedy następuje moment dostawy. Takie ustalenia - według eksperta - będą wiążące dla ewidencji podatkowej, rozpoznania obowiązku podatkowego i rozliczeń VAT. Bogdan Zatorski zwraca jednak uwagę, że sprzedawcy mogą nie być zainteresowani takimi ustaleniami. Oznacza to bowiem dla nich przyspieszenie powstania obowiązku podatkowego.

Agnieszka Pokojska, Dziennik Gazeta Prawna

 

Cichoń objął nadzór nad departamentami podatkowymi resortu finansów

Wiceminister finansów Janusz Cichoń objął nadzór nad departamentami podatkowymi resortu finansów, które dotychczas podlegały wiceministrowi Maciejowi Grabowskiemu - wynika z nowego zarządzenia ministra finansów w sprawie kompetencji kierownictwa MF.

Zgodnie z zarządzeniem podpisanym w poniedziałek przez ministra finansów Jacka Rostowskiego, Cichoniowi powierzono merytoryczny nadzór nad Departamentem Podatków Dochodowych, Departamentem Podatku od Towarów i Usług oraz Departamentem Polityki Podatkowej. Objęte przez Cichonia departamenty dotychczas podlegały wiceministrowi Maciejowi Grabowskiemu.

Cichoń wiceministrem finansów został na początku 2013 r., obejmując m.in. nadzór nad Departamentem Polityki Finansowej, Analiz i Statystyki. Do jego obowiązków należało m.in. i nadal będzie należeć przygotowywanie analiz i prognoz głównych wielkości makroekonomicznych oraz przygotowanie prognoz dochodów budżetu państwa, czy przygotowywanie założeń projektu budżetu państwa.

Poniedziałkowym zarządzeniem powierzono ponadto wiceminister Izabeli Leszczynie merytoryczny nadzór nad zadaniami realizowanymi przez Departament Gospodarki Narodowej. Dotychczas departament ten był w kompetencjach Janusza Cichonia. Leszczyna nadzoruje m.in. Departament Audytu Sektora Finansów Publicznych, odpowiada także za politykę informacyjną, promocję i działalność edukacyjną MF.

W ubiegłą środę premier Donald Tusk ogłosił plany związane z rekonstrukcją rządu. Zapowiedział, że Mateusz Szczurek (główny ekonomista banku ING na Europę Środkową i Wschodnią) zastąpi Jacka Rostowskiego w fotelu szefa Ministerstwa Finansów. Natomiast dotychczasowy wiceminister finansów Maciej Grabowski odpowiedzialny za podatki będzie nowym ministrem środowiska i zastąpi na tym stanowisku Marcin Korolca.

 

25.11.2013

Kontrola firmy przez ZUS

ZUS ma prawo kontrolowania płatników składek jak i samych ubezpieczonych. Kontrole przeprowadza się z częstotliwością umożliwiającą dochodzenie należności z tytułu składek i wypłaconych świadczeń, czyli nie rzadziej niż co 5 lat, bo taki jest okres przedawnienia. W uzasadnionych przypadkach kontrole mogą być przeprowadzone w krótszych odstępach czasu.

Kontrola ZUS z zaskoczenia

Kontrola przedsiębiorcy przez inspektorów nie może być przeprowadzona bez zapowiedzi. Obowiązkiem organów kontroli jest zawiadomienie przedsiębiorcy o zamiarze rozpoczęcia kontroli. Kontroler ZUS ma zatem obowiązek doręczyć zawiadomienie o zamiarze kontroli płatnikowi składek. Termin rozpoczęcia kontroli nie może być ustalony wcześniej niż po upływie 7 dni i nie później niż 30 dni od doręczenia zawiadomienia. Niedotrzymanie tego ostatniego terminu powoduje konieczność powtórnego zawiadomienia.

Zawiadomienie o rozpoczęciu kontroli musi określać nie tylko, kto i kiedy będzie przeprowadzać kontrolę, ale także m.in. datę i miejsce wystawienia, jej zakres i co najważniejsze, musi być podpisane. Płatnik składek może na piśmie wnioskować o przeprowadzenie kontroli przed upływem wyznaczonych w zawiadomieniu 7 dni od jego doręczenia. Podczas kontroli kontroler ZUS ma obowiązek poinformowania o prawach i obowiązkach przedsiębiorcę, wobec którego podjęto czynności sprawdzające.

Ograniczenia w prowadzeniu kontroli przez ZUS

Ilość dni roboczych, w których przedsiębiorca może być kontrolowany w ciągu danego roku uzależniona jest od jego wielkości. Co za tym idzie kontrole nie mogą przekraczać 12 dni roboczych w przypadku mikroprzedsiębiorców. W małych firmach liczba dni poświęcanych na sprawdzanie ich działalności może być wydłużona do 18, a w przypadku średnich przedsiębiorców – do 24.

Ograniczeń czasu kontroli nie stosuje się, jeśli sprawdzenie funkcjonowania firmy jest niezbędne dla przeciwdziałania popełnieniu przestępstwa lub wykroczenia (w tym skarbowego) albo zabezpieczenia dowodów. Terminy te nie obowiązują jednak, gdy przeprowadzenie kontroli jest uzasadnione bezpośrednim zagrożeniem życia, zdrowia lub środowiska naturalnego.

Protokół kontroli

Kontroler ZUS ma obowiązek sporządzenia protokołu kontrolnego. Przedsiębiorca powinien sprawdzić, czy są tam podane dane płatnika i niezbędne informacje pozwalające zidentyfikować, kto prowadził ocenę prawidłowości działalności firmy. W protokole kontroli powinny się także znaleźć dane dotyczące zakresu kontroli, czasu jej trwania, opis ustaleń audytorów z podaniem podstaw prawnych oraz przedstawienie dowodów.

Obowiązkiem kontrolera jest pouczenie przedsiębiorcy o możliwości złożenia zastrzeżeń. Protokół dla swojej ważności musi zawierać pieczęć i podpis inspektora lub inspektorów ZUS. Niezbędny jest także wpis do książki kontroli. Protokół pokontrolny powinien zostać sporządzony w dwóch egzemplarzach, z czego jeden otrzymuje przedsiębiorca poddany sprawdzeniu. Za dzień zamknięcia kontroli uważa się dzień otrzymania przez przedsiębiorcę protokołu pokontrolnego.

 

RPO apeluje do prezydenta o reformę prawa podatkowego

Rzecznik praw obywatelskich prof. Irena Lipowicz zaapelowała do prezydenta Bronisława Komorowskiego o powołanie przy swojej kancelarii komisji kodyfikacyjnej, która miałaby zająć się przeprowadzeniem kompleksowej i systemowej reformy prawa podatkowego. Do potrzeby zreformowania przepisów odniósł się w ostatnich dniach także Mateusz Szczurek, czyli nowy minister finansów.

W liście napisanym do prezydenta prof. Lipowicz stwierdziła, iż uproszczenie systemu podatkowego jest konieczne, ponieważ obecnie przepisy są mało przejrzyste i niedostosowane do aktualnej sytuacji gospodarczej.

„Uważam za konieczne uporządkowanie tej gałęzi prawa i zwracam się do Pana Prezydenta z uprzejmą prośbą o rozważenie możliwości powołania przy Kancelarii Pana Prezydenta Komisji Kodyfikacyjnej prawa podatkowego, która to pomogłaby przeprowadzić kompleksową i systemową reformę prawa podatkowego” – napisała w liście do prezydenta prof. Lipowicz.

Wcześniej RPO z podobnym apelem zwracała się kilkukrotnie m.in. do resortu finansów, ale wezwania nie poskutkowały praktycznie żadnymi pozytywnymi inicjatywami.

O potrzebie zmiany prawa podatkowego mówił w ostatnim czasie również nowy minister finansów – Mateusz Szczurek. Jak stwierdził w sobotę, potrzebny jest całkiem nowy kodeks praw i obowiązków podatkowych, który zawierałby listę praw podatnika. Kodeks miałby zastąpić obecną Ordynację podatkową. Jednocześnie Szczurek przyznał, że w ciągu najbliższych dwóch lat (do kolejnych wyborów parlamentarnych) raczej nie uda się przeprowadzić tej reformy.

 

22.11.2013

Federacja MSP – "Państwo w Państwie"

Zapraszamy do oglądania kolejnego odcinka programu "Państwo w Państwie", emitowanego w Telewizji POLSAT NEWS w najbliższą niedzielę (24.11.2013) o godz.19.30. W programie wezmą udział przedstawiciele Federacji Małych i Średnich Przedsiębiorstw – Jacek Kozłowski i Jarosław Dąbrowski.

Zachęcamy również do obejrzenia transmisji z wczorajszego, odbywającego się z Sejmie RP posiedzenia Podkomisji stałej do monitorowania systemu podatkowego. Podczas obrad rozpatrzony został projektu dezyderatu złożonego przed Federację MSP, w sprawie m.in. stosowania obniżonej stawki podatku od towarów i usług od usług wykonania i montażu trwałej zabudowy w obiektach budowlanych zaliczanych do budownictwa objętego społecznym programem mieszkaniowym w świetle uchwały Naczelnego Sądu Administracyjnego z 24 czerwca b.r.

Zaznaczamy, że treść projektu dezyderatu przedstawiona na wczorajszym posiedzeniu Podkomisji niemal całkowicie odbiegała od treści zawartej w projekcie dezyderatu złożonego przez przedstawicieli Federacji MSP na ręcę członków Sejmowej Komisji Finansów Publicznych, podczas jej posiedzenia w dniu 25 lipca b.r. Stąd głosy sprzeciwu członków Podkomisji w sprawie projektu dezyderatu.

Na posiedzeniu obecny był sprawca całego zamieszania oraz problemów z nim związanych, podsekretarz w Ministerstwie Finansów - Maciej Grabowski. W obradach Podkomisji wzięli udział przedstawiciele Federacji MSP.

Transmisję z obrad Podkomisji można obejrzeć TUTAJ.

 

Prawo podatkowe: Rząd odstrasza inwestorów częstymi zmianami

Wysoka częstotliwość zmian w prawie podatkowym i niestabilność systemu zdecydowanie negatywnie wpływa na atrakcyjność inwestycyjną Polski – to główny wniosek z nowego badania pn. „European Tax Survey. The benefits of stability”, przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte.

Badanie objęło łącznie 27 krajów europejskich. Polska znalazła się w grupie państw – obok Portugalii, Rosji, Węgier i Włoch – ocenionych jako najbardziej niestabilne w Europie pod względem podatkowym. Najlepsze oceny zebrały natomiast Holandia, Szwajcaria, Luksemburg oraz Wielka Brytania.

Według badanych osób, poczucie niskiej stabilności systemu podatkowego ma genezę w następujących czynnikach: – częste zmiany w przepisach podatkowych (80 proc. wskazań); zmienność i brak jednoznaczności praktyki orzeczniczej (50 proc. wskazań). Mniejsze znaczenie mają „wsteczne zmiany legislacyjne” oraz „zbyt długo trwające postępowania podatkowe”.

- Skomplikowany i niejednoznaczny system podatkowy jest istotną przeszkodą na drodze do jeszcze większego wzrostu. Pomimo wyraźnego postępu w porównaniu np. z okresem lat dziewięćdziesiątych, wciąż nam jeszcze daleko do modelu najbardziej stabilnych podatkowo krajów Europy Zachodniej gdzie organy podatkowe są równorzędnym partnerem w biznesie - ocenia ekspert Deloitte, Krzysztof Moczulski.

Raport pn. „European Tax Survey. The benefits of stability” powstał na podstawie ankiet internetowych, wypełnionych przez kierowników działów podatkowych blisko 1000 przedsiębiorstw z 27 państw europejskich.


PwC: Przekręty w podatku VAT - jak nie dać się nabrać

Zapraszamy wszystkim zainteresowanych do udziału w Webinarium organizaowane przez PwC, poruszające temat bardzo istotny w świetle zaostrzającej się praktyki organów skarbowych w kwestii pociągania do odpowiedzialności rzetelnych podatników, którzy nie byli świadomi tego, że ich partner handlowy dopuszcza się oszustw podatkowych.

Webinarium poprowadzą:
- Jan Tokarski, starszy menedżer w zespole ds. postępowań podatkowych PwC,
- Tomasz Pabiański, starszy menedżer w zespole ds. podatków pośrednich PwC,
- Przemysław Antas, starszy konsultant w zespole ds. postępowań podatkowych PwC.

Webinarium odbędzie się 26 listopada 2013 r., godz 10:00 (sesja on-line). Udział w webinarium jest bezpłatny. Wystarczy się zarejestrować.

Więcej informacji na www.pwc.pl

 

Pracodawcy mogą już ubiegać się o dopłaty do wynagrodzeń

W czwartek weszła w życie ustawa o szczególnych rozwiązaniach związanych z ochroną miejsc pracy, która wprowadza m.in. możliwość ubiegania się o pomoc z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP). Firmy borykające się ze spadkiem obrotów mogą liczyć głównie na dopłaty do wynagrodzeń pracowników.

Wsparcie finansowe ma przysługiwać w czasie wprowadzonego przez pracodawcę przestoju ekonomicznego albo obniżonego wymiaru czasu pracy. Pieniądze będą mogły zostać przeznaczone na częściowe zaspokojenie płac za czas przestoju czy z tytułu obniżonego czasu pracy. Z otrzymanych środków można też opłacać składki na ubezpieczenie społeczne (w części należnej od pracodawcy). Dopłaty mają mieć charakter pomocy de minimis i przysługiwać przez okres nie dłuższy niż 6 miesięcy.

Pomoc tego rodzaju przysługuje firmom, które zanotowały spadek obrotów gospodarczych. Mowa konkretnie o zmniejszeniu sprzedaży towarów lub usług w kolejnych 6 miesiącach w czasie 12 miesięcy przed złożeniem wniosku o wsparcie. Zgodnie z ustawą, obroty muszą być niższe o minimum 15 proc. w skali rocznej.

"Wnioski o przyznanie tych świadczeń będą składane do marszałka województwa właściwego ze względu na siedzibę firmy. Przedsiębiorcy objęci pomocą będą musieli rozliczyć się z otrzymanych pieniędzy na wypłatę świadczeń" – wyjaśnia ustawodawca.

W ustawie znalazły się ponadto zapisy dotyczące wsparcia z Funduszu Pracy – otrzymane środki będą mogły być przeznaczane na szkolenie pracowników. O takie dofinansowanie można starać się u starosty odpowiedniego ze względu na siedzibę firmy.

Zmiany wprowadza ustawa z dnia 11 października 2013 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z ochroną miejsc pracy (Dz. U. z 2013 r. poz. 1291). Ustawa weszła w życie 21 listopada 2013 r.

 

Nowy przedsiębiorca może bardziej obniżyć podatek przy kupnie auta

Kupując samochód firmowy nowy przedsiębiorca ma większe możliwości wyboru korzystnej dla siebie metody amortyzacji niż przedsiębiorca prowadzący firmę dłużej niż dwa lata. Może skrócić okres rozliczenia inwestycji w kosztach i obniżyć podatek. Preferowane przez fiskusa są samochody ciężarowe.

Zakup samochodu rozlicza się w kosztach z reguły w ciągu 5 lat. Nowi przedsiębiorcy mogą jednak skorzystać z jednej z pięciu sposobów amortyzacji: jednorazowej, liniowej, degresywnej, z indywidualnie ustalonymi stawkami oraz amortyzacji dla samochodów używanych intensywnie. Wybierając metodę amortyzacji trzeba uwzględnić zarówno bieżącą sytuację finansową firmy, jak i jej plany na przyszłość. Ważny jest też rodzaj auta- ten czynnik warunkuje, która metoda będzie możliwa.

Liniowa dostępna dla wszystkich

Najbardziej powszechna jest metoda liniowa. Można nią amortyzować zarówno samochody osobowe, jak i ciężarowe. Jest dostępna dla wszystkich przedsiębiorców bez względu na ich status podatkowy. Dokonując amortyzacji liniowej rozkładamy ciężar zakupu samochodu równomiernie na 5 lat, czyli stosujemy stawkę 20%.

Trudne warunki używania to szybsza amortyzacja

Gdy jednak przedsiębiorca używa samochodu bardziej intensywnie od przeciętnej może przyspieszyć amortyzację, stosując w tym okresie podwyższony współczynnik, ale maksymalnie 1,4. Przepisy nie definiują jednak, co to znaczy używanie intensywne, zatem przedsiębiorca musi dokonać takiej oceny we własnym zakresie, co może być pewnym problemem. Dokonując takiej przyspieszonej amortyzacji można zastosować stawkę wynoszącą maksymalnie 28%. W ten sposób można przyspieszyć czas rozliczenia w kosztach zarówno samochodu ciężarowego, jak i osobowego. Jednak gdy zmienią się warunki uzasadniające podwyższenie stawki trzeba ją obniżyć od następnego miesiąca.

Amortyzacja jednorazowa tylko dla ciężarówek

Przedsiębiorca rozpoczynający działalność gospodarczą (o ile w roku rozpoczęcia działalności, a także w okresie dwóch lat poprzedzających nie prowadził działalności gospodarczej, a także gdy działalności nie prowadził małżonek, gdy istniała między nimi wspólność ustawowa) może zdecydować się na amortyzację jednorazową i dokonać całego odpisu już w miesiącu, w którym samochód został wprowadzony do ewidencji środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych (jest to metoda dostępna także dla tzw. małych podatników).

Dla możliwości skorzystania z tego rozwiązania nie ma znaczenia czy zakup będzie finansowany ze środków własnych podatnika, kredytu czy też będzie stanowił przedmiot leasingu. Rozwiązanie to pozwala na zmniejszenie podatku dochodowego w czasie, w którym przedsiębiorca dokonuje istotnych inwestycji na uruchomienie lub rozszerzenie zakresu prowadzonej działalności gospodarczej. Ten rodzaj amortyzacji nie jest niestety dostępny w przypadku zakupu samochodu osobowego.

Na początek dobry używany

Jeżeli przedsiębiorca woli jednak zainwestować w nieco tańszy samochód używany (czyli taki, który przed nabyciem był używany przez minimum 6 miesięcy) będzie mógł indywidualnie ustalić stawki amortyzacyjne. Ustalając stawki należy jednak uwzględnić, że minimalny okres amortyzacji dla środków transportu wynosi 2,5 roku. Co ważne w ten sposób można amortyzować także auto osobowe. Poza samochodami używanymi w taki sposób można także amortyzować tzw. ulepszone pojazdy (o ulepszeniu można mówić, gdy wydatki poniesione przez podatnika stanowiły co najmniej 20% wartości początkowej pojazdu; przykładem ulepszenia może być zakup klimatyzacji do samochodu, zamontowanie instalacji gazowej czy zwiększenie mocy silnika).

Degresywnie tylko ciężarowy

Metoda degresywna przyspieszy amortyzację w pierwszych latach dokonywania odpisów. Niestety, podobnie jak jednorazowa amortyzacja, nie jest możliwa w odniesieniu do samochodu osobowego. Kupując samochód ciężarowy można zwiększyć stawkę z wykazu maksymalnie o współczynnik 2,0. Przy tej amortyzacji nie ma natomiast ograniczenia podmiotowego. Jest ona dostępna dla wszystkich podatników.

Trzeba pilnować limitu pomocy de minimis

Podejmując decyzję o amortyzacji jednorazowej trzeba pamiętać, że łączna kwota wydatków podlegających tej amortyzacji w całym roku podatkowym nie może przekroczyć równowartości 50 000 euro, co zgodnie z zastosowaniem wskazanego w ustawie sposobu przeliczenia, w roku 2013 stanowi kwotę 205 000 zł. (w przyszłym roku będzie to 211 000 zł). W praktyce może się zdarzyć sytuacja, w której wartość zakupionego składnika będzie częściowo przekraczać dopuszczalny limit. W takim przypadku nie ma przeszkody by przedsiębiorca dokonał amortyzacji części tego środka (do wartości mieszczącej się w limicie) na zasadach jednorazowego odpisu, a pozostałą część zamortyzował w latach następnych na zasadach ogólnych.

Możesz mieć niemiłą niespodziankę

To jednak nie koniec. Bardzo istotną informacją dla tych przedsiębiorców, którzy korzystali lub będą chcieli korzystać z innych form pomocy de minimis, np. dotacji, jest pilnowanie ogólnego limitu pomocy de minimis.

Wysokość maksymalnego wsparcia udzielanego przedsiębiorcy w ramach pomocy de minimis jest określona w rozporządzeniu Komisji Europejskiej (rozporządzenie w sprawie stosowania art. 87 i 88 Traktatu do pomocy de minimis) i jest taki sam we wszystkich państwach członkowskich Wspólnoty Europejskiej: wsparcie de minimis nie może przekroczyć 200 tys. euro w ciągu trzech lat. Co ważne, do ustalonej puli wlicza się wszelkie wsparcie uzyskane przez przedsiębiorcę, bez względu na jego formę czy cel. Niższy limit przewidziany został dla przedsiębiorców działających w sektorze transportu drogowego. Muszą oni pilnować, aby łączna wartość uzyskanej przez nich pomoc nie przekroczyła 100 tys. euro. Są to kwoty brutto, czyli zawierają w sobie ewentualne podatki. Wartości te ustala się, biorąc pod uwagę pomoc udzieloną w danym roku oraz w dwóch latach poprzedzających. Obliczając wysokość pomocy de minimis, dokonuje się przeliczenia na euro według kursu średniego ogłoszonego przez Narodowy Bank Polski, obowiązującego w dniu udzielenia pomocy.

Katarzyna Rola-Stężycka, Tax Care

 

21.11.2013

Rekonstrukcja rządu Tuska

Mateusz Szczurek za Jacka Rostowskiego, Joanna Kluzik - Rostkowska za Krystynę Szumilas, Andrzej Biernat za Joannę Muchę, Lena Kolarska - Bobińska za Barbarę Kudrycką, Rafał Trzaskowski za Michała Boniego, Maciej Grabowski za Marcina Korolca. Nowym wicepremierem Elżbieta Bieńkowska, która pokieruje nowym ministerstwem powstałym z połączenia resortu transportu i rozwoju regionalnego.

Największym zaskoczeniem wśród nominowanych jest obecność zaledwie 38 - letniego Mateusza Szczurka, który dla fotela ministra finansów porzucił stanowisko głównego ekonomisty grupy bankowej ING na Europę Środkowo - Wschodnią. Niespodzianką jest też Maciej Grabowski - nowy minister środowiska, do tej pory wiceszef resortu finansów, bez doświadczenia w sprawach ochrony środowiska. Ich kandydatury w ogóle nie pojawiały się wśród spodziewanych nominacji.

Zaskakującym ruchem jest również połączenie resortów transportu i rozwoju regionalnego, który bardziej wynika z okoliczności (dymisja Sławomira Nowaka), niż przygotowanego wcześniej planu. Nowym ministerstwem pokieruje Elżbieta Bieńkowska, co nie budzi większego zdziwienia. Podobnie jak to, że po Jacku Rostowskim przejmie tekę wicepremiera. W rządzie pozostanie zdymisjonowany szef resortu środowiska Marcin Korolec, który obejmie stanowisko pełnomocnika rządu do spraw klimatycznych.

Tusk jak Nawałka

Nowych ministrów zaprezentował osobiście Donald Tusk podczas konferencji prasowej w Kancelarii Premiera. - Ten dzień dojrzewał miesiącami. Trudno mi się było rozstawać z ministrami, którzy w czasie rekonstrukcji opuszczą rząd. Duża część z nich to byli rekordziści, jeśli chodzi o długość sprawowania swych urzędów - mówił premier.

Roszady w rządzie tłumaczył „potrzebą energii”. - Potrzebujemy bardzo ostrego tempa. Związane jest to z dwoma wielkiemi potrzebami: mocnego przyspieszenia jeśli chodzi o wzrost gospodarczy i zagospodarowanie środków europejskich - przekonywał Tusk dodając, że „czuje się trochę jak trener reprezentacji”, który wciąż musi żonglować składem, by „uwalniać coraz więcej energii i determinacji”. - Jestem przekonany, że moi nowi współtowarzysze taką energię reprezentują - dodał premier.

Donald Tusk podkreślał, że w nominacjach „udało się uzyskać parytet”. - W nowych rolach mamy trzy kobiety i czterech mężczyzn - mówił. Nie pozostawił wątpliwości, co czeka następców tych, którzy odchodzą: - Minister nie powinien oczekiwać współczucia czy uznania. To bardzo ciężka harówa. Pierwsze posiedzenie rządu w nowym składzie odbędzie się 4 grudnia. Nowi ministowie odbiorą nominacje 27 listopada i 3 grudnia (dotychczasowi europosłowie: Kolarska - Bobińska i Trzaskowski).

Brukselskie roszady

Powołanie Leny Kolarskiej-Bobińskiej i Rafała Trzaskowskiego na ministrów wymaga od nich zrzeczenia się mandatów europosłów. Na ich miejsce, zgodnie z kodeksem wyborczym, wejdą kolejne osoby, które startowały do europarlamentu z list PO. W przypadku Kolarskiej-Bobińskiej z Lublina, a w przypadku Rafała Trzaskowskiego z pierwszego okręgu warszawskiego.

W Lublinie pierwszeństwo do objęcia mandatu ma psycholog, prof. Zbigniew Zaleski. Dla niego będzie to powrót do Brukseli, funkcję europarlamentarzysty sprawował już w latach 2004 – 2009. Zanim trafił do Parlamentu Europejskiego, był radnym lubelskiego sejmiku wojewódzkiego z rekomendacji PO. Zbigniew Zaleski wykłada m.in. na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz na KUL, na którym pełnił funkcję dziekana Wydziału Nauk Społecznych. Włada biegle czteroma językami angielskim, francuskim, niemieckim i hiszpańskim. Ma żonę i trzech synów.

Z okręgu warszawskiego do PE wejdzie aktor Tadeusz Ross (znany z ekranu telewizyjnego jako „Pan Zulu-Gula”). W 2009 r. nie udało mu się zdobyć mandatu europarlamentarzysty, choć poparło go ponad 13 tysięcy osób. Był wówczas posłem PO. Wcześniej zasiadał w radzie Warszawy. Tadeusz Ross ukończył studia w warszawskiej PWST, choć popularność zdobył głównie na szklanym ekranie oraz w radiu, występował głównie w audycjach satyrycznych i kabaretach. Zajmował się też pisaniem serialowych scenariuszy. Pięciokrotnie żonaty, ma siedmioro dzieci.

polityka.pl

 

Biznes Akademia - konferencja dla przedsiębiorców we Wrocławiu

Ogólnopolski Program Biznes Akademia Banku BNP Paribas wraz z partnerem Merytorycznym Grant Thornton organizuje konferencję ekonomiczną pt. „Wspieramy rozwój polskich firm” dla członków zarządu i osób decyzyjnych polskich przedsiębiorstw.

Konferencja odbędzie się 26 listopada 2013 roku na Stadionie we Wrocławiu, przy Alei Śląskiej 1 w godzinach 9:30 – 16:30. Część plenarna będzie miała miejsce w Sali Prasowej na poziomie „0”, część warsztatowa natomiast w Salach: Kibiców, Śląska i Piłkarska na poziomie „3”. Udział w konferencji jest bezpłatny.

Podczas konferencji uczestnicy będą mieli możliwość rozmowy z ekspertami. Gościem specjalnym konferencji będzie Wiesław Rozłucki, wieloletni prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, twórca polskiego rynku kapitałowego, z którym redaktor Roman Młodkowski, dziennikarz ekonomiczny TVN, przeprowadzi rozmowę, jak polski rynek kapitałowy wspiera małe i średnie przedsiębiorstwa.

Planowany jest również cykl wykładów i warsztatów, które pomogą uczestnikom w prowadzeniu własnych firm: "Dynamiczny rozwój firmy a potencjał Internetu" prowadzony przez Przemysława Polaczka, Partnera Zarządzającego i Wojciecha Pasterskiego, Associate Partner w zespole Internet Intelligence Grant Thornton; "Wczesne wykrywanie i zarządzanie ryzykiem w firmie", który przedstawią Iwona Dolecka, Menedżer i Bogumiła Napierała, Senior Konsultant w zespole ds. efektywności biznesu Grant Thornton, a także "Optymalizacja podatkowa" wg Rafała Śmigorskiego, Dyrektora zespołu doradztwa transakcyjnego Grant Thornton.

W trakcie spotkania, planowany jest obiad dla uczestników w przerwie pomiędzy wykładami a warsztatami, które prowadzone będą równolegle w grupach 30 – 40 osobowych.

 

Fiskus poluje na młode firmy

Od kilku miesięcy urzędnicy skarbowi kontrolują firmy jeszcze przed ich rejestracją. Przyszli właściciele muszą składać wyjaśnienia zanim jeszcze zaczną działalność. Wydaje się niemożliwe. A jednak.

Dotychczas, uzyskanie numeru NIP odbywało się automatycznie. Obecnie, procedura taka może ciągnąć się tygodniami. Jeszcze przed rejestracją firmy, urzędnicy skarbowi przesłuchują bowiem właścicieli i przyszłych członków zarządu, wypytując o szczegóły planowanej działalności. Ponadto, niektóre urzędy skarbowe, oprócz standardowych dokumentów rejestracyjnych, wymagają złożenia dodatkowych oświadczeń zawierających szczegółowe informacje dotyczące przyszłej działalności.

Jak podaje "Rz", celem tych specyficznych kontroli jest próba wykrycia firm wyłudzających VAT, zanim jeszcze dojdzie do ich rejestracji. Problem jednak w tym, że procedury takie skutecznie zniechęcają do biznesu zwykłych, uczciwych przedsiębiorców. Przedsiębiorcy planujący otwarcie firmy skarżą się, iż po złożeniu wniosku o rejestrację, urzędnicy skarbowi nachodzą przyszłą siedzibę firmy w celu dokonania oględzin.

Ministerstwo Finansów tłumaczy się, iż są to zwykłe działania w ramach postępowania wyjaśniającego. Eksperci podatkowi zaznaczają jednak, iż skarbówce trudno będzie uzasadnić prowadzenie takich postępowań jeszcze przed oficjalną rejestracją firmy. Urzędnicy kontrolują bowiem firmę, która w istocie jeszcze nie istnieje.

Ministerstwo Finansów, w obawie przed oszustwami podatkowymi, postawiło na prewencję i aktywne poszukiwania "oszustów" wśród wszystkich potencjalnych przedsiębiorców. Problem w tym, iż przedsiębiorca, który już na samym wstępie, musi udowadniać aparatowi państwowemu iż nie jest przysłowiowym "wielbłądem", może na trwałe zniechęcić się do prowadzenia jakiegokolwiek biznesu w Polsce.

Zasadne zatem wydaje się pytanie czy takie opresyjne metody nie przyniosą więcej szkód niż korzyści? Czy straty wywołane zniechęcaniem tysięcy uczciwych ludzi do prowadzenia biznesu nie przewyższą korzyści wynikających z wykrycia kilku oszustów? Tych drugich przecież można ścigać za realnie popełnione, a nie tylko domniemane oszustwa.

Strategia obrana przez Ministerstwo Finansów wydaje się szczególnie dziwaczna, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, iż zewsząd słyszymy o "tworzeniu warunków dla rozwoju przedsiębiorczości", "likwidowaniu barier" czy też ułatwianiu rejestracji działalności w tzw. "jednym okienku". Okazuje się, że liczy się nie tylko ilość okienek, ale również to, co się za tym okienkiem kryje.

 

20.11.2013

Paying Taxes 2014: Polski system podatkowy na 113. miejscu w świecie

Polska awansowała o jedno miejsce pod względem przyjazności systemów podatkowych dla biznesu i znalazła się na 113 pozycji w raporcie Paying Taxes 2014 - poinformowało we wtorek w komunikacie PwC, które wspólnie z Bankiem Światowym przygotowało raport.

Przeciętnie polski przedsiębiorca dokonuje 18 płatności podatku rocznie, poświęcając na to w ciągu roku 286 godzin. Całkowita suma obciążeń podatkowych odpowiada 41,6 proc. zysków tej firmy.

Dla porównania, przeciętnie na świecie firma średniej wielkości dokonuje 26,7 płatności podatkowych w ciągu roku, co pochłania 268 godzin i 43,1 proc. zysków. Na pierwszym miejscu rankingu są Zjednoczone Emiraty Arabskie, gdzie przedsiębiorcy dokonują średnio czterech płatności podatkowych rocznie, co pochłania 14,5 proc. zysków i zajmuje ok. 12 godzin. Ostatnie miejsce zajął Czad z 54 płatnościami w roku, które zajmują 732 godziny i pochłaniają 73,8 proc. zysków.

Zgodnie z raportem łączne zobowiązania podatkowe przykładowej firmy znacznie wzrosły w 14 krajach, podczas gdy w innych 14 - spadły. W większości regionów na świecie tempo spadku łącznego obciążenia podatkowego jest jednak mniejsze niż w latach ubiegłych. Autorzy raportu wskazali, że od 9 lat - kiedy miała miejsce pierwsza edycja opracowania - podatki dochodowe od osób prawnych systematycznie spadają, natomiast podatki związane z zatrudnieniem utrzymują się na stabilnym poziomie. Stanowią one aktualnie najistotniejszy element łącznego zobowiązania podatkowego.

Zdaniem cytowanej w komunikacie partnerki w dziale prawno-podatkowym PwC Katarzyny Czarneckiej-Żochowskiej, coroczny raport Paying Taxes pokazuje nie tyle cechy charakterystyczne systemów podatkowych, co stopień ich skomplikowania. Opisuje też działania administracji podatkowej, które wychodzą naprzeciw oczekiwaniom podatników i mają stymulować gospodarkę poprzez znoszenie barier administracyjnych.

- Pozytywną konkluzją jest to, że jesteśmy na wyższej pozycji niż w roku w ubiegłym, co oznacza, że coś się w naszym systemie podatkowym zmienia na lepsze. Z drugiej jednak strony Polska wciąż zajmuje stosunkowo niskie miejsce w rankingu, a zatem nadal sporo jest do zrobienia w zakresie systemu podatkowego - oceniła Czarnecka-Żochowska.

Jej zdaniem zmiany w polskim systemie podatkowym wpisują się w globalne trendy. Światowe gospodarki dążą bowiem do obniżenia stawek podatkowych, redukcji czasu poświęcanego na rozliczenia podatkowe, a także liczby dokonywanych płatności.

Według Czarneckiej-Żochowskiej w 2012 r. (raport odnosi się do stanu prawnego z tego roku) polska legislacja podatkowa nie wykazała istotnych zmian, które mogłyby znaleźć odzwierciedlenie w analizie. Jej zdaniem nowe regulacje wprowadzone przez tzw. ustawę deregulacyjną miały na celu raczej ułatwienia w obszarze zakładania i funkcjonowania spółek, co zostało docenione w raporcie Doing Business.

 

Klasyfikacje GUS: Przedsiębiorcy płacą milionowe kary z tytułu błędnie naliczonego VAT

Producenci i handlowcy płacą podatek VAT na podstawie klasyfikacji GUS, a później są karani przez służby podatkowe, które dostały od GUS inną opinię w tej samej sprawie

Największe sieci handlowe wielokrotnie były karane za błędnie naliczony VAT od sprzedawanego towaru. Musiały odprowadzić kwoty od 1,5 mln zł do nawet 10 mln zł. Jeszcze więcej zdarza się płacić producentom. Tak się dzieje, bo klasyfikacje statystyczne wydawane przez GUS nie są decyzjami administracyjnymi, przez co nie mają mocy wiążącej. Jeśli urzędnicy skarbowi otrzymają inną klasyfikację, mogą zażądać zapłacenia zaległego podatku. – Może on zostać naliczony nawet za 5 lat wstecz i to mimo że towar jest w sprzedaży znacznie krócej – tłumaczy jeden z naszych rozmówców. Jaka jest rzeczywista skala problemu, nie wiadomo. Resort finansów nie zdążył przygotować odpowiedzi na nasze pytania.

Przedsiębiorca jest zobowiązany do samodzielnej klasyfikacji sprzedawanych przez siebie towarów lub usług do danej grupy statystycznej. W razie wątpliwości może wystąpić do Ośrodka Interpretacji Standardów Klasyfikacyjnych przy Urzędzie Statystycznym w Łodzi o opinię, na podstawie której zastosuje odpowiednią stawkę VAT. – Niestety podatnik nigdy nie jest pewien, czy zastosował prawidłową stawkę i czy za kilka lat nie zapuka do niego fiskus, stwierdziwszy nieprawidłowości w tym zakresie – podkreśla Karol Stec z departamentu prawnego Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Skąd te problemy? Klasyfikacje w zakresie towarów i usług wydawane przez GUS są według przedsiębiorców niejednoznaczne. Z tego powodu urząd skarbowy nie przyporządkowuje towaru do konkretnej grupy, ale wskazuje trzy czy nawet cztery możliwości jego klasyfikacji. Bywa, że do każdej z nich zastosowanie ma inna stawka VAT. Przedsiębiorca ryzykuje więc, odprowadzając niższy podatek. Przykładem może być podejście GUS do kopytek, które mogą być mrożone i chłodzone. Pierwsze zgodnie z opinią statystyczną powinny być klasyfikowane jako ziemniaki zamrożone i objęte 5-proc. VAT. Drugie zaś to już przetworzone ziemniaki, na które obowiązuje 8-proc. stawka podatku.

– Z powodu niejednoznacznej klasyfikacji jeden z producentów soku musiał zapłacić zaległy podatek. Mimo że w załączniku do ustawy o VAT na tego rodzaju napoje obowiązuje obniżona stawka. Więcej szczęścia miał wytwórca słonych przekąsek. Wygrał sprawę z urzędem skarbowym, który stwierdził, że część jego paluszków powinna być objęta wyższą stawką podatku, niż ma to miejsce, choć były one w ten sam sposób produkowane – komentuje Andrzej Gantner, dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Jak zauważają specjaliści, problem dotyczy wszystkich tych podmiotów, które mają w ofercie produkty po stawkach 5-proc. i 8-proc., czyli np. piekarnicze, mleczarskie, nabiałowe, zbożowe.

Jak zaznaczają przedsiębiorcy, GUS zdarza się zmieniać zdanie nawet po kilku latach, bez podania podstawy. Urząd nie ma sobie jednak nic do zarzucenia. – Klasyfikacja ulega zmianie, bo nowelizowane jest prawo międzynarodowe. Do tego ciągle pojawiają się nowe produkty. Zawsze też klasyfikację wydajemy na podstawie opisu produktu nadesłanego przez przedsiębiorcę. Wystarczy, że ten coś zmieni w jego składzie lub produkcji i stąd wynikają problemy – zauważa Artur Satora, rzecznik urzędu.

Producenci mają pomysł, jak to zmienić. Rozwiązaniem według nich jest ujednolicenie stawki VAT na żywność, przy czym na produkty rolne powinna być ona niższa, a na pozostałe towary wyższa.

Patrycja Otto, Dziennik Gazeta Prawna

 

Interpretacja chroni przed odsetkami

Fiskus ma obowiązek odpowiedzieć na wątpliwości podatnika w formie wydawanej na jego wniosek interpretacji indywidualnej. Podatnik powinien otrzymać interpretację w ciągu 3 miesięcy od złożenia wniosku, ale czas ten może się wydłużyć, jeśli wniosek nie zostanie wypełniony starannie i konieczne będą uzupełnienia.

Podatnicy często mają trudności w zrozumieniu przepisów podatkowych, często też zastanawiają się nad ewentualnymi skutkami, jakie mogłyby wywołać podejmowane przez nich w sferze podatków decyzje. Aby wyeliminować negatywne skutki ewentualnego dopuszczenia się przez podatnika nieprawidłowości, warto zwrócić się do fiskusa o pomoc. Służy do tego wniosek o interpretację indywidualną, a prawo do jego złożenia przysługuje każdemu podatnikowi. Na wydanie interpretacji indywidualnej fiskus ma trzy miesiące. Warto wstrzymać się w tym czasie z podjęciem decyzji w niejasnej sprawie podatkowej, bowiem podatnika chroni jedynie wydana już interpretacja.

Bez odsetek za zwłokę

Złożenie wniosku do urzędu skarbowego w żaden sposób nie zaszkodzi podatnikowi jako wnioskodawcy. Wręcz przeciwnie - jeżeli treść wydanej interpretacji jest korzystna dla podatnika, a organ podatkowy nie uwzględni interpretacji podatkowej w swoim rozstrzygnięciu, podatnik nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności karnej skarbowej oraz nie zostaną naliczone odsetki za zwłokę. Ochrona obejmuje skutki podatkowe zdarzeń mających miejsce do końca okresu rozliczeniowego, w którym doręczono rozstrzygnięcie zmieniające lub uchylające interpretację.

Podatnik może zostać także zwolniony z obowiązku zapłaty podatku, jeśli zobowiązanie nie zostało prawidłowo wykonane w wyniku zastosowania się do interpretacji indywidualnej, a skutki podatkowe związane ze zdarzeniem miały miejsce po doręczeniu interpretacji.

Warto zachować staranność

Może się zdarzyć, że czas oczekiwania na wydanie interpretacji będzie dłuższy niż 3 miesiące. Powodem mogą być błędy we wniosku, do usunięcia których podatnik zostanie przez fiskusa wezwany. W przypadku konieczności uzupełnienia czas na odpowiedź urzędu liczy się nie od dnia złożenia wniosku, lecz od jego uzupełnienia. Chcąc tego uniknąć i jak najszybciej rozwiać swoje wątpliwości, warto starannie wypełnić wniosek. Przede wszystkim musi on dotyczyć jednej konkretnej wątpliwej sprawy, a co za tym idzie, należy ją wyczerpująco opisać. Trzeba m.in. podać rodzaj i liczbę wątpliwych zdarzeń (zaistniałych stanów faktycznych czy zdarzeń, które mają nastąpić w przyszłości), a także wskazać, jakie przepisy prawa podatkowego mają być przedmiotem interpretacji.

Katarzyna Miazek, Tax Care

 

19.11.2013

Przez posłów przedsiębiorcy mogą stracić unijne miliardy

Pieniędzmi na lata 2014–2020, które nie trafią do Polski, podzielą się zagraniczne firmy. Jutro odbędzie się ostatnie posiedzenie komisji finansów publicznych w sprawie przyszłorocznego budżetu. To na nim posłowie zdecydują, czy polskie firmy będą mogły walczyć z zagranicznymi konkurentami o dotacje z Brukseli.

Parlamentarzyści będą musieli zadecydować, czy w projekcie ustawy budżetowej na 2014 r. uwzględnić wydatki na kontynuację wsparcia małych i średnich przedsiębiorstw w ramach wieloletniego programu „Udział Polski w programie ramowym na rzecz konkurencyjności i innowacyjności w latach 2008–2013” w związku z jego kontynuacją przez Komisję Europejską.

Na razie program nie jest uwzględniony, a więc jego los jest zagrożony. W przypadku rezygnacji Polski z udziału w projekcie KE przeznaczy środki na wsparcie firm w innych krajach UE. W sumie do podziału między 28 państw jest ok. 100 mld euro. Z naszych ustaleń wynika, że już we wrześniu Związek Banków Polskich (ZBP) i Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) wysłały do parlamentu i resortów pisma w tej sprawie. Bez rezultatu.

Teraz przedsiębiorcy zwierają szyki, by wywrzeć presję na posłów. DGP dotarł do pisma Krajowej Izby Gospodarczej, która zwróciła się z apelem do Dariusza Rosatiego, przewodniczącego sejmowej komisji, o uwzględnienie programu w przyszłorocznym budżecie. Według autorów listu nieuwzględnienie tych wydatków spowoduje odcięcie tysięcy przedsiębiorców od części unijnego finansowania. Chodzi o tych, którzy wsparcie pozyskiwali dzięki Krajowym Punktom Kontaktowym działającym przy ZBP oraz ośrodkom Enterprise Europe Network (EEN) przy PARP.

„W naszej ocenie Krajowy Punkt Kontaktowy (...) jest ważną instytucją wsparcia polskiego rynku, umożliwiającą pozyskanie dodatkowych środków zagranicznych na rzecz polskich mikro, małych i średnich firm. Rezygnacja z kontynuacji finansowania powyższego programu wieloletniego oznaczać będzie utratę potencjału kadrowego i materialnego, w jakie polskie państwo, partnerzy społeczni i prywatni inwestowali przez ostatnie 15 lat” – stwierdza KIG.

Nasi rozmówcy wskazują, że brak programu w projekcie budżetu to efekt zwykłego nieporozumienia i słabej komunikacji na linii resort finansów – resort gospodarki przy ustalaniu limitu wydatków na 2014 r. Ale niezależnie od przyczyn dziś trudno będzie znaleźć źródło finansowania programu. – Ewentualna poprawka do projektu musi być pozytywnie zaopiniowana przez ministra finansów. Jeśli nie będzie w niej określonego źródła finansowania, trudno będzie ją przegłosować – przyznaje Zbigniew Kuźmiuk z PiS.

Poseł Paweł Arndt (PO) również nie jest pewien losów programu. – W tym tygodniu raczej tego nie rozstrzygniemy. Kluczowe decyzje powinny zapaść podczas głosowania w Sejmie na początku grudnia – mówi i dodaje, że jego zdaniem program powinien być kontynuowany. Jeśli jutro komisja nie przegłosuje stosownych poprawek, to – jak ustaliliśmy – zainteresowane strony będą starały się dotrzeć do posłów, którzy odpowiedni wniosek złożą podczas prac nad budżetem w Sejmie.

Działalność EEN jest realizowana w ramach programu na rzecz przedsiębiorczości i innowacyjności, który decyzją KE został wydłużony o rok 2014. W Polsce zadaniem sieci jest udzielanie pomocy przedsiębiorcom w dostępie do źródeł finansowania i transferu technologii. Przygotowuje także warsztaty i szkolenia, np. z dziedziny prawa i polityki UE. Wspiera również firmy w poszukiwaniu partnerów zagranicznych, których dzięki EEN znalazło już 550 polskich podmiotów. Natomiast dzięki KPK wartość pozyskanych bezpłatnych gwarancji inwestycyjnych z UE wyniosła 490 mln euro, z kolei wartość uruchomionych preferencyjnych środków finansowych dla przedsiębiorców – 3,9 mld zł.

Beata Tomaszkiewicz, Dziennik Gazeta Prawna

 

Rośnie popularność dłuższych okresów rozliczeniowych

Wydłużone okresy rozliczeniowe obowiązują w Polsce już niemal w 200 przedsiębiorstwach – wynika z najnowszych danych Państwowej Inspekcji Pracy. W 75 proc. przypadków wydłużono je do maksymalnego poziomu, czyli 12 miesięcy. Trend wydłużania okresów szczególnie negatywnie oceniają związki zawodowe.

Regulacje umożliwiające wydłużanie okresów rozliczeniowych do nawet 12 miesięcy trafiły do Kodeksu pracy pod koniec sierpnia. W ciągu niecałych 3 miesięcy z nowego rozwiązania skorzystało niecałe 200 firm, z czego w 157 okresy wydłużono maksymalnie. Jak wynika z danych PIP, najczęściej z nowych możliwości korzystają przedsiębiorstwa z sektorów przetwórstwa przemysłowego, handlu i budownictwa.

Co ciekawe, jedynie w 22 przypadkach porozumienia w tej sprawie podpisano z organizacjami związkowymi. W pozostałej części, gdzie nie działają związki, wydłużenie okresów akceptowali przedstawiciele załogi. Zdaniem związkowców z NSZZ „Solidarność”, proces zawierania porozumień jest kontrowersyjny, ponieważ przez brak procedury wyłaniania przedstawicieli pracowników może dochodzić np. do ich „podstawiania” przez pracodawców.

Według eksperta „Solidarności”, prawnika sekcji śląsko-dąbrowskiej Krzysztofa Husa, wprowadzenie wydłużonych okresów rozliczeniowych to uderzenie w pracowników. Głównym problemem – jego zdaniem – jest pozbawienie pracowników bieżącej wypłaty pieniędzy za wypracowane godziny nadliczbowe. Jak wskazuje, nawet jeśli pracują powyżej 40 godzin w tygodniu, to zapłatę za nadgodziny otrzymają dopiero po 12 miesiącach, a nie wraz z comiesięczną wypłatą.

– W Polsce systemy płacowe są tak zbudowane, że pracownik znaczną część swojego wynagrodzenia wypracowuje w nadgodzinach. Dlatego po wydłużeniu okresu rozliczeniowego czasu pracy, pracownicy mogą stracić nawet połowę miesięcznej pensji – tłumaczy Hus.

 

Fiskus jest biedny. Nie stać go na rachunki, paliwo, czynsz i podatek

Z informacji przekazanych resortowi finansów przez urzędy i izby skarbowe wynika, że brakuje pieniędzy na rachunki za telefony stacjonarne, paliwo, delegacje, zakup papieru, badania okresowe pracowników, czynsz, podatek od nieruchomości. Do końca br. urzędom i izbom skarbowym może zabraknąć pieniędzy na funkcjonowanie. Ministerstwo Finansów nakazuje ostre cięcia. W szczególnie uzasadnionych przypadkach nie wyklucza pokrywania niedoborów w wydatkach bieżących oszczędnościami w wynagrodzeniach osobowych.

DGP poznał treść pisma Macieja Młodzikowskiego, dyrektora departamentu administracji podatkowej w Ministerstwie Finansów, z 5 listopada 2013 r. (nr AP2-0201-90/2013/MRB/4) w tej sprawie. Wynika z niego, że izbom skarbowym brakuje 326 tys. zł na płatności obligatoryjne, dotyczące wydatków bieżących pozapłacowych. Niedobory ma 7 izb w kraju. Główne płatności przypadają w grudniu i wynoszą 270 tys. zł. Jeszcze większą dziurę w finansach mają urzędy skarbowe. Na pokrycie płatności obligatoryjnych potrzeba im prawie 31,1 mln zł. W zależności od województwa brakuje im od 18 tys. zł do 2,45 mln zł.

To dane za IV kw. 2013 r., według stanu na 15 października 2013 r. MF przypomina, że nowela budżetu na 2013 r. zmniejszyła środki dla izb o ponad 2,1 mln zł, a dla urzędów – o prawie 29,6 mln zł. Administracja podatkowa musi więc zacząć oszczędzać.

Tylko wydatki na czynsz, podatek od nieruchomości, centralne ogrzewanie, wodę, ścieki, energię, gaz, wywóz śmieci w izbach skarbowych to w listopadzie i grudniu 2013 r. 220 tys. zł, co stanowi 67,5 proc. ogółu zgłoszonych niedoborów. W urzędach skarbowych kwota ta jest odpowiednio wyższa i wynosi 9,8 mln zł, czyli odpowiednio 31,4 proc. ogółu zgłoszonych niedoborów.

Ministerstwo zaleca więc oszczędności. I tak w pierwszej kolejności dyrektorzy IS i naczelnicy US mają regulować wydatki zapewniające ciągłość funkcjonowania jednostek – m.in. czynsz, podatek od nieruchomości, ogrzewanie i wodę. „Należy mieć na uwadze, że aktualna sytuacja budżetowa uniemożliwia pokrycie wszystkich zgłaszanych potrzeb. W związku z tym w szczególnie uzasadnionych przypadkach należy rozważyć sfinansowanie części niedoborów w zakresie wydatków bieżących oszczędnościami w wynagrodzeniach osobowych, tak aby nie wystąpiły zobowiązania wymagalne” – instruuje dyrektor Młodzikowski.

Co to oznacza w praktyce?

– W każdej jednostce funkcjonują tzw. oszczędności funduszu płac. To są pieniądze „zaoszczędzone” na skutek np. choroby pracowników, gdy zasiłek chorobowy płaci im ZUS, a nie zakład pracy – tłumaczy nam jeden z urzędników. Jak mówi, ministerstwo prawdopodobnie chce więc te środki, po przekwalifikowaniu przez dysponenta budżetowego, przenieść na bieżące wydatki. – Oznacza to de facto obniżenie wynagrodzeń, gdyż pracownicy do tej pory otrzymywali te pieniądze w formie nagród, bo na to pozwala art. 93 ustawy o służbie cywilnej – dodaje.

MF zobowiązało administrację podatkową do ponownej analizy niedoborów. Wyniki mają być gotowe do 20 listopada. Departament administracji podatkowej MF będzie sam oceniał, czy wszystkie wydatki izb i urzędów na ich funkcjonowanie są faktycznie niezbędne w warunkach ograniczonych środków budżetowych.

– Przy cięciach wydatków Ministerstwo Finansów musi pamiętać, że nie wolno mu pozbawiać pracowników przysługującego im wynagrodzenia, np. dodatku kontrolerskiego, jeśli wynika on z umowy o pracę. Takie działanie, w zależności od liczby osób, których miałoby dotknąć, będzie wykroczeniem lub wręcz przestępstwem w rozumieniu kodeksu karnego – ostrzega Piotr Wojciechowski, adwokat, właściciel kancelarii Prawo pracy, były inspektor pracy.

– Ewentualne kroki zmierzające do ograniczenia wynagrodzeń muszą być zgodne z przyjętym w danej jednostce regulaminem wynagradzania, a zmiany dotyczące wynagrodzeń wymagają wypowiedzeń zmieniających i na pewno nie uda się tego zrobić do końca roku – zaznacza mec. Wojciechowski.

Grażyna Leśniak, Dziennik Gazeta Prawna

 

18.11.2013

Podatki 2014, czyli "wielkie uszczelnianie"...

Z początkiem 2014 r. polski system podatkowy zostanie znacznie „uszczelniony”. Radykalne zmiany w CIT i Ordynacji podatkowej obejmą praktycznie wszystkich podatników – twierdzą eksperci firmy doradczej Deloitte.

Już od stycznia spółki komandytowo-akcyjne (SKA) staną się podatnikiem podatku CIT. Do tego obowiązek podatkowy wciąż obejmować będzie komplementariuszy i akcjonariuszy. W konsekwencji poziom płaconych przez SKA podatków wyraźnie wzrośnie. Stracić ma na tym m.in. branża deweloperska, w której spółki tego rodzaju cieszyły się dotychczas wyjątkowo dużą popularnością.

– Spółki komandytowo-akcyjne, których liczba od 2009 r. wzrosła o ponad 2,6 tys. czyli ponad 100 proc., już teraz zaczęły się masowo przekształcać w inne, bardziej opłacalne formy prawne. Trzeba jednak pamiętać, że styczniowe regulacje nie obejmą spółek, które mają inny rok obrotowy niż kalendarzowy. To pozwala na kontynuowanie przywilejów podatkowych jeszcze przez jakiś czas – wyjaśnia ekspert Deloitte, Robert Nowak.

Ważniejsze dla ogółu podatników zmiany wejdą w życie jednak prawdopodobnie dopiero w 2015 r. Mowa m.in. o nowych regulacjach w sprawie tzw. niedostatecznej kapitalizacji.

Szczególnie dużo kontrowersji budzi zamiar opodatkowania zagranicznych spółek kontrolowanych (CFC).

– Planowana zmiana dotknie polskich przedsiębiorców posiadających spółki zależne w krajach, w których opodatkowanie przychodów pasywnych jest niższe niż w Polsce, czyli na przykład. na Cyprze. Przedsiębiorstwa te będą zobowiązane do prowadzenia rejestru swoich zagranicznych spółek oraz ewidencji zdarzeń, umożliwiającej określenie wysokości dochodu należnego za rok podatkowy, a to oznacza zwiększenie obowiązków sprawozdawczych – dodaje Nowak.

Duże zmiany czekają też Ordynację podatkową. Nowością będzie tzw. klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania, warunkowana tym, czy podatnik wykazał inne od podatkowych przyczyny uzasadniające wybór transakcji (np. darowizna zamiast sprzedaży). Jeśli organ skarbowy stwierdzi, że umyślnie dokonano złego wyboru, podatnikowi grozić mają m.in. sankcje finansowe na poziomie 30 proc. uzyskanych bezprawnie korzyści podatkowych. Nowe regulacje nie będą jednak dotyczyć korzystania z ulg podatkowych, wyboru formy prowadzenia działalności i formy opodatkowania.

Zdecydowanie rozszerzony zostanie również zakres danych przekazywanych skarbówce przez instytucje finansowe. Chodzi m.in. o szczegółowe informacje o pożyczkach i kredytach, skrytkach bankowych oraz przekazach pieniężnych.

 

Przedsiębiorcy: coraz gorsze warunki do prowadzenia firm

Dziś, 18 listopada, mijają dwa lata od czasu zaprzysiężenia rządu Donalda Tuska. Z tej okazji Idea Bank oraz Tax Care przygotowały ankietę, w której wzięli udział mikroprzedsiębiorcy, tworzący około trzy czwarte polskiej gospodarki. Niemal połowa z nich uważa, że przez ostatnie dwa lata warunki prowadzenia działalności gospodarczej pogorszyły się.

1300 właścicieli jednoosobowych firm udzieliło odpowiedzi na siedem pytań związanych z oceną warunków prowadzenia działalności gospodarczej w minionych dwóch latach, oceną  polityki gospodarczej, zdefiniowaniem największych przeszkód w prowadzeniu biznesu w Polsce oraz nakreśleniem, którymi politycy powinni się pilnie zająć.

Dla największej grupy badanych minione dwa lata były okresem pogorszenia warunków do prowadzenia działalności gospodarczej. Tak uważa 42 proc. spośród badanych prowadzących działalność ponad dwa lata (łącznie 709 respondentów). Nieco mniej liczna jest grupa osób uważających, że w badanym okresie warunki do prowadzenia działalności gospodarczej nie zmieniły się – takiego zdania jest co trzeci badany. Najsłabiej reprezentowani są przedsiębiorcy uważający minione dwa lata za czas poprawy warunków do prowadzenia biznesu –  tak uważa co czwarty respondent.

Gorzej prezentują się oceny polityki gospodarczej. Niemal dwie trzecie badanych wystawia politykom negatywną ocenę (słaba, zła lub bardzo zła) w sześciostopniowej skali. Opinie przedsiębiorców z dłuższym stażem są przy tym bardziej pesymistyczne od opinii właścicieli firm działających nie dłużej niż rok. Po uśrednieniu uzyskanych wyników można przyjąć, że polska polityka gospodarcza została oceniona przez przedsiębiorców na „trójkę” w 6-stopniowej skali. O przyczynach takich ocen mogą świadczyć, wykazane w kolejnej części ankiety, największe bariery w prowadzeniu biznesu. Te, które najbardziej przeszkadzają polskim przedsiębiorcom, są pochodną decyzji administracyjnych.

Tym, co przedsiębiorców dotyka najbardziej, są publiczne obciążenia ich budżetów – z tytułu podatków i składek ZUS. Ponad połowa ankietowanych uważa, że przeszkodą numer jeden w prowadzeniu biznesu w Polsce są za wysokie podatki. Niemal co drugi badany twierdzi, że największym ograniczeniem są wysokie pozapłacowe koszty zatrudnienia pracowników. Na czwartym miejscu znalazła się korespondująca z tym problemem bariera w postaci konieczności zapłaty składek ZUS nawet w sytuacji, gdy firma nie generuje przychodu. Do grona najbardziej uciążliwych barier (kilkadziesiąt procent wskazań) przedsiębiorcy zaliczyli ponadto korespondujące z wysokimi podatkami nieprecyzyjne i skomplikowane przepisy podatkowe, znacznie podnoszące ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej, a także pochłaniającą ich czas biurokrację.

Tomasz Tokarski

 

Rozliczanie VAT metodą kasową. Kiedy i dla kogo jest opłacalne?

Firmy, które mają problemy z otrzymywaniem płatności w terminie mogą rozważyć rozliczanie VAT-u metodą kasową. To ciekawa alternatywa, ponieważ wiąże konieczność rozliczenia podatku z uzyskaniem zapłaty od klienta. Na czym dokładnie polega metoda kasowa oraz kto i kiedy powinien z niej korzystać?

Przedsiębiorcy, którzy są czynnymi podatnikami VAT zazwyczaj rozliczają VAT na zasadach ogólnych, czyli metodą memoriałową. Oznacza to, że z wystawionej faktury sprzedażowej VAT rozliczają w okresie przypadającym na datę wystawienia dokumentu (do końca 2013 r.) lub datę sprzedaży (od początku 2014 r.).

W metodzie memoriałowej powstanie tzw. obowiązku podatkowego (konieczności rozliczenia podatku) nie zależy od tego, czy przedsiębiorca otrzymał zapłatę za wykonane usługi lub sprzedany towar. W konsekwencji może się zdarzyć, że przedsiębiorca musi zapłacić VAT z własnych środków, ponieważ klient jeszcze nie zapłacił. Dzieje się tak, gdy nabywca spóźnia się z zapłatą lub strony umówiły się na długi termin płatności, np. z uwagi na opóźnienia w zapłacie u firm trzecich.

Wobec tego ustawa o VAT przewiduje alternatywę, czyli kasową metodę rozliczania VAT. Wówczas ogólna zasada (od której jest jeden wyjątek – opisany poniżej) jest taka: VAT rozlicza się w okresie przypadającym na datę uzyskania płatności od klienta. Wcześniej nie trzeba go ujmować w deklaracji i rejestrach VAT, niezależnie od tego, czy sprzedaż miała już miejsce i faktura została wystawiona. VAT kasowy działa analogicznie w przypadku faktur zakupowych – podatek można odliczyć tylko od tych zakupów, które zostały opłacone.

VAT kasowy – kiedy korzystny, a kiedy nie?

Metoda kasowa jest przewidziana dla firm mających status małego podatnika, czyli tych, które nie przekraczają rocznie limitu 1,2 mln euro sprzedaży (ta kwota jest niższa m.in. dla firm maklerskich i zarządzających funduszami inwestycyjnymi). Jest to na tyle wysoka kwota, że zdecydowana większość polskich przedsiębiorców może wybrać VAT kasowy. Oprócz tego, korzystanie z VAT-u kasowego oznacza obligatoryjne rozliczanie VAT w okresach kwartalnych. Nie można rozliczać VAT-u kasowo w okresach miesięcznych.

VAT kasowy jest korzystny głównie dla przedsiębiorców, którzy wystawiają faktury z długimi terminami płatności. Zabezpiecza ich bowiem przed brakiem środków na zapłatę VAT do urzędu skarbowego. Takie rozliczenie jest też opłacalne w przypadku nowych działalności, gdy przedsiębiorcy nie są jeszcze w stanie określić terminu wpływu należności lub gdy spodziewają się opóźnień. Zabezpiecza ono przedsiębiorstwo przed utratą płynności finansowej przedsiębiorstwa i powstaniem zaległości podatkowych, które mogą doprowadzić w konsekwencji do wszczęcia postępowania egzekucyjnego wobec przedsiębiorcy.

Przy okazji warto jednak wspomnieć o pewnych wadach VAT-u kasowego. Jedna z nich została już wymieniona – firmy na Vacie kasowym rozliczają VAT z faktur zakupowych według dat płatności. Natomiast pozostali przedsiębiorcy rozliczają je według daty wystawienia – niezależnie od tego, czy daną fakturę opłacili.

Ponadto, trzeba pamiętać o tym, że rozliczanie VAT-u dopiero, gdy klient zapłaci wymaga śledzenia tych terminów. Może to być problematyczne, gdy dana firma korzysta z usług biura rachunkowego. Wówczas nie wystarczy tylko przekazać księgowym faktury do rozliczenia – trzeba także poinformować ich, która z nich została zapłacona, a która jeszcze nie. Jest to jeszcze bardziej kłopotliwe, gdy klient nie zapłaci całej kwoty jednorazowo, gdyż wtedy jedną fakturę rozlicza się wielokrotnie.

Zasady rozliczania VAT metodą kasową

Rozliczanie VAT metodą kasową jest bardziej skomplikowane niż w przypadku metody memoriałowej (zasad ogólnych). Stosowanie kasowego VAT-u sprawia, że przedsiębiorcy dokumentują sprzedaż fakturami, na których obowiązkowo musi się znaleźć adnotacja „metoda kasowa”. Dzięki temu kontrahenci wiedzą, że otrzymali fakturę od podatnika korzystającego z metody kasowej.

Rozliczając VAT kasowo trzeba pamiętać, że od ogólnej zasady łączącej obowiązek podatkowy z zapłatą jest pewien wyjątek. VAT trzeba rozliczyć niezależnie od zapłaty w przypadku, gdy spełnione są łącznie dwa warunki:

1. sprzedaż dokonywana jest na rzecz osób prywatnych lub firm, które nie są czynnymi podatnikami VAT,
2. minęło 180 dni licząc od dnia wydania towaru lub wykonania usługi.

Innymi słowy, jedynie w transakcjach na linii firma-firma VAT kasowy działa bez żadnych ograniczeń, przy czym tylko wówczas, gdy klient jest czynnym VAT-owcem. Powyższe 180-dniowe ograniczenie dotyczy tylko sprzedaży na rzecz wybranych grup klientów.

VAT od zakupu towarów i usług na potrzeby działalności również można odliczyć tylko po zapłaceniu faktur. Jeżeli faktura jest zapłacona w części, to podatek VAT można odliczyć tylko od tej zapłaconej części.

Zarówno faktury sprzedaży, jak i zakupu wykazuje się w rejestrach VAT i deklaracji VAT-7 za okres, w którym dokonano lub otrzymano zapłatę. Jeżeli została uregulowana tylko część kwoty to w deklaracji wykazuje się fakturę tylko w części zapłaconej, natomiast pozostałą część w momencie uregulowania zaległości. W związku z tym może się zdarzyć, że jedna faktura zostanie wykazana w kilku deklaracjach VAT-7 – w częściach.

Jak wybrać i jak przejść na metodę kasową?

Warunki, które należy spełnić dla korzystania z metody kasowej zostały wymienione powyżej – chodzi o posiadanie statusu „małego podatnika”. Oznacza to, że każda firma może zastosować metodę kasową od początku swojej działalności, przy czym nie w stosunku do każdego rodzaju sprzedaży. Metody kasowej nie można stosować w przypadku:

- sprzedaży przy pomocy automatów,
- świadczenia usług telekomunikacyjnych za pomocą żetonów i kart telefonicznych,
-  otrzymania dotacji, subwencji i podobnych dopłat,
- wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów,
- importu usług.

Wyboru metody kasowej dokonuje się składając formularz VAT-R w urzędzie skarbowym właściwym ze względu na miejsce prowadzenia działalności gospodarczej. W części C1 druku VAT-R należy zaznaczyć w pozycji 39 wybór metody kasowej oraz wskazać okres, od którego przedsiębiorca zamierza rozliczać się według tej metody.

Jednocześnie trzeba pamiętać, aby wybrać kwartalne rozliczanie VAT-u. Przedsiębiorca, który jeszcze nie rozlicza VAT-u co kwartał musi dodatkowo zaznaczyć w VAT-R pozycje 1 w pkt. 44 oraz zaznaczyć pole 51, które mówi o tym, że będzie rozliczał się za pomocą deklaracji VAT-7K (właściwej dla VAT-u kwartalnego).

Wyboru metody kasowej można dokonać zarówno na początku działalności, jednocześnie z rejestracją VAT, jak i później. Wówczas VAT-R należy złożyć w terminie do końca miesiąca poprzedzającego okres, w którym przedsiębiorca chce rozpocząć rozliczanie VAT kasowo. Powrotu do metody memoriałowej rozliczania VAT-u można dopiero po upływie 12 miesięcy.

Sebastian Bobrowski, inFakt

 

15.11.2013

Wykorzystywanie narzędzi e-marketingowych przez MSP

Firmy z sektora MSP (zwłaszcza mikro- i małe firmy) potrzebują pogłębienia wiedzy w zakresie nowoczesnego marketingu. Własna strona www i jej pozycjonowanie w Google to najbardziej popularne metody promocji małych firm w internecie. Jednak przedsiębiorcy są wciąż mało świadomi innych, nowoczesnych narzędzi, które mogłyby im ułatwić prowadzenie i reklamę swojego biznesu.

W badaniu przeprowadzonym we wrześniu br. wzięło udział 828 mikro- i małych firm, zarejestrowanych w serwisie Firmy.net. Ankietowani odpowiadali na pytania dotyczące m.in. miejsc, w których promują swoją ofertę w sieci, wykorzystywanych dodatkowych narzędzi e-marketingowych, a także odbytych szkoleń i najchętniej odwiedzanych przez nich serwisów internetowych o tematyce biznesowej. Badanie miało charakter otwarty – respondenci spontanicznie udzielali odpowiedzi na zadawane pytania.

MSP najchętniej reklamują się w internecie w...

Google – to właśnie ta wyszukiwarka jest wciąż najpopularniejszym miejscem promocji polskich mikroprzedsiębiorców. Reklamuje się tam - przy pomocy adwords lub też przez pozycjonowanie swojej strony internetowej - 14,3 proc. małych przedsiębiorstw. Polskie firmy są jednak świadome, że to nie wystarcza i dlatego chętnie prezentują swoją ofertę na innych portalach. Pośród nich zdecydowanie najpopularniejsze są internetowe katalogi i wyszukiwarki firm, które często zastępują najmniejszym firmom własną stronę www. Przedsiębiorcy najczęściej rejestrują się w wielu takich serwisach.

Utrzymuje się również trend korzystania z portali ogłoszeniowych/aukcyjnych, gdzie dochodzi do sprzedaży bezpośredniej, na czym najbardziej zależy małym firmom. Wśród tych serwisów najpopularniejsze pozostaje Allegro.pl, które spontanicznie wskazało 3,9 proc. ankietowanych. Zwiększa się również odsetek firm promujących się w portalach z ogłoszeniami lokalnymi (m.in. Tablica.pl – 7,9 proc., Gumtree.pl – 3,1 proc., oraz Gratka.pl – 2,4 proc.). 8,7 proc. przedsiębiorców wybiera serwisy związane typowo z ich branżą, a 6 proc. portale regionalne. Stosunkowo mało popularne są  porównywarki cen, które wskazało 1,6 proc. respondentów.

Stosowane narzędzia do e-promocji

Pośród najpopularniejszych narzędzi do promowania się w sieci nadal najpopularniejszym jest posiadanie własnej strony www (13,2 proc. spontanicznych
wskazań) i jej pozycjonowanie w wynikach wyszukiwania (13,4 proc. wskazań). Na kolejnych miejscach znalazły się: Facebook (8,9 proc.), Google AdWords (5,3 proc.), Google Analytics (4,1 proc.), sklep internetowy (3,5 proc.). Zaledwie 2,5 proc. korzysta z mailingu i narzędzi mailingowych, 2 proc. z Google Maps, 1,3 proc. z Google+, a tylko 0,9 proc. z oprogramowania do SEO.

– Jeśli przyjrzeć się narzędziom online wykorzystywanym przez małe firmy, widać, że przedsiębiorcy mają jeszcze sporo do nadrobienia. Chętnie stosują standardowe rozwiązania, takie jak www czy SEO, zapominając o tych bardziej zaawansowanych. Wyraźnie wskazuje to potrzebę dostępu do wartościowych źródeł wiedzy, które w przystępny sposób przybliżą im informacje z zakresu e-marketingu i pomogą pokonać bariery przed korzystaniem z bardziej zaawansowanych narzędzi internetowych – komentuje Michał Kurczycki, przedstawiciel szwajcarskiej firmy NNV AG, właściciela portalu Firmy.net.

Skąd firmy czerpią wiedzę potrzebną do prowadzenia biznesu?

Badania wskazały, że wiedzę potrzebną do prowadzenia biznesu firmy czerpią przede wszystkim ze szkoleń i mediów. W jakich szkoleniach w ciągu ostatniego roku wzięli zatem udział przedsiębiorcy? Przede wszystkim w branżowych (25,06 proc.), z zakresu finansów i podatków (13,78 proc.) oraz IT i marketingu (po 9,77 proc. wskazań). Z kolei do najchętniej odwiedzanych portali o tematyce biznesowej należą: Money.pl (23,8 proc. wskazań), Onet.pl (8,5 proc.) i PB.pl (7,9 proc.).

 

Emerytury: przedsiębiorcy są skazani wyłącznie na siebie

Jeśli zarabiamy niewiele, nasza przyszła emerytura wypłacana przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych też będzie niewielka. Problem ten, paradoksalnie, dotyka w dużej mierze przedsiębiorców, czyli grupę, która, co do zasady, wykazuje większą aktywność ekonomiczną.

Według ostatnich danych Głównego Urzędy Statystycznego, na koniec pierwszego półrocza 2013, liczba pracodawców i pracujących na własny rachunek wyniosła niespełna 2,9 mln. Dokładnych danych nie ma, ale z dużą dozą pewności można zakładać, że większość z nich opłaca minimalne możliwe składki na ubezpieczenie społeczne. Podstawą wymiaru składek w ich przypadku jest zadeklarowana kwota, która nie może być niższa niż 60 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. W roku 2013 jest to 2227,80 zł, co oznacza, że na emeryturę z państwowego systemu odkładają sporo mniej niż osoby, zarabiające średnią krajową, która wynosi blisko 3800 zł brutto.

To, że przedsiębiorcy otrzymują jedne z najniższych emerytur, potwierdzają inne dane GUS, wg których średnie miesięczne świadczenie emerytalne brutto wynosi obecnie ok. 1900 zł (ok. 1600 zł netto), natomiast osoby prowadzące działalność otrzymują ok. 1500 zł brutto (nieco ponad 1200 zł netto). Więcej otrzymują nauczyciele (ok. 1900 zł brutto), a średnią mocno zawyżają górnicy (ok. 3500 zł brutto).

Sytuacja przedsiębiorców, zwłaszcza tych mniejszych, prowadzących niewielkie firmy, dające utrzymanie jednej rodzinie, jest (i będzie) tym gorsza, że często, choć płacą składki od minimalnej możliwej do zadeklarowania kwoty, przyzwyczajeni są jednak do nieco większych dochodów. Tymczasem, według różnych symulacji, po przejściu na emeryturę należy się liczyć ze spadkiem dochodów o połowę i to w wariancie umiarkowanie optymistycznym. O ile więc, licząc bardzo szacunkowo, tak żeby tylko zarysować skalę problemu, osoba zarabiająca średnią krajową zanotowałaby spadek miesięcznych dochodów z ok. 3800 zł do 1900 zł, tak przedsiębiorca, jeśli płacił najniższe składki, bez względu na to, ile zarabiał, otrzymałby nie więcej niż 1100 zł. W jego przypadku spadek dochodów wyniósłby znacznie więcej niż 50 proc.

Sytuacja osób prowadzących działalność gospodarczą jest oczywiście zróżnicowana. Jest wśród nich grupa osób zarabiających bardzo dużo, które zdołają zgromadzić majątek, który w zupełności wystarczy do spokojnego i dostatniego życia na emeryturze. Jest i taka, która odsuwając się w cień przekaże rodzinny biznes w ręce młodszego pokolenia, zapewniając sobie tym samym dodatkowe źródło utrzymania na przyszłość. Problem niskiej emerytury dotyczy zatem tych wszystkich, którzy pracując na własny rachunek, wykonują pracę, która, jeśli stracą zdolność do jej wykonywania, przepada (jak na przykład w przypadku artystów). Takie osoby mogą liczyć tylko na to, co zdołały zawczasu odłożyć.

Oszczędzanie na dodatkową emeryturę jest potrzebne i ważne dla każdego z nas, ale szczególną uwagę powinny na to zwrócić osoby prowadzące działalność gospodarczą i opłacające minimalne składki na ubezpieczenie społeczne, bo to właśnie w ich przypadku szok związany z obniżeniem dochodów po przejściu na emeryturę będzie największy.

Bernard Waszczyk, Open Finance

 

Zawieszenie działalności gospodarczej a wykreślenie z CEIDG

Zawieszenie działalności gospodarczej na okres powyżej 24 miesięcy skutkuje wykreśleniem wpisu przedsiębiorcy w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalność Gospodarczej.

Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (tekst jednolity: Dz. U. z  2013 r., poz. 672) od kilku lat funkcjonuje w naszym systemie prawnym Centralna Ewidencja i Informacja o Działalność Gospodarczej (zwana dalej: CEIDG).

Ponadto mając na względzie postulaty wielu przedsiębiorców oraz niejednolitą praktykę począwszy od 20.09.2008 r. wprowadzono do ustawy o swobodzie działalności gospodarczej formalną możliwość zawieszenia działalności gospodarczej. Wcześniej można było się spotkać w praktyce z przykładami zawieszania przez przedsiębiorców działalności gospodarczej, choć ta problematyka nie była formalnie uregulowana przez ustawodawcę.

Obecny stan prawny pozwala przedsiębiorcy niezatrudniającemu pracowników zawiesić wykonywanie działalności gospodarczej na okres od 30 dni do 24 miesięcy. W okresie zawieszenia wykonywania działalności gospodarczej przedsiębiorca nie może wykonywać działalności gospodarczej i osiągać bieżących przychodów z pozarolniczej działalności gospodarczej.

Jednakże w okresie zawieszenia wykonywania działalności gospodarczej przedsiębiorca:

1) ma prawo wykonywać wszelkie czynności niezbędne do zachowania lub zabezpieczenia źródła przychodów;

2) ma prawo przyjmować należności lub obowiązek regulować zobowiązania, powstałe przed datą zawieszenia wykonywania działalności gospodarczej;

3) ma prawo zbywać własne środki trwałe i wyposażenie;

4) ma prawo albo obowiązek uczestniczyć w postępowaniach sądowych, postępowaniach podatkowych i administracyjnych związanych z działalnością gospodarczą wykonywaną przed zawieszeniem wykonywania działalności gospodarczej;

5) wykonuje wszelkie obowiązki nakazane przepisami prawa;

6) ma prawo osiągać przychody finansowe, także z działalności prowadzonej przed zawieszeniem wykonywania działalności gospodarczej;

7) może zostać poddany kontroli na zasadach przewidzianych dla przedsiębiorców wykonujących działalność gospodarczą.

Zawieszenie wykonywania działalności gospodarczej oraz wznowienie wykonywania działalności gospodarczej następuje na wniosek przedsiębiorcy. Informacja o zawieszeniu i wznowieniu wykonywania działalności gospodarczej podlega obligatoryjnemu wpisowi do CEIDG. Przedsiębiorca zawieszający albo wznawiający wykonywanie działalności gospodarczej składa wniosek o zmianę wpisu oświadczenie o niezatrudnianiu pracowników.

Przedsiębiorca podlega wykreśleniu z CEIDG w przypadku:

1) gdy prawomocnie orzeczono zakaz wykonywania działalności gospodarczej;

2) wpisania do rejestru przedsiębiorców jednoosobowej spółki kapitałowej powstałej wskutek przekształcenia przedsiębiorcy będącego osobą fizyczną wykonującą we własnym imieniu działalność gospodarczą;

3) stwierdzenia trwałego zaprzestania wykonywania przez przedsiębiorcę działalności gospodarczej;

4) niezłożenia wniosku o wpis informacji o wznowieniu wykonywania działalności gospodarczej przed upływem okresu 24 miesięcy od dnia zawieszenia wykonywania działalności gospodarczej;

5) utraty przez przedsiębiorcę uprawnień do wykonywania działalności gospodarczej

6) gdy wpis został dokonany z naruszeniem prawa.

Zatem wykreślenie wpisu z urzędu ma także miejsce w sytuacji niezłożenia wniosku o wpis informacji o wznowieniu wykonywania działalności gospodarczej po upływie 24 miesięcy od dnia złożenia wniosku o wpis informacji o zawieszeniu wykonywania działalności gospodarczej. Wykreślenie następuje w drodze decyzji administracyjnej ministra właściwego do spraw gospodarki. Postępowanie administracyjne wszczynane jest z urzędu.

Co jednak może zrobić przedsiębiorca, którego wpis z CEIDG został wykreślony przed upływem 24 miesięcy od dnia złożenia wniosku o wpis informacji o zawieszeniu wykonywania działalności gospodarczej?

Przedsiębiorca może po otrzymaniu decyzji ministra właściwego do spraw gospodarki zwrócić się do organu który wydał decyzję z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy. Zgodnie bowiem z art. 127 § 3 k.p.a. od decyzji wydanej w pierwszej instancji przez ministra lub samorządowe kolegium odwoławcze nie służy odwołanie, jednakże strona niezadowolona z decyzji może zwrócić się do tego organu z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy. 

Do wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące odwołań od decyzji, a to oznacza że nie jest wymagana szczególna forma takiego wniosku. Wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy nie wymaga szczegółowego uzasadnienia. Wystarczy, jeżeli z treści wniosku wynika, że strona nie jest zadowolona z wydanej decyzji.

Zgodnie z art. 107 k.p.a. decyzja administracyjna powinna obligatoryjnie zawierać pouczenie, czy i w jakim trybie służy od niej odwołanie, a w tym konkretnym przypadku pouczenie o przysługującym wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy. Błędne pouczenie w decyzji co do prawa wniesienia wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy nie może szkodzić stronie, która zastosowała się do tego pouczenia.

Tomasz Urbanowicz, radca prawny

 

14.11.2013

Prawo podatkowe podczas Światowego Tygodnia Przedsiębiorczości

Zapraszamy na bezpłatne szkolenie z obowiązków i zwolnień w VAT, które odbędzie się 20 listopada b.r., o godz.18.00 w Yarbaciarni TERERE w Warszawie.

Podczas Światowego Tygodnia Przedsiębiorczości nie mogło zabraknąć praktycznego podejścia do tematyki samozatrudnienia - musiał zostać poruszony temat dla wielu bolesny, lecz nieunikniony. Podatki, mniejsze czy większe, rządzą się swoimi prawami, a rozeznanie w ich temacie pozwala na, całkowicie zgodne z prawem, ich zmniejszenie lub nawet ominięcie.

Zapraszamy do Warszawy, gdzie 20 listopada w Yerbaciarni TERERE (ul.Juliana Bartoszewicza 11) będzie można dowiedzieć się wszystkiego o obowiązkach i zwolnieniach związanych z podatkiem VAT. Pani Iwona Chłopek, prowadząca na co dzień własną kancelarię doradcy podatkowego, pod hasłem „Podatki dla każdego” przeprowadzi uczestników przez prawny gąszcz. Kancelaria Doradcy Podatkowego - Iwona Chłopek jest członkiem Federacji MSP.

 

Kompleksowe zmiany w VAT od aut w 2014 r.

Przygotowywane przez MF kompleksowe zmiany w VAT od samochodów osobowych wejdą w życie w trakcie przyszłego roku po uzyskaniu zgody Brukseli - poinformował resort finansów. Od 1 stycznia 2014 r. poszerzony zostanie katalog aut podlegających pełnemu odliczeniu VAT.

"W zakresie stosowania przepisów o podatku od towarów i usług do samochodów osobowych i niektórych pojazdów samochodowych planuje się wprowadzenie kompleksowych zmian. Podstawą do wprowadzenia zmian w tym zakresie będzie decyzja derogacyjna upoważniająca Rzeczpospolitą Polską do wprowadzenia szczególnego środka stanowiącego odstępstwo (...) dyrektywy 2006/112/WE w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej" - poinformowało Ministerstwo Finansów, nie precyzując, na czym zmiany te będą polegać.

Według MF procedura uzyskania derogacji jest już na końcowym etapie, jednakże konkretna data jej wydania nie jest znana. "Planuje się, że zmiany wejdą w życie w trakcie 2014 r. Zatem od dnia 1 stycznia 2014 r. do dnia implementacji decyzji derogacyjnej obowiązywać będą zasady zawarte w art. 86a i art. 88a ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług" - poinformowano.

To oznacza, że 1 stycznia 2014 r. nastąpi pierwsza zmiana dotycząca zasad odliczania VAT od samochodów osobowych kupowanych przez firmy. Wprowadzony zostanie m.in. przepis, który pozwala odliczyć cały VAT od aut, które mają co najmniej trzy miejsca siedzące, a ich dopuszczalna ładowność wynosi przynajmniej 500 kg. Zdaniem partnerki w firmie doradztwa podatkowego MDDP Marty Szafarowskiej, po 1 stycznia wróci - przynajmniej teoretycznie - możliwość odliczenia 100 proc. VAT od samochodów "z kratką".

- Problem leży jednak w przepisach dotyczących homologacji, które bardzo się zmieniły w 2012 r. W przypadku homologacji dla samochodów ciężarowych wprowadzono bowiem wymóg odpowiedniego prześwitu tylnych drzwi przeznaczonych do ładowania - wyjaśniła.

Zgodnie z nowymi przepisami homologacji nie uzyskają np. samochody osobowe typu hatchback, nawet jak zostaną wyposażone w kratkę. Marta Szafarowska nie ma jednak wątpliwości, że prędzej czy później sprawa o odliczenie VAT od aut osobowych z kratką, które nie uzyskają homologacji na ciężarowe, trafi do sądu. Wskazała, że zgodnie z unijnymi regulacjami zmiany w zakresie przepisów homologacyjnych nie mogą wpływać na odliczenie VAT.

Tak, czy inaczej samochody "z kratką" nie zagoszczą na naszym rynku długo. Przepisy zmienią się ponownie, gdy MF uzyska zgodę Brukseli na swoje nowe propozycje. Zgodnie z wnioskiem wysłanym rok temu do UE w latach 2014-2018 firmy mogłyby odliczyć 50 proc. VAT naliczonego w cenie kupowanego samochodu osobowego, ale nie więcej niż 8 tys. zł. Ponadto
można by odliczyć połowę VAT zawartego w cenie paliwa kupowanego do takiego auta i połowę VAT dotyczących części zamiennych. W czerwcu br. resort przesłał jednak do Brukseli ponowny, poprawiony wniosek.

- Nieoficjalnie wiemy, że KE nie zgodziła się bowiem na wprowadzenie limitu odliczenia 8 tys. zł, oraz by ograniczenie dotyczyło wszystkich samochodów osobowych. KE uważa, że w przypadku samochodów wykorzystywanych tylko do działalności gospodarczej nie powinno być ograniczeń w odliczeniu VAT. Nie wiemy, jak zostanie zdefiniowane przez MF wykorzystanie samochodów wyłącznie do działalności gospodarczej - powiedziała Szafarowska.

Partner w firmie doradztwa podatkowego KNDP Andrzej Nikończyk, ocenił w rozmowie z PAP, że tak częste zmiany zasad opodatkowania samochodów utrudniają zarówno plany zakupowe podatników, jak i sprzedażowe firm.

Podatnicy chcieliby wcześniej wiedzieć, jak zaplanować zakupy, a firmy samochodowe wcześniej i na dłużej planować sprzedaż. Zarówno podaż jak i popyt zależą w tym wypadku od aktualnie obowiązujących przepisów podatkowych. Wcześniejsze ujawnienie planów MF byłoby elementem szacunku dla podatnika - ocenił Nikończyk. Według niego MF powinno poinformować, o co ma chodzić w derogacji i kiedy ona wejdzie w życie, aby przedsiębiorcy nie dowiadywali się w ostatniej chwili, jakie zasady będą ich obowiązywać. - Ukrywanie intencji MF budzi wątpliwości - dodał.

Obecnie firma kupująca samochód osobowy może odliczyć 60 proc. VAT zawartego w cenie pojazdu, nie więcej jednak, niż 6 tys. zł. W przypadku takich aut nie można odliczać VAT z ceny paliwa wykorzystywanego do ich napędu. Pełne odliczenie VAT, zarówno w przypadku samochodów, jak i paliwa dotyczy np. pick up-ów. Zgoda Brukseli na stosowanie tych regulacji upływa z końcem tego roku.

 

13.11.2013

Koniec z obowiązkiem przechowywania numerów MSiG

W ubiegły piątek prezydent Bronisław Komorowski podpisał nowelizację ustawy o wydawaniu Monitora Sądowego i Gospodarczego. Przedsiębiorcy nie będą już zobowiązani do przechowywania numerów, w których opublikowano dotyczące ich ogłoszenia i obwieszczenia.

Nowe przepisy dotyczą przedsiębiorstw wpisanych do Krajowego Rejestru Sądowego. Najważniejszą przewidzianą w nowelizacji zmianą jest zniesienie obowiązku przechowywania w siedzibie firmy numerów Monitora Sądowego i Gospodarczego (MSiG), w których zamieszczono obwieszczenia i ogłoszenia dotyczącego przedsiębiorstwa.

„Obowiązek ten nie znajduje uzasadnienia wobec zmiany sposobu rozpowszechniania Monitora, zapewniającej powszechny i nieskomplikowany dostęp online do treści ogłoszeń zamieszczonych w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Zniesienie obowiązku przechowywania przez przedsiębiorców numerów Monitora Sądowego i Gospodarczego, w których są opublikowane ogłoszenia ich dotyczące, będzie faktycznie obejmowało wszystkie (w tym również archiwalne) wydane numery tego dziennika urzędowego” – czytamy w komunikacie prezydenckiej kancelarii.

Znowelizowana zostanie również ustawa o europejskim ugrupowaniu współpracy terytorialnej. Zgodnie z nowelą, konwencja oraz statut takiego ugrupowania będą musiały być publikowane w MSiG. Zmiany wprowadza ustawa z dnia 27 września 2013 r. o zmianie ustawy o wydawaniu Monitora Sądowego i Gospodarczego oraz ustawy o europejskim ugrupowaniu współpracy terytorialnej. Ustawa wejdzie w życie po 14 dniach od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

 

Firmy rodzinne stanowią o sile polskiej gospodarki

Działają dłużej, zwalniają rzadziej. Firmy rodzinne są siłą polskiej gospodarki. Ich właściciele spotkali się wczoraj u Rzecznika Praw Obywatelskich, żeby porozmawiać o swojej działalności i wyzwaniach, które czekają ich w najbliższych latach.

Prezes Inicjatywy Firm Rodzinnych, Andrzej Blikle podkreśla, że takie przedsiębiorstwa dobrze poradziły sobie ze spowolnieniem gospodarczym, ponieważ mają przewagę nad wielkimi korporacjami. Planowanie w firmach rodzinnych odbywa się w perspektywie jednego pokolenia, a nie kilkuletniej kadencji zarządów. Pracownicy i właściciele takich przedsiębiorstw częściej gotowi są ponosić straty i ciężej pracować, żeby utrzymać czy rozwinąć firmę.

Andrzej Blikle dodaje, że prowadzenie rodzinnego przedsiębiorstwa, szczególnie w Polsce, nie jest łatwe. Poprawy wymaga nie tylko infrastruktura, ale przede wszystkim rozwiązania prawne. Jak twierdzi, warunki prowadzenia firmy, sukcesja czy rozwój w zglobalizowanym świecie są największymi wyzwaniami, z którymi muszą zmierzyć się właściciele rodzinnych biznesów.

Prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, Bożena Lublińska-Kasprzak podkreśla, że polskie rodzinne firmy, jeżeli chcą konkurować na światowych rynkach, muszą unowocześnić swoją produkcję czy usługi. Stwierdziła, że PARP w ramach programu „Bon na innowacje” zachęca mikroprzedsiębiorców do zlecania badań naukowcom.

Rodzinne przedsiębiorstwa wypracowują około 40 procent polskiego PKB i stanowią około 36 procent polskich firm. Dziś dyskusja o firmach rodzinnych przeniesie się do pałacu prezydenckiego. Odbędzie się tam forum debaty publicznej „O społecznym i gospodarczym znaczeniu firm rodzinnych”. Przedstawiciele Federacji MSP wezmą udział w tej debacie.

 

12.11.2013

Resort finansów zablokował ulgi dla pracodawców

Rząd odrzucił forsowaną przez resort pracy propozycję wprowadzenia 12-miesięcznego zwolnienia pracodawców zatrudniających skierowanych bezrobotnych (do 30. roku życia) z opłacania składek na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Takiemu rozwiązaniu zdecydowanie sprzeciwiało się Ministerstwo Finansów.

Resort finansów argumentował, że wprowadzenie zwolnienia poskutkowałoby zmniejszeniem wpływów do Funduszu Pracy i FGŚP. Zaproponowane przez resort pracy rozwiązanie miało w założeniu ułatwić absolwentom szkół wejście na rynek pracy i podjęcie pierwszego zatrudnienia.

– W sytuacji spowolnienia gospodarczego wejście na rynek pracy i zdobycie doświadczenia zawodowego są dla absolwenta dużym wyzwaniem, przede wszystkim ze względu na koszty, jakie musi ponosić z tego tytułu pracodawca. Takim kosztem, zwłaszcza w przypadku mikro- i małych przedsiębiorców, jest konieczność trwającego kilka miesięcy przyuczenia młodej osoby do pracy – mówi ekspert Pracodawców RP, Monika Zaręba.

W projekcie przewidującym wprowadzenie nowych form wsparcia pozostał instrument, za pomocą którego pracodawca będzie mógł – w ramach umowy ze starostą – liczyć na zwolnienie (przez okres do 6 miesięcy) z opłacania składek na ubezpieczenia społeczne za skierowanego bezrobotnego (w wieku do 30 lat), który podejmie pierwszą pracę.

– Tego rodzaju rozwiązania, jak również niskooprocentowane pożyczki na utworzenie miejsca pracy lub założenie działalności gospodarczej, czy instrumenty finansowe wspierające mobilność zawodową rzeczywiście mają szansę przyczynić się do tego, aby 2014 rok był rokiem młodych – twierdzi Zaręba.

 

"Dolnośląski Bon na Innowacje" szansą dla przedsiębiorców

Rozpoczął się ostatni nabór do programu. Każdy przedsiębiorca, chcący rozwinąć swój produkt lub ulepszyć posiadaną technologię, może aplikować o bon o wartości 18 tys. zł. Do wykorzystania jest jeszcze blisko 2,8 mln zł.

Dolnośląski Bon na Innowacje to okazja dla przedsiębiorstw z Dolnego Śląska na nawiązanie rzeczywistej współpracy z jednostkami naukowymi. Projekt wspiera prowadzenie prac badawczo-rozwojowych i wdrożeniowych przez jednostki naukowe na rzecz małych i średnich przedsiębiorstw.

Program obejmuje zarówno wsparcie o charakterze doradczym, jak i pomoc finansową. - Realizowane działania przyczynią się do rozwoju innowacji w sektorze MSP w postaci nowych bądź ulepszonych produktów lub usług, powstałych w oparciu o wiedzę wywodzącą się ze środowisk naukowych - mówi Andrzej Charytoniuk z biura prasowego Politechniki Wrocławskiej.

Projekt oferuje łącznie 5,4 mln zł na sfinansowanie proinnowacyjnych usług badawczych bądź wdrożeniowych, realizowanych przez jednostki naukowe na rzecz MSP. Każdy przedsiębiorca, chcący rozwinąć swój produkt lub ulepszyć posiadaną technologię, może aplikować o bon o wartości 18 tys. zł. Dodatkowo oferowana jest bezpłatna pomoc w identyfikacji potrzeb wdrożeniowych - tzw. audyt technologiczny oraz w poszukiwaniu odpowiednich partnerów naukowych do współpracy.

Dotychczas 165 wniosków uzyskało ocenę pozytywną i otrzymało finansowanie. Do wykorzystania pozostało wciąż 2,79 mln zł. Organizatorzy duży nacisk położyli na maksymalne uproszczenie i przyspieszenie procedur formalnych - złożony wniosek jest rozpatrywany w terminie siedmiu dni roboczych. Program jest realizowany przez Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego oraz Wrocławskie Centrum Transferu Technologii Politechniki Wrocławskiej.

 

Nie będzie obniżki VAT, będzie nowa reguła wydatkowa

Sejm uchwalił nowelizację ustawy o VAT, która przewiduje utrzymanie w nadchodzących latach obecnych stawek tego podatku, mimo że pierwotnie planowano obniżenie ich w przyszłym roku do poziomu z 2010 r. Sejm przegłosował też zmianę ustawy o finansach publicznych, która przewiduje wprowadzenie nowej reguły wydatkowej.

Za uchwaleniem nowelizacji głosowało 233 posłów, przeciw było 221, nikt się nie wstrzymał od głosu. Sejm nie uwzględnił wniosku posłów SP i SLD o odrzucenie zmian. Przyjęto natomiast poprawki opracowane przez klub PO. Pierwsza dotyczy ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi, którą niedawno podpisał prezydent Bronisław Komorowski. W ustawie tej znalazło się odesłanie do przepisów, które zakładają tzw. opcję wariantową podwyżki VAT. Ponieważ nowelizacja ustawy o VAT eliminuje z polskiego prawa tę opcję, należało uchylić analogiczny przepis z ustawy pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi, co przewidziano w poprawce.

Druga przyjęta poprawka PO przewiduje, że zmiana wejdzie w życie 31 stycznia 2013 r. Pierwotnie projekt zakładał, że część przepisów miałaby wejść w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia, a tylko niektóre 31 grudnia 2013 r.

W 2011 r. rząd podnosząc VAT o 1 pkt proc., zapowiadał obniżkę tego podatku po trzech latach, czyli w 2014 r. i taki też zapis znajduje się w obowiązującej ustawie o podatku od towarów i usług. Aby utrzymać obecne stawki do 2016 r., o czym zdecydował rząd, konieczne było znowelizowanie ustawy o VAT. W przeciwnym razie w przyszłym roku stawki VAT wróciłyby do poziomu z 2010 r., a stawka podstawowa wyniosłaby 22 proc.
Z kolei w sprawie reguły wydatkowej za uchwaleniem głosowało 268 posłów, 184 głosowało przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu. Sejm zgodził się na przyjęcie poprawki zgłoszonej przez PO, która przewiduje zmianę terminu wejścia w życie ustawy. Poprawka zachowuje zapis, zgodnie z którym ustawa ma wejść w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia, z tym że niektóre przepisy zaczną obowiązywać 1 stycznia 2014 r.

Przygotowana przez rząd nowelizacja przewiduje wprowadzenie nowej, tzw. stabilizującej reguły wydatkowej, która miałaby obowiązywać w finansach publicznych. Zastąpi ona obowiązującą dzisiaj tymczasową regułę wydatkową, która przewiduje, że wydatki tzw. elastyczne nie mogą rosnąć szybciej niż o 1 proc. powyżej inflacji.

Nowa reguła zastąpi też dotychczasowe sankcje przewidziane po przekroczeniu przez państwowy dług publiczny 50 proc. PKB. Zaproponowane przez resort finansów zasady mają ograniczyć wzrost wydatków sektora instytucji rządowych i samorządowych do średniego tempa wzrostu PKB. W okresie dobrej koniunktury wydatki mają rosnąć wolniej niż PKB, a w okresie spowolnienia gospodarczego - szybciej.

W sytuacji nadmiernej nierównowagi finansów publicznych włączona ma być zapisana w regule automatyczna korekta tempa wzrostu wydatków. Korekta ta będzie jednak zawieszona w razie prognozowanego silnego spowolnienia gospodarczego. Według resortu finansów proponowana reguła umożliwi stosowanie antycyklicznej polityki fiskalnej państwa. Będzie więc przeciwieństwem obowiązujących obecnie reguł, które ograniczają wzrost wydatków, gdy gospodarka ma kłopoty (co pogłębia spowolnienie) i pozwalają na zwiększenie wydatków w czasach koniunktury.

Reguła stabilizująca określi maksymalną kwotę łącznych wydatków szeroko rozumianego sektora finansów publicznych; ma dotyczyć około 2/3 wydatków sektora instytucji rządowych i samorządowych. Z jej działania zostaną wyłączone m.in. wydatki samorządów, NFZ czy ze środków unijnych. W konsekwencji, jeżeli na przykład jednostki samorządu terytorialnego zaplanują większy wzrost wydatków, to pozostałe jednostki sektora finansów publicznych będą musiały bardziej oszczędzać.

Zdaniem autorów zmian przestrzeganie nowych limitów przyczyni się do osiągnięcia w średnim okresie tzw. średniookresowego celu budżetowego (MTO), przyjętego obecnie na poziomie minus 1 proc. PKB. To z kolei pozwoli w dłuższym okresie zredukować dług publiczny znacznie poniżej progu konstytucyjnego (60 proc. PKB) i utrzymać deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych znacząco poniżej 3 proc. PKB.

Po 5 latach od dnia wejścia w życie nowelizacji lub po ewentualnej aktualizacji wysokości średniookresowego celu budżetowego, minister finansów ma dokonać przeglądu funkcjonowania przepisów dotyczących ustalania kwoty wydatków publicznych. Przedstawi też rządowi informację o sposobie funkcjonowania reguły w procesie budżetowym. Zarekomenduje też ewentualne zmiany.

 

9.11.2013

Sejm uchwalił ustawę okołobudżetową - podrożeje wódka i papierosy

Sejm uchwalił w piątek ustawę okołobudżetową na 2014 r., która przewiduje m.in. podwyżkę akcyzy na wyroby spirytusowe i tytoniowe. Kolejny rok z rzędu pozostaną zamrożone wynagrodzenia w budżetówce. Posłowie nie zgodzili się na 10-proc. wzrost akcyzy na piwo. Za uchwaleniem ustawy głosowało 232 posłów, przeciw było 220 posłów, nikt się nie wstrzymał od głosu.

Sejm przyjął przygotowane przez posłów PO i PSL poprawki związane z planowanym wyrównaniem dopłat do wynagrodzeń na otwartym i chronionym rynku pracy. Podwyższają one ogólną kwotę wsparcia dla zatrudnienia osób niepełnosprawnych na otwartym i chronionym rynku pracy z zakładanych wcześniej 3 mld 50 mln zł do 3 mld 160 mln zł. Zgodnie z poprawkami w przypadku osób o umiarkowanej niepełnosprawności wsparcie wzrośnie o 150 zł w stosunku do propozycji przygotowanych przez rząd i wyniesie 1125 zł.

Zmniejszy się natomiast dofinansowanie do miejsc pracy dla niepełnosprawnych w stopniu lekkim (z 480 zł proponowanych przez rząd do 450 zł) i znacznym (z 1920 zł planowanych w projekcie do 1800 zł). Poprawki koalicjantów przewidują też, że zmiany dotyczące zrównania dopłat do wynagrodzeń na otwartym i chronionym rynku pracy wejdą w życie z 3-miesięcznym vacatio legis, czyli 1 kwietnia 2014 r.

Sejm odrzucił kilkanaście poprawek przygotowanych przez opozycję oraz wnioski PSL. Ludowcy zaproponowali podwyższenie akcyzy na piwo o 10 proc., co - ich zdaniem - spowodowałoby podwyżkę ceny pół litra piwa o 6 gr. Sugerowano, by dodatkowe dochody z tego tytułu zwiększyły wydatki rządowego programu przebudowy dróg lokalnych.

Odrzucono także poprawki PiS i SLD, które miały "odmrozić" fundusz socjalny. Uznania Sejmu nie uzyskała też poprawka PiS i SLD, która miała utrzymać dopłaty do miejsc pracy dla niepełnosprawnych na obecnym poziomie. Przepadła też poprawka PiS, która miała wykreślić przepis umożliwiający przekazanie Funduszu Pracy 850 mln zł finansowanie staży medycznych z oraz poprawka, która miała wstrzymać planowane podwyżki akcyzy na alkohol oraz papierosy.

Ludowcy wycofali poprawkę dotyczącą samorządów, które w przyszłym roku miały wpłacić do budżetu ponad 400 mln zł janosikowego. Zgodnie z nią kwota janosikowego przekraczająca 400 mln zł byłaby rozłożona na 10 równych rat odprowadzanych do 2024 r. Zdaniem resortu finansów poprawka objęłaby tylko województwo mazowieckie i Warszawę, a jej przyjęcie spowodowałoby, że ogólna pula janosikowego do podziału między biedniejsze samorządy byłaby mniejsza o ponad 0,5 mld zł.

Ustawa okołobudżetowej przewiduje m.in., że wynagrodzenia osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe zostaną utrzymane na poziomie z 2013 r. Zamrożone zostaną też maksymalne pensje osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi. Ponadto utrzymane na poziomie z 2013 r. zostaną płace w budżetówce oraz fundusz świadczeń socjalnych.

Założono podniesienie o 5 proc. stawki akcyzy na wyroby tytoniowe i o 15 proc. na alkohol etylowy. W efekcie papierosy podrożeją o ok. 1 zł na paczce, a cena półlitrowej butelki wódki wzrośnie o ok. 2 zł. Zmiany będą dotyczyć także kwestii związanych z Państwowym Funduszem Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Założono, że wysokość miesięcznego dofinansowania do wynagrodzenia pracownika niepełnosprawnego będzie niezależna od kwoty minimalnego wynagrodzenia.

Sejm uchwalił w piątek nowelizację ustawy o VAT, która przewiduje utrzymanie w nadchodzących latach obecnych stawek tego podatku, mimo że pierwotnie planowano obniżenie ich w przyszłym roku do poziomu z 2010 r. Za uchwaleniem nowelizacji głosowało 233 posłów, przeciw było 221, nikt się nie wstrzymał od głosu.

Sejm nie uwzględnił wniosku posłów SP i SLD o odrzucenie zmian. Zbigniew Kuźmiuk z PiS mówił przed głosowaniem, że w 2010 r. koalicja przegłosowała podwyżki VAT na 3 lata, co oznacza, że stawki podatku powinny wygasnąć 31 grudnia 2013 r. Dodał, że jedynym warunkiem przedłużenia obowiązywania podwyższonych stawek VAT było przekroczenie przez dług publiczny granicy 55 proc. PKB, co nie nastąpiło.

- W związku z tym ten projekt jest sprzeczny z konstytucją i zasadą zaufania obywateli do państwa i tworzonego przez nie prawa - mówił poseł. Wiceminister finansów Maciej Grabowski tłumaczył, że nie ma wątpliwości co do konstytucyjności przygotowanych przez rząd rozwiązań, bowiem stabilność finansów publicznych jest wartością, która również jest zapisana w ustawie zasadniczej. Jego zdaniem jest ona w tej chwili ważniejsza. - Konstytucja nie mówi wyłącznie o jednej wartości - argumentował.

Przyjęto natomiast poprawki opracowane przez klub PO. Pierwsza dotyczy ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi, którą niedawno podpisał prezydent Bronisław Komorowski. W ustawie tej znalazło się odesłanie do przepisów, które zakładają tzw. opcję wariantową podwyżki VAT. Ponieważ nowelizacja ustawy o VAT eliminuje z polskiego prawa tę opcję, należało uchylić analogiczny przepis z ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi, co przewidziano w poprawce.

Druga przyjęta poprawka PO przewiduje, że zmiana wejdzie w życie 31 grudnia 2013 r. Pierwotnie projekt zakładał, że część przepisów miałaby wejść w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia, a tylko niektóre 31 grudnia 2013 r.

W 2011 r. rząd podnosząc VAT o 1 pkt proc. zapowiadał obniżkę tego podatku po trzech latach, czyli w 2014 r. i taki też zapis znajduje się w obowiązującej ustawie o podatku od towarów i usług. Aby utrzymać obecne stawki do 2016 r., o czym zdecydował rząd, konieczne było znowelizowanie ustawy o VAT. W przeciwnym razie w przyszłym roku stawki VAT wróciłyby do poziomu z 2010 r., a stawka podstawowa wyniosłaby 22 proc.

Dyrektor Biura Polskiego Związku Funduszy Pożyczkowych Piotr Rogowiecki ocenił, że z punktu widzenia zaufania obywatela do państwa dużo lepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby rząd podnosząc podatek powiedział i zapisał w ustawie, że stawki VAT wrócą do poprzedniego poziomu wtedy, gdy pozwolą na to uwarunkowania makroekonomiczne. - Trudno teraz oczekiwać od podatników, że uwierzą w to, iż obecne stawki VAT zostaną utrzymane jedynie do 2016 roku - uważa Rogowiecki.

Ministerstwo Finansów uzasadniając projekt noweli wskazało, że rząd podejmuje działania zmierzające do przywrócenia równowagi w finansach publicznych, dlatego proponuje utrzymanie nowych stawek VAT przez kolejne trzy lata.

 

Interpretacja ogólna chroni podatnika

Interpretacja ogólna prawa podatkowego pomocna jest przy rozbieżności stanowisk organów podatkowych czy kontrowersyjnych przepisach podatkowych. Korzystna dla podatnika interpretacja to cenny instrument ochronny.

O ile interpretacje indywidualne stanowią odpowiedź Ministra Finansów na wnioski pojedynczych podatników o zinterpretowanie przepisów prawa podatkowego w ich konkretnej sprawie, o tyle interpretacje ogólne fiskus kieruje do wszystkich podatników w celu jednolitego stosowania prawa podatkowego przez organy podatkowe oraz organy kontroli skarbowej.

Warto korzystać z ponad 50-cio elementowego zbioru

Co ważne, interpretacja ogólna stanowi dla podatników zabezpieczenie przed ryzykiem podjęcia niewłaściwych decyzji podatkowych. Przy wydawaniu takiej interpretacji Minister Finansów, uwzględnić musi oprócz stanowisk poszczególnych izb podatkowych zawartych w wydanych przez nich interpretacjach indywidualnych, także orzecznictwo sądów, Trybunału Konstytucyjnego oraz Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Interpretacje ogólne mają za zadanie zniwelować nieścisłości przepisów podatkowych, mają również definitywnie rozwiewać wątpliwość interpretacyjne odbiorców. Stanowią one niejako odpowiedź na niespójne decyzje i sprzeczne interpretacje podatkowe poszczególnych urzędów skarbowych. Każdy kolejny wniosek i każda kolejna wydana interpretacja ogólna przyczynia się do ujednolicenia i usprawnienia polskiego prawa podatkowego.

Interpretacje ogólne publikowane są w Dzienniku Urzędowym Ministra Finansów, a także zamieszane w Biuletynie Informacji Publicznej. Od 2007 r., kiedy narzędzie to zostało wprowadzone, Minister Finansów wydał tylko 53 interpretacje ogólne.

Interpretacja ogólna też na wniosek

Już od zeszłego roku do Ministra Finansów z wnioskiem o wydanie interpretacji ogólnej zgłosić się może każdy podatnik (płatnik, inkasent). Wcześniej uzyskanie interpretacji ogólnej możliwe było tylko z inicjatywy Ministra Finansów. Aby uzyskać interpretację ogólną, podatnik musi wykazać przed fiskusem niejednolitość stosowania prawa podatkowego w takich samych stanach faktycznych i prawnych przez organy podatkowe czy organy kontroli skarbowej. Trzeba tego dowieść na konkretnym formularzu ORD-OG, a jeśli tam zabraknie miejsca na wyjaśnienie, wnioskujący może rozpisać się na załączniku ORD-OG/A.

We wniosku musi znaleźć się krótkie przedstawienie wątpliwego zagadnienia wymagającego wyjaśnienia, wskazać należy też przypadek niejednolitej interpretacji przepisów ustaw podatkowych. Wnioskujący o wydanie interpretacji ogólnej podatnik musi zatem opisać konkretny przypadek odmienności stanowisk różnych organów podatkowych lub różnych organów kontroli skarbowej, mimo, że rozpatrywały takie same stany faktyczne lub zdarzenia przyszłe w takich samych stanach prawnych.

Ochrona nie tylko dla wnioskodawcy

W przeciwieństwie do interpretacji indywidualnej, przy zastosowaniu się do interpretacji ogólnej ochronę prawną uzyskuje nie tylko wnioskodawca. Zastosowanie się do interpretacji ogólnej przed jej zmianą nie może szkodzić każdemu, kto się do niej zastosował, jak również w przypadku nieuwzględnienia jej w rozstrzygnięciu sprawy podatkowej.

W zakresie związanym z zastosowaniem się do interpretacji, która uległa zmianie, lub interpretacji nieuwzględnionej w rozstrzygnięciu sprawy podatkowej, nie wszczyna się postępowania w sprawach o przestępstwa skarbowe lub wykroczenia skarbowe, natomiast postępowanie wszczęte w tych sprawach umarza się oraz nie nalicza się odsetek za zwłokę.

Trzeba jednak pamiętać, że w przypadku gdy skutki podatkowe związane ze zdarzeniem, któremu odpowiada stan faktyczny będący przedmiotem interpretacji, miały miejsce przed opublikowaniem interpretacji ogólnej, zastosowanie się do tej interpretacji nie zwalnia z obowiązku zapłaty podatku.

Katarzyna Miazek, Tax Care

 

Inauguracja Światowego Tygodnia Przedsiębiorczości

18 listopada rozpocznie się szósta edycja Światowego Tygodnia Przedsiębiorczości w Polsce. Przez 7 olejnych dni na terenie całej Polski, podobnie jak w ponad 130 innych krajach, odbędą się liczne szkolenia, wykłady i spotkania promujące przedsiębiorczość.

Tegoroczną edycję ŚTP w Polsce rozpocznie uroczysta inauguracja w Centrum Przedsiębiorczości Smolna 4. O tym, jak ważny dla gospodarki i społeczeństwa jest ten rodzaj aktywności obywateli, będą mówili między innymi Wicepremier Janusz Piechociński, Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Stephen Mull, prezydent Konfederacji Lewiatan Henryka Bochniarz oraz organizatorzy wydarzenia - przedstawiciele Forum Młodych Lewiatan.

Podczas dwóch paneli dyskusyjnych zaproszeni goście, w tym prof. Andrzej Blikle, wiceprezes Polski Przedsiębiorczej Jacek Aleksandrowicz i Dyrektor Generalna Amway Polska Anna Pietrzak, będą zastanawiali się nad przyszłością przedsiębiorczości w Polsce. Chcieliśmy, aby w tej dyskusji wyraźnie słyszalny był głos młodych przedsiębiorców. Dlatego do udziału w panelu dyskusyjnym zaprosiliśmy Macieja Szymańskiego - współzałożyciela i CEO firmy Veniti S.A, odnoszącej sukcesy w branży turystycznej, mówi Justyna Politańska, przewodnicząca Forum Młodych Lewiatan.

Istotnym z punktu widzenia właścicieli firm zagadnieniem jest trwająca od pewnego czasu i ciągle postępująca komputeryzacja i digitalizacja świata. O tym, jakie konsekwencje niesie to dla przedsiębiorstw i konsumentów będziemy rozmawiać m.in. z Grzegorzem Wójcikiem, Prezesem Fundacji Rozwoju Gospodarki Elektronicznej, Ronaldem Binkofskim - Dyrektorem Generalnym Microsoft Polska i Waldemarem Sokołowskim, prezesem Rzetelnej Firmy.

To nie wszystkie ważne tematy, które zostaną zaprezentowane w Centrum Przedsiębiorczości Smolna 4. Podczas spotkania przedstawiciele Forum Młodych Lewiatan oraz Polskiej Rady Organizacji Młodzieżowych wręczą Wicepremierowi Januszowi Piechocińskiemu List Młodych Przedsiębiorczych.

– Chcemy przekonać rząd, że o problemach młodych ludzi - szczególnie o kwestiach związanych z edukacją i rynkiem pracy - nie sposób rozmawiać bez udziału głównych zainteresowanych, czyli młodych. Naszym celem jest powołanie grup roboczych przy kluczowych ministerstwach: gospodarki, pracy i polityki społecznej, edukacji narodowej oraz nauki i szkolnictwa wyższego. Zależy nam na tym, aby w dyskusji udział brali przedstawicieli różnych środowisk: pracodawców, rządu i organizacji młodzieżowych. Mamy nadzieję, że dzięki temu uda się stworzyć stałą platformę do dyskusji, a przede wszystkim do wspólnego wypracowywania systemowych rozwiązań – mówi Jakub Gontarek, przedstawiciel Forum Młodych Lewiatan i koordynator prac nad Listem.

 

8.11.2013

Bezzwrotna pomoc finansowa dla firm

Określenie zasad udzielenia bezzwrotnej pomocy finansowej przedsiębiorcom na wypłaty dla pracowników w czasie przestoju ekonomicznego lub obniżonego wymiaru czasu pracy – przewiduje uchwalona przez parlament ustawa.

Ustawa o szczególnych rozwiązaniach związanych z ochroną miejsc pracy została uchwalona 11 października br. Z przepisów ustawy będą mogli skorzystać przedsiębiorcy, których dotknął spadek obrotów gospodarczych nie mniejszy, niż 15 % w ciągu 6 kolejnych miesięcy w okresie 12 miesięcy poprzedzających dzień złożenia wniosku o przyznanie świadczeń.

Spadek obrotów będzie liczony, jako stosunek łącznych obrotów w ciągu 6 kolejnych miesięcy w okresie 12 miesięcy poprzedzających dzień złożenia wniosku o przyznanie świadczeń, do łącznych obrotów z analogicznych 6 miesięcy w okresie 12 miesięcy przed okresem 12 miesięcy poprzedzających dzień złożenia wniosku.

Firma nie będzie mogła zalegać z płaceniem składek na ubezpieczenie społeczne, ubezpieczenie zdrowotne oraz podatkami (za wyjątkiem sytuacji, jeżeli zaleganie z płaceniem należności podatkowo-składkowych nastąpi w okresie spadku obrotów lub przedsiębiorca regularnie spłaca te zaległości na podstawie umowy z ZUS lub urzędem skarbowym). Przedsiębiorcy, wobec których zajdą przesłanki do ogłoszenia upadłości nie będą mogli skorzystać z pomocy.

Prawa pracowników

Pracownicy, którzy zostaną objęci przestojem ekonomicznym lub obniżonym wymiarem czasu pracy z przyczyn niedotyczących pracownika, będą mieli prawo do:

- świadczeń ze środków FGŚP na częściowe zaspokojenie wynagrodzenia za czas przestoju ekonomicznego,

- wynagrodzenia finansowanego ze środków przedsiębiorcy w kwocie co najmniej minimalnego wynagrodzenia za pracę, z uwzględnieniem wymiaru czasu pracy pracownika,

- opłacenia składek na ubezpieczenia społeczne.

Procedura przyznawania świadczeń

Przedsiębiorcy ubiegający się o pomoc będą musieli złożyć do marszałka województwa (właściwego ze względu na siedzibę przedsiębiorcy) wniosek o przyznanie świadczeń wraz z niezbędnymi dokumentami i świadczeniami. Następnie marszałek województwa podpisze umowę z przedsiębiorcą, co umożliwi wypłatę świadczeń.

Przedsiębiorca, który podpisał umowę o wypłatę świadczeń będzie mógł wystąpić także z wnioskiem do starosty (prezydenta miasta na prawach powiatu) o dofinansowanie z Funduszu Pracy kosztów szkolenia podjętego przez pracowników w okresie przestoju lub obniżonego wymiaru czasu pracy. Wysokość dofinansowania przypadającego na jednego pracownika wyniesie 80% kosztów szkolenia, nie więcej jednak, niż 300% przeciętnego wynagrodzenia. Ustawa została podpisana przez prezydenta RP 31 października br.

 

Jak korzystnie wycofywać składniki majątku firmowego?

Przedsiębiorcy chętnie obniżają podatek dochodowy dokonując zakupów na firmę, ale muszą mieć świadomość, że w momencie rozliczenia w firmie, zakup staje się jej własnością, co ma określone konsekwencje. Są one istotne zwłaszcza, gdy dana rzecz przestaje być potrzebna, psuje się lub niszczy, a także gdy przedsiębiorca chce ją z jakiegoś powodu sprzedać.

Na majątek firmowy składają się wszystkie rzeczy ujęte w kosztach w ramach działalności – albo zakupione, albo przeniesione z majątku prywatnego. Te zakupy, które mają w firmie służyć dłużej niż rok i są warte ponad 3500 zł, to tzw. środki trwałe, które rozlicza się nie jednorazowo, a stopniowo – na zasadach amortyzacji (opisanej na końcu tego artykułu).

Do środków trwałych najczęściej zalicza się: samochody, nieruchomości, maszyny, meble, czy elektronikę. Do majątku firmy zaliczają się także tzw. wartości niematerialne i prawne, czyli własność, która nie ma fizycznej postaci. Są to np. licencje.

Warto tu zauważyć, że majątkiem firmowym są tylko te rzeczy, które zostały ujęte w kosztach. Jeśli przedsiębiorca wykorzystuje swoją prywatną własność do celów firmowych, ale nie ujmuje tego faktu w kosztach (np. przez amortyzację), to ta własność i tak stanowi jego majątek prywatny i ten artykuł jej nie dotyczy. Oczywiście, dana rzecz wpisana do majątku firmy nie zostaje w nim na zawsze. Gdy przestaje być potrzebna w firmie, można ją wycofać. Jest na to kilka sposobów.

Przekazanie składnika majątku firmowego na cele osobiste

Przedsiębiorca może wycofać składnik majątku firmowego i przeznaczyć go na cele osobiste. W praktyce dzieje się tak np. ze sprzętem komputerowym, który nie jest już wystarczający na potrzeby służbowe, świetnie natomiast nadaje się na użytek domowy np. dla dzieci przedsiębiorcy. Aby przekazać na cele prywatne składnik majątku firmowego będącego środkiem trwałym, należy go wykreślić z ewidencji i zaprzestać amortyzacji (jeśli jeszcze trwała). Jeśli zaś nie jest środkiem trwałym, wystarczy tylko dokonać właściwych rozliczeń podatkowych.

a) Przekazanie na cele osobiste a podatek dochodowy

Przekazanie składnika majątku firmowego na potrzeby prywatne nie wymaga zapłaty podatku dochodowego. Przychód z działalności gospodarczej powstaje natomiast, gdy przedsiębiorca najpierw wycofa rzecz z majątku firmowego, a następnie ją sprzeda, o ile między wycofaniem, a dniem sprzedaży upłynęło mniej niż 6 lat. Natomiast po upływie 6 lat nie trzeba już rozliczać przychodu.

Uwaga:

Sprzedaż wycofanego z działalności gospodarczej środka trwałego lub elementu wyposażenia może generować przychód z działalności gospodarczej, nawet jeśli przedsiębiorca zlikwidował firmę.

b) Przekazanie na cele osobiste a podatek VAT

Przekazanie składnika majątku firmowego na cele prywatne generalnie powoduje konieczność zapłaty VAT. Jeżeli przedsiębiorca jest VAT-owcem i zakupując sprzęt odliczył VAT związany z zakupem, to dokonując przesunięcia do majątku prywatnego musi także zapłacić VAT, czyli w praktyce oddać go państwu. Na szczęście, nie musi oddawać takiej samej kwoty, jaką odliczył. W takiej sytuacji VAT oblicza się według aktualnej wartości rynkowej. Oczywiście, nie można jej zaniżyć.

Czynność przesunięcia może (ale nie musi) być udokumentowana przez wystawienie faktury wewnętrznej, która określa wartość i kwotę VAT. Rozliczenia dokonuje się w okresie, w którym dana część majątku została przeniesiona do majątku prywatnego.

Likwidacja majątku firmowego

Przez likwidację majątku firmy rozumie się całkowite zaprzestanie używania danej rzeczy. Przyczyną może być zużycie, zniszczenie, wymiana na nowy sprzęt, awaria czy kradzież. Likwidacja składników majątku firmowego nie jest opodatkowana ani VAT-em, ani podatkiem dochodowym. Musi być natomiast precyzyjnie udokumentowana na wpadek kontroli. Aby prawidłowo przeprowadzić i udokumentować proces likwidacji składnika majątku należy:

- zaznaczyć przyczynę likwidacji w ewidencji wyposażenia lub środków trwałych (o ile dany składnik majątku jest wpisany do którejś z tych ewidencji),

- sporządzić protokół likwidacyjny zawierający co najmniej: datę likwidacji, przyczynę likwidacji, określenie składnika majątku, podpis osoby sporządzającej protokół,

- ewentualnie zgromadzić dodatkowe dokumenty, np. dowód przekazania sprzętu wydany przez punkt skupu złomu lub firmę przyjmują zużyty sprzęt elektroniczny, w przypadku kradzieży notatkę policyjną, w przypadku awarii opinię z serwisu o braku opłacalności naprawy.

Dowody potwierdzające, że sprzęt został zutylizowany z pewnością będą tym bardziej potrzebne, im krócej dana rzecz była używana w firmie i większe prawdopodobieństwo, że jednak wciąż miała wartość rynkową.

Sprzedaż majątku firmowego

Sprzedaż składnika majątku firmowego to przychód analogiczny do innych przychodów uzyskiwanych z działalności gospodarczej. Dokumentuje się go wystawiając fakturę lub rachunek, które należy ująć jako przychód w rozliczeniach podatku dochodowego. VAT-owiec dolicza do kwoty sprzedaży VAT według stawki obowiązującej na dany rodzaj transakcji. Przy czym do końca 2013 r. możliwe jest uzyskanie zwolnienia z VAT, o ile dany składnik majątku był używany w firmie przez co najmniej 6 miesięcy. Wtedy na fakturze nie wykazuje się stawki i kwoty VAT.

Uwaga:

Od 1 stycznia 2014 r. zmianie ulegną przepisy dotyczące zwolnienia z VAT w związku ze sprzedażą towaru używanego, jeśli przy jego zakupie nie było prawa do odliczenia VAT. Po tej dacie przedsiębiorcy, którzy sprzedadzą składnik majątku firmowego obowiązkowo będą musieli zapłacić VAT, bez względu na to czy odliczyli VAT oraz jak długo z tego składnika korzystali. VAT-u nie będą musieli natomiast doliczać przedsiębiorcy korzystający z danego składnika majątku wyłącznie do celów sprzedaży zwolnionej z VAT.

Wycofanie środka trwałego z majątku firmy a amortyzacja

Te składniki majątku firmowego, które są warte ponad 3500 zł obowiązkowo podlegają amortyzacji, czyli systematycznemu ujmowaniu w kosztach części wartości danej rzeczy przez określony czas. Oczywiście, składnik majątku, który jest amortyzowany także można wycofać z firmy (np. sprzedać) zanim amortyzacja zostanie ukończona. Co wówczas dzieje się z niezamortyzowaną wartością?

Jeżeli przedsiębiorca przekazuje środek trwały na cele prywatne musi amortyzację zawiesić. Ostatni odpis powinien zostać dokonany w miesiącu wycofania. Pozostała nieumorzona wartość nie stanowi kosztu uzyskania przychodu. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku likwidacji lub sprzedaży środka trwałego – wówczas niezamortyzowana wartość środka trwałego jest kosztem uzyskania przychodu jednorazowo, w miesiącu sprzedaży lub likwidacji.

Sebastian Bobrowski, inFakt

 

7.11.2013

Jak pożyczyć unijne pieniądze na założenie własnej firmy?

Osoby, którym brakuje kapitału na złożenie przedsiębiorstwa, mogą skorzystać z preferencyjnego kredytu na własny biznes. W ten sposób na start firmy można uzyskać nawet 50 tys. zł. Z pomocy może skorzystać każda osoba fizyczna, także posiadająca obecnie zatrudnienie.

Osoba ta musi być pełnoletnia i nie może być karana za przestępstwo skarbowe. Z ubiegania się o taką pomoc wyklucza jednak prowadzenie działalności gospodarczej. Nie można mieć jej zarejestrowanej w momencie starania się o kredyt oraz w ciągu 12 poprzedzających miesięcy. Pożyczki nie otrzyma także przedsiębiorca, który w bieżącym roku kalendarzowym oraz dwóch poprzedzających otrzymał pomoc de minimis z różnych źródeł o łącznej wartości przekraczającej równowartość 200 tys. euro. Ze wsparcia nie skorzysta też osoba, która jest uczestnikiem innego unijnego projektu, w ramach którego ubiega się o unijną dotację na rozpoczęcie działalności gospodarczej.

Pomoc od pośrednika

Pożyczki dotowane przez UE oferują przyszłym przedsiębiorcom operatorzy wsparcia, czyli pośrednicy finansowi wybrani w konkursach przez wojewódzkie urzędy pracy lub urzędy marszałkowskie. W zależności od województwa może to być np. bank, regionalny fundusz pożyczkowy, fundacja lub stowarzyszenie.

Wsparcie jest udzielane na preferencyjnych zasadach. Oprocentowanie jest stałe i dużo niższe niż w przypadku innych kredytów na start firmy, które są oferowane na rynku. Jego wysokość może różnić się w zależności od warunków, jakie pośrednik wynegocjował z instytucją, która przyznała mu wsparcie (w zależności od województwa z wojewódzkim urzędem pracy lub urzędem marszałkowskim). Zwykle oprocentowanie oscyluje w granicach ok. 2 proc. w skali roku.

W tej preferencyjnej wysokości stosowane jest do końca trwania okresu spłaty pożyczki, w sytuacji gdy została ona wydatkowana zgodnie z przeznaczeniem, a działalność gospodarcza została utrzymana przez cały okres trwania umowy z operatorem wsparcia. Pożyczkobiorca musi jednak liczyć się z tym, że w pewnych sytuacjach utraci prawo do preferencyjnego oprocentowania. Stanie się tak, jeśli nie utrzyma firmy przez rok, zlikwiduje ją lub zawiesi przed upływem 12 miesięcy od dnia zawarcia umowy kredytowej lub wyda pożyczkę niezgodnie z jej przeznaczeniem.

Preferencyjne oprocentowanie to jedyny koszt uzyskania kredytu. Pośrednik nie ma prawa pobierać żadnych innych opłat i prowizji. Pożyczka jest udzielana na pięć lat. Przyszły przedsiębiorca będzie mógł skorzystać z rocznej karencji wliczonej w okres jej spłaty.

Nauka przedsiębiorczości

Warunkiem uzyskania pożyczki jest udział w szkoleniach i doradztwie z zakresu przedsiębiorczości, które oferuje operator wsparcia. Czas trwania i intensywność szkoleń różnią się w przypadku poszczególnych projektów. Powinny one być dostosowane do indywidualnych potrzeb uczestników projektu. Obligatoryjne są szkolenia związane z zakładaniem oraz prowadzeniem działalności gospodarczej. Ich tematyka może obejmować:

● prowadzenie księgowości w przedsiębiorstwie,

● podstawy marketingu,

● prawo pracy,

● prawo podatkowe,

● praktyczną wiedzę z zakresu ubezpieczeń społecznych,

● sporządzanie biznesplanów.

Pośrednik finansowy może uzależnić udzielenie pożyczki od skorzystania z usług szkoleniowych.

Kursant zostanie wykluczony z udziału w projekcie, jeśli opuści więcej niż 20 proc. godzin szkoleniowych. Szkolenia mają przygotować przyszłych przedsiębiorców do samodzielnego napisania biznesplanu. Jego przedłożenie to warunek niezbędny do uzyskania wsparcia w postaci pożyczki.

Na co wsparcie

Pożyczka wypłacana jest na podstawie umowy zawartej z operatorem wsparcia. Warunkiem jej podpisania jest rozpoczęcie przez pożyczkobiorcę prowadzenia działalności gospodarczej. W tym celu należy przedstawić dokumenty potwierdzające wpis do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej.

Wsparcie można przeznaczyć na dowolny cel związany z uruchomieniem własnej firmy. Istnieją jednak pewne wyłączenia. Nie można przeznaczyć kredytu na sfinansowanie działalności w sektorze rybołówstwa, a także rolniczej związanej z przetwarzaniem i wprowadzaniem do obrotu produktów rolnych. Unijna pomoc może być przeznaczona na sfinansowanie pierwszych wydatków umożliwiających funkcjonowanie nowo powstałego przedsiębiorstwa. Należy ją wydatkować w ciągu trzech miesięcy od podpisania umowy z operatorem lub funduszem pożyczkowym. W uzasadnionych przypadkach termin ten jednak może być przedłużony.

Pieniądze można przeznaczyć przede wszystkim na pokrycie wydatków inwestycyjnych (w tym m.in. na środki transportu, składniki majątku trwałego, koszty prac remontowych i budowlanych, które mają charakter dostosowania budynków, pomieszczeń lub miejsca pracy do potrzeb prowadzonej działalności gospodarczej) i na środki obrotowe, w szczególności zakup surowców i materiałów. Muszą to być wydatki niezbędne do prowadzenia wybranej działalności gospodarczej.

Jakie zabezpieczenia

Operator może określić dodatkowo zabezpieczenie zwrotu przekazanego wsparcia finansowego w przypadku niedotrzymania warunków umowy. Formami zabezpieczenia mogą być:

● poręczenie,

● weksel własny,

● weksel z poręczeniem wekslowym,

● gwarancja bankowa,

● zastaw na prawach lub rzeczach,

● blokada rachunku bankowego,

● akt notarialny o poddaniu się egzekucji przez dłużnika.

Zabezpieczenie ustalane jest indywidualnie w zależności od oceny stopnia ryzyka. Działalności gospodarczej uruchomionej dzięki dotacji unijnej nie można zlikwidować ani zawiesić przez 12 miesięcy od jej rozpoczęcia. Uzasadnioną przyczyną zaprzestania takiej działalności jest wystąpienie nadzwyczajnych okoliczności, w szczególności śmierć lub ciężka choroba osoby, której przyznano unijną pomoc. Jeżeli nowo powstała firma nie utrzyma się na rynku przez 12 miesięcy od momentu zarejestrowania działalności, przedsiębiorca musi liczyć się z tym, że pośrednik finansowy naliczy mu odsetki w stosunku do zaległej kwoty pożyczki zgodnie z wartością rynkową.

Za co grożą kary

Katalog przykładowych naruszeń karanych utratą prawa do preferencyjnego oprocentowania:

● Wydatkowanie preferencyjnej pożyczki niezgodnie z regulaminem

● Nierozliczenie się z pożyczki w terminie przewidzianym umową

● Nierozliczenie się z zaplanowanych kosztów

● Zawieszenie lub zlikwidowanie działalności gospodarczej

● Opóźnienia w spłatach rat pożyczkowych

PRZYKŁADY

1. Czy za pożyczkę można kupić samochód?

Za unijną pożyczkę na własny biznes chciałbym kupić pojazd do obsługi uruchamianej przeze mnie firmy. Czy na taki zakup otrzymam preferencyjny kredyt?

TAK. Nie ma znaczenia, na uruchomienie jakiego rodzaju działalności gospodarczej ma być przeznaczona pożyczka. Finansowane są jednak tylko wydatki niezbędne do rozpoczęcia działalności gospodarczej. Jeżeli do jej uruchomienia jest niezbędny środek transportu, jego kupno może zostać sfinansowane ze środków mikropożyczki. Przyszły przedsiębiorca może się spotkać z odmową sfinansowania samochodu, jeśli ten zakup będzie miał tylko konsumpcyjny charakter. Preferencyjny kredyt może zostać bowiem udzielony na sfinansowanie kosztów maszyn, surowców i materiałów niezbędnych do realizacji planowanego przedsięwzięcia, a także na budowę, przebudowę, adaptację lub modernizację pomieszczeń.

2. Czy tanią mikropożyczkę można umorzyć?

Zamierzam się ubiegać o nisko oprocentowaną pożyczkę na założenie sklepu internetowego. Nie mam doświadczenia w prowadzeniu biznesu. Czy w przypadku kłopotów z uzyskiwaniem przychodów z tej działalności oraz ze spłatą pożyczki będę mogła wystąpić o jej umorzenie?

NIE. Przedsiębiorca jest zobowiązany spłacać pożyczkę na warunkach określonych w umowie. Nie ma możliwości jej umorzenia. W razie trudności w spłacie pożyczkobiorca powinien powiadomić o tym operatora wsparcia i wskazać sposoby rozwiązania tych problemów. Możliwa jest renegocjacja warunków umowy. Operator oraz kredytobiorca mogą zawrzeć stosowny aneks do kontraktu regulujący warunki spłat kwoty pożyczki wraz z odsetkami. W takiej sytuacji niezbędna będzie renegocjacja zabezpieczeń, w tym zaakceptowanie przez dotychczasowych poręczycieli nowych warunków umowy. W przypadku niewywiązywania się z jej warunków, w szczególności zaniechania terminowej spłaty pożyczki za dwa okresy płatności lub zagrożenia niewypłacalności pożyczkobiorcy, fundusz pożyczkowy może wypowiedzieć umowę i postawić w stan natychmiastowej wymagalności kwotę pozostałą do spłacenia wraz z odsetkami oraz skorzystać z przewidzianych zabezpieczeń.

3. Czy spłatę kredytu można czasowo zawiesić?

Zamierzam wziąć preferencyjny kredyt na uruchomienie niepublicznego przedszkola na wsi, gdzie mieszkam. Głównym źródłem jego finansowania będą opłaty rodziców. W okresie wakacji przychody tej placówki będą zapewne niższe niż w pozostałych miesiącach roku. Czy w tym okresie będę mogła być zwolniona z opłacania raty kredytu?

TAK. Operator udziela kredytu na okres uzasadniony potrzebami przyszłego przedsiębiorcy. Okres jego spłaty nie może być jednak dłuższy niż 60 miesięcy od dnia podpisania umowy. Pożyczkobiorca może jednak się ubiegać o czasowe zawieszenie spłaty pomocy. Ma prawo do trzymiesięcznego okresu karencji na spłatę rat kapitałowych. Odsetki od pożyczki będzie musiał w tym czasie spłacać na bieżąco. W uzasadnionych sytuacjach zawieszenie spłaty rat – za zgodą operatora wsparcia – może być nawet przedłużone do pół roku. Okres karencji wlicza się do okresu spłaty pożyczki.

Podstawa prawna

Wytyczne instytucji pośredniczących dla beneficjentów ubiegających się o wsparcie w ramach Działania 6.2 Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki – Wsparcie oraz promocja przedsiębiorczości i samozatrudnienia

Beata Lisowska, Dziennik Gazeta Prawna

 

6.11.2013

14 dni na podważenie interpretacji indywidualnej

Z zajętym przez fiskusa w sprawie podatnika stanowiskiem podatnik może udać się do sądu, jeśli urząd skarbowy nie zmieni treści wydanej przez siebie interpretacji lub nie odpowie na wezwanie podatnika. Zaskarżenie fiskusa jednak kosztuje.

Wydana przez urząd skarbowy na wniosek podatnika interpretacja indywidualna nie jest wiążąca dla żadnej ze stron. Podatnik może zatem pomoc fiskusa odrzucić, czyli innymi słowy nie zastosować się do interpretacji. Jeśli natomiast podatnikowi zależy na potwierdzeniu przez organ podatkowy słuszności swojego stanowiska, a odpowiedź fiskusa nie jest dla niego korzystna i w jego ocenie zawiera błędy, podatnik ma prawo wezwać organ do "usunięcia naruszenia prawa".

Jeszcze raz do fiskusa

Kiedy wnioskodawca uważa wydaną w swojej sprawie interpretację indywidualną za błędną, może w ciągu 14 dni od dnia doręczenia interpretacji zwrócić się do organu, który tę interpretację wydał z wezwaniem do usunięcia naruszenia prawa. Stanowi ono niejako pierwszy środek odwoławczy, coś na kształt odwołania od decyzji, dający fiskusowi szansę na ponowne merytoryczne rozpatrzenie sprawy. Wezwanie musi być pisemne, choć nie istnieje jeden obowiązujący wzór tego dokumentu. O czym warto pamiętać, prawo do złożenia wezwania przysługuje podatnikowi tylko raz w jednej sprawie. Innymi słowy, nie można wzywać urzędu skarbowego kilkakrotnie, dokładniej, wysłane kolejne wezwania nie mają mocy prawnej.

Zaskarżyć można w ciągu 30 dni

Jeżeli urząd skarbowy podtrzyma stanowisko prezentowane w interpretacji, wnioskujący o zinterpretowanie przepisów prawa podatkowego ma prawo wnieść skargę do właściwego dla siebie wojewódzkiego sądu administracyjnego (tego, na którego obszarze właściwości ma siedzibę urząd skarbowy, którego działalność została zaskarżona). Na tę czynność ma 30 dni od dnia doręczenia odpowiedzi na wezwanie. Wniesienie takiej skargi odbyć się musi za pośrednictwem tego urzędu skarbowego, który wydał niezadowalającą dla podatnika interpretację. Wniesienie skargi wiąże się z poniesieniem kosztu opłaty w wysokości 200 zł.

Kolejne 30 dni na odpowiedź

Zaskarżony urząd skarbowy jest w takiej sytuacji obowiązany w ciągu 30 dni odpowiedzieć na skargę i przekazać ją wraz z aktami sprawy do sądu. Należy to do jego obowiązków. O tym, kto przy interpretowaniu przepisów podatkowych popełnił błąd, rozstrzygnie po przeprowadzeniu rozprawy sąd. Fiskus ma także jednak możliwość uwzględnienia skargi w całości do dnia rozpoczęcia rozprawy przez sądem i wydania interpretacji biorącej w całości pod uwagę zarzuty wnioskodawcy.

Katarzyna Miazek, Tax Care

 

Tanie pożyczki dla studentów-przedsiębiorców

20,5 mln zł czeka na absolwentów i studentów ostatniego roku szkół wyższych, którzy chcą otworzyć własne firmy i zaciągnąć na ten cel nisko oprocentowane - tylko 0,69 proc. w skali roku - pożyczki. Program "Pierwszy biznes – Wsparcie w starcie" obejmuje na razie tylko województwa małopolskie, mazowieckie i świętokrzyskie, ale od 2014 r. tego typu pożyczki mają być dostępne także w kolejnych regionach.

Bank Gospodarstwa Krajowego, działający na zlecenie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, podpisał właśnie umowy z pośrednikami finansowymi, którzy od listopada mają udzielać pożyczek w ramach programu Pierwszy biznes – wsparcie w starcie, przeznaczonych dla absolwentów i studentów ostatniego roku studiów (licencjackich lub magisterskich).

Program rusza na razie tylko w trzech województwach: małopolskim, mazowieckim i świętokrzyskim. Przy czym nie ma znaczenia, gdzie trwają lub zostały zakończone studia – decydujące jest miejsce zarejestrowania i prowadzenia działalności gospodarczej. Przewiduje się, że w 2014 r. program obejmie pozostałe województwa. O nisko oprocentowane pożyczki mogą starać się niepracujący absolwenci szkół wyższych (w ciągu 48 miesięcy od dnia otrzymania dyplomu) i niepracujący studenci ostatniego roku studiów wyższych.

Absolwenci nie muszą być zarejestrowani jako bezrobotni, zobowiązani są jedynie przedstawić oświadczenie o pozostawaniu bez pracy oraz dyplom (przy czym dopuszczalna jest praca na podstawie umowy zlecenia lub umowy o dzieło). O pożyczkę mogą się także ubiegać osoby, które już prowadziły działalność gospodarczą, pod warunkiem jednak, że została ona zakończona co najmniej rok przed złożeniem wniosku o pożyczkę.

Pożyczki udzielane w ramach programu "Pierwszy biznes – Wsparcie w starcie" są korzystne pod względem oprocentowania – ma ono wynosić 0,25 stopy redyskonta weksli NBP, która obecnie kształtuje się na poziomie 2,75 proc. Oznacza to, że oprocentowanie pożyczek wyniesie tylko 0,69 proc. w skali roku. Co więcej, absolwenci mają nie ponosić żadnych dodatkowych kosztów, takich jak prowizja za rozpatrzenie wniosku czy za późniejszą obsługę lub wcześniejszą spłatę pożyczki. W BGK zapewniają, że jedynym kosztem dla pożyczkobiorcy będą odsetki.

Maksymalna kwota pożyczki na rozpoczęcie działalności to 60 tys. zł. Jeśli jednak działalność zamierzają prowadzić wspólnie na przykład 3 osoby, to każda z nich może złożyć odrębny wniosek o pożyczkę, dzięki czemu łączne finansowanie wyniesie w tym przypadku 180 tys. zł. Dosyć długi jest także okres spłaty (do 7 lat), dzięki czemu rata będzie relatywnie niska i umożliwi startującym przedsiębiorcom zachowanie płynności finansowej. Pomoże w tym również karencja w spłacie kapitału, możliwa nawet do roku czasu. Natomiast po 3 miesiącach spłacania rat kapitałowo-odsetkowych młodzi przedsiębiorcy mogą starać się o pożyczkę uzupełniającą do 20 tys. zł, przeznaczoną na utworzenie stanowiska pracy dla bezrobotnego (oprocentowaną tak samo, jak pożyczka na rozpoczęcie działalności gospodarczej). Jeśli przedsiębiorca utworzy stanowisko pracy dla bezrobotnego wskazanego przez urząd pracy i utrzyma je przez minimum rok, jednocześnie regularnie spłacając swoje zobowiązania, ma możliwość umorzenia pozostałej do spłaty kwoty kapitału. Minusem pożyczki są jej zabezpieczenia. Podstawowe to weksel własny pożyczkobiorcy oraz poręczenie dwóch osób fizycznych. To drugie może stanowić spory problem i wręcz uniemożliwić zaciągnięcie kredytu nawet w sytuacji, gdy absolwent będzie miał zdolność kredytową.

Wniosek o pożyczkę zostanie udostępniony przez pośredników finansowych na ich stronach internetowych po ogłoszeniu naboru wniosków. Ocena wniosku ma zostać przeprowadzona w ciągu 14 dni od momentu otrzymania poprawnie wypełnionego i kompletnego wniosku o pożyczkę.

Agata Szymborska-Sutton, Tax Care

 

5.11.2013

Zasady pracy w niedziele i święta

Państwowa Inspekcja Pracy może skontrolować, czy i na jakich warunkach pracujemy w dni świąteczne. Inspekcja przypomina, że w święta, z pominięciem wyjątków, niedozwolona jest np. praca w sklepach. Łamiąc lub omijając przepisy, pracodawcy narażają się na grzywnę.

- Jeżeli ktoś ma podejrzenie, że prawo pracy jest łamane, może złożyć skargę do PIP. Jeśli nie będzie ona anonimowa, to we wskazanej placówce zawsze może zostać przeprowadzona kontrola - mówi rzecznik Okręgowej Inspekcji Pracy w Krakowie, Wojciech Dyląg. PIP przypomina, że w placówkach handlowych (hurtowych i detalicznych) praca w święta jest niedozwolona, z kolei praca w niedziele jest dozwolona jedynie przy wykonywaniu prac koniecznych ze względu na ich użyteczność społeczną i codzienne potrzeby ludności.

Sklep może być otwarty w dniu świątecznym, gdy pracować w nim będzie sam właściciel. Praca w niedziele i święta jest też dozwolona w sytuacji, gdy ma charakter nadzwyczajny (nieplanowany) i jest pracownikowi powierzana w razie konieczności prowadzenia akcji ratowniczej w celu ochrony życia lub zdrowia ludzkiego, ochrony mienia lub środowiska albo usunięcia awarii.

Zatrudnienie niedzielno-świąteczne uzasadniają także warunki techniczno-organizacyjne, w których praca jest wykonywana (np. praca w rolnictwie i hodowli). Dopuszczalność pracy w niedziele i święta uzasadnia ponadto jej szczególny charakter, znaczenie i użyteczność społeczna oraz codzienne potrzeby ludności. Dozwolona jest np. praca w niedziele i święta w transporcie i komunikacji, przy niezbędnych remontach, w gastronomii, hotelach, zakładach opieki zdrowotnej, instytucjach kultury, oświaty, turystyki i wypoczynku. Czynne mogą być również stacje paliw, apteki, cukiernie, kwiaciarnie.

Poza tymi przykładami pracę w niedziele i święta świadczyć mogą pracownicy zatrudnieni w tzw. weekendowym systemie czasu pracy. Pracownikowi wykonującemu pracę w niedziele i święta, w wymienionych, wyjątkowych przypadkach pracodawca musi zapewnić inny dzień wolny od pracy: w zamian za pracę w niedzielę - w okresie 6 dni kalendarzowych poprzedzających lub następujących po takiej niedzieli (jeśli nie jest to możliwe to należy pracownikowi udzielić dnia wolnego do końca okresu rozliczeniowego). W zamian za pracę w święto dzień wolny przysługuje w ciągu okresu rozliczeniowego.

Jeżeli nie jest możliwe wykorzystanie w ustawowych terminach dnia wolnego od pracy w zamian za pracę w niedzielę lub święto, pracownikowi przysługuje dodatek w wysokości 100 proc. za każdą przepracowaną w takim dniu godzinę. Przepisy dotyczące zatrudniania w niedzielę i święta nie mają zastosowania w przypadku zatrudnienia cywilnoprawnego ( tj. np. na podstawie umowy zlecenia czy umowy o dzieło).

Rzecznik krakowskiej Inspekcji wskazuje, że z tego powodu zdarza się, iż właściciele np. małych sklepów dają swoim pracownikom na jeden, świąteczny, dzień umowę cywilnoprawną, np. umowę zlecenie, oprócz wiążącej ich na co dzień umowy o pracę. - Jeśli taka umowa obejmuje identyczny zakres pracy, jaki na co dzień wykonuje pracownik, to w takim przypadku jest to naruszenie przepisów prawa pracy, próba ich ominięcia - mówi Dyląg.

Dodał, że taki pracodawca naraża się na karę grzywny od 1 tys. do 30 tys. zł. Dyląg wyjaśnił też, że nie ma przeszkód, by pracodawca zatrudnił na ten jeden dzień na umowę cywilnoprawną osobę z zewnątrz, bądź też stałemu pracownikowi zlecił pracę o innym charakterze.

 

Jakie opodatkowanie wybierają polskie firmy?

Dane za 2012 rok pokazują, że najszybciej rośnie grupa osób rozliczających się wg skali podatkowej. Pozytywne tendencje widać też w podatku liniowym. Stabilna i najbardziej liczna jest jednak grupa przedsiębiorców rozliczających się ryczałtem.

Opublikowane przez Ministerstwo Finansów dane oparte są na zeznaniach rocznych za 2012 r. Obejmują one przedsiębiorców stosujących ryczałt ewidencjonowany, podatek liniowy oraz skalę podatkową. Ta ostatnia grupa jest jednak niepełna, gdyż nie uwzględnia przedsiębiorców, którzy obok działalności gospodarczej, uzyskują też dochody z innych źródeł (np. pracy na etacie czy wynajmu mieszkania). Dane MF nie obejmują ponadto podatników rozliczających się kartą podatkową.

Wyraźnie więcej przedsiębiorców "na skali"

Dane o liczbie podatników rozliczających się według skali z ostatnich pięciu lat (2008-2012) pokazują, że systematycznie rośnie liczba przedsiębiorców rozliczających się w ten sposób (i osiągających wyłącznie dochody z działalności gospodarczej). W ostatnich 5 latach grupa ta zwiększyła się aż o 37%. Niepełne dane MF sugerują, że jest to najmniej liczna grupa podatników-przedsiębiorców - w 2012 r. było to 332 tys. przedsiębiorców. Gdyby jednak uwzględnić osoby, które uzyskały dochody również z innych źródeł (jest ich łącznie 8 852 848, tj. 36,91%) proporcje te uległyby znaczącej zmianie.

Liniowy powoli zyskuje popularność

W 2012 r. z możliwości opodatkowania dochodów z pozarolniczej działalności gospodarczej lub działów specjalnych produkcji rolnej wg stawki 19% skorzystało ok. 429 tys. podatników. Jest to o ok. 4,5% więcej niż w roku 2011, w którym tę formę rozliczenia z fiskusem wybrało prawie 411 tys. przedsiębiorców i o 9,5% więcej w zestawieniu z 2009 r. Odnosząc jednak dane za 2012 r. do roku 2008 widać za7-proc. spadek. Łączy się on ze zmianą stawek podatku płaconego - z obowiązujących w 2008 r. 19%, 30% i 40%, od 2009 r. stawki spadły do 18% i 32%.

W efekcie dla wielu przedsiębiorców atrakcyjna wcześniej 19-proc. stawka liniowa przestała być opłacalna, gdy podatnik uzyskiwał niższe dochody (tj. do 85 528 zł, czyli mieszczące się w I przedziale skali podatkowej, do których od 2009 r. zastosowanie ma 18% stawka).

Ta forma opodatkowania opłaca się, gdy dochody wynoszą co najmniej ok. 99 tys. zł. Granica opłacalności rozliczenia podatkiem liniowym może przesunąć się jednak, gdy przedsiębiorca mógłby skorzystać z ulg podatkowych lub preferencyjnych form opodatkowania, na jakie pozwala skala podatkowa.

Ryczałt ze stałą grupą zwolenników

Jeszcze więcej bo ok. 543 tys. przedsiębiorców wybrało w 2012 r. opodatkowanie ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych. Jest to najbardziej stabilna, jeśli chodzi o liczbę przedsiębiorców, forma opodatkowania (wahania pomiędzy poszczególnymi latami są nieznaczne).

Katarzyna rola-Stężycka, Tax Care

 

4.11.2013

Postępowanie podatkowe po pół roku od kontroli

Wizyta fiskusa w firmie w celu skontrolowania, czy i w jaki sposób podatnik wywiązuje się ze swoich obowiązków podatkowych kończy się wręczeniem podatnikowi protokołu. Oprócz skorygowania wykrytych błędów, warto zachować ostrożność nawet po pół roku po kontroli - urząd skarbowy może jeszcze wszcząć postępowanie podatkowe.

Sprawdzenie przez fiskusa, czy kontrolowany dopełnił swoich podatkowych obowiązków wobec urzędu skarbowego może zakończyć się na etapie kontroli w siedzibie firmy. Z przeprowadzonych czynności kontrolnych fiskus sporządza protokół, który kończy kontrolę. Dokładnym dniem jej zakończenia jest dzień doręczenia protokołu. Nie zawsze jednak oznacza to zakończenie sprawy. Może bowiem dojść do wszczęcia przez urząd skarbowy postępowania podatkowego. Datą wszczęcia postępowania podatkowego z urzędu jest dzień doręczenia stronie postanowienia o wszczęciu postępowania.

Podstawa wszczęcia postępowania

Jeśli fiskus w trakcie przeprowadzonej kontroli podatkowej wykryje u podatnika nieprawidłowości co do wywiązywania się z obowiązków wynikających z prawa podatkowego, rozpocznie postępowanie podatkowe. Można jednak tego uniknąć składając odpowiednio deklarację lub korektę deklaracji w całości uwzględniającą ujawnione nieprawidłowości. Jeżeli podatnik nie zdecyduje się na takie czynności, wtedy fiskus ma prawo, w sprawie, która była przedmiotem kontroli, wszcząć postępowanie podatkowe. Urząd skarbowy ma na to maksymalnie sześć miesięcy od zakończenia kontroli. Upływ tego terminu oznacz przedawnienie prawa do wszczęcia postępowania podatkowego. Wszczęcie postępowania podatkowego w zakresie, w którym przeprowadzono kontrolę podatkową po upływie tego terminu, skutkuje wadą nieważności decyzji podatkowej wydanej w takim postępowaniu. W dwóch przypadkach takie postępowanie może się rozpocząć jednak nawet po pół roku po kontroli.

Przed organem po pół roku od kontroli

W sytuacji, gdy skontrolowany podatnik dokona ponownej korekty deklaracji, ale nie uwzględni w niej nieprawidłowości ujawnionych w trakcie kontroli podatkowej, fiskus ma prawo wszcząć postępowanie podatkowe wobec skontrolowanego podatnika nawet po upływie 6 miesięcy od zakończenia kontroli podatkowej. Ordynacja podatkowa zezwala fiskusowi na takie późniejsze rozpoczęcie postępowania podatkowego także w przypadku, gdy otrzyma informacje uzasadniające wszczęcie postępowania od innych organów.

Katarzyna Miazek, Tax Care

 

Składka zdrowotna przed rewolucją

Statystycznie na trzech ubezpieczonych w ZUS składki zdrowotne na leczenie tak naprawdę płaci dwóch. Jeden kuruje się na koszt budżetu.

Najnowsze dane ZUS dotyczące osób płacących składki zdrowotne tylko potwierdzają jak niewydolny jest system. Okazuje się, że na prawie 16 mln osób objętych obowiązkowym ubezpieczeniem zdrowotnym około jedna trzecia nie ponosi z tego tytułu żadnych kosztów. Wśród tych, którym prawo do nieodpłatnego leczenia z własnej kieszeni finansują pozostali podatnicy, są m.in. bezrobotni, duchowni oraz rolnicy posiadający gospodarstwa poniżej 6 hektarów przeliczeniowych. Za nich składkę zdrowotną opłaca budżet.

Z kolei pracownicy i przedsiębiorcy uiszczają je niezależnie od tego, czy pracują na umowie o pracę, dzieło czy umowie-zleceniu. Pieniędzy na leczenie i tak brakuje. Dlatego eksperci zastanawiają się, czy po 15 latach od reformy sytemu ubezpieczeniowego nie warto zmienić zasad płacenia należności zdrowotnych.

– W najgorszej sytuacji są osoby zatrudnione na umowie o pracę. Płacą składki od każdej zarobionej przez siebie złotówki. Także wówczas, kiedy na rzecz swojego pracodawcy wykonują dodatkowo pracę na podstawie umowy o dzieło. I tak naprawdę to oni ponoszą największe koszty funkcjonowania tego systemu – zauważa Andrzej Strębski, ekspert ubezpieczeniowy OPZZ, członek zespołu ubezpieczeń społecznych komisji trójstronnej.

Potwierdza to analiza NFZ dotycząca struktury przychodów z tytułu składek na ubezpieczenie zdrowotne za poprzedni rok. Okazuje się, że co druga złotówka wpływająca z tego tytułu została zapłacona przez pracowników podlegających ubezpieczeniom społecznym. Aż 51 proc. uprawnionych odprowadzało składki od dochodów w wysokości od 1,5 do 4,5 tys. zł miesięcznie. Tylko 10 proc. płaciło je od kwoty poniżej 1,5 tys. zł.

Przedsiębiorca zapłaci

Coraz częściej pojawiają się wątpliwości, czy w przyszłości powinna być utrzymana zasada umożliwiająca przedsiębiorcom opłacanie składek od zryczałtowanej podstawy wymiaru składki, a nie od przychodów firmy. Wśród osób, które zadają takie pytanie, jest m.in. Agnieszka Pachciarz, prezes NFZ. Podobne stawia Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia na Uczelni Łazarskiego, członek Rady NFZ.

– System ustalania i poboru składek obowiązuje już 15 lat, a od tamtej pory zmieniła się rzeczywistość gospodarcza. Coraz więcej firm zatrudnia osoby pracujące na ich rzecz na podstawie różnego rodzaju umów. Oczywiście kryzys nie jest dobrym momentem do tego, żeby nakładać na przedsiębiorców nowe obowiązki. Można się jednak zastanowić nad zmianą systemową – uważa Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Eksperci wskazują, że rozwiązaniem może być powiązanie wysokości składki zdrowotnej z przychodami. Obecnie taki system obowiązuje wyłącznie w przypadku pracowników. Z kolei ponad 93 proc. firm płaci należności w minimalnej wysokości. Zgodnie z art. 81 ust. 2 ustawy z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t.j. Dz.U. z 2008 r. nr 164, poz. 1027 z późn. zm.) podstawa wymiaru składek dla prowadzących działalność gospodarczą nie może być niższa niż 75 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w IV kw. roku poprzedniego, włączenie z wypłatami z zysku. Oznacza to, że deklarowana kwota stanowiąca podstawę odprowadzania tej daniny nie musi pozostawać w relacji z faktycznie osiąganym dochodem.

– Skoro mamy ujednolicać systemy ubezpieczeniowe, to należy stosować takie same zasady opłacania składek zdrowotnych dla pracowników i właścicieli firm. I to także, jeśli chodzi o sposób ustalania ich wysokości – zauważa Andrzej Strębski.

Na takie rozwiązanie nie zgadzają się przedsiębiorcy. – Nie można w czasie kryzysu zmuszać firm do ponoszenia jeszcze większych obciążeń na zdrowie. Już teraz mali przedsiębiorcy rozpoczynający działalność gospodarczą muszą płacić daninę od takiej samej kwoty, jak firmy już mające doświadczenie biznesowe – zauważa Dorota Wolicka ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. W jej ocenie przedsiębiorcy powinni płacić mniej niż obecnie.

– Jeśli składki na zdrowie będą niższe, to osoby aktywne zawodowo nie będą uciekać przed tym obciążeniem. Składki powinny być małe, ale ich płacenie powinno być bezapelacyjne, a restrykcje za łamanie tego przepisu nieuchronne, żeby nikomu nie opłacało się oszukiwać – dodaje Dorota Wolicka.

Na koszt systemu

Najwięcej jednak emocji budzi opłacanie składek za rolników przez budżet państwa. – Nie można dalej tolerować takiej sytuacji, że jedna grupa korzysta z przywilejów kosztem innych ubezpieczonych – wskazuje Jeremi Mordasewicz, ekspert ubezpieczeniowy Konfederacji Lewiatan, członek Rady Nadzorczej ZUS.

Potwierdzają to dane NFZ. Okazuje się bowiem, że roczny przychód ze składek zdrowotnych z KRUS na jednego rolnika w 2012 roku wyniósł 888,55 zł. Dla porównania w 2009 roku była to kwota 975,04 zł. W sumie prawo do bezpłatnego leczenia w placówkach zdrowia ma 3,5 mln rolników, domowników, emerytów i rencistów. Ale najbardziej drażliwą kwestią są składki za czynnych zawodowo rolników, którzy od 2012 roku częściowo sami finansują należności na zdrowie. Granica ponoszenia kosztów z tego tytułu została określona nie na podstawie uzyskiwanych przychodów, ale powierzchni posiadanego gospodarstwa. Z danych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi wynika, że pod koniec ubiegłego roku 553 tys. rolników samodzielnie opłacało składki zdrowotne.

Wpływy z 12 miesięcy z tego tytułu wynosiły zaledwie 109,1 mln zł. Kwota ta pochodziła jednak wyłącznie od właścicieli gospodarstw o powierzchni 6 i więcej hektarów. A to dlatego, że osoby posiadające grunty mniejsze nie płacą daniny na leczenie. Robi to za nich budżet państwa, który za pośrednictwem KRUS przekazuje do NFZ 155 mln zł miesięcznie. Sprawą, która jednak najbardziej bulwersuje, jest to, że takie osoby mogą zgłosić do ubezpieczenia również domownika. Z wyliczeń NFZ wynika, że takich osób pełnoletnich, w pełni sprawnych, a przypisanych do członków rodzin płacących składki, jest około miliona.

Długa lista

Na rolnikach nie kończy się lista osób, które korzystają z prawa do bezpłatnego leczenia, nie płacąc na ten cel ani złotówki. W tej grupie są m.in. bezrobotni, nianie, duchowni, funkcjonariusze w służbie kandydackiej, osoby przebywające na urlopach wychowawczych, osoby korzystające z pomocy społecznej oraz kombatanci. Z danych NFZ wynika, że w 2012 r. osób, za które składkę pokrywał budżet, było prawie 2,35 mln.

Zdaniem ekspertów konieczne jest sprawdzenie, czy nie można uprościć systemu ubezpieczeń. Z samego przekładania pieniędzy budżetowych z jednej kieszeni do drugiej nie przybędzie bowiem środków na leczenie.

Bożena Wiktorowska, Dziennik Gazeta Prawna

 

 

 

© 2012 msp-24