piątek, 20 października
facebook
google

Luty 2014

27.02.0214

Federacja MSP zawarła porozumienie z Solidarnością

W dniu wczorajszym miało miejsce wydarzenie szczególne. Wydarzenie bez precedensu. Otóż po raz pierwszy w historii organizacja pozarządowa zrzeszająca przedsiębiorców i organizacja reprezentująca pracowników zawarły porozumienie partnerskie.

Wydarzenie to ma na celu nie tylko rozpoczęcie współpracy między naszymi organizacjami, lecz przede wszystkim uświadomienie społeczeństwu oraz rządzącym, że w obliczu tak trudnej sytuacji na rynku – zarówno dla pracowników, jak i dla przedsiębiorców – potrzebne jest porozumienie, dialog i współpraca ponad wszelkimi podziałami, w celu przezwyciężenia stagnacji, w której znajduje się polska gospodarka, a czego skutki odczuwają wszyscy Polacy. Zarówno drobny przedsiębiorca, jak i pracownik, są dzisiaj w identycznej sytuacji. Obaj muszą walczyć o przetrwanie, żyjąc nierzadko „od pierwszego do pierwszego”. Spowodowane jest to przez dyskryminację ze strony tzw. elit rządzących, a stało się to jeszcze bardziej widoczne i dotkliwe w czasach kryzysu gospodarczego.

Wysokie bezrobocie, postępująca emigracja z Polski, niskie płace, bardzo zły stan demograficzny – to główne problemy naszego Państwa wymagające zaangażowania wszystkich środowisk społecznych oraz organizacji pozarządowych, w celu doprowadzenia do zmian przepisów prawa, wprowadzenia fundamentalnych zasad dla rozwoju przedsiębiorczości, przywrócenia prawdziwej wolności gospodarczej, oraz realizacji podstawowego zadania, jakim jest dążenie do wyrównania w Polsce wskaźnika PKB na obywatela z krajami wysoko rozwiniętymi.

Wspólne działania na rzecz poprawy warunków funkcjonowania przedsiębiorstw w Polsce oraz poprawy warunków pracy i płac pracowników – to najważniejsze cele porozumienia partnerskiego, podpisanego 26 lutego pomiędzy śląsko-dąbrowską Solidarnością a Federacją Małych i Średnich Przedsiębiorstw, zrzeszającą blisko 8 tys. przedsiębiorców i stowarzyszeń pracodawców.

W obszarze dotyczącym warunków pracy i płacy polskich pracowników strony zobowiązały się do współpracy na rzecz wprowadzenia klauzuli regulującej i dokładnie określającej wzrost świadczeń pracowników w stosunku do wzrostu wskaźnika PKB na głowę mieszkańca w Polsce. W obszarze związanym z warunkami funkcjonowania przedsiębiorstw śląsko-dąbrowska Solidarność wraz z Federacją MSP będą współpracować na rzecz wprowadzenia zmian w prawie zmierzających do zmniejszenia obciążeń podatkowych oraz uproszczenia przepisów podatkowych z zachowaniem formuły, że zasady naliczania podatku muszą być jasne i czytelne dla każdego podatnika. Domagają się także wprowadzenia zasady, że w przypadku niejasności przepisów prawo zawsze będzie interpretowane na korzyść obywatela. Sygnatariusze zobowiązali się też do wzajemnego popierania wszelkich inicjatyw społeczno-politycznych, których celem będzie naprawa systemu polityczno-gospodarczego w Polsce, łącznie ze zmianą ordynacji wyborczej.

Wspólne problemy, wspólne interesy

Przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz podkreślił, że do tej pory organizacje związkowe, pracodawcy i inne środowiska działały osobno w ramach swoich interesów. Jego zdaniem podpisane porozumieniełamie stereotyp mówiący o tym, że interesy pracowników i pracodawców są z gruntu sprzeczne. – Tu nie ma sprzeczności, ponieważ sytuacja zarówno pracobiorców, których reprezentujemy jako związek zawodowy, jak i przedsiębiorców, szczególnie z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, jest katastrofalna – powiedział szef śląsko-dąbrowskiej „S”. Zaznaczył, że intencją porozumienia jest doprowadzenie do zmiany systemu gospodarczego w Polsce, a w przyszłości także politycznego, poprzez zmiany w ordynacji wyborczej. – Jesteśmy przekonani, że nasza współpraca otworzy, i pracownikom, i przedsiębiorcom możliwość lepszego funkcjonowania – zaznaczył Dominik Kolorz.

Trudna sytuacja polskich przedsiębiorstw

O trudnej sytuacji, w jakiej znajdują się pracodawcy z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, mówili też przedstawiciele Federacji MSP. –- Jako mały przedsiębiorca na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że w 2004 roku zatrudniałem 45 pracowników, a w 2014 roku zatrudniam 5 – powiedział prezes Federacji Małych i Średnich Przedsiębiorstw Maciej Wroński. Jego zdaniem porozumienie o partnerstwie między „S” a Federacją MSP jest wydarzeniem, które zapoczątkuje drogę zmian systemu gospodarczego w Polsce. – Polska jest dzisiaj w opłakanym stanie gospodarczym. Ludzie pracy i Solidarność mają takie same problemy jak mały i średni biznes – zaznaczył Jacek Kozłowski z Federacji MSP.

Zmiany w prawie podatkowym

Podkreślił, że przedsiębiorcy reprezentujący małe i średnie firmy nie zamierzają uchylać się od płacenia podatków. - My nie mówimy o obniżeniu podatków, żebyśmy nie wpłacali pieniędzy do budżetu. My chcemy tylko wiedzieć, w jaki sposób te podatki mamy odprowadzać. A dzisiaj mamy tysiące pułapek w prawie stworzonym przez polski parlament i ministerstwo finansów, które zagrażają polskim przedsiębiorcom - powiedział Jacek Kozłowski. Zdaniem małych i średnich przedsiębiorców wpływ na prawo podatkowe mają duże firmy i korporacje zagraniczne, które próbują wejść na polski rynek. – To jest nieporozumienie, że przedsiębiorstwa, które funkcjonują w specjalnych strefach ekonomicznych i wielkie sieci wielkopowierzchniowe, na skutek wadliwego prawa, nie płacą w Polsce podatków. Związek jest na etapie finalizacji pakietu propozycji zmian w prawie podatkowym – dodał Dominik Kolorz.

Otwarta formuła

Szef śląsko-dąbrowskiej „S” zaznaczył, że podpisane porozumienie ma otwartą formułę. Przystępować do niego będą inne organizacje związkowe, inne organizacje pracodawców i społeczne.

W konferencji prasowej po podpisaniu porozumienia obok przedstawicieli śląsko-dąbrowskiej Solidarności i Federacji MSP uczestniczył też  Paweł Kukiz muzyk i społecznik, lider ruchu Zmieleni.pl. Ten ruch będzie kolejnym stowarzyszeniem, które przystąpi do porozumienia. Kukiz podkreślił, że dokument ma charakter symboliczny. – Jestem przekonany, że od dnia dzisiejszego zacznie się ratunek dla Rzeczpospolitej. Mamy do czynienia ze zdemontowanym państwem, które jest zadłużone na bilion euro. Mamy do czynienia z państwem niżu demograficznego, z państwem, które wysłało 3 mln swoich obywateli na roboty do Niemiec, Wielkiej Brytanii, Irlandii i innych państw UE – powiedział Paweł Kukiz.

Obejrzyj relację z wydarzenia w TVS.pl

 

Nowości podatkowe PwC

Z przyjemnością oddajemy w Państwa ręce kolejne wydanie "Nowości podatkowych", w którym znajdą Państwo najciekawsze orzecznictwo oraz interpretacje podatkowe, a także przegląd nowości legislacyjnych, istotnych z punktu widzenia sektora MSP.

  • Stawka VAT dla karnetów do klubów fitness

W dniu 18 lutego 2014r., Naczelny Sąd Administracyjny wydał orzeczenie, w którym stwierdził, że sformułowanie "usługi związane z rekreacją wyłącznie w zakresie wstępu", będące przesłanką do zastosowania 8% stawki VAT, jest spełnione w przypadku sprzedaży karnetów uprawniających do korzystania z urządzeń w siłowni i zajęć fitness.

  • Interpretacja indywidualna: Odszkodowanie z tytułu rozwiązania umowy przedwstępnej a VAT

Rekompensata za odstąpienie od umowy przedwstępnej nie podlega opodatkowaniu VAT, gdyż nie występuje w takim przypadku świadczenie usługi.

  • Program e-Deklaracje 2 już od początku 2015 r.

W dniu 20 lutego 2014r. na stronie Rządowego Centrum Legislacji opublikowano projekt nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz niektórych innych ustaw.

  • Prace w parlamencie nad zmianą ustawy o VAT zakończone

W dniu 20 lutego 2014r. Senat rozpatrzył nowelizację ustawy VAT wprowadzającej zmiany w rozliczaniu podatku od samochodów wykorzystywanych do celów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej i prywatnego.

Nowości Podatkowe PwC (nr 33, 27.02.2014)

 

26.02.2014

Podatkowa lista cudów

Resort gospodarki wchodzi w buty ministra finansów i pracuje nad uproszczeniem polskiego prawa podatkowego. DGP dotarł do wewnętrznego dokumentu, w którym ministerstwo spisało swoje pomysły i kierunki potrzebnych zmian. Najważniejsza: podatki należy zbierać, a nie zabierać czytamy w dokumencie.

Podatnicy mieliby więc zyskać prawo do odszkodowania za każdą niezgodną z prawem decyzję fiskusa, jeśli tylko takie naruszenie prawa potwierdziłyby sąd lub trybunał. Urzędy musiałyby prowadzić postępowania zgodnie z zasadą zaufania do podatników, a nie tylko - jak dziś - do organów podatkowych. Wątpliwości byłyby rozstrzygane na korzyść podatników. W dodatku większość sporów z fiskusem rozstrzygaliby niezależni mediatorzy. To ma zmniejszyć liczbę spraw w sądach administracyjnych.

Przedsiębiorcy, którzy terminowo i rzetelnie wywiązują się z obowiązków wobec fiskusa, otrzymywaliby kartę rzetelnego podatnika. Dzięki niej mogliby żądać od organów podatkowych odstąpienia od kontroli i przeprowadzenia jej w dogodnym dla siebie terminie. Z definicji niejako otrzymywaliby także ułatwienia podatkowe, które w innych przypadkach urząd przyznaje uznaniowo. I jeszcze: dowody w postępowaniu podatkowym zbieraliby urzędnicy, a nie podatnicy.

Resort chce także, aby definicja działalności gospodarczej wynikała tylko z ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, a nie jak dotąd także z trzech innych aktów. Ministerstwo Finansów deklaruje, że rozważy wszelkie propozycje, jakie przedstawi mu resort gospodarki. Ale nie wiadomo, czy coś więcej.

Worek pełen pomysłów na przyjazne podatki

Odszkodowanie dla podatnika za każdą decyzję urzędników niezgodną z prawem, wprowadzenie karty rzetelnego podatnika i ujednolicenie definicji działalności gospodarczej. To niektóre z propozycji Ministerstwa Gospodarki, jakie znalazły się w przygotowanym przez nie dokumencie.

Na razie nie został on jeszcze przesłany do uzgodnień międzyresortowych, ma charakter wewnętrzny. Z pewnością będzie musiało ustosunkować się do niego Ministerstwo Finansów, bo to ono formalnie odpowiada za politykę fiskalną w naszym kraju. Na razie, zapytany przez DGP, resort finansów zapewnił, że jest otwarty na wszelkie propozycje, "które zmierzają do kodyfikacji prawa podatkowego".

Zmiany pomogą przedsiębiorcom

"Podatki należy zbierać, a nie zabierać" – tak MG podsumowuje filozofię proponowanych przez siebie zmian. Deklaruje, że celem ma być stworzenie w Polsce optymalnych warunków do prowadzenia działalności gospodarczej. Dlatego - zdaniem resortu – należy pomóc przedsiębiorcom, którzy są nadmiernie obciążeni podatkami, a w sporze z organami podatkowymi stoją na słabszej pozycji.

Fiskus ma ufać podatnikowi

Do katalogu zasad ogólnych zapisanych w art. 120-129 Ordynacji podatkowej miałaby zostać wprowadzona zasada zaufania do podatnika. Postępowanie podatkowe byłoby więc prowadzone przy założeniu, że jego uczestnik rzetelnie i uczciwie płaci daniny. Dziś w ordynacji zapisana jest jedynie zasada, że postępowanie podatkowe powinno być prowadzone w sposób budzący zaufanie do organów podatkowych, ale nie do samego podatnika. W ordynacji znalazłby się też przepis, z którego jasno by wynikało, że wszelkie wątpliwości i niejasności powinny być interpretowane na korzyść podatnika.

Odszkodowanie za bezprawie

Podatnicy mieliby mieć prawo do odszkodowania za każdą niezgodną z prawem decyzję fiskusa. Podstawą do występowania o pieniądze miałby być prawomocny wyrok sądu lub trybunału, z którego wynikałaby bezprawność rozstrzygnięcia fiskusa.

Przejrzystość w kontrolach

Ministerstwo Gospodarki chce jasno rozgraniczyć kompetencje organów podatkowych i organów kontroli skarbowej i przyznać kompetencje tylko jednemu z nich. Resort sugeruje, żeby urzędy kontroli skarbowej przekazywały swoje ustalenia organom podatkowym, a te wykorzystywałyby je dalej do swoich postępowań.

Karta rzetelnego podatnika

Ministerstwo chce premiować uczciwych i rzetelnych podatników. W zamian mogliby oni liczyć na różnego rodzaju udogodnienia w kontaktach z fiskusem. Jednym z nich miałaby być karta rzetelnego podatnika. Miałaby być wydawana na czas nieokreślony, ale zanim zostałaby przyznana, organ podatkowy weryfikowałby rozliczenia podatnika do pięciu lat wstecz.

Karta uprawniałaby do korzystania z uproszczonych form ewidencji, dokumentacji i sprawozdawczości. Jej posiadacz miałby zagwarantowane prawo do ułatwień podatkowych, które normalnie są przyznawane przez organy podatkowe według zasady uznaniowości. Chodzi np. o rozłożenie płatności podatku na raty. Podatnik z kartą mógłby załatwiać sprawy w urzędzie skarbowym w dogodnym dla siebie terminie uzgodnionym wcześniej z urzędnikiem. Mógłby również żądać od fiskusa odstąpienia i przeprowadzenia kontroli podatkowej w terminie, który sam by wyznaczył.

W postępowaniu dowody zbierze fiskus

Obowiązek zgromadzenia dowodów w postępowaniu podatkowym miałby spoczywać na organach podatkowych, a nie na podatniku. Dotyczyłoby to np. postępowań dotyczących przychodów z nieujawnionych źródeł.

Podatek tylko z ustawy, a nie z rozporządzenia

Resort gospodarki chce walczyć z praktyką nakładania na podatników różnego rodzaju danin i obciążeń nie w ustawie, a w rozporządzeniach i innych aktach wykonawczych. Przypomina, że łamie to zasadę wyrażoną w art. 217 Konstytucji RP, z której wynika, że podatki i inne daniny publiczne, a także zasady przyznawania ulg muszą wynikać z ustawy. W dokumencie nie podano przykładów naruszania konstytucji w tym zakresie.

Zmiany w interpretacjach

Zmiany dotyczyłyby też zasad wydawania interpretacji prawa podatkowego. Według Ministerstwa Gospodarki interpretacje indywidualne powinny chronić nie tylko tego, kto o nie występuje, ale obie strony transakcji (np. polegającej na wypłacie dywidendy udziałowcom spółki, zbyciu wspólnego składnika majątku przez małżonków). Ograniczyłoby to liczbę wydawanych interpretacji. Zlikwidowana miałaby zostać jedna z przeszkód do wydawania interpretacji ogólnych przez ministra finansów. Mogłyby być one wydawane nawet, jeżeli w chwili złożenia wniosku toczyłoby się w sprawie podatnika postępowanie podatkowe, kontrolne i odwoławcze. Dziś jest to zakazane na podstawie art. 14a par. 3 ordynacji.

Jednolite definicje prawne

Ministerstwo Gospodarki chce położyć kres obowiązywaniu licznych definicji, różnych dla każdej ustawy, czasem wzajemnie się wykluczających. Dziś np. obowiązuje kilka definicji działalności gospodarczej – inna w ustawie o swobodzie działalności gospodarczej, inna w ordynacji podatkowej, jeszcze inne w ustawach: o PIT, o VAT i o podatkach i opłatach lokalnych. Takie pojęcia jak działalność gospodarcza, przedsiębiorca, mikroprzedsiębiorca, mały przedsiębiorca itp. obowiązywałyby na gruncie prawa podatkowego tylko w znaczeniu wynikającym z ustawy o swobodzie działalności gospodarczej (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 672). Z kolei pojęcia typu: nieruchomość, kupno, sprzedaż wynikałyby z kodeksu cywilnego, a budynek, budowla, remont, modernizacja – z prawa budowlanego.

Mediacja ograniczy spory podatkowe

Do postępowania podatkowego miałaby zostać wprowadzona możliwość prowadzenia mediacji - na wzór mediacji w sądach. Polegałoby to na tym, że obie strony sporu: podatnik i organ podatkowy uzgadniałyby między sobą osobę mediatora, przy czym nie mógłby nim być urzędnik fiskusa. Jeżeli mediacja zakończyła się pomyślnie, to jej skutkiem mogłoby być uchylenie bądź zmiana decyzji organu, wycofanie odwołania lub skargi przez podatnika.

Przedawnienie po pomyłce fiskusa

MG chce też polepszyć sytuację podatników, wobec których organ podatkowy zastosował bezprawnie środki egzekucyjne. Obecnie zastosowanie jakiegokolwiek środka egzekucyjnego oznacza przerwanie biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego. Po zmianach byłoby to możliwe tylko pod warunkiem, że środek egzekucyjny byłby "niewadliwy".

Krótsze kontrole przy zwrocie VAT

Resort zwrócił także uwagę na problem firm starających się o zwrot podatku od towarów i usług. Obecnie w takiej sytuacji urząd skarbowy przeprowadza u nich zazwyczaj kontrolę i nie jest ograniczony co do czasu jej trwania, co wynika z art. 83 ust. 2 pkt 5 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Ministerstwo Gospodarki uważa taki przepis za błędny i przywołuje przykład firmy z Wrocławia, której odmawiano zwrotu daniny przez ponad rok, co w konsekwencji oznaczało spadek sprzedaży w tym przedsiębiorstwie o 50 mln zł. Aby zapobiec takim sytuacjom, resort chce określić maksymalny czas trwania kontroli. Wynosiłby on dwukrotność terminów wyznaczonych dla innych przedsiębiorców (odpowiednio 12 dni dla mikrofirm, 18 dni dla małych przedsiębiorców, 24 dni dla średnich firm i 48 dni dla pozostałych).

Fiskus przestanie ściągać drobne zaległości

Resort gospodarki chce także, aby organy podatkowe odstępowały od wydawania decyzji wymiarowej w sytuacji, gdy wysokość zaległej daniny byłaby niższa od potencjalnych kosztów, które musiałby ponieść fiskus (np. z tytułu wysyłania pisemnych wezwań).

Mariusz Szulc, Dziennik Gazeta Prawna

 

25.02.2014

Sektor MSP nie wierzy rządowi

Tylko ok. 6 proc. z 600 badanych przez Instytut Keralla Research firm uważa, że rząd w ubiegłym roku stworzył im lepsze warunki do prowadzenia biznesu, a prawie 90 proc. ocenia, iż się one nie poprawiły – pisze „Puls Biznesu”.

W tej drugiej grupie ponad 55 proc. badanych przedsiębiorców kategorycznie zaprzeczyło, jakoby zmniejszyła się liczba barier ograniczających działalność podmiotów z sektora małych i średnich firm. Część przedsiębiorców (ok. 15 proc.) wierzy jednak, że roszada na stanowisku ministra finansów pozytywnie przełoży się na prowadzenie biznesu w tym roku.

Ale autorzy badania wskazują, że całkiem spory odsetek wierzących w możliwości nowego szefa resortu może być tylko efektem słabej oceny jego poprzednika i podejścia „gorzej być nie może”. Z kolei ponad 41 proc. firm nie wierzy w możliwości nowego ministra - 16,5 proc. ocenia, że zmiana na tym stanowisku zdecydowanie nie przełoży się pozytywnie na biznes, a 25,4 proc., iż raczej się nie przełoży.

 

Tysiące firm musi kupić e-podpis

Od 2015 roku płatników podatków dochodowych od osób fizycznych i prawnych czekają zmiany. Będą musieli wysyłać deklaracje i informacje do urzędu skarbowego tylko przez internet

Podmioty, które co roku przesyłają fiskusowi formularze PIT i CIT, będą się musiały zaopatrzyć w elektroniczny podpis kwalifikowany. Będzie to konieczne, aby od przyszłego roku przesyłać do urzędu skarbowego deklaracje i informacje związane z rozliczeniem podatku (np. PIT-4R, PIT-11, PIT-50, CIT-8, CIT-8A). Zgodnie z proponowanymi przez resort finansów zmianami większe firmy (poza płatnikami rozliczającymi więcej niż pięć osób fizycznych) nie będą mogły przesyłać druków papierowych.

Jak wskazuje projektodawca, szczególnie w przypadku dokumentów PIT pracodawcy najczęściej przekazują je podatnikom i urzędom tradycyjne. To zaś utrudnia pracę urzędom skarbowym. Ich pracownicy muszą z papierowych formularzy przenosić dane do systemu komputerowego.

Koniec papieru

Powstaje więc pytanie, dlaczego z systemu e-Deklaracje nie korzysta więcej przedsiębiorców, szczególnie że już teraz muszą oni składać dokumenty do ZUS elektronicznie. Według Marii Kukawskiej, doradcy podatkowego w Stone & Feather Tax Advisory, są dwie główne przyczyny takiego stanu rzeczy. Nadal wielu pracowników woli otrzymać ten dokument do ręki. Konieczne jest też sfinansowanie infrastruktury pozwalającej na przesłanie dokumentów. Jak podkreśla rozmówczyni, przesłanie dokumentów musi się odbyć z użyciem podpisu elektronicznego (wyjątek uczyniono m.in. dla pracodawców najmniejszych, sporządzających informację dla maksymalnie pięciu osób w ciągu roku i zarazem niekorzystających z biur rachunkowych).

A zatem ci przedsiębiorcy, którzy podpisu nie mają, będą musieli się w niego zaopatrzyć – podkreśla Maria Kukawska. Oznacza to wydatki i dla pracodawców, i dla obsługujących ich biur księgowych. Mimo bowiem konieczności użycia takiego podpisu dla celów składania dokumentów do ZUS obsługa kwestii podatkowych może wymagać wyposażenia w podpis jeszcze innej osoby, w szczególności gdy mowa o przedsiębiorstwach czy większych biurach księgowych.

A jak wskazuje Katarzyna Kwiatkowska, starszy menedżer ds. kadr i płac z PwC, e-podpis dla celów składania deklaracji do urzędu skarbowego powinny np. mieć dwie osoby. – Pozwoli to na terminowe przesyłanie dokumentów w przypadku nieobecności jednej z nich – podkreśla. Liczba certyfikatów może być uzależniona od liczby rozliczanych podatników PIT. – Przykładowo w naszym zespole na 4 tys. obsługiwanych podatników trzy osoby mają możliwość elektronicznego przesyłania dla nich deklaracji – przyznaje rozmówczyni.

Koszty do poniesienia

W Polsce działa kilka firm oferujących m.in. zestawy do składania bezpiecznego podpisu elektronicznego weryfikowanego za pomocą kwalifikowanego certyfikatu. Zestaw taki składa się m.in. z karty, na której zapisany jest klucz prywatny użytkownika, i certyfikatu. Elektroniczny podpis, w zależności od docelowej zawartości, może kosztować od stu kilkudziesięciu do trzystu złotych. Trzeba jednak jeszcze pamiętać o koszcie odnawianiu certyfikatu co rok lub co dwa lata - mówi Ernest Frankowski, doradca podatkowy, starszy menedżer w Deloitte.

Analizując koszty, warto wziąć pod uwagę, że zestawy do składania e-podpisów oferowane są w różnych konfiguracjach. Może to być zestaw, na który składają się tradycyjny czytnik i tradycyjna, pełnowymiarowa karta. Może to być jednak także zestaw, na który składają się karta mini oraz czytnik USB w formie urządzenia pendrive. – Na cenę zestawu może także wpływać zakupienie (i liczba) znaczników czasu. Wobec tego, że e-podpis wydawany jest na osobę fizyczną, to jeśli w danej firmie zadania wymagające składania bezpiecznego e-podpisu są rozdzielone między różne osoby, należy liczyć się ze zwielokrotnieniem kosztu jego zakupu i utrzymania – dodaje Ernest Frankowski.

Katarzyna Kwiatkowska podkreśla z kolei, że kosztów związanych z zakupem bezpiecznego podpisu elektronicznego nie będą musieli ponosić płatnicy rozliczający maksymalnie pięć osób (poza biurami rachunkowymi). Takie firmy nadal będą miały możliwość przesyłania papierowych dokumentów. – A jeżeli zdecydują się na przesłanie ich przez internet, deklaracje będzie można podpisać przy wykorzystaniu danych autoryzujących (np. kwoty przychodu za rok poprzedni) – podkreśla ekspert.

Agnieszka Pokojska, Dziennik Gazeta Prawna

 

MG chce stworzyć bank finansujący polski eksport

Ministerstwo Gospodarki chce stworzyć instytucję, która zajmowałaby się finansowaniem polskiego eksportu i polskich inwestycji za granicą. Problemem są jednak środki, które trzeba wyłożyć na jego uruchomienie, ale resort liczy na to, że uda się je znaleźć. Według resortu Polska dzięki temu miałaby szanse na pozyskanie dużych kontraktów zagranicznych i stałaby się globalnym graczem.

– Widzimy słabość po polskiej stronie związaną z zabezpieczeniem adekwatnego finansowania. Potrzebujemy polskiego Ex-Im Banku, który by wspierał polskie inicjatywy gospodarcze za granicą, polskich eksporterów, a także inwestorów za granicą. To jest potrzebne do tego, żeby być graczem na globalną skalę, przecież mamy takie aspiracje – przekonuje Jerzy Pietrewicz, wiceminister gospodarki.

Podkreśla, że stworzenie takiego banku to jeden z priorytetów wicepremiera i ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego. Instytucja ta miałaby być wzorowany na amerykańskim Export-Import Banku, który powstał już w latach 30. XX wieku, a od 1945 r. jest niezależną instytucją. Do zadań banku należy przede wszystkim finansowanie zakupu amerykańskich produktów przez zagranicznych nabywców, a w ten sposób promowanie eksportu. Gwarancja kredytowa Ex-Im Banku umożliwiła m.in. zakup pięciu Boeingów 787 Dreamliner przez PLL LOT.

Dzięki polskiemu bankowi finansującemu eksport mogliby skorzystać polscy przedsiębiorcy. Pietrewicz przyznaje jednak, że ustanowienie takiego banku byłoby bardzo kosztowne. – Spotykamy się ze zrozumieniem, ale trzeba na ten cel wyłożyć niemałe pieniądze i tu jest problem. Ale kropla drąży skałę, myślę, że doczekam momentu, w którym będziemy mieli nasz polski Ex-Im Bank, na który czeka polska gospodarka i polscy inwestorzy – ocenia Pietrewicz.

W tej chwili resort gospodarki pomaga eksporterom w inny sposób, m.in. poprzez promocję i kontakty na nowych rynkach. Przedsiębiorcy mogą też liczyć na współfinansowanie swoich działań, a także na pomoc w zdobywaniu niezbędnych certyfikatów czy uprawnień. Wspiera ich także Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości poprzez program „Paszport dla eksportu”.

Aktywnie działają też biura Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji resortu gospodarki. Ich silną stroną jest znajomość lokalnego rynku i kultury, co w niektórych krajach, takich jak Indie, odgrywa istotną rolę. – To do nich nasz biznes się zwraca, żeby lepiej zrozumieć kulturę, cały proces negocjacyjny, biznesowy. Udzielamy także częściowo wsparcia prawnego. Tyle możemy zrobić i staramy się to czynić maksymalnie profesjonalnie – podkreśla Pietrewicz.

 

24.02.0214

Pracodawcy przysługuje wynagrodzenie za pobieranie podatków

Płatnicy obliczający, pobierający i wpłacający podatki w terminie mogą liczyć na wynagrodzenie z tego tytułu. Dodatkowa "pensja" za obowiązki płatnika to 0,3 % kwoty pobranego podatku - warto pamiętać, że stanowi ona przychód płatnika. Uprawnienie nie musi mieć zastosowania w przypadku podatków lokalnych, np. podatku od spadku i darowizn.

Płatnikom (np. przedsiębiorcom zatrudniającym pracowników) przysługuje zryczałtowane wynagrodzenie z tytułu terminowego wpłacania podatków pobranych na rzecz budżetu państwa. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Finansów w sprawie wynagrodzenia płatników i inkasentów pobierających podatki na rzecz budżetu państwa, wynagrodzenie takie wynosi co do zasady 0,3 % kwoty pobranych przez płatnika podatków na rzecz budżetu państwa.

Dochodami budżetu państwa, stosownie do przepisów ustawy o finansach publicznych są podatki i opłaty, które zgodnie z odrębnymi ustawami nie stanowią dochodów jednostek samorządu terytorialnego, przychodów funduszów celowych oraz innych jednostek sektora finansów publicznych. Podatkami stanowiącymi dochód budżetu państwa są: VAT, akcyza, PIT, CIT, podatek od gier.

0,3 % zaliczki na PIT

Co warto mieć na uwadze, powyższy przywilej dotyczy tylko poboru podatków, które wpływają do budżetu państwa, np. podatku dochodowego od osób fizycznych. Nie będzie on miał natomiast zastosowania do płatnika pobierającego podatek stanowiący dochód jednostki samorządowej, chodzić tu może np. o podatek od czynności cywilnoprawnych czy podatek od spadków i darowizn, które stanowią źródło dochodów własnych gminy.

Art. 28 § 4 Ordynacji podatkowej stanowi wyłącznie, że rada gminy, rada powiatu oraz sejmik województwa może ustalać wynagrodzenie dla płatników lub inkasentów z tytułu poboru podatków stanowiących dochody, odpowiednio, budżetu gminy, powiatu lub województwa. A zatem wynagrodzenie to jest fakultatywne, a jego wysokość może być określana w dowolny sposób.

Informacja w PIT-4R i deklaracji rocznej

W przypadku, gdy w roli płatnika występuje pracodawca, kwoty wynagrodzenia musi uwzględnić w składanej do urzędu skarbowego w styczniu informacji PIT-4R. W rubryce C formularza, w punkcie 12 należy wpisać obliczone kwoty wynagrodzenia płatnika. Równocześnie wszyscy płatnicy muszą pamiętać o uwzględnieniu tych kwot w swoim rocznym zeznaniu podatkowym - wynagrodzenie za pobór podatków podlega opodatkowaniu PIT lub CIT. Jeśli okazałoby się, że płatnik pobrał wynagrodzenie nienależne lub wyższe, niż wartość należnego, fiskus wyda decyzję o zwrocie nienależnego wynagrodzenia. Płatnik będzie obowiązany w takiej sytuacji dokonać tego zwrotu na rachunek fiskusa wraz z odsetkami za zwłokę.

Płatnik może, ale nie musi skorzystać z uprawnienia do pobrania wynagrodzenia od terminowego rozliczania podatników z fiskusem. Co także istotne, we wspomnianym rozporządzeniu nie ma mowy, że naliczenie wynagrodzenia musi mieć miejsce w miesiącu, w którym płatnik wpłaci w imieniu podatnika podatek. Dlatego też należy uznać, że to płatnik decyduje, czy wynagrodzenie pobiera miesięcznie, kwartalnie czy też raz do roku.

Katarzyna Miazek, Tax Care

 

UOKiK nowym organem ścigania?

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wskutek zmian w prawie może stać się kolejnym organem ścigania, nastawionym na karanie przedsiębiorców – alarmują Pracodawcy RP. Kontrowersje budzą niektóre zapisy, których wprowadzenie przewiduje aktualna wersja projektu nowelizacji ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów.

W Sejmie trwają obecnie prace nad nowelą ustawy. Jeśli wejdzie w życie w obecnym kształcie, to może być – zdaniem polskiego biznesu – źródłem wielu problemów dla rozwoju przedsiębiorczości w Polsce. Przedsiębiorcom nie podoba się m.in. zapis zakładający możliwość publicznego informowania przez urząd o działalności danej firmy – w sytuacji, gdy wystąpi podejrzenie naruszenia przez nią prawa dotyczącego ochrony konsumentów. Jak twierdzą Pracodawcy RP, korzystanie z takiej opcji mogłoby zniszczyć także renomę przedsiębiorstw niesłusznie podejrzewanych o łamanie zasad.

Sporo kontrowersji budzą też propozycje ws. odpowiedzialności osób zarządzających za naruszenie zakazu praktyk przeciwko konkurencji. Eksperci Pracodawców RP wskazują, że projekt nie określa szczegółowo kręgu osób piastujących kierownicze stanowiska, zatem „nie wiadomo, kto miałby odpowiadać finansowo: dyrektor, członek zarządu czy kierownik”.

Problematyczna jest też kwestia przedawnienia antymonopolowego. Zgodnie z obecną wersją projektu, termin miałby zostać wydłużony z 1 do 5 lat. Według pracodawców, po tak długim okresie czasu naprawa skutków naruszenia regulacji byłaby właściwie niemożliwa do zrealizowania, a przepis nabrałby w konsekwencji charakteru czysto represyjnego. – Ochrona konkurencji i konsumentów wymaga ciągłego wzmacniania, jednak podjęte działania nie mogą prowadzić do nadmiernego uszczuplania praw przedsiębiorców na rzecz urzędu – oceniają eksperci Pracodawców RP.

 

Współpraca z byłym lub obecnym pracodawcą opodatkowana jest skalą

Mimo, iż samozatrudnienie jest popularną formą optymalizacji obciążeń podatkowych, posiada też pewne minusy na tym gruncie. Przedsiębiorca rozpoczynający współpracę z byłym lub obecnym pracodawcą nie będzie mógł wybrać każdej formy opodatkowania.

Zmiana formy zatrudnienia z etatowej na własną działalność gospodarczą, gdy odbiorcą usług będzie były pracodawca, oznacza dla dotychczas zatrudnionego sporo korzyści, m.in. finansowych. Samozatrudniony może zaliczać w koszty uzyskania przychodu wydatki ponoszone w związku z działalnością, a tym samym obniżać kwotę należnego podatku (w przypadku stosunku pracy nie ma możliwości uwzględnienia faktycznie poniesionych kosztów uzyskania przychodu; są one określone kwotowo i wynoszą 111,25 zł miesięcznie w przypadku pracy u jednego pracodawcy).

Ma także możliwość płacenia dużo niższych niż etatowiec składek ZUS - ich wysokość nie jest uzależniona od faktycznego przychodu przedsiębiorcy. Ponadto, jeśli taki przedsiębiorca zarejestruje się jako czynny podatnik VAT, zyska prawo do odliczenia VAT-u od zakupionych towarów i usług. Pełnej swobody nie ma jednak w momencie podjęcia decyzji o opodatkowaniu swojej nowej działalności.

Pierwszy rok możliwy według skali

Inaczej niż w przypadku pracownika na etacie, to sam samozatrudniony, jako przedsiębiorca, musi samodzielne naliczać i odprowadzać zaliczki na podatek dochodowy. Niestety, wybór formy opodatkowania działalności gospodarczej w przypadku przedsiębiorcy świadczącego usługi na rzecz byłego lub obecnego pracodawcy jest mocno ograniczony. W pierwszym roku prowadzenia firmy bowiem niejednokrotnie jedyną możliwą formą opodatkowania jest opodatkowanie na zasadach ogólnych, czyli według skali 18% lub 32%.

Kartowicz może wystawiać rachunki byłemu pracodawcy

Przepisy ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym nie zakazują co prawda świadczenia usług na rzecz byłych pracodawców przez podatników opodatkowanych w formie karty podatkowej, jednak nie jest to forma opodatkowania dostępna dla wszystkich a ponadto nie dla wszystkich korzystna. Jeśli zatem samozatrudniony wyświadczy byłemu pracodawcy usługi, które świadczył na jego rzecz pracując u niego na etacie, nie utraci prawa do tej formy opodatkowania dochodu.

Współpraca z byłym przedsiębiorcą wyklucza stawkę 19 proc.

Na możliwość opodatkowania przychodów z działalności gospodarczej podatkiem liniowym samozatrudniony musi poczekać rok, o ile planuje już w pierwszym roku współpracować z byłym pracodawcą. Stosowanie 19-proc. stawki liniowej możliwe jest dopiero od roku następującego po roku podatkowym, w którym pracował na etacie na rzecz byłego pracodawcy (w ramach stosunku pracy lub spółdzielczego stosunku pracy), o ile współpraca z byłym pracodawcą miała miejsce.

Warto jednak pamiętać, że ograniczenie prawa do zastosowania podatku liniowego dla rozliczania dochodów z działalności gospodarczej stosuje się, kiedy przedmiot działalności wykonywanej na rzecz byłego pracodawcy pokrywa się z czynnościami świadczonymi uprzednio w ramach stosunku pracy. Samozatrudniony nie będzie zatem pozbawiony prawa do korzystania z podatku liniowego, jeśli wystawiane byłemu pracodawcy faktury lub rachunki będą dotyczyły świadczenia usług całkowicie odmiennych niż te, które świadczył w ramach byłego stosunku pracy.

Niedostępny także ryczałt

To samo dotyczy ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych. Jeśli podatnik lub co najmniej jeden ze wspólników rozpoczynających działalność samodzielnie lub w formie spółki, przed rozpoczęciem działalności w roku podatkowym lub w roku poprzedzającym rok podatkowy, wykonywał w ramach stosunku pracy lub spółdzielczego stosunku pracy czynności wchodzące w zakres działalności podatnika lub spółki, opodatkowanie przychodów ryczałtem pozostaje poza zasięgiem przedsiębiorcy.

Katarzyna Miazek, Tax Care

 

Odliczający 100 proc. VAT od aut będą spisywali liczniki

Jednym z warunków uzyskania odpisu będzie prowadzenie ewidencji przebiegu pojazdu. Dzięki niej będzie wiadomo, że samochód jest wykorzystywany tylko do celów służbowych. Senat przyjął bez poprawek nowelizację przepisów wprowadzających nowe zasady odliczania podatku od samochodów. Nowela czeka teraz tylko na podpis prezydenta.

Od 1 kwietnia firmy będą musiały prowadzić ewidencję (m.in. z opisem trasy pojazdów i liczbą przejechanych kilometrów). Będzie można to robić w formie elektronicznej. Jest to możliwe, ponieważ podczas sejmowych prac nad projektem w ostatniej chwili zrezygnowano z wymogu składania podpisu przez osoby kierujące. Wpisy użytkownika auta będą mogły być potwierdzane przez podatnika na koniec każdego okresu rozliczeniowego. Jeśli podatnik będzie sam użytkownikiem, to potwierdzenie nie będzie wymagane.

Eksperci pozytywnie oceniają te zmiany. – Trudno sobie wyobrazić, żeby firma handlowa, która ma tysiąc przedstawicieli, każdego z nich zaopatrywała w księgę do prowadzenia ewidencji przejazdów – mówi Marta Szafarowska, ekspertka Konfederacji Lewiatan, partner w MDDP. Podkreśla, że wymóg prowadzenia ewidencji w formie papierowej wiązałby się dla przedsiębiorców z istotnym wzrostem kosztów, zarówno transportu, jak i archiwizacji dokumentów.

Straszak na odważnych

Mimo tej korzystnej zmiany eksperci są zgodni – obowiązek prowadzenia ewidencji będzie obciążeniem dla przedsiębiorców i ma ich skutecznie zniechęcić do odliczenia 100 proc. VAT od samochodów do 3,5 tony. Przypominają, że na ewidencji obowiązki się nie skończą. Oprócz tego przedsiębiorcy będą musieli w swojej dokumentacji wewnętrznej (np. w regulaminie) wykluczyć możliwość użytkowania ich dla celów prywatnych oraz zgłosić w ciągu 7 dni informację o nich do urzędu skarbowego. Wzór informacji minister finansów określi w rozporządzeniu.

– Modyfikacja polegająca na umożliwieniu prowadzenia ewidencji w sposób elektroniczny nie zmienia tej oceny – mówi Roman Namysłowski, dyrektor w dziale doradztwa podatkowego E&Y. Podkreśla, że ewidencja w sposób oczywisty ma być narzędziem, które ułatwi kontrolującym weryfikację, czy samochód jest faktycznie wykorzystywany wyłącznie do celów działalności gospodarczej. Dlatego znalazły się w niej takie elementy, jak stan licznika czy opis trasy.

Zdaniem Konrada Piłata, doradcy podatkowego w kancelarii KNDP Kolibski Nikończyk DEC & Partnerzy, drobne nieprawidłowości w ewidencji nie muszą pozbawić podatników ich uprawnień. – Jeśli nie będzie wątpliwości, że podatnik wykorzystuje samochód tylko do celów prowadzonej działalności, to np. jednorazowy czeski błąd w przepisaniu stanu licznika nie może spowodować zakwestionowania przez organy podatkowe ewidencji jako dowodu – wyjaśnia.

Podatnicy najchętniej wykorzystywaliby ewidencję, którą już dziś muszą prowadzić np. dla celów podatku dochodowego. Krzysztof Ugolik, starszy konsultant w PwC, widzi taką możliwość. Zwraca jednak uwagę, że obecny obowiązek prowadzenia ewidencji dotyczy wyłącznie samochodów niewprowadzonych do ewidencji środków trwałych (w przypadku osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą). Na dodatek przepisy o podatku dochodowym nie przewidują takiego obowiązku dla samochodów będących przedmiotem leasingu.

– Inaczej będzie z ewidencją dla celów VAT. Trzeba ją będzie prowadzić nawet dla samochodów wprowadzonych do ewidencji środków trwałych – podkreśla ekspert. Podatnik, który będzie chciał wykorzystać ewidencję z podatku dochodowego do celów VAT, będzie musiał uzupełniać ją o stan licznika na koniec każdego okresu rozliczeniowego oraz na dzień zakończenia prowadzenia ewidencji.

Agnieszka Pokojska, Dziennik Gazeta Prawna

 

21.02.2014

Więcej firm uzyska dostęp do jednego okienka

Zasada jednego okienka obejmie także przedsiębiorstwa, które rejestrują się w Krajowym Rejestrze Sądowym przez internet. Tak wynika z projektu ustawy o KRS oraz o zmianie niektórych innych ustaw, którego pierwsze czytanie odbyło się wczoraj w Sejmie.

Po zmianach spółki prawa handlowego i inni przedsiębiorcy uwzględniani w KRS, uzyskując wpis od razu po wniesieniu poprawnego widzenia formalnie wniosku, otrzymają jednocześnie NIP i REGON. Będą też mogli rozpocząć działalność niezwłocznie po dokonaniu wpisu, natomiast ci, którzy są zobowiązani wziąć pod uwagę również inne rejestry i ewidencje, nie będą zmuszeni wielokrotnie podawać tych samych danych i składać dodatkowych zgłoszeń.

Dane uwzględnione w KRS – z wyłączeniem tych dotyczących rejestru dłużników niewypłacalnych – będą bowiem wiążące dla organów administracji publicznej i bez konieczności dodatkowej ich weryfikacji zasilą prowadzone przez nie rejestry i ewidencje. – Wymianę danych między systemami informatycznymi KRS i organów administracji publicznej umożliwią zautomatyzowane procedury – zauważyła poseł Brygida Kolenda-Łabus (PO). Zostanie też opracowany wspólny formularz zgłoszeniowy z pakietem danych uzupełniających na potrzeby wszystkich ewidencji i rejestrów objętych zasadą jednego okienka. Odetchną też sądy rejestrowe, które muszą gromadzić pełną dokumentację i przekazywać ją innym organom.

– Zgłoszenie danych uzupełniających na papierze lub w formie elektronicznej już po uzyskaniu NIP i REGON nie będzie miało wpływu na rozpoczętą już działalność gospodarczą – tłumaczył też w Sejmie wiceminister Michał Królikowski, rekomendując projekt posłom.

Teraz działalność jednego okienka w KRS sprowadza się tylko do tego, że w jednym miejscu przedsiębiorca składa wniosek o dokonanie wpisu i całość wymaganej przez przepisy dokumentacji, która stanowi podstawę do rozpoczęcia działalności gospodarczej, czyli formularze zgłoszeń identyfikacyjnych lub aktualizacyjnych kierowane do GUS, ZUS i naczelnika urzędu skarbowego. Natomiast sąd rejestrowy organicza się do przekazania ich właściwym organom do rozpoznania w ciągu trzech dni. Zdarza się też, że rejestracja nadmiernie się wydłuża, bo firma nie złożyła dokumentu potwierdzającego np. tytuł prawny do lokalu, którego wymaga tylko naczelnik urzędu skarbowego.

Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz, Dziennik Gazeta Prawna

 

Polskie firmy boją się rewolucji na Ukrainie: Mogą pojawić się kłopoty z transportem, zamówieniami, transakcjami

Jeśli dojdzie do eskalacji konfliktu na Ukrainie, mogą się pojawić kłopoty z transportem, zamówieniami, dostawami towarów i transakcjami. Przedsiębiorcy robią dobrą minę do złej gry, ale wstrzymują oddech.

Krwawe starcia w Kijowie i innych dużych miastach oznaczają potencjalne trudności dla polskiego biznesu. Dotkną zarówno tych firm, które ulokowały za wschodnią granicą swoje zakłady produkcyjne, jak i tych, dla których Ukraina jest ważnym rynkiem eksportowym. Na razie nasz biznes skrupulatnie śledzi przebieg wydarzeń. – Przedsiębiorcy, którzy mają do załatwienia jakieś sprawy administracyjne, muszą się z tym wstrzymać. Biznes jest wciąż możliwy, ale z dnia na dzień może być tylko gorzej – ocenia Jacek Piechota, prezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej.

– Sytuacja nie wpływa dziś bezpośrednio na funkcjonowanie naszej ukraińskiej spółki KUB-Gas – mówi Jakub Korczak, wiceprezes Serinus Energy, poszukiwawczo-wydobywczej spółki kontrolowanej przez Kulczyk Investments. Prowadzi działalność niemal tysiąc kilometrów od Kijowa. – Jeżeli zaistnieje konieczność, podejmiemy wszelkie działania, by zapewnić bezpieczeństwo pracownikom – zapewnia.

Grzegorz Pawlak, prezes Plast-Boksu, na razie jest spokojny. Deklaruje, że zamieszanie na Ukrainie nie ma wpływu na sytuację jego firmy, która produkuje opakowania z tworzyw sztucznych. – Produkcja i handel odbywają się w normalnym trybie – zapewnia. Dodaje, że zamówienia od klientów spływają regularnie. – Naszymi głównymi odbiorcami na Ukrainie są duże firmy, często będące częścią międzynarodowych koncernów, oraz wielkopowierzchniowe sklepy budowlane, które starają się utrzymać ciągłość sprzedaży. Dlatego liczba zamówień się nie zmniejsza i zakładamy, że to się nie zmieni – przewiduje.

Krakowski Can-Pack ma na Ukrainie dwie fabryki: duży zakład produkujący puszki w Kijowie oraz mniejszy, wytwarzający kapsle do butelek na zachodzie kraju. – Obie fabryki funkcjonują, ale w przypadku eskalacji konfliktu może się okazać, że wprowadzone zostaną restrykcje, które utrudnią prowadzenie biznesu – mówi Stanisław Waśko, wiceprezes Can-Packu. Problemem, jak wyjaśnia, może się okazać m.in. zaopatrzenie w surowce, szczególnie że są one sprowadzane zarówno z państw Unii Europejskiej, jak i z Rosji, a także eksport produktów z terytorium Ukrainy. – Kłopoty logistyczne mogłyby się pojawić na przykład, gdyby wprowadzono stan wyjątkowy – dodaje.

Na zimne dmucha również podkarpacki producent farb, spółka Śnieżka, który ma dwie fabryki na Ukrainie. – Produkcja trwa. W środę, ze względu na informacje o tym, że część dróg na Ukrainie jest nieprzejezdna, dyrekcja ukraińskich zakładów zdecydowała jednak o wstrzymaniu wysyłki towarów – mówi DGP Piotr Mikrut, prezes Śnieżki. Z tych samych powodów firma zdecydowała się też wstrzymać eksport produktów, a także surowców z kraju na Ukrainę.

Mikrut przypomina, że podobna sytuacja miała już miejsce w styczniu br. – Wtedy jednak szybko wznowiliśmy transporty. Mamy nadzieję, że podobnie będzie i tym razem – mówi prezes Śnieżki. Ale poważniejszym problemem, jak przekonuje wiceprezes Can-Packu, może się okazać ograniczony popyt na wyroby. – Boimy się też, że zablokowana zostanie wymiana walut. Już od kilku tygodni są pewne ograniczenia dotyczące takich transakcji – mówi nam Waśko. – Ta przeszkoda wymaga bardziej precyzyjnego planowania działań.

Ukraina jest istotnym kierunkiem eksportowym dla katowickiego Fasingu, jednego z największych na świecie producentów łańcuchów m.in. dla górnictwa, energetyki i przemysłu cukrowniczego. Firma ma nawet stałe przedstawicielstwo w Doniecku. Nie chce jednak wyjaśnić, jak obecna sytuacja na Ukrainie odbije się na jej biznesie. Wczoraj giełdowy kurs spółki spadł o 1,85 proc.

Bartłomiej Mayer, Dziennik Gazeta Prawna

 

20.02.2014

Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej do zmiany

Resort gospodarki przedstawił w środę projekt nowelizacji ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Proponowane zmiany dotyczą wprowadzania do obrotu towarów i ich oznaczania. Nowe regulacje mają być korzystne dla przedsiębiorców.

Obecnie przedsiębiorca, który wprowadza do obrotu towar, musi – zgodnie z art. 20 ustawy – zamieszczać na towarze (opakowanie, etykieta, instrukcja, itp.) informacje w języku polskim dotyczące firmy i jej adresu oraz dane umożliwiające identyfikację towaru. Wymóg ten nie dotyczy środków spożywczych, wyrobów medycznych i innych towarów, których oznakowanie jest regulowane prawem unijnym.

„W przedmiotowym projekcie proponuje się złagodzenie obowiązków wynikających z art. 20 ustawy. Zmiana polega na wprowadzeniu do przepisu odesłania do oznaczenia producenta w rozumieniu przepisów o ogólnym bezpieczeństwie produktów. W ten sposób umożliwione zostanie fakultatywne oznaczenie produktu firmą przedsiębiorcy występującego jako wytwórca, lub wyznaczony przedstawiciel wytwórcy, lub importer, lub inny przedsiębiorca uczestniczący w obrocie, jeżeli jego działanie może wpływać na właściwości produktu związane z jego bezpieczeństwem” – wyjaśnia Ministerstwo Gospodarki.

Zgodnie z projektem, liberalizacja przepisów będzie mieć znaczenie m.in. dla przedsiębiorców z Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG). Przykładowo, firma z Unii, która kieruje swój towar do kilku państw EOG, nie będzie musiała już zmieniać opakowania, by zamieścić informacje nt. dystrybutora na polski rynek. Przewiduje się również wyłączenie obowiązku oznaczania towaru danymi pozwalającymi na identyfikację, jeżeli w sposób oczywisty przeznaczenie wynika z samej istoty danego towaru. W noweli zapisano, iż z powodu stale rozwijanych systemów dystrybucji oznaczenie towaru „pisemną informacją umożliwiającą identyfikację” nie jest bezwzględnie konieczne.

„Wyłączenie ograniczone jest tylko do tego rodzaju informacji i nie obejmuje oznaczania firmą przedsiębiorcy. Ponadto takie rozwiązanie będzie dotyczyło tylko tych towarów, dla których nie obowiązują odrębne szczegółowe regulacje w zakresie oznaczania, oraz tylko w przypadku, gdy z istoty towaru wynika jego przeznaczenie. Rozwiązanie odpowiada zasadzie, że obowiązki nakładane na przedsiębiorców powinny być proporcjonalne do celu, jakiemu służą” – czytamy w uzasadnieniu projektu.

 

Amerykański biznes krytycznie o polskim systemie podatkowym

Eliminacja ceł we wzajemnym handlu i otwarcie na siebie rynków unijnych i amerykańskiego może otworzyć przed firmami z USA i Polski całkiem nowe perspektywy rozwoju – wynika z raportu pn. „TTIP: Szanse i wyzwania dla biznesu”, przygotowanego przez Amerykańską Izbę Handlową w Polsce (AmCham). Według Amerykanów, od inwestycji w Polsce odstrasza przede wszystkim niejasny system podatkowy.

Przygotowany przez AmCham raport dotyczy przede wszystkim umowy TTIP, czyli negocjowanego obecnie przez Unię Europejską i USA porozumienia ws. handlu i inwestycji. Jak twierdzą autorzy dokumentu, przyjęcie umowy może zdynamizować relacje gospodarcze na linii UE-USA, co byłoby korzystne m.in. dla Polski – jednego z ważniejszych partnerów handlowych w regionie i lokalizacji wielu inwestycji amerykańskich.

„Kluczowymi barierami ograniczającymi dynamikę handlu pomiędzy USA a UE są bariery pozataryfowe, wynikające często z odrębnych systemów regulacyjnych. Z przezwyciężeniem barier taryfowych i pozataryfowych radzą sobie duże firmy międzynarodowe, m.in. poprzez bezpośrednie inwestycje zagraniczne. Znacznie większy problem stanowią one dla małych i średnich przedsiębiorstw, które często postrzegają je jako zbyt duże ryzyko i koszt, w konsekwencji nie decydując się na eksport/import” – czytamy w raporcie.

Zdaniem amerykańskiego biznesu, szczególnie dużo problemów tworzą – obowiązujące obecnie w Polsce – skomplikowane regulacje podatkowe, kłopotliwe głównie dla małych i średnich firm. Jak zauważa AmCham, tego rodzaju przeszkody w dużym stopniu ograniczają produktywność oraz hamują rozwój przedsiębiorstw.

– Zmiany w systemie podatkowym, ułatwienia w raportowaniu, większa elastyczność systemu – te kroki wydają się drugorzędne, ale najprostsze, by pobudzić zatrudnienie i zachęcić do inwestowania w kraju. Czy potrzebuję „kratki” w swoim samochodzie? Jakie wydatki są moimi kosztami i jaką kwotę mogę odliczyć? To szczególnie ważne dla małych i średnich przedsiębiorców, którzy nie mają wyspecjalizowanego działu podatkowego – komentuje członek zarządu AmCham, Tony Housh.

 

Procedury celne będą mniej sformalizowane

Firmy, które prowadzą działalność na terenie właściwości kilku lub więcej izb celnych, nie będą już musiały składać odrębnych wniosków do każdego z dyrektorów – wynika z projektu rozporządzenia ws. właściwości miejscowej organów celnych, opublikowanego przez resort finansów.

„Obecnie zdarzają się przypadki, iż przedsiębiorcy prowadzący działalność na terenie właściwości kilku a nawet kilkunastu izb celnych muszą odrębnie wnioskować do dyrektora każdej z tych izb o wydanie pozwolenia. W związku z powyższym ta sama firma w pozwoleniach wydanych przez dyrektorów różnych izb celnych ma znacznie zróżnicowane tryby realizacji procedury” – można przeczytać w uzasadnieniu projektu.

W projekcie przewidziano, iż przedsiębiorcy nie będą już musieli składać w takich sytuacjach wielu wniosków – wystarczy jeden wniosek (złożony do organu właściwego według siedziby wnioskodawcy) oraz jedno pozwolenie obowiązujące na terenie całego kraju.

Nowe regulacje są też dostosowane do wdrożonych niedawno nowych rodzajów upoważnień, w tym upoważnienia do stosowania uproszczonej procedury wystawiania niepreferencyjnych (uniwersalnych) świadectw pochodzenia i upoważnienia do stosowania uproszczonej procedury wystawiania świadectw przewozowych A.TR. W obu przypadkach właściwe będą organy odpowiednie dla miejsca zamieszkania bądź siedziby danego wnioskodawcy albo odpowiednie dla lokalizacji miejsca, gdzie dokonywane będą czynności wynikające ze stosowania procedury.

 

Nowości podatkowe PwC

Z przyjemnością oddajemy w Państwa ręce kolejne wydanie "Nowości podatkowych", w którym znajdą Państwo najciekawsze orzecznictwo oraz interpretacje podatkowe, a także przegląd nowości legislacyjnych, istotnych z punktu widzenia sektora MSP.

  • Dodatkowe świadczenia dla pracowników oddelegowanych a PIT

Świadczenia, jakie pracownik otrzymuje w związku z wykonywaną pracą, stanowią przychód ze stosunku pracy, o ile dane świadczenie nie zostanie wprost wyłączone z opodatkowania na podstawie przepisów ustawy o PIT.

  • Ujęcie w spisie z natury wydatków poniesionych w związku z handlem samochodami

O tym, czy konkretny wydatek podlega obowiązkowi ujęcia w spisie z natury, decyduje jego charakter.

  • Reprezentacja spółki a VAT

Reprezentowanie i prowadzenie spraw spółki komandytowej przez jej komplementariusza za wynagrodzeniem stanowi świadczenie usług w rozumieniu ustawy o VAT.

  • Ministerstwo Finansów pracuje nad zmianą przepisów o zwolnieniu z VAT sprzedaży samochodów używanych

Rządowe Centrum Legislacji opublikowało projekt rozporządzenia Ministra Finansów zmieniającego rozporządzenie w sprawie zwolnień od podatku od towarów i usług oraz warunków stosowania tych zwolnień.

Nowości Podatkowe PwC (nr 32, 20.02.2014)

 

19.02.2014

Ważne dla firm zmiany tylko dwa razy w roku

Przygotowane przez rząd rozporządzenia i ustawy, dotyczące prowadzenia działalności gospodarczej, będą wchodzić w życie jedynie dwa razy w danym roku – wprowadzenie tzw. zasady „dwóch terminów” zapisano w uchwale, przyjętej we wtorek przez rząd. Resort gospodarki przekonuje, że rozwiązanie to pozwoli przedsiębiorcom na zaoszczędzenie czasu i pieniędzy.

Nowa zasada miała zostać pierwotnie wprowadzona drogą ustawową, ale ostatecznie skończyło się na uchwale, czyli formule o mniejszym znaczeniu. Regulacje odnoszące się do warunków wykonywania działalności gospodarczej w Polsce mają wchodzić w życie tylko dwa razy w roku – 1 stycznia oraz 1 czerwca. Zasada dotyczyć będzie rządowych i ministerialnych projektów ustaw i rozporządzeń. Zakłada się także przyjęcie reguły, iż przedsiębiorcy muszą mieć co najmniej 30 dni na zapoznanie się z przepisami (przed wejściem aktów w życie).

W uchwale zapisano, iż rząd i ministerstwa w niektórych przypadkach będą mogły odstąpić od zasady „dwóch terminów”. Chodzi przede wszystkim o przepisy ważne z uwagi na ochronę życia i zdrowia, interesu społecznego oraz mienia znacznych rozmiarów. W katalogu wymieniono też „ważny interes publiczny” i „ważne interesy państwa”.

„Zmiana ma na celu wsparcie funkcjonowania w szczególności małych i średnich przedsiębiorstw oraz umożliwienie racjonalnego planowania działalności gospodarczej. Ograniczy ona czas i koszty analizy oraz dostosowywania się firm do nowych przepisów. Szacuje się, że dzięki wprowadzeniu proponowanego rozwiązania przedsiębiorcy zaoszczędzą średnio do 3 godzin miesięcznie, co z kolei przyniesie oszczędności w wysokości ok. 1,5 mld zł rocznie w skali gospodarki” – ocenia Ministerstwo Gospodarki.

Wprowadzenie zasady „dwóch terminów” przewiduje, przyjęta 18 lutego 2014 r. przez Radę Ministrów, uchwała w sprawie zaleceń ujednolicenia terminów wejścia w życie niektórych aktów normatywnych. Dokument zostanie wkrótce opublikowany w Monitorze Polskim.

 

Małe firmy nie skorzystają z unijnych funduszy?

Zaledwie 13,7 proc. małych firm zapowiada, że będzie starać się o fundusze unijne z nowej perspektywy finansowej na lata 2014-2020 – wynika z nowego badania Instytutu Badań i Analiz OSB oraz serwisu firmy.net. Odsetek takich wskazań okazuje się mniejszy od odsetka firm (17,2 proc.), które skorzystały z funduszy w latach 2007-2013.

Chęć skorzystania z unijnej pomocy deklaruje obecnie tylko 13,7 proc. małych firm z Polski. W trakcie poprzedniego badania (marzec 2013 r.) deklaracje takie składało 14,2 proc. badanych przedsiębiorstw. Całkowicie zdecydowanych, by nie starać się o fundusze z Unii, jest aktualnie 17,8 proc. małych firm. Zdecydowanie największa część (68,5 proc.) nie wie jeszcze, czy będzie ubiegać się o wsparcie. Co ciekawe, statystycznie najczęściej o fundusze starać zamierzają się firmy zajmujące się handlem, a nie – potencjalnie najbardziej innowacyjne – przemysłowe.

Jak wynika z przeprowadzonego badania, największą popularnością będą cieszyć się programy operacyjne Innowacyjna Gospodarka i Kapitał Ludzki oraz Regionalne Programy Operacyjne (dedykowane poszczególnym województwom). Wśród deklarowanych celów, na jakie chcą pozyskiwać środki małe firmy, znajdują się przede wszystkim modernizacja i restrukturyzacja oraz zwiększanie poziomu zatrudnienia. Przedsiębiorcy planują wykorzystać fundusze m.in. na zakup środków trwałych, wdrożenie innowacji organizacyjnych, marketingowych i procesowych.

W badaniu Instytutu Badań i Analiz OSB udział wzięło w sumie 2000 przedstawicieli małych firm, w większości zajmujących się działalnością usługową (75,4 proc.), budowlaną (12,1 proc.) oraz przemysłowo-produkcyjną (7,6 proc.).

 

Młode firmy tworzą połowę nowych miejsc pracy

Od początku kryzysu młode firmy stworzyły połowę nowych miejsc pracy w krajach OECD. Zazwyczaj są to niewielkie przedsiębiorstwa, potrzebujące dodatkowych środków. Według OECD unijne pieniądze przeznaczone na budowę innowacyjnego przemysłu w krajach UE powinny trafiać głównie do młodych firm.

– Od rozpoczęcia kryzysu w 2007 r. kraje OECD utraciły 9 mln miejsc pracy. Jednak w tym czasie powstawały też nowe etaty, a 50 proc. z nich zostało utworzonych przez młode firmy istniejące do pięciu lat – mówi Paweł Wojciechowski ambasador i Stały Przedstawiciel przy Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD).

Co piąte przedsiębiorstwo w krajach OECD to firma funkcjonująca na rynku mniej niż pięć lat. Głównie są to małe i średnie przedsiębiorstwa. – Mają one duży potencjał wzrostu i w polskim przypadku istotne jest to, żebyśmy zapewnili im dostęp do finansowania, a w tym do środków europejskich – mówi Wojciechowski. – To, ile pieniędzy zostanie przekazane innowacyjnym małym i średnim przedsiębiorstwom, będzie papierkiem lakmusowym skuteczności polityki wspierania biznesu.

Trzecia fala rewolucji przemysłowej

Według przewodniczącego Komisji Europejskiej Jose Manuela  Barroso do 2020 r. jedna piąta PKB Unii Europejskiej powinna pochodzić z przemysłu. Jest to efekt powrotu ekonomistów i polityków do poglądu o kluczowej roli przemysłu dla gospodarki. Nie ma to jednak być tradycyjny przemysł zanieczyszczający środowisko, ale produkcja wykorzystująca nowe, zielone technologie. Jedną z nich może być grafen. Na badania nad możliwością komercyjnego wykorzystania tego czystego węgla Komisja przeznaczy 1 mld euro w ciągu najbliższych 10 lat. 

– Wszelkie projekty, które będą stwarzały firmom podstawy do rozwoju, które będą skuteczne, są mile widziane – twierdzi Paweł Wojciechowski. Jak przekonuje, chodzi tu nie tylko o politykę spójności czy politykę regionalną. – Jest to również kwestia wspierania poprzez różnego rodzaju fundusze europejskie budowy infrastruktury twardej  – np. klastrów przemysłowych, jak również infrastruktury miękkiej. Temu służą programy podnoszące innowacyjność – mówi Wojciechowski.

Jako przykład tego typu programu ekspert podaje realizowany w Holandii program Top Sectors, w ramach którego władze wyłoniły dziewięć sektorów, w których warto wspierać działania innowacyjne. To m.in. przemysł rolno-spożywczy, energetyka, logistyka i wysokie technologie. Następnie tzw. Top Teams – zespoły powołane spośród przedstawicieli administracji publicznej, nauki i biznesu – wypracowały strategię ich rozwoju.

– Na podstawie tych rekomendacji podpisywane są kontrakty na innowacje, m.in. z ośrodkami badawczymi, które mają wspierać konkretne sektory właśnie w miękki sposób, by zwiększać ich konkurencyjność – wyjaśnia Wojciechowski. Jego zdaniem, tzw. stara polityka przemysłowa, czyli jednoznaczne postawienia na dany sektor i konkretne firmy, nie do końca się sprawdziła.

– To rodzi pokusy w zakresie lobbingu, zarzuty o korupcję i faworyzowanie pewnych przedsiębiorstw. W związku z tym chodzi raczej o wybór pewnych sektorów i zastanowienie się, jak im pomóc w praktyczny sposób, żeby były bardziej konkurencyjne, właśnie poprzez budowanie infrastruktury miękkiej i twardej, która generować będzie w przyszłości środowisko do tworzenia gospodarki opartej o wiedzę – mówi Paweł Wojciechowski.

 

Podatkowy program PiS – najważniejsze propozycje

Dodatkowe opodatkowanie sklepów wielkopowierzchniowych i instytucji finansowych, obniżenie stawek podatku VAT, wprowadzenie trzeciej stawki podatku PIT oraz zwiększenie kwoty wolnej od opodatkowania – to jedne z ważniejszych propozycji zapisanych w programie Prawa i Sprawiedliwości, opublikowanym w ostatnią sobotę. Największa partia opozycyjna postuluje m.in. wprowadzenie całkiem nowych ustaw podatkowych.

„Po przejęciu władzy doprowadzimy do ustanowienia nowego prawa podatkowego oraz racjonalizacji funkcjonowania administracji skarbowej w kierunku zarówno podniesienia jej skuteczności, jak i jej pomocniczości wobec przedsiębiorcy. W opracowanym przez PiS projekcie ustawy Prawo podatkowe przewidujemy zastosowanie rozwiązań, z których albo dotychczas nie korzystano, albo korzystano nieefektywnie” – można przeczytać w dokumencie.

Jednym z ważniejszych celów polityki podatkowej miałoby być wyeliminowanie przypadków unikania opodatkowania oraz zwiększenie efektywności ściągania należności podatkowych. W programie zadeklarowano m.in. walkę z luką podatkową, która wynosi obecnie w Polsce ok. 25-36 mld zł w skali roku. „Ograniczenie rozmiarów tej luki nastąpi poprzez uściślenie prawa podatkowego oraz reorganizację służb skarbowych. Już w drugim roku obowiązywania nowego systemu przyniesie to 12 mld zł dodatkowych wpływów do budżetu, a w kolejnych latach – dodatkowe wpływy rzędu 18–20 mld zł” – wyliczają autorzy programu.

Wśród zadeklarowanych w dokumencie działań znalazły się m.in. powrót do niższych stawek VAT oraz wprowadzenie zwrotu (do 50 proc.) naliczonego podatku dla finalnych odbiorców usług remontowo-budowlanych (po przedstawieniu w urzędzie skarbowym faktur). Poważne zmiany miałyby dotyczyć również podatku dochodowego. Dochody powyżej 300 tys. zł rocznie byłyby opodatkowane wyższym podatkiem (39 proc.), przy czym podatnicy, którzy inwestują lub tworzą nowe miejsca pracy, mogliby odliczać od podstawy opodatkowania kwoty takich wydatków. Na dodatkowe preferencje liczyć mogliby inwestujący w badania naukowe i rozwój. Zwiększeniu ulec miałaby kwota wolna od podatku – początkowo do 6000 zł rocznie.

W programie zapisano też pomysł wprowadzenia kwartalnych zaliczek na podatki dochodowe PIT i CIT. Mikroprzedsiębiorcy mogliby natomiast liczyć na opodatkowanie niższą stawką CIT (15 proc.). Odmiennie potraktowane zostałyby z kolei sklepy wielkopowierzchniowe (hipermarkety) oraz instytucje finansowe, na które nałożone zostałyby dodatkowe daniny. „Ograniczeniu ulegną obowiązki informacyjne, a także formalności związane z dokumentowaniem kosztów uzyskania przychodów do celów ustalenia wysokości obciążenia podatkiem dochodowym. Podstawowe znaczenie mieć będzie oświadczenie podatnika” – czytamy w programie.

Podatnicy podatku VAT mogliby rozliczać się ze skarbówką na zasadzie kasowej – obowiązek odprowadzenia podatku powstawałby nie w momencie wystawienia faktury, lecz w chwili otrzymania zapłaty. Okres rozliczeniowy miałby zostać wydłużony do 120 dni. „Wprowadzimy zasadę, że przedsiębiorca nabywający towar lub usługę może zostać pozbawiony prawa do odliczenia VAT jedynie w przypadku popełnienia czynu zabronionego pod groźbą kary, udowodnionego mu w postępowaniu karnym lub karnoskarbowym, co położy kres represjonowaniu uczciwych podatników” – zapowiada partia Jarosława Kaczyńskiego.

 

18.02.2014

Wpływy podatkowe spadają. Rząd zapowiada uszczelnienie systemu

Wysoka akcyza doprowadziła do spadku legalnej sprzedaży papierosów i gwałtownego wzrostu przemytu. Polityka podatkowa rządu jest szkodliwa nie tylko dla przedsiębiorstw, ale i dla budżetu państwa. Minister finansów zapowiedział tymczasem dalsze uszczelnianie systemu podatkowego.

– Choć nie mamy jeszcze pełnych danych za ubiegły rok, to jednak coraz więcej wskazuje na to, że dochody budżetowe z tytułu podatku akcyzowego w ujęciu rocznym spadły. Kolejna podwyżka akcyzy na papierosy, do której doszło miesiąc temu, z pewnością nie poprawi sytuacji w budżecie państwa – ocenia ekspert Pracodawców RP, Łukasz Kozłowski. Szacuje się, że w 2013 r. sprzedaż papierosów do hurtowni zmniejszyła się o ponad 10 proc. względem 2012 r. W następnych miesiącach – wskutek podniesienia akcyzy – legalna sprzedaż ma dalej spadać.

Problem spadku wpływów podatkowych dotyczy też podatku VAT – w ubiegłym roku dochody z tego podatku, pomimo podniesienia stawek w 2011 r., okazały się niższe o mniej więcej 10 mld zł w porównaniu do rządowych prognoz. Co ciekawe, relacja wpływów z VAT do PKB już dwa lata temu spadła poniżej poziomu notowanego przed podniesieniem stawek. – Doszło do sytuacji, w której wysoki poziom opodatkowania powoduje, iż kolejne jego zwiększanie przynosi efekt odwrotny od zamierzonego, powodując dalszy spadek dochodów budżetu państwa. Długofalową konsekwencją nadmiernego fiskalizmu jest także ograniczenie potencjału wzrostowego gospodarki – dodaje Kozłowski.

Resort finansów najprawdopodobniej będzie jednak kontynuować prowadzoną dotychczas politykę. Kilka dni temu, podczas spotkania z członkami Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej, minister Mateusz Szczurek zapowiedział dalsze uszczelnianie systemu podatkowego. Jak wskazał Szczurek, życie przedsiębiorcom ułatwić ma m.in. nowelizacja Ordynacji podatkowej, a szczególnie informatyzacja sprawdzania dokumentacji księgowej i wprowadzenie klauzuli przeciwko unikania opodatkowania. Ta ostatnia propozycja jest jednak przez większość środowisk biznesowych i niezależnych od rządu ekspertów krytykowana.

Wśród całkiem nowych zapowiedzi znalazło się wprowadzenie uproszczonego systemu rozliczania podatku VAT (tzw. system mini one-stop-shop), dzięki któremu zmiana miejsca świadczenia przez firmę usług nie będzie skutkować koniecznością rejestracji (na potrzeby VAT) w każdym kraju członkowskim, w którym znajdują się ostateczni konsumenci.

 

Terminy wystawiania faktur w 2014 roku

Obowiązująca od pierwszego dnia bieżącego roku nowelizacja ustawy o podatku od towarów i usług wprowadziła znaczące zmiany w zakresie terminów wystawiania faktur.

Modyfikacje dotknęły zarówno regulacji ogólnych, jak i przepisów szczególnych mających zastosowanie w wybranych i konkretnie wskazanych przez ustawodawcę przypadkach.

Zasady ogólne

Wcześniej regulacje odnoszące się do kwestii wystawiania faktur znajdowały się w Rozporządzeniu Ministra Finansów z dnia 28 marca 2011 r. w sprawie zwrotu podatku niektórym podatnikom, wystawiania faktur, sposobu ich przechowywania oraz listy towarów i usług, do których nie mają zastosowania zwolnienia od podatku od towarów i usług. Par. 9 ust. 1 mówił, że przedsiębiorca był zobowiązany do wystawienia faktury najpóźniej w 7 dniu licząc od dostawy towarów lub zrealizowania usługi.

Od 2014 roku regulacje w tej materii można znaleźć w art. 106i ust. 1 Ustawy o podatku od towarów i usług. Według jego brzmienia fakturę podatnik jest zobowiązany wystawić najpóźniej 15 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym odbyła się dostawa towarów lub realizacja usługi.

Identycznie rzecz prezentuje się w kwestii zaliczek, przedpłat itd. - czyli należności, które przedsiębiorca dostaje przed dokonaniem sprzedaży (dostawa towaru/wykonaniem usługi). Do końca zeszłego roku faktury zaliczkowe z tytułu wcześniejszej zapłaty trzeba było wystawiać do 7 dni od jej otrzymania. Aktualnie czas ten został wydłużony do 15 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym otrzymano zaliczkę.

Zasady szczególne

Nowelizacja ustawy o VAT przynosi zmiany również w kwestii zasad szczególnych, odnoszących się do wybranych i wskazanych przez ustawodawcę rodzajów działalności. I tak dla usług budowlanych i budowlano-montażowych obowiązuje 30-dniowy termin wystawienia faktury, liczony od daty realizacji usługi.

Dostawa książek drukowanych (PKWiU ex 58.11.1), gazet, czasopism i magazynów drukowanych (PKWiU ex 58.13.1 i PKWiU ex 58.14.1) z wyłączeniem map i ulotek daje przedsiębiorcy na wystawienie faktury dwukrotnie dłuższy termin – 60 dni od dnia, w którym został wydany towar. W przypadku umowy zakładającej rozliczenie zwrotów termin ten jest jeszcze znacznie dłuższy, bo wynosi maksymalnie 120 dni od pierwszego dnia wydania towarów. Jeśli chodzi o drukowanie materiałów wymienionych wyżej, termin ten wynosi 90 dni - licząc od dnia realizacji czynności.

Dla mediów oraz usługi telekomunikacyjnych – między innymi dostawy energii elektrycznej, usług telekomunikacyjnych czy radiokomunikacyjnych – ostatecznym terminem wystawienia faktury, jest data upływu terminu płatności za te usługi.

Ustawa o podatku od towarów i usług - oprócz terminu najpóźniejszego wystawienia faktury - reguluje też kwestię tego, kiedy mogą być one wystawiane najwcześniej. Przepisy mówią, że takiego dokumentu nie można sporządzić wcześniej niż 30 dnia przed dokonaniem dostawy towarów/realizacją usługi bądź otrzymaniem należności (całej albo częściowej).

Przewidziano jednak wyjątki do tej reguły - faktury, które dokumentują usługi ciągłe, czyli usługi, dla których w związku z ich świadczeniem ustalane są następujące po sobie terminy płatności lub rozliczeń oraz opisane wyżej w artykule faktury za media i usługi telekomunikacyjne. W przypadku tych ostatnich istnieje jednak jeden warunek - zapisanie na wystawionej fakturze informacji o tym, którego okresu rozliczeniowego ona dotyczy.

Andrzej Lazarowicz, wFirma.pl

 

Przedsiębiorcy z łatwiejszym dostępem do administracji

Prezydent podpisał nowelizację ustawy o informatyzacji, która ma ułatwić przedsiębiorcom i cudzoziemcom kontakt z administracją państwową, w tym głównie z sądami. Zwiększy się także liczba i jakość usług internetowych.

To główne założenia znowelizowanej Ustawy o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zdania publiczne z dnia 17 lutego 2005 r. oraz niektórych innych ustaw. Prezydent podpisał nowelizację Ustawy 29 stycznia 2014 r. Nowelizacja Ustawy o informatyzacji wprowadza szereg rozwiązań, które znacznie ułatwią kontakt z administracją publiczną, a także zwiększą możliwość korzystania z systemu ePUAP. Zostanie to osiągnięte m.in. przez:

1. Rozszerzenie listy podmiotów uprawnionych do pełnienia funkcji punktu potwierdzającego. Za zgodą ministra właściwego do spraw informatyzacji funkcję tę mogą dodatkowo pełnić banki, operator pocztowy czy instytucje kredytowe.

2. Zwiększenie grona instytucji, które mogą oferować swoje usługi na ePUAP . Taką możliwość zyskały podmioty inne niż podmioty publiczne w rozumieniu ustawy o informatyzacji, na podstawie porozumienia zawartego z ministrem właściwym do spraw informatyzacji.

3. Nałożenie na podmioty publiczne obowiązku posiadania elektronicznej skrzynki podawczej (ESP) spełniającej jednolite standardy określone i opublikowane na ePUAP przez ministra właściwego do spraw informatyzacji, oraz zapewnienia jej obsługi. Obowiązek posiadania ESP umożliwi obywatelom składanie pism w postaci elektronicznej za pośrednictwem ESP do wszystkich podmiotów właściwych do rozpatrzenia spraw określonego rodzaju.

4. Nałożenie na organy administracji publicznej obowiązku przekazywania ministrowi właściwemu ds. informatyzacji wzorów dokumentów elektronicznych do zamieszczenia w centralnym repozytorium wzorów dokumentów wraz z opisem usługi możliwej do zrealizowania przy wykorzystaniu tego wzoru do zamieszczenia w katalogu usług. Organy administracji publicznej muszą również udostępniać formularze elektroniczne na ePUAP lub w innym systemie teleinformatycznym. 

5. Stworzenie bazy adresów ESP wykorzystywanych przez podmioty publiczne, co ułatwi obywatelom kontakt z administracją publiczną.

Zmiany w postępowaniu administracyjnym

Nowelizacja Ustawy wprowadza również zmiany w zakresie wykorzystywania środków komunikacji elektronicznej w postępowaniu administracyjnym.

– Pisma mogą być doręczane za pomocą środków komunikacji elektronicznej. Jeżeli obywatel zainicjuje korespondencję elektronicznie, podpisując dokument profilem zaufanym lub podpisem elektronicznym, urząd będzie musiał korespondować z nim przez internet. W myśl nowych przepisów organ administracji publicznej może zwrócić się do obywatela o wyrażenie zgody na doręczanie pism drogą elektroniczną również w innych sprawach indywidualnych załatwianych przez ten organ.

– Wprowadzona zostaje tzw. fikcja e-doręczenia dokumentów. W przypadku nieodebrania pisma w formie dokumentu elektronicznego w terminie czternastu dni od dnia przesłania pierwszego zawiadomienia o możliwości odebrania pisma, dokument uważa się za doręczony.

– Dopuszcza się stosowanie formy dokumentu elektronicznego dla określonych rodzajów czynności w postępowaniu administracyjnym tj. udzielania pełnomocnictwa procesowego, złożenia zeznań lub wyjaśnień, wezwania na rozprawę, sporządzenia przez urzędnika adnotacji.

– Dopuszcza się stosowanie elektronicznych kopii dokumentów papierowych uwierzytelnionych przez zastosowanie podpisu elektronicznego weryfikowanego kwalifikowanym certyfikatem lub profilu zaufanego (skany dokumentów), o ile obywatel nie może uzyskać zaświadczenia w formie dokumentu elektronicznego.

– Wprowadzona zostanie możliwość elektronicznego wglądu w akta sprawy.

Postępowanie sądowoadministracyjne

W postępowaniu sądowoadministracyjnym wprowadzono możliwość wnoszenia przez stronę/uczestnika postępowania do sądu administracyjnego pism w formie dokumentu elektronicznego i doręczania dokumentów przez sąd administracyjny stronom drogą elektroniczną. Strony postępowania zyskały możliwość wglądu w akta sprawy prowadzone w postaci elektronicznej (alternatywa dla dotychczasowego sposobu zapoznania się z treścią pism w sprawie, tj. osobistego stawiennictwa w siedzibie sądu). Ponadto ustawa wprowadza kompleksowe regulacje dotyczące kwestii tworzenia i doręczania dokumentów elektronicznych za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej z wykorzystaniem ESP/podpisu elektronicznego, a także wprowadza fikcję e-doręczenia dokumentów.

Nowelizacja ustawy o informatyzacji jest kolejnym etapem budowania e-administracji, która ma efektywnie świadczyć usługi dla obywateli i przedsiębiorców. Efektem zmian wprowadzonych w drodze nowelizacji Ustawy będzie przyśpieszenie realizacji niektórych czynności w ramach prowadzonych postępowań, zaoszczędzenie czasu wcześniej poświęcanego na osobiste stawiennictwo w urzędzie oraz oszczędności finansowe dla obywatela, wynikające z załatwiania spraw drogą elektroniczną.

Ustawa ma wejść w życie po upływie 3 miesięcy od dnia ogłoszenia z wyjątkiem:

1. przepisów ustawy o informatyzacji dotyczących udostępniania elektronicznych skrzynek podawczych spełniających kryteria określone przez ministra właściwego do spraw informatyzacji opublikowane na ePUAP, które mają wejść w życie po upływie 6 miesięcy od dnia ogłoszenia;

2. przepisów dotyczących zmian w ustawie – ordynacja podatkowa w zakresie możliwości doręczania zaświadczeń w formie dokumentu elektronicznego, które mają wejść w życie z dniem 1 stycznia 2016;

3. przepisów dotyczących zmian w ustawie – prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, które mają wejść w życie po upływie 36 miesięcy od dnia ogłoszenia.

 

17.02.2014

Niski podatek od wysokich zarobków

Jeszcze przez kilka dni przedsiębiorcy mogą zdecydować o rozliczaniu się z urzędem skarbowym w formie uproszczonych zaliczek. Takie rozwiązanie jest opłacalne dla osób, które w 2014 r. spodziewają się wysokich zarobków, a wcześniej osiągały niski dochód z działalności. W ten sposób otrzymują od fiskusa nieoprocentowany "kredyt".

Przedsiębiorcom pozostało zaledwie kilka dni na decyzję o ewentualnym wyborze uproszczonych zaliczek na podatek. W przypadku osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą pisemne zawiadomienie o takiej decyzji należy złożyć do 20 lutego. Do uproszczonych zaliczek mają jednak prawo tylko osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą rozliczający się z fiskusem na zasadach ogólnych (według stawek 18 i 32 proc.) oraz według 19-proc. stawki liniowej, którzy prowadzili działalność także w 2012 lub w 2011 roku, koniecznie przynoszącą dochód. Osiągnięta w tych latach strata lub zarobki poniżej kwoty wolnej od podatku uniemożliwiają wybór uproszczonych zaliczek, ponieważ podstawą do ich wyliczenia jest podatek od dochodu osiągniętego dwa lub trzy lata temu.

Im większa różnica w dochodzie, tym większa korzyść

Korzyść przedsiębiorcy polega na tym, że przez rok płaci co miesiąc 1/12 podatku od dochodu sprzed kilku lat. Jeśli zarabiał wtedy bardzo mało, a z kolei w bieżącym roku spodziewa się wysokiego dochodu, przez najbliższe 12 miesięcy - mimo wysokich zarobków - zapłaci niskie podatki, choć zarobi dużo. Im większa różnica pomiędzy dochodami obecnymi, a tymi sprzed dwóch czy trzech lat, tym więcej zyska. Przedsiębiorcy, którzy myślą o stosowaniu uproszczonych zaliczek, muszą mieć jednak na uwadze, że nie mogą dowolnie zdecydować, który rok będzie podstawą do ich naliczenia. Dochody sprzed trzech lat (z 2011 r.) mogą być bowiem brane pod uwagę tylko wtedy, gdy dwa lata wcześniej (w 2012 r.) firma nie zarobiła lub przyniosła stratę.

Nieoprocentowany "kredyt"

Załóżmy, że przedsiębiorca w 2012 r. miał roczny dochód w kwocie 40 tys. zł - stosunkowo niewielki, ponieważ dopiero niedawno rozpoczął działalność gospodarczą. Roczny podatek od tej kwoty, przy założeniu że przedsiębiorca rozliczał się za pomocą 19-proc. podatku liniowego, to 7600 zł (40 000 x 0.19), zatem uproszczona, miesięczna zaliczka w 2014 r. wynosiłaby 633 zł (7600 / 12). Z kolei spodziewany przez niego dochód w 2014 r. ma sięgnąć ok. 170 tys. zł, od którego roczny podatek wynosi 32 300 zł (170 000 x 0.19), natomiast średniomiesięczny 2692 zł (32 400 / 12). Dzięki zaliczkom uproszczonym co miesiąc zapłaciłby podatek o 2059 zł niższy (2692 - 633). Rocznie miałby zatem do dyspozycji prawie 25 tys. zł więcej. Z tej części podatku przedsiębiorca musi się oczywiście później rozliczyć z urzędem skarbowym, ale dopiero do końca kwietnia 2015 r., co oznacza, że uproszczone zaliczki są dla niego rodzajem nieoprocentowanego "kredytu" od fiskusa.

Należy jednak pamiętać, że gdyby zamiast spodziewanego wysokiego dochodu firma z jakiegoś powodu przyniosła jednak stratę, podatek w uproszczonej formie i tak musiałby być co miesiąc płacony - przedsiębiorcy, którzy zdecydują się na uproszczone zaliczki, muszą bowiem stosować taką formę przez cały rok podatkowy, niezależnie od tego, czy osiągają dochód, czy też nie.

Agata Szymborska-Sutton, Tax Care

 

Praca dopuszczalna w niedzielę i święta

Prezydent podpisał nowelizację kodeksu pracy wprowadzającą zmiany w wykonywaniu pracy w niedzielę i święta. Zamiany wpłyną znacząco na tworzenie nowych miejsc pracy wzmacniając konkurencyjność rynku pracy.

Obecnie Kodeks pracy zabrania wykonywania pracy w niedziele i święta na rzecz różnych zagranicznych przedsiębiorstw funkcjonujących w państwach, gdzie obowiązują rozmaite kalendarze świąt i strefy czasowe. – Rozszerzenie możliwości pracy w niedziele i święta ze względu na odmienne dni wolne od pracy jest uzasadnione i potrzebne, biorąc pod uwagę charakter świadczonych usług oraz międzynarodowy zasięg prowadzenia działalności gospodarczej przez coraz więcej firm – mówi dr Grażyna Spytek-Bandurska, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Nasz rynek pracy odgrywa kluczową rolę w świadczeniu usług transgranicznych. Ze względu na dobrze wykwalifikowanych, młodych pracowników zyskujemy przewagę konkurencyjną - pojawiają się nowe inwestycje, są tworzone atrakcyjne miejsca pracy w różnego rodzaju centrach. Praca w niedziele i święta przy świadczeniu usług transgranicznych jest dozwolona m.in.: na Węgrzech, w Czechach, na Słowacji czy w Rumunii. W ciągu kilku lat Polska wyrosła na lidera w centrach usług dla biznesu. Po Indiach i Chinach, jesteśmy trzecim najważniejszym na świecie rynkiem dla lokowania takich inwestycji. W centrach usług w Polsce pracuje blisko 200 tys. osób. Według danych Stowarzyszenia Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL) wartość dostarczonych usług, z których 90 proc. trafia na eksport, wynosi 7,7 mld zł.

 

Fundusze unijne - 40 tys. złotych na rozpoczęcie działalności

Chętnych na rozpoczęcie działalności gospodarczej jest bardzo wielu, jednak nie wszyscy wiedzą, że posiadają możliwość jednorazowego ubiegania się o dofinansowanie z Unii Europejskiej w kwocie aż 40 tys. zł. Jak uzyskać unijne dofinansowanie na założenie firmy?

Na wstępie można zaznaczyć, że na rozwój przedsiębiorczości Unia proponuję kwotę 40 tys. zł na osobę lub 20 tys. zł. na osobę w przypadku spółdzielni lub spółdzielni socjalnej. Dofinansowanie nowo powstającej działalności gospodarczej ma charakter bezzwrotny, ale z pewnymi obostrzeniami. Otóż beneficjent ma obowiązek sprawdzania wydawanych pieniędzy zgodnie z ich umownym przeznaczeniem w okresie 1 roku od dnia przyznania środków finansowych z uczestnikiem projektu czyli z rozpoczynającym prowadzenie działalności gospodarczej.

Ważną kwestia jest też to, że w przypadku rezygnacji w ciągu 12 miesięcy od rozpoczęcia działalności gospodarczej czy przestania być członkiem spółdzielni lub spółdzielni socjalnej należy się obowiązkowy zwrot  kwoty wraz z  odsetkami. Innym obowiązkowym zwrotem dotacji jest nie wywiązywanie się z umowy czy wydatkowaniem kwoty dotacji na inny cel niż podany w umowie. Podmioty czy jak inaczej można nazwać operatorzy, którzy przyznają dotacje muszą obowiązkowo kontrolować wydawane środki w okresie 12 miesięcy od dnia zarejestrowania działalności gospodarczej.

Gdzie iść?

Aby uzyskać taka dotację należy zgłosić się do podmiotów udzielających takie wsparcie w ramach działania programu 6.2. Informacje o tym, które podmioty i w jakich obszarach realizacji udzielają wsparcia zamieszczane są na stronach Wojewódzkich Urzędów Pracy, punktach informacyjnych o funduszach europejskich i punktach konsultacyjnych.

Czego nie można?

Niedopuszczalnymi formami działalności gospodarczej, którą chcemy założyć przy użyciu środków unijnych są: fundacje, stowarzyszenia, działalność w formie spółek prawa handlowego. Nie można otrzymać dotacji na działalność w rybołówstwie i akwakulturze, rolnictwie, górnictwie (w rozumieniu Rozporządzenia Rady Wspólnoty Europejskiej Nr 104/2000). Nie można łączyć dofinansowań z dwóch różnych programów operacyjnych Kapitału Ludzkiego i Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Wyjątkiem jest jeżeli od tego pierwszego minęły 24 miesiące.

 

Bonus dla menedżera to podatkowe oszczędności dla firmy

Firmy znalazły sposób na wynagradzanie wysokiej klasy specjalistów. Przyznają im dodatkowe profity, których spieniężenie uzależniają np. od wyników finansowych. W takiej sytuacji podatek od dochodu wynosi 19 proc. zamiast 32 proc.

Sądy administracyjne potwierdzają, że w takim wypadku nie jest to przychód ze stosunku pracy ani z działalności wykonywanej osobiście, tylko z kapitałów pieniężnych, co daje prawo do niższej stawki podatku. Taki model programu motywacyjnego jest atrakcyjny dla menedżerów i specjalistów, którzy mają na tyle wysokie dochody, że gdyby otrzymali typowe wynagrodzenie, musieliby zapłacić od niego PIT według stawki 32 proc.

Motywują i płacą

Bonusem są akcje spółki bądź pochodne instrumenty finansowe. W praktyce spotyka się też przekazywanie wirtualnych akcji, które – choć nie dają prawa do bycia współwłaścicielem firmy – są tytułem do wypłaty dodatkowego wynagrodzenia. Początkowo menedżer otrzymuje od swojej firmy bonus, którego spieniężenie jest uzależnione od spełnienia z góry ustalonego warunku (instrumentu bazowego). Może nim być np. osiągnięcie przez firmę odpowiedniego poziomu rentowności. Gdy warunek zostanie spełniony, menedżer dostaje pieniądze.

Korzyścią jest to, że wypłacane w ten sposób pieniądze nie są traktowane przez firmy jako przychód ze stosunku pracy ani z działalności wykonywanej, tylko z kapitałów pieniężnych. Wypłacone w ten sposób pieniądze firmy zaliczają zaś – tak jak typowe wynagrodzenie – do kosztów podatkowych.

Opcje i wirtualne akcje

Dotychczasowe wyroki sądów administracyjnych potwierdzają, że taki model wynagradzania pracowników jest zgodny z prawem. Przykładem jest orzeczenie krakowskiego WSA z 26 listopada 2013 r. (sygn. akt I SA/Kr 1447/13). Chodziło o spółkę, która chciała zmotywować prezesa, przyznając mu wirtualne akcje. Początkowo rozliczyła taki przychód jako wynagrodzenie z działalności wykonywanej osobiście (prezes miał podpisany kontrakt menedżerski) i pobrała 32 proc. dochodu, ale potem doszła do wniosku, że jest to jednak przychód z kapitałów pieniężnych, od którego podatek powinien wynosić tylko 19 proc.

Fiskus nie zgodził się jednak na taki sposób rozliczenia i nakazał firmie pobranie 32-proc. zaliczek na PIT. Uznał, że akcje wirtualne nie są pochodnymi instrumentami finansowymi, bo nie mają odzwierciedlenia w kapitale spółki i nie są zbywalne. Sąd zgodził się jednak ze spółką. Podkreślił, że akcje wirtualne mogą być opodatkowane preferencyjnie, tak jak inne instrumenty pochodne, a izba skarbowa nie powinna automatycznie uznawać, że są związane z wynagrodzeniem ze stosunku pracy.

Podobnie orzekł Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 13 marca 2013 r. (sygn. akt II FSK 1433/11). Chodziło o pracownika, który zrealizował otrzymane od firmy opcje na akcje i otrzymał z tego tytułu wypłatę. Gdy spór z organami podatkowym trafił do sądu kasacyjnego, ten uznał, że nie można automatycznie uznać bonusu za wynagrodzenie ze stosunku pracy, ponieważ pomiędzy pracodawcą a pracownikiem mogą być zawarte innego rodzaju umowy, z których pracownik uzyskuje przychód.

Wyjątkiem od niekorzystnego dla podatników stanowiska fiskusa jest interpretacja warszawskiej izby skarbowej z 11 października 2013 r. (nr IPPB2/415-564/13-2/AK). Dotyczyła ona spółki, która postanowiła nieodpłatnie przyznać pracownikom jednostki uczestnictwa z możliwością ich spieniężenia w przyszłości. Wartość takich instrumentów miała być uzależniona od osiągnięcia przez spółkę określonych wyników finansowych. Firma spytała, czy otrzymane przez pracowników pieniądze będą przychodem z kapitałów pieniężnych. Izba skarbowa potwierdziła, nie uzasadniając jednak szerzej swojego stanowiska.

Eksperci potwierdzają

Joanna Narkiewicz–Tarłowska, doradca podatkowy w PwC, uważa, że taki model wynagradzania jest prawidłowy. Przypomina, że zgodnie z ustawą o PIT dochód z realizacji pochodnych instrumentów finansowych pochodzi z kapitałów pieniężnych i nie ma znaczenia, że dany instrument jest nabywany przez pracownika spółki. Podkreśla, że samo zaliczenie wydatków na wypłaty z tytułu realizacji instrumentu finansowego do kosztów podatkowych nie oznacza, że fiskus może kwalifikować taki dochód jako pochodzący ze stosunku pracy na gruncie ustawy o PIT.

Ekspertka wskazuje przy tym tezę wyroku NSA z 13 marca 2013 r., która dopuszcza zawieranie przez pracodawcę z pracownikiem innego rodzaju umów niż te związane z etatem. Ten sam wyrok przywołuje w rozmowie z DGP Andrzej Marczak, partner podatkowy w KPMG Polska. Przypomina, że programy motywacyjne są regulowane odrębną umową, a pracownik nie musi wykonywać żadnych obowiązków, by uzyskać dochód z tego tytułu. Jest on bowiem uzależniony od realizacji przyjętych wskaźników finansowych.

Zalecana ostrożność

Andrzej Marczak zwraca jednak uwagę na to, że tego typu programy motywacyjne to nowość na polskim rynku i dlatego – jak mówi – lepiej jest wystąpić do izby skarbowej z wnioskiem o interpretację indywidualną.

Ostrożność radzi też zachować Łukasz Bączyk, doradca podatkowy w Crido Taxand. Przyznaje, że korzystne orzeczenia sądowe mogą pomóc przekonać fiskusa, iż sensownym rozwiązaniem jest pobranie 19-proc. daniny z dochodu w udziału planie motywacyjnym. Zauważa jednak, że spór może trwać, gdy motywowany specjalista uzyska jedynie przyrzeczenie otrzymania akcji po określonym czasie. Organy podatkowe nadal mogą uznawać, że w momencie ich objęcia powstanie przychód ze stosunku pracy bądź z innych źródeł, a nie z kapitałów pieniężnych – podkreśla Łukasz Bączyk.

Mariusz Szulc, Dziennik Gazeta Prawna

 

14.02.2014

MF po analizie rozstrzygnie sprawę podatku od przedsiębiorców-twórców

Ministerstwo Finansów sprawdzi wydane interpretacje i rozstrzygnie kwestię opodatkowania dochodów m.in. z honorariów autorskich uzyskiwanych przez osoby prowadzące działalność gospodarczą - poinformowało PAP w czwartek biuro prasowe resortu finansów.

Czwartkowa "Rzeczpospolita" napisała, że fiskus zmienił zdanie, co do opodatkowania twórców. Według gazety dotychczas artysta przedsiębiorca jako przychód firmy mógł traktować honoraria i - jeżeli wybrał liniowy PIT - korzystać z jednej, 19-proc. stawki. Zdaniem gazety teraz urzędy skarbowe uważają, że zyski z tantiem i honorariów to odrębne źródło przychodów, co oznacza, że twórcy mogą wpaść w 32-proc. PIT.

MF poinformowało w czwartek PAP, że w związku z rozbieżnymi stanowiskami organów podatkowych, do Ministerstwa Finansów zostały przekazane - do weryfikacji - indywidualne interpretacje podatkowe, w których przychód z tantiem wykonawczych oraz przychód ze sprzedaży praw autorskich do programów komputerowych został uznany za przychód z pozarolniczej działalności gospodarczej. "Po weryfikacji rozbieżności MF poinformuje organy podatkowe o podjętym przez MF rozstrzygnięciu" - wyjaśnił resort finansów.

W komunikacie zaznaczono, że indywidualna interpretacja przepisów ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych w zakresie "rozliczania się z podatku dochodowego przez przedsiębiorców twórców" następuje w konkretnym stanie faktycznym z uwzględnieniem wszystkich aspektów sprawy. MF wskazało, że ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT) odrębnie kwalifikuje, jako źródła przychodów pozarolniczą działalność gospodarczą, a odrębnie prawa majątkowe, w tym odpłatne zbycie praw majątkowych. Według ministerstwa kwalifikacji przychodów do pozarolniczej działalności gospodarczej należy dokonywać zgodnie z definicją pozarolniczej działalności gospodarczej zawartą w ustawie o PIT.

Zgodnie z ustawą pozarolnicza działalność gospodarcza to działalność zarobkowa m.in.: wytwórcza, budowlana, handlowa, usługowa, czy polegająca na wykorzystywaniu rzeczy oraz wartości niematerialnych i prawnych. Musi być "prowadzona we własnym imieniu bez względu na jej rezultat, w sposób zorganizowany i ciągły, z której uzyskane przychody nie są zaliczane do innych przychodów".

MF poinformowało, jakie kryteria muszą spełnić czynności, aby nie można ich było uznać za pozarolniczą działalność gospodarczą. Chodzi o kwestie związane z odpowiedzialnością wobec osób trzecich za ich rezultat, nadzorem nad nimi i miejscem ich wykonywania, czy ryzykiem gospodarczym związanym z prowadzoną działalnością. Resort przypomniał, że dla przychodów z pozarolniczej działalności gospodarczej nie mają zastosowania zryczałtowane koszty uzyskania przychodów w wysokości 50 proc., np. z tytułu korzystania przez twórców z praw autorskich.

 

Polski eksport mocny jak nigdy

W 2013 r. polski eksport wyniósł niemal 153 mld euro – wynika z wstępnych szacunków Głównego Urzędu Statystycznego. Tak dobrego wyniku jeszcze nie notowano. Eksperci twierdzą, że dane te bardzo dobrze świadczą przede wszystkim o samych przedsiębiorcach.

Jak podał GUS, w całym 2013 r. eksport towarów z Polski wyniósł dokładnie 152,8 mld euro, co oznacza wzrost o 6,5 proc. rok do roku. Import również wzrósł, ale tylko o 0,7 proc. (łącznie wyniósł 155,1 mld euro). W efekcie zmniejszeniu (o prawie 8,3 mld euro) uległ deficyt obrotów towarowych kraju. – Eksporterzy zwiększali udział na zagranicznych rynkach pomimo głębokiego spowolnienia gospodarczego oraz słabego popytu zewnętrznego. Nie była to zasługa gwałtownej deprecjacji złotego lub też innych nadzwyczajnych zdarzeń – wynikało to po prostu z coraz lepszej zdolności firm do konkurowania na trudnych rynkach zagranicznych – komentuje ekspert Pracodawców RP, Łukasz Kozłowski.

Największy wzrost odnotowano w eksporcie kierowanym na rynki rozwijające się i słabiej rozwinięte (o 11,4 proc., do 28 mld euro). Mniejszą dynamiką charakteryzował się eksport na rynki rozwinięte (o 5,5 proc., do 124,7 mld euro). Jeżeli chodzi o głównych partnerów handlowych Polski, wzrost wartości eksportu wyniósł m.in.: 5,9 proc. (Niemcy), 4 proc. (Czechy), 8,9 proc. (Szwecja) oraz 7,9 proc. (Słowacja).

W przekroju towarowym najszybszy wzrost odnotowano w eksporcie artykułów rolno-spożywczych (o 11,5 proc., do 20 mld euro). Dobre wyniki zanotowano też w segmencie wyrobów elektromaszynowych (o 6,9 proc., do 59,8 mld euro) oraz wyrobów przemysłu chemicznego (o 8,2 proc., do 21,7 mld euro).

– Gdyby nie konieczność importu surowców energetycznych w tak dużych ilościach, Polska już od pewnego czasu miałaby dodatnie saldo handlowe. Widoczne są także pewne oznaki wzrostu roli przemysłu w naszej gospodarce. Jak wynika z badań aktywności ekonomicznej ludności, przeprowadzonych przez GUS, udział zatrudnienia w przemyśle wzrósł w ciągu roku z 30,6 proc. (w III kwartale 2012 r.) do 31,1 proc. (w III kwartale 2013 r.). To pozytywny sygnał – dodaje Kozłowski.

 

Fiskusowi trzeba płacić: za kiosk, kontener, stragan i pawilon

Przedsiębiorcy, którzy do tej pory nie odprowadzali podatków, muszą przygotować się na zmianę. Taki może być skutek ostatniej uchwały NSA w sprawie tymczasowych obiektów budowlanych.

Jeśli taki obiekt stanowi całość techniczno-użytkową oraz ma związek z działalnością gospodarczą podatnika, może być objęty podatkiem od nieruchomości. Przesądziła o tym uchwała siedmiu sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego z 3 lutego 2014 r. (sygn. akt II FPS 11/13). Wiąże ona sądy administracyjne, które do tej pory wydawały rozbieżne orzeczenia. Niejednolite podejście sądów wpływało na zachowanie gmin, które inkasują podatek od nieruchomości: część się go w takich przypadkach domagała, a część nie.

Definicji obiektu tymczasowego należy szukać w prawie budowlanym (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1409 z późn. zm.). Są to m.in. konstrukcje, które nie są trwale związane z gruntem, takie jak: wzniesione z kontenerów (np. popularne na budowach hotele oraz szatnie i magazyny), kioski uliczne, pawilony sprzedaży i wystawowe, barakowozy czy przekrycia namiotowe (np. hale namiotowe) i urządzenia rozrywkowe.

Gminy sięgną po pieniądze

Ireneusz Krawczyk, radca prawny, partner w kancelarii Ożóg i Wspólnicy, nie ma wątpliwości: uchwała spowoduje wzrost obciążeń przedsiębiorców. – Te samorządy, które dotychczas opodatkowywały obiekty tymczasowe, będą to robić dalej. Te, które nie pobierały daniny, zmienią podejście – mówi. Paweł Banasik, doradca podatkowy, menedżer w Deloitte Doradztwo Podatkowe, uważa jednak, że uchwała nie rozstrzygnęła sprawy jednoznacznie. – Spodziewam się więc kolejnych sporów przedsiębiorców z urzędami, w tym takich, które znajdą finał w sądzie – mówi.

Chodzi o to, że zgodnie z uchwałą NSA obiekt tymczasowy będzie podlegał podatkowi tylko wtedy, gdy jest budowlą wprost wymienioną w art. 3 pkt 3 prawa budowlanego (m.in. mosty, tunele, estakady, maszty) lub w innych przepisach tej ustawy, w tym, jak należy rozumieć, w art. 3 pkt 5, który mówi m.in. o kioskach, pawilonach, barakowozach itd. Obie listy mają jednak charakter przykładowy. Pytanie, co z obiektem wprost na nich niewymienionym. – Poza tym oba wspomniane katalogi znacząco się różnią, co może być źródłem kłopotów interpretacyjnych – zwraca uwagę Paweł Banasik.

Niektórzy się ucieszą

Uchwała może jednak okazać się korzystna dla przedsiębiorców handlujących na targowiskach. Paweł Banasik przypomina, że niektóre wymienione w prawie budowlanym tymczasowe obiekty (np. pawilony, hale namiotowe itp.) są wznoszone najczęściej właśnie na terenie targowisk. Przy czym jeśli są obłożone daniną od nieruchomości, ich posiadacz nie musi regulować opłaty targowej (zgodnie z art. 16 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych; t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 95, poz. 613 z późn. zm.). A ta w skali roku bywa często wielokrotnie wyższa niż podatek.

– Osoby handlujące na targowiskach były zainteresowane uznawaniem ich obiektów za opodatkowane budowle – dodaje. Ocenia, że właśnie z powodów fiskalnych niektóre gminy – ale w ślad za nimi i sądy administracyjne (por. wyrok NSA z 20 grudnia 2013 r., II FSK 3000/11) – skłaniały się do tezy, że tymczasowe obiekty budowlane nie podlegają podatkowi od nieruchomości.

Sens takich rozstrzygnięć był jasny: znacznie bardziej opłacało się nakładać na takich przedsiębiorców opłaty targowe (za każdy dzień sprzedaży) niż dużo niższy podatek od nieruchomości (płacony w skali roku) – dodaje Banasik. Był też jednak efekt niezamierzony takich decyzji i wyroków: podatku nie płacili posiadacze tymczasowych obiektów zlokalizowanych poza targowiskami. – NSA chciał poprzez uchwałę zmienić ten stan rzeczy i wyeliminować sytuację, w której z posiadaniem obiektu wykorzystywanego w działalności gospodarczej nie są związane żadne obciążenia: ani opłata targowa, ani podatek. Trudno przesądzać, czy cel uda się osiągnąć – mówi Paweł Banasik.

Rezultat jest jednak taki, że o ile przedsiębiorcy, którzy handlują na targowiskach, w wielu przypadkach odetchną i zapłacą mniej (podatek zamiast opłaty), o tyle innym, szczególnie tym posiadającym obiekty poza targowiskami, uchwała NSA odbije się czkawką. Zwłaszcza gdy chodzi o obiekty o znacznej wartości. W przypadku budowli podatek od nieruchomości wynosi rocznie 2 proc. ich wartości.

Sezonowe obiekty handlowe bez podatku, lecz kontenery niekoniecznie

Po uchwale NSA, niezależnie od wątpliwości z nią związanych, opodatkowanie obiektów tymczasowych wprost wskazanych w art. 3 pkt 5 Prawa budowlanego zależeć będzie od powstania obowiązku podatkowego. W przypadku obiektów handlowych mających sezonowy charakter (np. funkcjonujących od maja do września), podatku można jednak uniknąć. Obowiązek podatkowy powstaje bowiem dopiero od 1 stycznia roku następującego po roku, w którym obiekt budowlany powstał. Jeśli jednak przed końcem roku, w którym go wzniesiono, zostanie rozebrany, obowiązek podatkowy nie powstanie.

Co innego z obiektami kontenerowymi, które mogą być przenoszone np. z jednej budowy na inną. Mimo takich przenosin one cały czas istnieją. Trudno więc przyjąć, że przewiezienie ich w inne miejsce oznacza, że są wznoszone na nowo, co umożliwiałoby wykorzystanie tego, że obowiązek podatkowy powstaje z początkiem kolejnego roku. Wydaje się więc, że właściciele takich obiektów będą zobowiązani do zapłaty podatku od nieruchomości nawet wtedy, gdy będą one przenoszone z jednej gminy do innej. Zatem np. postawienie takiego obiektu w maju bieżącego roku spowoduje jego opodatkowanie od 1 stycznia roku następnego, przy czym wywiezienie go do innej gminy nic nie zmieni – on cały czas istnieje i od początku 2015 r. podlega podatkowi bez względu na to, gdzie się znajduje. Oczywiście nie jest to kwestia bezdyskusyjna i pewnie doczekamy się wyroków sądów.

Przemysław Molik, Dziennik Gazeta Prawna

 

Nie każdy, kto wykonuje wolny zawód, może wybrać ryczałt

Przedsiębiorca wykonujący wolny zawód zapłaci najwyższą 20-proc. stawkę ryczałtu. Aby jednak mógł rozliczać się z fiskusem korzystając ze zryczałtowanego podatku dochodowego, musi spełniać pewne warunki.

Z ryczałtu skorzystają tylko przedsiębiorcy, których roczne przychody nie przekraczają równowartości 150 tys. euro - aktualnie dotyczy to tych, których przychody w 2013 r. nie przekroczyły 633 450 zł. Ryczałtowcy płacą podatki do 20 dnia każdego miesiąca lub w niektórych przypadkach raz na kwartał.

W zależności od tego, czy mamy do czynienia z działalnością gastronomiczną, wytwórczą lub budowlaną, związaną z wynajmem samochodów czy wykonywaną osobiście w ramach tzw. wolnych zawodów, przedsiębiorcy zapłacą różne stawki ryczałtu. Tym ostatnim przypadają najwyższe.

Lekarze, stomatolodzy, weterynarze na stawce 20 proc.

Ryczałtowiec wykonujący wolny zawód podatek zapłaci w wysokości 20 % swoich przychodów (bez uwzględniania kosztów uzyskania przychodu). Ryczałt od przychodów ewidencjonowanych mogą jednak opłacać wyłącznie ci przedstawiciele wolnych zawodów, których wymienia ustawa o zryczałtowanym podatku dochodowym - lekarze stomatolodzy, weterynarze, technicy weterynarii, felczerzy, położne, pielęgniarki, tłumacze oraz nauczyciele udzielający korepetycji. Ich działalność musi być też wykonywana osobiście, czyli bez zatrudniania na podstawie umów o pracę, umów zlecenia, umów o dzieło oraz innych umów o podobnym charakterze pracowników, którzy wykonują czynności związane z istotą danego zawodu. Pozostali niewymienieni przedsiębiorcy prowadzący pozarolniczą działalność gospodarczą w zakresie wolnych zawodów innych niż wskazane nie mają takiej możliwości.

Warto pamiętać, że ustawa o zryczałtowanym podatku na własne potrzeby za wolne zawody uznaje tylko część zawodów powszechnie funkcjonujące jako wolne. Oznacza to, że np. dla architekta, projektanta, adwokata, notariusza, radcy prawnego, doradcy podatkowego, księgowego, biegłego rewidenta, dewelopera czy dziennikarza opodatkowanie w tej formie nie jest dostępne.

Najwyższa stawka ryczałtu nie rekompensuje wad tej formy opodatkowania

O ile w przypadku np. przedsiębiorców świadczących usługi gastronomiczne wady tej formy opodatkowania rekompensuje niska stawka ryczałtu w wysokości 3,5%, o tyle w przypadku ryczałtowca np. weterynarza już nie koniecznie. A wad jest kilka. Ryczałtowcy nie mają możliwości wspólnego rozliczenia z małżonkiem lub samotnie wychowywanym dzieckiem, nie skorzystają także z ulgi na dzieci (mogą ją rozliczyć tylko wtedy, gdy osiągają wystarczające dochody z innego źródła, np. z etatu). Nie mogą też odliczyć kosztów uzyskania przychodów, co jest niekorzystne na przykład dla tych przedsiębiorców, którzy dużo wydają na inwestycje.

Katarzyna Miazek, Tax Care

 

13.02.2014

Nowości podatkowe PwC

Przedstawiamy kolejne wydanie publikacji "Nowości Podatkowe PwC". W najnowszym numerze znajdą Państwo najciekawsze orzecznictwo oraz interpretacje podatkowe, a także przegląd nowości legislacyjnych istotnych z punktu widzenia sektora MSP:

  • Odsetki od pożyczki a koszt uzyskania przychodu

Skumulowane  odsetki  od  pożyczki  stanowią  dla podatnika koszt uzyskania przychodu w momencie ich zapłaty.

  • Interpretacja  indywidualna:  Stawka  VAT  dla  dostawy urządzeń SPA wraz z montażem

Dostawa  urządzeń  SPA  wraz z ich montażem w budynkach objętych społecznym programem mieszkaniowym może zostać opodatkowana preferencyjna stawką VAT.

  • Nowa treść projektu założeń zmian w ordynacji podatkowej

W  dniu  12  lutego  2014  r.  na  stronie   Rządowego  Centrum  Legislacji opublikowano  nową wersję projektu założeń projektu ustawy o zmianie ustawy ordynacja podatkowa; przekazano go do rozpatrzenia przez Komitet Stały Rady Ministrów.

  • Zmiana ustawy o VAT uchwalona przez Sejm

Sejm uchwalił nowelizację ustawy o VAT wprowadzającą 50-% ograniczenie odliczenia VAT od aut wykorzystywanych jednocześnie w działalności gospodarczej i do użytku prywatnego.

Nowości Podatkowe PwC (nr 31, 13.02.2014)

 

Propozycje opodatkowania samochodów do 3,5 tony

Samorządy chcą wprowadzić w życie opodatkowanie samochodów do 3,5 tony podatkiem od środków transportowych. Chodzi o samochody rejestrowane jako ciężarowe. Przedsiębiorcy obawiają się zwiększenia kosztów prowadzenia działalności.

Samorządowcy już szacują, ile mogliby zarobić na opodatkowaniu tych aut. Tymczasem wyższe obciążenia uderzą przede wszystkim w drobnych przedsiębiorców, którzy i tak ponoszą stosunkowo najwyższe koszty funkcjonowania. – To kolejny przejaw rosnącego fiskalizmu. Wkrótce wejdą przecież w życie nowe przepisy, ograniczające odliczanie podatku VAT od zakupu i eksploatacji samochodów o masie do 3,5 tony – mówi Przemysław Pruszyński, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Gminy poszukują dodatkowych pieniędzy, ale muszą mieć na uwadze, że tak naprawdę uderzają we własnych mieszkańców, własnych przedsiębiorców, których działalność determinuje dochody danej jednostki terytorialnej. Tak naprawdę, nakładanie nowych obciążeń w celu pokrycia deficytów, wcale nie będzie dla nich korzystne. Kolejne podatki ograniczają możliwości rozwojowe, efektywność najmniejszych firm, zabierają czas i energię. Podatek od posiadania „samochodu firmowego" nie będzie wypadkową osiąganych dochodów tylko stałym, często trudnym do udźwignięcia obciążeniem – dodaje Pruszyński.

Dodatkowo należy pamiętać, że podatek od środków transportowych, tj. od samochodów ciężarowych powyżej 3,5 tony, płacony jest ze względu na zwiększoną eksploatację dróg, przez te pojazdy. Zatem nie ma uzasadnienia, aby samochody o wadze samochodów osobowych opodatkowywać tak jak ciężarowe. Konfederacja Lewiatan wyraża nadzieje, że przedstawione pomysły nie trafią do realizacji, a samorządy nie będą dążyć za wszelką cenę do opodatkowania wszystkich i wszystkiego bez względu na konsekwencje.

 

Wzrośnie podatek od nieruchomości za garaż. Nawet dzisięciokrotnie

Ponad 7 zł za metr kwadratowy – tyle będzie wynosić nowa stawka podatku od nieruchomości za garaż, jeśli wejdą w życie zmiany proponowane przez resort administracji i cyfryzacji. Projekt przepisów przewiduje, że do garaży nie będzie można stosować stawek niższych niż przewidziane dla budynków mieszkalnych.

Projekt Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji zakłada zmiany w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych. – Szykuje się duża zmiana dotycząca rozszerzenia zakresu opodatkowania garaży. Były one co prawda opodatkowane cały czas, natomiast wyraźnie wzrośnie stawka podatkowa – mówi Mariusz Unisk, dyrektor generalny ds. doradztwa podatkowego w ISP Modzelewski i Wspólnicy.

Resort chce, by wszyscy posiadacze parkingów i miejsc postojowych płacili ujednoliconą, ale wyższą stawkę. W niektórych przypadkach będzie to nawet dziesięciokrotny wzrost opłaty. Dotyczy to garaży, które znajdują się w bryle budynku i do których w związku z tym dziś stosowana jest niższa stawka niż za mieszkanie (w tym roku max. 74 grosze za m2). Więcej zapłacą też mieszkańcy bloków, którzy mają wykupione miejsca parkingowe w podziemiach. – Za chwilę za takie garaże będziemy płacić 7 zł za metr, dlatego że to nie będzie traktowane tylko jako część budynku mieszkalnego, ale jako oddzielny lokal przy zdecydowanie wyższych stawkach podatku – wyjaśnia Unisk.

To jednak nie koniec zmian. – W tej chwili zasadą jest, że osoba fizyczna płaci podatek w czterech ratach, natomiast od przyszłego roku, jeżeli wymiar podatku nie przekroczy stu złotych, będziemy płacić ten podatek jednorazowo – wyjaśnia ekspert ISP.

Planowane zmiany dotkną również przedsiębiorców. Projekt MAC wprowadza nowe podejście do pojęcia budowli w podatku od nieruchomości. – To temat, który od lat jest przedmiotem wielu sporów podatników z organami podatkowymi. Stan prawny dziś pozwala na dosyć elastyczną interpretację, w jedną czy w drugą stronę – zaznacza Unisk. Założeniem jest stworzenie zamkniętego katalogu obiektów, które są budowlami, co pozwoli na ustalenie, od czego dany przedsiębiorca będzie płacić podatek. – Przy tworzeniu tej listy pewnie jeszcze dużo będzie się działo, bo to wymaga ogromnej pracy. Chodzi o to, żeby zachować jakiś bieżący wpływ budżetowy dla gmin, którym ten podatek ma służyć, a z drugiej strony, aby nie wprowadzić nowych obciążeń fiskalnych dla firm i przedsiębiorców – przewiduje Mariusz Unisk.

 

12.02.2014

Prawo restrukturyzacyjne do zmiany

Rząd przyjął założenia do projektu ustawy, dzięki której wniosek o wszczęcie postępowania restrukturyzacyjnego będzie miał pierwszeństwo przed wnioskiem o ogłoszenie upadłości - wyjaśniło Centrum Informacyjne Rządu (CIR). Jednocześnie mają być chronione prawa wierzycieli.

Zgodnie z proponowanymi przez resort sprawiedliwości zmianami przedsiębiorca będzie mógł wybrać sposób restrukturyzacji dopasowany do swoich potrzeb. Przyjęte przez rząd założenia zakładają zrównanie wierzycieli prywatnych z publicznymi w kwestii zaspokajania roszczeń. Chodzi o to, by na wierzycielach publicznych wymusić w większym stopniu zaangażowanie w restrukturyzację firm, aby nie składali od razu wniosku o upadłość.

Kontrahenci upadłego przedsiębiorcy i fiskus będą zrównani w procedurze dochodzenia należności w postępowaniu upadłościowym – wyjaśniło Ministerstwo Sprawiedliwości. CIR poinformowało też, że rząd planuje też nowelizację ustawy Prawo upadłościowe i naprawcze. Ma ona wprowadzić nową definicję stanu niewypłacalności. A także uproszczenie i przyspieszenie procedury upadłościowej.

– Obecne przepisy zobowiązują firmy do spełnienia wielu wymogów formalnych dotyczących wniosków i pism w postępowaniu upadłościowym. Aby to zmienić wprowadzone będą ujednolicone formularze, w przyszłości w formie elektronicznej, co ułatwi i przyspieszy procedurę – podkreślono. Według CIR dzięki tym zmianom przedsiębiorcy zyskają więcej czasu, zmniejszą się też koszty takich postępowań.

Przyszła regulacja przewiduje też utworzenie internetowego Centralnego Rejestru Upadłości, w którym mają się znaleźć m.in. informacje o prowadzonych sprawach upadłościowych oraz wykaz syndyków i biegłych. W rejestrze będą też informacje o wszystkich postępowaniach upadłościowych i restrukturyzacyjnych. Będzie się można z niego dowiedzieć ponadto, która spółka jest w upadłości i na jakim etapie znajduje się postępowanie. Korzystanie z rejestru ma być bezpłatne.

 

Nie będzie skrócenia okresu zwrotu VAT

W piątek 7 lutego posłowie odrzucili poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług. Celem projektu było m.in. skrócenie z 60 dni do 30 dni okresu, w którym urząd skarbowy ma obowiązek dokonać zwrotu różnicy pomiędzy podatkiem naliczonym, a należnym. Oznacza to, że nie będzie skrócenia okresu zwrotu VAT.

Odrzucenie tego projektu jest złą wiadomością dla przedsiębiorców biorąc pod uwagę konieczność zapewnienia płynności finansowej oraz kosztu pieniądza w czasie. Jednakże, propozycja całkowitego wykreślenia z art. 87 ust. 2 ustawy VAT prawa organu podatkowego do doraźnego badania zasadności zwrotu podatku VAT była mało prawdopodobna z uwagi na zachowanie sprawności działań podejmowanych przez organy podatkowe.

W przypadku podjęcia następnej próby skrócenia terminów zwrotu podatku VAT Mariusz Korzeb proponuje przyjęcie bardziej realnych rozwiązań, które będą korzystne dla przedsiębiorców, jak również umożliwią bieżącą realizację zadań przez organy podatkowe. Wskazywane przez eksperta Pracodawców RP już wcześniej rozwiązania polegają na stworzeniu katalogu przesłanek, w przypadku których organ podatkowy miałby możliwość przedłużenia terminu zwrotu podatku VAT oraz unormowania maksymalnego okresu, na jaki urząd skarbowy termin ten mógłby przedłużyć.

 

Gwarancje ostatniej szansy łatwiej dostępne dla przedsiębiorstw?

Rząd pracuje nad lepszym wykorzystaniem środków z UE, którymi teraz zarządzają regionalne fundusze poręczeniowe

Ministerstwo Finansów zamierza ujednolicić zasady przyznawania gwarancji firmom korzystającym ze środków UE. Ustawa o gwarancji ostatniej szansy, nad którą pracują resortowi prawnicy, miałaby skłonić banki komercyjne do akceptowania poręczeń udzielanych przez 46 regionalnych funduszy poręczeniowych, jako formy zabezpieczenia kredytów.

Fundusze nie cieszą się na razie dobrą opinią ze strony banków, dlatego też mają małą zdolność kreacji kredytów. Instytucje te dysponują 1 mld zł na gwarancje, tymczasem wartość przyznanych na ich podstawie kredytów nieco tylko przekracza tę kwotę. Resort finansów chce, by wartość ta wzrosła pięciokrotnie. W ten sposób pieniądze z UE przekazane funduszom przez marszałków województw faktycznie zaczęłyby wspierać inwestycje przedsiębiorstw.

– Dotychczasowy system nie działa tak jak powinien, ponieważ fundusze poręczeniowe nie mają wystandaryzowanej oferty – tłumaczy Marek Szczepański z Banku Gospodarstwa Krajowego. – Każdy fundusz ma własny wzór dokumentów, własny sposób oceny zdolności kredytowej klienta i wymaga od niego złożenia innych zaświadczeń. W efekcie banki często nie chcą akceptować ich poręczeń, bo muszą każdego klienta osobno weryfikować – dodaje. Dla klienta to strata czasu, ponieważ musi przygotować oddzielny pakiet dokumentów dla banku i funduszu, i czekać na dwie decyzje, co wydłuża okres oczekiwania nawet do dwóch miesięcy. Za każdą decyzję płaci przy tym oddzielnie.

Dlatego BGK, mniejszościowy udziałowiec 21 z 46 funduszy, został włączony do prac nad nowym systemem. – We współpracy z bankami i funduszami planujemy maksymalne ujednolicenie oferty. Chcielibyśmy, aby fundusze wymagały od klientów podobnych dokumentów co banki i oceniały zdolność kredytową według ujednoliconych kryteriów – wyjaśnia Marek Szczepański. BGK ma już pomysł, jak zachęcić instytucje do przystania na zmiany. Bank proponuje, by samorządy przekazały mu dodatkowe 3 mld zł, z których zamierza m.in. dokapitalizować istniejące fundusze. Marek Szczepański tłumaczy, że na dodatkowe środki będą mogły liczyć tylko te instytucje, które zgodzą się na ujednolicenie dokumentów i procedur.

BGK chce też corocznie sprawdzać poziom wykorzystania środków przez każdy z funduszy. Te, które sprawnie przekazują je do firm, dostaną kolejną pulę. Te, które sobie nie radzą, zwrócą pieniądze. Dodatkową zachętą do śmielszego udzielania poręczeń przez fundusze mają być regwarancje. Pulę na nie także ma trzymać BGK. – Gdyby fundusz ze względu na brak spłaty kredytu przez przedsiębiorcę musiał wypłacić określoną kwotę na rzecz banków, BGK zwracałby mu część z regwarancji – tłumaczy Marek Szczepański. Co więcej, w razie kryzysu, przez który przedsiębiorcy masowo przestaliby spłacać zadłużenie, to państwo przejmowałoby obowiązek spłaty kredytów w bankach.

Rząd chce, aby poręczenia były równie proste i tanie, jak udzielane przez BGK gwarancje de minimis. W ich przypadku przedsiębiorca, który nie posiada wystarczającej zdolności kredytowej, razem z wnioskiem o finansowanie składa w wybranym banku wniosek o de minimis. BGK bez dodatkowej weryfikacji akceptuje decyzję instytucji finansowej i przyznaje gwarancje, które w pierwszym roku są bezpłatne, a w drugim kosztują 0,5 proc. ich wartości. W 2013 r. z takiego rozwiązania skorzystało 38,9 tys. firm. Dla przykładu w 2012 r. (ostatnie dostępne dane) z poręczeń 46 funduszy skorzystało niespełna 5,5 tys. przedsiębiorców. Jednak de minimis wygasają w przyszłym roku, stąd potrzeba stworzenia nowego systemu na ich wzór.

Beata Tomaszkiewicz, Dziennik Gazeta Prawna

 

11.02.2014

Nowy obowiązek dla firm: Raporty do KDPW

Niektórzy przedsiębiorcy nawet nie wiedzą, że już od jutra muszą składać raporty do Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych. Opiszą w nich zawierane przez siebie transakcje instrumentami pochodnymi.

Od 12 lutego każda firma, która finansuje swoją inwestycję długoterminowym kredytem i zabezpiecza się przed wzrostem odsetek za pomocą kontraktu IRS, albo eksporter, który ustali sobie z bankiem kurs wymiany walut w dogodnym dla siebie terminie przez transakcję forward, zobowiązani będą przesłać sprawozdanie o takich operacjach do repozytorium, którym w Polsce jest Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych. To efekt dostosowania krajowych przepisów do regulacji unijnych, których celem jest większa przejrzystość obrotu instrumentami pochodnymi, zwłaszcza na rynku nieregulowanym (tzw. OTC).

Ale jest problem: nie wszystkie firmy, aktywne na rynku instrumentów pochodnych, wiedzą o nowych obowiązkach. Według szacunków niektórych bankowców przedsiębiorców spoza sektora finansowego, którzy korzystają z pochodnych, może być ok. 8 tys. Tymczasem do wczoraj KDPW wydał niespełna 2 tys. specjalnych numerów LEI, bez których złożenie raportu o transakcji jest niemożliwe.

– Poza tą liczbą złożono już 542 aplikacje wypełnione poprawnie, podmioty czekają na wydanie numeru. Jednak około 900 musi być poprawionych, bo dokumentacja była niepełna lub nieprawidłowa. Jeśli aplikacja jest poprawna, przyznanie kodu zajmuje 2–3 dni – mówi Iwona Sroka, prezes KDPW. I dodaje, że Krajowy Depozyt jest przygotowany na zalew wniosków o LEI w najbliższych dniach.

– Do obsługi i weryfikacji aplikacji zaangażowaliśmy dodatkowo na pewien czas pracowników innych zespołów, aby cały proces przebiegał jak najbardziej sprawnie. Ale zapewne jeszcze po 12 lutego będą do nas spływać aplikacje o kod LEI – przyznaje.

Prezes KDWP mówi, że Polska nie jest wyjątkiem: w całej UE przedsiębiorcy – zwłaszcza ci spoza sektora finansowego – nie mają wystarczającej wiedzy o nowych obowiązkach. Mirosław Winiarczyk, dyrektor departamentu rynków finansów w Raiffeisen Polbanku, nie ma wątpliwości: nie wszystkie podmioty będą gotowe, żeby od jutra raportować swoje transakcje tak, jak wymaga tego od nich prawo.

– Jak na wprowadzenie tak istotnych zmian dla rynku nastąpiły one bardzo szybko przy braku dostatecznie szczegółowych informacji – mówi. I dodaje, że zwłaszcza w przypadku przedsiębiorstw niefinansowych nowy obowiązek to duże obciążenie. – Nawet wymóg uzyskiwania identyfikatorów LEI, który jest pierwszym etapem – każdy przedsiębiorca musi się o niego starać samodzielnie. Dla dużych firm, które przeprowadzają wiele transakcji na rynku pochodnych, to nie jest pewnie problem, ale dla mniejszych, uczestniczących w tym rynku od czasu do czasu to może być spore wyzwanie. One nawet często nie zdają sobie sprawy, że powinny mieć taki numer – podkreśla Winiarczyk.

Nowy obowiązek dotyczy nie tylko operacji zawartych po 12 lutego. Zgodnie z unijnymi regulacjami do KDWP powinny też trafić raporty o wszystkich transakcjach aktywnych 16 sierpnia 2012 r. i później. Bankowcy zachodzą w głowę, jak skłonić swoich byłych klientów – którzy dziś już nie kupują instrumentów pochodnych – do uzyskania numeru LEI i złożenia takiego sprawozdania. Tym bardziej że numer nie jest darmowy: w KDWP trzeba zapłacić za niego 480 zł netto, przedłużenie jego ważności po roku kosztuje kolejne 240 zł netto.

Zdaniem Mirosława Winiarczyka biorąc to wszystko pod uwagę, dobrze się stało, że decydenci nie zdążyli z przygotowaniem i uchwaleniem przepisów wprowadzających sankcje za brak złożenia raportu. Ministerstwo Finansów pracuje nad zmianą ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, która takie kary dopiero ustanowi. Według propozycji resortu w przypadku przedsiębiorstw niefinansowych, które mają obowiązek składania sprawozdań z wynikami, grzywna mogłaby wynieść nawet 10 proc. przychodów – maksymalnie milion złotych.

Marek Chądzyński, Dziennik Gazeta Prawna

 

Druga ustawa antykryzysowa

Nowe przepisy dają wsparcie finansowe dla firm, które mają przejściowe kłopoty. Przewidują płatne przestoje oraz dopłaty do pensji.

Jak wynika z danych resortu pracy pomoc otrzymało blisko 50 firm na sumę prawie 5 milionów złotych. Z możliwości, jakie daje ustawa antykryzysowa najczęściej korzystają firmy małe i średnie, głównie budowlane i zajmujące się przetwórstwem przemysłowym.

Druga ustawa antykryzysowa weszła w życie pod koniec ubiegłego roku. Jej celem jest pomoc pracownikom w przetrwaniu kryzysu a pracodawcom w utrzymaniu miejsc pracy. Z pomocy mogą skorzystać obecnie te firmy, których obroty spadły o 15 procent i które nie zalegają z płaceniem składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Od połowy roku przy przyznawaniu pomocy będzie brana pod uwagę także stopa bezrobocia.

Pierwsza ustawa antykryzysowa wprowadzona została w 2009 roku, wygasła w 2011 roku. Przewidywała, że pracodawca mógł zawrzeć z pracownikiem dowolną liczbę umów na czas określony. Łącznie nie mogły trwać one dłużej niż 2 lata. Obecnie dopuszczalne jest 2-krotne zatrudnienie pracownika na podstawie kolejnych umów o pracę na czas określony. Jeśli przerwa między jedną umową a drugą nie przekracza 1 miesiąca, to trzecia umowa zawarta nawet na czas określony, z mocy prawa przekształca się w umowę na czas nieokreślony. Nie ma natomiast limitu określającego, że umowa na czas określony może trwać maksymalnie 24 miesiące.

 

Wyższa akcyza na wódkę uderzy w firmy i budżet

Zapowiadana katastrofa na rynku wódki staje się faktem. Po 1 stycznia jej produkcja gwałtownie spadła, bo magazyny dystrybutorów są pełne.

Krzysztof Tryliński, prezes grupy Belvedere, producenta wódek Krupnik i Sobieski, przyznaje w rozmowie z "Rzeczpospolitą" , że styczniowa sprzedaż była o 50 proc. niższa niż w zeszłym roku. Z kolei firma Akwawit-Polmos, właściciel marek Krakus i Wratislavia sprzedała w styczniu dziesięć razy mniej wódki niż przed rokiem. Firm alkoholowych mających problemy jest znacznie więcej. Producenci wódki zaciskają pasa, ograniczają pracę do jednej zmiany i wysyłają pracowników na zaległe urlopy. Grupa Stock Spirits, właściciel m.in. marki Żołądkowa Gorzka, zapowiedziała już, że spodziewa się iż podwyżka akcyzy przełoży się na spadek jej sprzedaży i wyniku EBITDA w 2014 r.

Styczniowe załamanie sprzedaży na rynku wódki wynika po części z dużego wzrostu zamówień pod koniec ubiegłego roku. Gdy rząd zapowiedział podwyżkę akcyzy gwałtownie wzrosły zamówienia na wódkę co doprowadziło do zapełnienia magazynów dystrybutorów. Większa sprzedaż przełożyła się również na wzrost wpływów z akcyzy. Po 11 miesiącach ubiegłego roku firmy alkoholowe wpłaciły do budżetu prawie 6,03 mld zł wobec 5,82 mld zł rok wcześniej. Również na ten rok rząd założył wzrost wpływów z akcyzy. Jednak już na początku roku plany te wydają się mało realne. – W pierwszym kwartale 2014 r. wpływy z akcyzy od wyrobów spirytusowych mogą być sześć, siedem razy niższe niż przed rokiem – ocenia Grzegorz Ślak, prezes Akwawitu.

 

Unia ma zmniejszyć biurokratyczne wymogi dla przedsiębiorców

Unia Europejska chce pomóc przedsiębiorcom nie tylko poprzez pieniądze z funduszy strukturalnych, lecz także przez uproszczenie unijnych regulacji. Jednym z większych wyzwań dla konkurencyjności unijnego przemysłu będzie pogodzenie jego interesów z polityką ochrony środowiska.

Z badania Eurobarometr wynika, że aż 74 proc. Europejczyków uważa, że UE jest źródłem nadmiernej biurokracji. – Unia bywa przeregulowana na różne sposoby – przyznaje Janusz Lewandowski, komisarz UE ds. budżetu. – Dlatego bardzo mnie cieszy to, że w tym roku po raz pierwszy Komisja Europejska zajęła się nie tyle nowymi regułami, ile przeglądem istniejących reguł pod kątem tego, czy szkodzą konkurencyjności, czy nie.

Zapoczątkowany kilka miesięcy temu program nazywa się REFIT – program spójności i wydajności regulacyjnej (The Regulatory Fitness and Performance Programme). W efekcie kontroli całości przepisów UE, część z nich będzie uchylona, a część uproszczona. Niektóre przepisy regulacyjne, czekające na akceptację Komisji, w ogóle nie będą wprowadzone – wszystko w myśl zasady, że UE wymaga dużych działań w najważniejszych sprawach, a mniejszych w sprawach o mniejszym znaczeniu.

W budowaniu przewagi konkurencyjnej na globalnym rynku przedsiębiorcom mają też pomóc unijne granty. – Zasadniczą częścią inwestycyjną budżetu są mądrze wydawane fundusze strukturalne, które w tej chwili oprócz wielkiej sieci transportowej w Polsce muszą iść w szare komórki. Te pieniądze są zagwarantowane na siedem lat. Ale oprócz tego mamy specjalnie adresowany do małych i średnich przedsiębiorstw program COSME – mówi Janusz Lewandowski.

Program COSME to nowy program UE nastawiony na zwiększanie konkurencyjności i trwałości przedsiębiorstw, w szczególności małych i średnich. Ma na celu m.in. poprawienie dostępu MŚP do finansowania przez instrumenty dłużne i kapitałowe oraz zwiększenie dostępu firm do rynków w Europie i na świecie. Na jego realizację przewidziano ok. 2,3 mld euro.

Dla dużego przemysłu kwestia konkurencyjności na światowych rynkach wiąże się z dyskutowanymi od dawna nowymi założeniami pakietu energetyczno-klimatycznego. – Najtrudniejszym problemem jest pogodzenie interesów przemysłowych i wrażliwości środowiskowo-klimatycznej. Znalezienie punktu zbieżności pomiędzy planami budowy bazy przemysłowej w Europie i bardzo wysokimi rygorami środowiskowymi, to największe wyzwanie, zwłaszcza dla gospodarki takiej jak Polska, czyli budowanej na węglu – mówi komisarz.

 

10.02.2014

Od 1 kwietnia nowe zasady odliczania VAT-u od samochodów osobowych

Sejm przyjął nowe zasady odliczania VAT przy nabyciu samochodów osobowych. Od 1 kwietnia przedsiębiorcy wykorzystujący auta firmowe również na cele prywatne będą mogli odliczyć 50 proc. przy zakupie samochodu. Na możliwość odliczania VAT od paliwa poczekają do 1 lipca 2015 r.

Sejmowe prace nad zmianą ustawy o VAT, wprowadzającej nowe regulacje w zakresie odliczania VAT-u w przypadku nabycia samochodów osobowych o masie do 3,5 tony, zajęły zaledwie 3 dni. Pierwsze czytanie, po którym projekt został skierowany do Komisji Finansów Publicznych odbyło się 5 lutego, dzień później miało już miejsce drugie czytanie (i ponowne skierowanie ustawy do KFP), a dziś ustawa została przyjęta. W głosowaniu wzięło udział 429 posłów - 230 było "za", a 199 "przeciw".

Zdecydowana większość zgłoszonych przez posłów poprawek została odrzucona. Opozycja kwestionowała przy tym zawrotne tempo prac nad ustawą, podnosząc na przykład to, że sprawozdanie z prac Komisji posłowie otrzymali zaledwie pół godziny przed głosowaniem w Sejmie. Zmienione przepisy wejdą w życie 1 kwietnia, czyli miesiąc później niż chciał rząd.

Pozostaje 50 proc.

Zaproponowane przez rząd i przyjęte przez Sejm rozwiązanie przewiduje, że przedsiębiorcy, którzy używają samochodu osobowego w tzw. cyklu mieszanym, tzn. częściowo na potrzeby działalności gospodarczej a częściowo na użytek prywatny, będą mogli odliczyć 50 proc. VAT-u od nabycia takiego samochodu oraz 50 proc. VAT-u od paliwa. Odliczenie od paliwa będzie jednak możliwe dopiero od 1 lipca 2015 r.). Oprócz tego będzie im przysługiwało prawo do odliczenia 50 proc. wydatków eksploatacyjnych, takich jak np.: myjnia, serwisowanie, zakup i wymiana opon. Posłowie kwestionowali przyjęcie takiej proporcji składając wniosek o podwyższenie jej do 80 proc. (PiS), a nawet 99 proc. (TR i SLD). Poprawki te przepadły jednak podczas głosowania.

Do 100 proc. VAT niezbędna ewidencja

W innej sytuacji będą przedsiębiorcy wykorzystujący auto firmowe tylko i wyłącznie na potrzeby działalności gospodarczej. Do tego niezbędne będzie, aby sposób wykorzystania wynikał z "obiektywnych okoliczności", które dodatkowo mają być potwierdzone prowadzoną ewidencją przebiegu pojazdu. Nie przeszła przy tym zgłoszona przez posłów PiS poprawka znosząca ten kłopotliwy obowiązek. Wprowadzono jedynie drobne zmiany, zezwalając na prowadzenie ewidencji w wersji elektronicznej i rezygnując z potwierdzenia przez przedsiębiorcę autentyczności wpisu osoby kierującej pojazdem (np. pracownika).

Ze 100-proc. odliczeniem mogą mieć problem przedsiębiorcy prowadzący działalność gospodarczą w miejscu zamieszkania. Chociaż taka okoliczność nie została wskazana w projekcie, to jednak podany w uzasadnieniu projektu przykład zapewne będzie stanowił kierunek wykładni i podejścia fiskusa w praktyce :

"W przypadku osób fizycznych, które działalność gospodarczą prowadzą w swoim miejscu zamieszkania (np. architekt), należy uznać, że posiadany przez niego wykorzystywany w działalności gospodarczej samochód jest również używany co do zasady na cele prywatne. Nie można bowiem obiektywnie stwierdzić, że samochód jest wykorzystywany wyłącznie do działalności gospodarczej, jeżeli sposób wykorzystywania tego samochodu umożliwia np. jego użycie w czasie wolnym od prowadzonej działalności (np. weekend czy wyjazd urlopowy)."

To, co faktycznie będzie uznawane za "obiektywne okoliczności wykorzystania" samochodu będzie z pewnością efektem licznych sporów z fiskusem, które będą kończyć się w sądach.

W jakimś zakresie pomóc mogłoby przyjęcie rozwiązania zaproponowanego w czasie drugiego czytania (SLD), aby w ustawie znalazł się zapis, który wprost uniezależniałby 100-proc. prawo do odliczenia od miejsca prowadzenia działalności. Ta poprawka niestety nie przeszła.

Katarzyna Rola-Stężycka, Tax Care

 

Praktyki fiskusa

Gdy chodzi o zwrot podatku czy nadpłaty, urzędy odraczają wydanie decyzji aż do uzyskania np. odpowiedzi trybunału. Gdy sprawa dotyczy wymierzenia podatku, zawieszenie nie wchodzi w grę.

O praktyce działania służb podatkowych przekonało się kilkaset osób, którym w ostatnich tygodniach dyrektorzy izb skarbowych hurtowo zawiesili wnioski o zwrot pieniędzy zapłaconych na poczet karnego 75-proc. podatku od nieujawnionych źródeł przychodów. Prawo do wznowienia postępowań w tym zakresie jest konsekwencją wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 18 lipca 2013 r. (sygn. akt SK 18/09), kiedy to sędziowie uznali przepisy dające prawo do wymierzania takiego podatku za lata 1998-2006 za niezgodne z konstytucją.

Po tym jak podatnicy zaczęli składać wnioski o zwrot pieniędzy, szef resortu finansów poprosił marszałka Sejmu, by ten zapytał trybunał, jak należy interpretować jego wyrok - tj. czy na jego podstawie można wznawiać postępowania, bo w przypadku zwrotu w grę wchodzą miliony złotych, a taki wydatek jest nieprzewidziany w budżecie.

Gdy prośba ministra została zrealizowana, wszystkie izby skarbowe w Polsce przestały załatwiać wnioski podatników, bo uznały, że pytanie marszałka ma walor zagadnienia wstępnego, które uniemożliwia dalsze rozpoznanie sprawy. (DGP nr 5/2014, "Minister nie zwraca karnego podatku, bo czeka na interpretację trybunału").

Logika Kalego

Problem zagadnienia wstępnego dotyczy też podatku od ukrytych dochodów, ale za lata późniejsze, tj. po 2006 r. Przepisy w tym zakresie również zostały przez trybunał ocenione negatywnie, choć formalnie nie zostały uznane za niekonstytucyjne. W związku z tym, że brzmią niemal identycznie jak te wcześniejsze (niekonstytucyjne), sądy administracyjne wystąpiły do TK z zapytaniem prawnym.

Jednak, jak mówi Mirosław Kucharczyk z Izby Skarbowej w Warszawie, tego typu sprawy nie są zawieszane. Podobną informację uzyskaliśmy od Radosława Hancewicza z Izby Skarbowej w Białymstoku.

Trzeba przypomnieć, że NSA w wyroku z 13 czerwca 2013 r. (sygn. akt II FSK 2153/11) wskazał, że hipotetyczna możliwość wyeliminowania z obrotu prawnego przepisu, po złożeniu wniosku do TK, nie oznacza, że powstało zagadnienie wstępne. Z drugiej strony nawet gdyby organy obecnie zdecydowały się zawieszać postępowania dotyczące ukrytych dochodów za lata po 2006 r., to naraziłyby się na przedawnienie zobowiązań, a to byłoby już korzystne dla podatników.

W ocenie Filipa Siwka, doradcy podatkowego w kancelarii SWS Strykowski Wachowiak, skoro sprawa zawisła przed TK, nie tworzy zagadnienia wstępnego, to również skierowanie pisma marszałka trudno uznać za zdarzenie kreujące zagadnienie wstępne. Według niego przedłużanie postępowań w sprawie wznowień postępowań po wyroku TK naraża państwo na wzrost odsetek od nadpłat należnych po wyroku, a dodatkowo rodzić może odpowiedzialność odszkodowawczą. - Organy podatkowe przyjmują taką wykładnię pojęcia "zagadnienia wstępne", jaka jest w danym momencie przydatna, niezależnie od szkód wyrządzonych Skarbowi Państwa - dodaje.

Nie tylko karny podatek

Brak konsekwencji w zawieszaniu postępowań widoczny jest też w przypadku określenia przychodów z nieodpłatnych świadczeń. Te kwestie też trafiły do TK, ale nie przeszkadza to organom w prowadzeniu postępowań i ocenianiu przepisów na niekorzyść przedsiębiorstw, które borykają się z wypełnieniem obowiązków płatnika (por. interpretacja dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach z 11 grudnia 2013 r., nr IBPBII/1/415-853/13/JP, kiedy organ uznał, że firma, która organizuje dla pracowników poczęstunek w formie szwedzkiego stołu, musi dla każdego z nich odrębnie określić przychód i odprowadzić zaliczkę na podatek).

Przemysław Molik, Dziennik Gazeta Prawna

 

Mikrofaktoring dla przedsiębiorstw. Warto skorzystać?

Mimo ożywienia gospodarczego, na rynku w dalszym ciągu odczuwalne są skutki okresu spadków i niepokoju związanego z trwającym do niedawna kryzysem finansowym. Jego następstwem jest między innymi problem zatorów płatniczych, będących poważnym utrudnieniem dla funkcjonowania małych firm. W tych warunkach poprawa płynności finansowej stała się bardzo istotnym wyzwaniem dla rynku MSP.

Niewiele podmiotów oferuje usługi z zakresu faktoringu dla segmentu mikrofirm, ponieważ większość firm faktoringowych i banków uważa finansowanie MSP za bardzo ryzykowne. Realny koszt faktoringu (obejmujący wszelkie prowizje i opłaty dodatkowe) jest wysoki i może przekraczać nawet 20% w skali roku, a niejednokrotnie jest jeszcze wyższy. Sposobem na dotarcie do tego segmentu jest skupienie się na obsłudze małych przedsiębiorstw, które współpracują z dużymi, wiarygodnymi odbiorcami.

Mikrofaktoring to produkt skierowany do mikro i małych przedsiębiorstw, których obrót jest niewielki (poniżej 1 mln zł rocznie), oferowany na atrakcyjnych warunkach finansowych. Usługa ta przynosi wiele korzyści, przede wszystkim eliminuje zatory płatnicze. Firma otrzymuje na swoje konto środki z tytułu należności w ciągu kilku dni od daty przekazania ich do Faktora, dzięki czemu może na bieżąco regulować swoje zobowiązania. Dodatkowo, firmy faktoringowe nie wymagają zabezpieczenia na aktywach trwałych – głównym elementem jest cesja wierzytelności. Mikrofaktoring nie obciąża też zdolności kredytowej. W przeciwieństwie do kredytu bankowego, korzystanie z faktoringu nie wpływa na limit kredytowy i nie jest wykazywane w bilansie spółki, może więc stanowić do niego usługę komplementarną.

Usługi faktoringowe, chociaż są relatywnie mało znanym produktem, zaczynają powoli zdobywać przychylność przedsiębiorców. Przyczyniły się do tego sprzyjające warunki rynku, w tym rosnące zapotrzebowanie na rozwiązania poprawiające płynność finansową.

Jedynie firmy działające na niskomarżowym rynku powinny bardzo dokładnie policzyć wszystkie koszty działania wiążącego się z faktoringiem i sprawdzić ich stosunek do zysków. Najlepszych rozwiązaniem będzie dla nich skorzystanie z możliwości wystawienia pojedynczych wierzytelności i przeliczenia opłacalności takiej formy upłynniania finansów firmy.

Jakub Ananicz, Faktorama

 

7.02.2014

Składki na ZUS są de facto podatkiem

Wskutek wprowadzenia zapowiadanych przez rząd zmian odprowadzane do ZUS składki na ubezpieczenie społeczne nabiorą już całkowicie charakteru stricte podatkowego. Oskładkowanie umów cywilnoprawnych (zlecenia, o dzieło) doprowadzi do wzrostu bezrobocia i tzw. szarej strefy.

– Potrzeba ograniczenia deficytu finansowego Funduszu Ubezpieczeń Społecznych staje się nadrzędnym celem polityki rządu, którzy poszukuje kolejnych źródeł jego zasilenia. Trudno nie odnieść wrażenia, że składka na ubezpieczenia społeczne zamiast swojej pierwotnej funkcji w naszym kraju coraz częściej nabiera charakteru podatkowego – mówi prezydent Pracodawców RP, Andrzej Malinowski.

Zgodnie z ostatnimi zapowiedziami rządu Donalda Tuska, od przyszłego roku częściowo oskładkowane zostaną umowy o dzieło – do poziomu płacy minimalnej. Z roku na rok poziom oskładkowania takich umów ma jednak rosnąć, by za dwa lata obejmować całość zarobków osiągniętych na ich podstawie. Składki mają też być obowiązkowe dla umów o dzieło, chociaż najprawdopodobniej dotyczyć będą tylko tych przypadków, w których umowa o dzieło jest jedynym źródłem dochodu. Wątpliwości zostaną rozwiane dopiero po przedstawieniu przez resort pracy odpowiednich projektów ustaw.

Oskładkowanie umów cywilnoprawnych oznacza wzrost kosztów pracy, co niesie ze sobą ryzyko wzrostu bezrobocia oraz rozrostu szarej strefy. Można się też spodziewać ucieczki części osób na samozatrudnienie, co potwierdzają przedstawiciele Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Tym samym planowane zmiany zamiast poprawić tylko pogorszą sytuację osób pracujących na podstawie umów cywilnoprawnych – dodaje Malinowski.

Planowane zmiany mogą też rykoszetem uderzyć w studentów dorabiających sobie na umowach cywilnoprawnych. Zdaniem Agnieszki Engel z Centrum Szkoleniowo-Rozwojowego Sapientia, zmiany poskutkują nakładaniem dodatkowych obowiązków na osoby już zatrudnione na etatach.

Na pewno rozwinie się szara strefa, czyli osoby będą zwyczajnie zatrudniane bez umów, mówiąc kolokwialnie na czarno albo zatrudniane na bardzo krótki wymiar, 1/16 etatu. Te rozwiązania dzisiaj już bardzo łatwo ominąć, bo jako argumenty podaje się to, że te osoby będą miały płacone składki. Zresztą osoby po 26. roku życia, zawierając umowę cywilnoprawną, umowę-zlecenie, muszą być oskładkowane – uważa Engel.

 

Możliwe, że zmiany w VAT od aut wejdą w życie 1 kwietnia 2014 r.

Niewykluczone, że zmiany w zasadach odliczania VAT od samochodów osobowych wejdą w życie 1 kwietnia 2014 r., a nie po 14 dniach od ogłoszenia. Wczoraj w Sejmie odbyło się drugie czytanie rządowego projektu nowelizacji ustawy o VAT, który ma uregulować kwestie odliczania VAT od aut osobowych do 3,5 tony.

– Optujemy za tym, aby Wysoka Izba projekt ten przyjęła – oświadczył Paweł Arndt z PO, zapowiadając jednak poprawki. Jedna z nich umożliwia prowadzenie elektronicznej ewidencji przebiegu pojazdu, uprawniającej do pełnego odliczenia VAT. Arndt dodał, że po zastanowieniu posłowie PO doszli do wniosku, że nowela powinna wejść w życie 1 kwietnia 2014 r., a nie 14 dni od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. – Początek kwartału to ułatwienie rozliczenia podatku – wyjaśnił Arndt. Poparcie dla projektu zadeklarowała też Genowefa Tokarska z PSL.

Henryk Kowalczyk z PiS przekonywał natomiast do swoich poprawek, które zostały odrzucone w środę przez Komisję Finansów Publicznych. Proponowano, by możliwość 50% odliczenia VAT w przypadku aut w użytku służbowym i prywatnym zastąpić wskaźnikiem 80%. Inna poprawka zmierzała do zniesienia obowiązku prowadzenia ewidencji przebiegu pojazdu przez podatników, którzy wykażą, że używają samochód tylko i wyłącznie w celach związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. W środę uznania komisji nie znalazł też wniosek, by nowelizacja weszła w życie 1 kwietnia 2014 r. Kowalczyk zapowiedział poprawkę, która złagodzi kary za błędne prowadzenie ewidencji przebiegu samochodu.

Łukasz Gibała z TR zauważył, że projekt po pracach komisji nie różni się istotnie od projektu rządowego. Zarzucił rządowi, że przedkłada krótkoterminowe wpływy do budżetu nad długoterminową konkurencyjność polskiej gospodarki. Gibała złożył poprawkę, która - zamiast 50% odliczenia - umożliwia odliczenie 99% VAT. Odnosiłoby się ono do zakupu samochodów, części i napraw oraz paliwa do niego. Druga poprawka TR przewiduje, gdyby okazało się, że pierwsza nie przejdzie, że przedsiębiorcy używający samochody w systemie mieszanym mogliby odliczyć 50% VAT od paliwa od chwili wejścia w życie ustawy, a nie dopiero od 1 lipca 2015 r., jak zaproponowano w projekcie.

Podobne poprawki złożył Ryszard Zbrzyzny z SLD. Tłumaczył, że korespondują one z przygotowanym przez jego klub projektem nowelizacji ustawy o VAT, który przewiduje możliwość odliczenia 100% podatku od samochodów osobowych. Wyjaśnił, że poprawki SLD obniżają też o połowę maksymalne kary za błędy w ewidencji.

Andrzej Romanek z SP z kolei mówił, że polityka rządu polega na tym, by "zabrać, zabrać i jeszcze raz zabrać". Zarzucił rządowi "krótkowzroczną politykę", a premierowi Donaldowi Tuskowi, że proponując zawarte w projekcie rozwiązania, stał się największym wrogiem polskich przedsiębiorców.

Zgodnie z projektem przyjętym przez rząd w ubiegły wtorek, firma będzie mogła odliczyć 50 proc. podatku naliczonego w odniesieniu do wszystkich wydatków (związanych z zakupem i eksploatacją auta) dotyczących pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 tony, które wykorzystywane są do celów związanych z opodatkowaną działalnością gospodarczą, jak i do celów prywatnych. Wyjątek dotyczy VAT od paliwa, bowiem w tym przypadku 50% odliczenie będzie przysługiwać dopiero od 1 lipca 2015 r.

Projekt zakłada, że pełne odliczenie VAT będzie przysługiwało tylko w przypadku wydatków związanych z pojazdami wykorzystywanymi przez podatnika wyłącznie do działalności gospodarczej. Będzie to wymagało złożenia w urzędzie skarbowym informacji o tych pojazdach oraz prowadzenia szczegółowej ewidencji przebiegu pojazdu.

Od 1 stycznia 2014 r. do dnia wejścia w życie zaplanowanych przez resort finansów zmian można odliczyć pełen VAT od zakupu aut osobowych "z kratką", które uzyskają homologację samochodu ciężarowego. Z początkiem 2014 r. wygasło bowiem pozwolenie Brukseli na stosowanie ograniczeń w odliczaniu VAT od samochodów osobowych kupowanych przez firmy oraz VAT na paliwa do takich aut. Resort finansów zwrócił się co prawda do UE o wydanie zgody na wprowadzenie kolejnych ograniczeń, jednak na decyzję czekano do połowy grudnia 2013 r.

Przy zakupie "zwykłych" samochodów osobowych można odliczyć 60% VAT, ale nie więcej niż 6 tys. zł. Nie ma możliwości odliczenia VAT od paliwa do takiego auta, ale można odliczać pełen VAT od wydatków np. na części, czy naprawy.

Po wejściu w życie zmian, do trzech - niemal identycznych - samochodów z nadwoziem kombi lub hatchback będą mogły mieć zastosowanie trzy różne zasady odliczania VAT od paliwa. Przedsiębiorca używający zwykłego auta osobowego przed 1 lipca 2015 r. nie odliczy VAT od paliwa w ogóle. Jeśli pojazd ma homologację ciężarową i ładowność co najmniej 500 kg lub większą, to odliczy połowę VAT naliczonego. Gdy jednak sposób wykorzystywania pojazdu potwierdzony szczegółową ewidencją przebiegu wykluczy użycie go do celów prywatnych, to podatnik odliczy pełen VAT wykazany w fakturze za paliwo.

 

6.02.2014

Nowości podatkowe PwC

Z przyjemnością przedstawiamy kolejne wydanie publikacji "Nowości Podatkowe PwC", w którym znajdą Państwo najciekawsze orzecznictwo oraz interpretacje podatkowe, a także przegląd nowości legislacyjnych, istotnych z punktu widzenia sektora MSP:

  • Tymczasowy obiekt budowlany – opodatkowanie podatkiem od nieruchomości

Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie wydał uchwałę, w której określił, w jakich przypadkach na tymczasowy obiekt budowlany może zostać nałożony podatek od nieruchomości.

  • Opodatkowanie 23% stawką VAT usług organizacji szkolenia

W sytuacji, gdy oferta podatnika wygrała w dwóch odrębnych postępowaniach przetargowych na rzecz tego samego podmiotu – tj. w przetargu na usługę szkoleniową oraz w przetargu na usługę organizacji szkolenia, usługa organizacji szkolenia jako usługa samoistna podlegać będzie opodatkowaniu podstawową stawką VAT.

  • Rząd szykuje zmiany w podatkach lokalnych

Rząd pracuje nad kolejnymi zmianami w prawie podatkowym. Tym razem zmiany dotyczą danin stanowiących dochody jednostek samorządu terytorialnego.

  • Nowelizacja odliczenia VAT od samochodów rozpatrywane przez Sejm

Na posiedzeniu Sejmu w dniu 5 lutego 2014 r. odbyło się pierwsze czytanie rządowego projektu w sprawie nowelizacji ustawy o VAT dotyczące sposobu odliczania VAT od samochodów wykorzystywanych w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą oraz do celów prywatnych.

Nowości podatkowe PwC (Nr 30, 6 lutego)

 

Sejm skróci termin zwrotu podatku VAT do 30 dni?

Podczas rozpoczętego dziś w Sejmie posiedzenia odbędzie się pierwsze czytanie poselskiego, zgłoszonego przez klub Twojego Ruchu, projektu nowelizacji ustawy o podatku od towarów i usług, w którym zaproponowano skrócenie – z 60 do 30 dni – podstawowego okresu zwrotu VAT. Według ekspertów, wprowadzenie takiej zmiany mogłoby poprawić kondycję finansową firm.

W projekcie zapisano, iż urząd skarbowy musiałby zwracać podatnikom różnicę między naliczonym a należnym podatkiem VAT w ciągu 30, a nie – jak to jest obecnie – 60 dni (licząc od daty złożenia przez podatnika rozliczenia). – Zmiana tych przepisów niewątpliwie pozytywnie wpłynęłaby na bieżącą działalność przedsiębiorców. Przyczyniłaby się zarówno do poprawy ich kondycji finansowej, jak i - poprzez szybszą reinwestycję tych środków - do wzrostu rozwoju gospodarczego – komentuje ekspert Pracodawców RP, Mariusz Korzeb.

Projekt zakłada ponadto wykreślenie z ustawy zapisu o prawie organu podatkowego do doraźnego badania zasadności zwrotu oraz przedłużania terminu zwrotu podatku. Jak twierdzi Korzeb, wprowadzenie tej zmiany jest jednak bardzo mało prawdopodobne. Ekspert postuluje za to stworzenie ściśle określonego katalogu przesłanek, kiedy to organ mógłby przedłużyć termin zwrotu VAT, oraz ustalenie maksymalnego okresu przedłużenia.

– Doprecyzowanie przepisów spowodowałoby ustabilizowanie systemu podatkowego i dotrzymywanie ustawowych terminów zwrotu podatku VAT. Przyczyniłoby się to też do prowadzenia przez przedsiębiorców bardziej rozwojowej działalności, gdyż pewność co do zwrotu podatku VAT ma bezpośredni wpływ na wiarygodność finansową firmy – podsumowuje Korzeb.

 

Warunki prowadzenia firm w Polsce 2014 – raport ZPP

Międzynarodowe raporty analizujące warunki prowadzenia biznesu w większości pokazują, że w Polsce jest pod tym względem dość dobrze. W kluczowych obszarach brak jest jednak pozytywnych zmian – wynika z raportu pn. „Warunki prowadzenia firm w Polsce 2014”, przygotowanego przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców.

„Opodatkowanie jest niewątpliwie jednym z istotnych czynników wpływających na prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce. Wprawdzie eksperci The Heritage Foundation docenili, że zarówno podatek dochodowy od osób fizycznych, jak i prawnych został w ostatnim czasie uproszczony, to jednak w dalszym ciągu polski system podatkowy jest bardzo skomplikowany i mało wydajny. Również eksperci OECD za najbardziej palącą kwestię uznali reformę systemu podatkowego” – czytamy w raporcie.

Zdaniem autorów raportu, jednym z najbardziej miarodajnych wskaźników, na podstawie których można oceniać systemy podatkowe, jest czas, jaki przedsiębiorcy poświęcają na dokonanie płatności podatkowych. Jak wynika z raportu „Doing Business 2014”, w 2013 r. było to dokładnie 286 godzin, czyli bez zmian względem poprzedniego roku. To stawia Polskę dopiero na 113. pozycji wśród 189 badanych krajów.

Autorzy raportu zwracają również uwagę m.in. na mnożenie prawa w zakresie kosztów uzyskania przychodów, co jest „zmorą polskich przedsiębiorców”. Równie krytycznie oceniany jest – jako nieefektywny i zbyt skomplikowany – system poboru podatku VAT. – Dziwi mnie, że rząd nie wykorzystuje prostych rezerw, które nadal, w odróżnieniu od większości państw zachodnich, mamy. Te proste rezerwy to przywrócenie wolności gospodarczej co najmniej na poziomie średniej unijnej. Choć jeśli chcemy gonić zachodnią Europę poziomem życia, to powinniśmy aspirować do stworzenia warunków prawno-instytucjonalnych dla firm na poziomie Szwajcarii. Polska potrzebuje nowego systemu podatkowego, ograniczenia biurokracji i przywrócenia wolności gospodarczej, co już raz w naszej historii się sprawdziło – ocenia prezes ZPP, Cezary Kaźmierczak.

Z pełną treścią raportu można zapoznać się TUTAJ.


80 tys. złotych na start firmy

Program Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej oraz BGK „Pierwszy biznes – wsparcie w starcie” umożliwia absolwentom i studentom ostatnich lat studiów ubiegać się o niskooprocentowane pożyczki na rozpoczęcie własnego biznesu i utworzenie miejsc pracy - łącznie nawet o 80 tys. zł.

Na jakie wsparcie mogą liczyć młodzi? Pożyczka do 60 tys. zł na start biznesu oraz dodatkowo do 20 tys. zł na utworzenie miejsca pracy. Okres spłaty będzie wynosił nawet 7 lat, z możliwością karencji w spłacie do roku. Pożyczki są nisko oprocentowane - na poziomie ¼ stopy redyskonta weksli – czyli aktualnie 0,69% w skali roku. O pożyczkę mogą ubiegać się absolwenci szkół wyższych w okresie 48 miesięcy od dnia otrzymania dyplomu oraz studenci ostatniego roku studiów, pozostający bez pracy. Program jest na razie realizowany w trzech województwach: mazowieckim, małopolskim oraz świętokrzyskim.

W tym roku planowane jest jego rozszerzenie na cały kraj, jak tylko wejdą w życie zmiany w ustawie o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, na podstawie których będzie możliwe uruchomienie dodatkowych środków na realizację Programu. Pośrednikami finansowymi w trzech województwach, w których obecnie działa program, są Małopolski Fundusz Ekonomii Społecznej z Krakowa, Mazowiecki Regionalny Fundusz Pożyczkowy z Warszawy oraz Agencja Rozwoju Regionalnego w Starachowicach.

 

5.02.2014

Ustawa o VAT w Sejmie. Stanowisko Federacji MSP

Zmiany w VAT dotyczące odliczenia podatku od samochodów osobowych posłowie mogą uchwalić w ekspresowym tempie. Pracę mają zacząć się dzisiaj, w piątek ustawa może być już przyjęta przez Sejm.

Na dzisiaj zaplanowano pierwsze czytanie i pracę w sejmowej komisji finansów publicznych. Na czwartek zapowiedziano drugie czytanie na sali plenarnej, a po nim komisja finansów ma wprowadzić poselskie poprawki. Jeżeli wszystko pójdzie z planem posłowie zagłosują nad nowymi ograniczeniami w odpisie VAT od aut kupowanych dla firm w piątek. Ustawa wejdzie w życie po dwóch tygodniach od ogłoszenia jej w Dzienniku Ustaw.

Zachęcamy do zapoznania się ze stanowiskiem Federacji MSP w tej sprawie, wyrażonym w opinii przekazanej m.in. do Ministerstwa Finansów: Opinia - Federacja MSP

 

NSA zbada zasady orzekania w sprawach interpretacji podatkowych

Rzecznik praw obywatelskich wystosowała do Naczelnego Sądu Administracyjnego wniosek o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego dotyczącego orzekania w sprawach skargi na indywidualną interpretację podatkową. Wniosek odnosi się do kwestii zakresu stosowania zasady zakazu rozstrzygania na niekorzyść skarżącego.

„Czy sąd administracyjny orzekając w sprawie ze skargi na indywidualną interpretację przepisów prawa podatkowego jest zobowiązany stosować zasadę zakazu rozstrzygania na niekorzyść skarżącego, wyrażoną w art. 134 § 2 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. z 2012 r. poz. 270 z poźn. zm.), jeśli nie stwierdzi naruszenia prawa skutkującego stwierdzeniem nieważności zaskarżonego aktu lub czynności?” – pyta we wniosku prof. Irena Lipowicz.

Jak przypomina RPO, w 2012 r. w orzecznictwie administracyjnym wykreowały się dwie linie orzecznicze. Jedna odnosi się do kwestii braku możliwości stosowania takiego zakazu w postępowaniu sądowo-administracyjnym ze skargi na interpretację indywidualną. Druga natomiast wskazuje, iż konieczne jest przestrzeganie owego zakazu.

Zdaniem prof. Lipowicz, zasada zakazu reformationis in peius powinna mieć pełne zastosowania odnośnie skarg na interpretacje. Rzecznik wskazuje przy tym, że jeśli ustawodawca chciałby ograniczyć jego stosowanie, to wprowadziłby odpowiednie przepisy do prawa podatkowego.

„Za takim wnioskiem przemawia również wynikająca z art. 2 konstytucji zasada ochrony zaufania obywateli do państwa i prawa. Odmienna wykładnia przepisów w tym zakresie wiązałaby się z uznaniem, że stosowanie prawa może stanowić pułapkę dla obywateli, a to – w świetle orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego – jest sprzeczne z podstawowymi zasadami rządzącymi demokratycznym państwem prawnym” – zaznacza prof. Lipowicz.

 

Czy kredyt podatkowy jest dobrym rozwiązaniem?

Kredyt podatkowy dla przedsiębiorców z pozoru wygląda atrakcyjnie – rozpoczynający po raz pierwszy działalność gospodarczą są zwolnieni z zapłaty podatku w drugim lub w trzecim roku działalności. „Pożyczkę” zwracają fiskusowi w kolejnych pięciu latach, do tego bez odsetek. Niestety takie wsparcie jest praktycznie niedostępne dla małych firm.

Kredyt u fiskusa bez oprocentowania? Jest możliwy, ale w praktyce prawie nikt z niego nie korzysta. Jak podaje Ministerstwo Finansów, w latach 2008-2012 skorzystał z niego tylko 1 przedsiębiorca (na gruncie PIT). Taki brak zainteresowania tym rodzajem preferencji skierowanej dla nowych przedsiębiorców, to bez wątpienia wynik zbyt wysoko ustawionej porzeczki przez ustawodawcę, co do warunków, które trzeba spełnić. Z drugiej strony jednak wielu przedsiębiorców nie jest świadomych takiej możliwości.

Tymczasem co piąty przedsiębiorca uważa, że kredyt podatkowy powinien być bardziej dostępny – takie wnioski płyną z badania przeprowadzonego przez Tax Care i Idea Bank w listopadzie ub.r. na próbie 1300 osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą Chodzi m.in. o zniesienie obowiązku zatrudniania co najmniej 5 pracowników w firmie. Rozwiązanie takie, obok innych istotnych złagodzeń w zakresie warunków koniecznych do skorzystania z „kredytu podatkowego” jak np. zniesienie obowiązującego minimalnego limitu przychodów, przewiduje projekt zmiany ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz niektórych innych ustaw przedstawiony przez posła Adama Szejnfelda.

Tylko dla nowych przedsiębiorców

Przedsiębiorcy, którzy po raz pierwszy rozpoczęli prowadzenie działalności gospodarczej, mogą być zwolnieni z obowiązku wpłacania comiesięcznych zaliczek na podatek dochodowy z tytułu tej działalności. Zwolnienie dotyczy roku następującego bezpośrednio po roku, w którym rozpoczęte zostało prowadzenie działalności gospodarczej, jeżeli w roku jej rozpoczęcia działalność ta była prowadzona co najmniej przez 10 pełnych miesięcy (albo dwa lata po roku, w którym rozpoczęto prowadzenie działalności, jeżeli nie został spełniony warunek dotyczący 10 miesięcy).

Przez przedsiębiorcę rozpoczynającego po raz pierwszy prowadzenie działalności gospodarczej ustawa rozumie osobę, która w roku rozpoczęcia tej działalności, a także w okresie trzech lat, licząc od końca roku poprzedzającego rok jej rozpoczęcia, nie prowadziła pozarolniczej działalności gospodarczej samodzielnie lub jako wspólnik spółki niemającej osobowości prawnej oraz działalności takiej nie prowadził małżonek tej osoby, o ile między małżonkami istniała w tym czasie wspólność majątkowa.

Wymagany tysiąc euro co miesiąc

Kredyt podatkowy obwarowany jest wieloma trudnymi do spełnienia warunkami. Jednym z nich – w przypadku osób fizycznych - jest konieczność osiągania średniomiesięcznego przychodu na poziomie tysiąca euro w okresie poprzedzającym rok korzystania z tego zwolnienia (przeliczenia dokonuje się według średniego kursu euro, ogłaszanego przez NBP, z ostatniego dnia roku poprzedzającego rok rozpoczęcia tej działalności). Jest to co prawda przychód, czyli wartość przed odjęciem kosztów podatkowych, jednak początkujący przedsiębiorcy rzadko kiedy mogą się pochwalić wysokim przychodem. Co więcej, przedsiębiorca jest także zobowiązany osiągać przychody na poziomie tysiąca euro przez kolejnych 5 lat spłacania kredytu podatkowego.

Co najmniej 5 pracowników w każdym miesiącu

Jeszcze trudniejszy do spełnienia warunek dotyczy pułapu zatrudnienia, co w przypadku jednoosobowych, w dodatku nowych, firm jest prawie nierealne. W okresie poprzedzającym rok korzystania ze zwolnienia, w każdym miesiącu, firma musi zatrudniać 5 osób (w przeliczeniu na pełny etat), do tego koniecznie na umowę o pracę. Tymczasem startujący w biznesie rzadko kiedy mogą sobie pozwolić na zatrudnienie pracowników, a co dopiero w takiej liczbie. Zatrudnienie rośnie zazwyczaj stopniowo, w miarę rozwoju i potrzeb firmy. Przedsiębiorca nie może także przez kolejnych 5 lat zmniejszać zatrudnienia o więcej niż 10% w stosunku do roku poprzedniego.

Dodatkowo niezbędne jest utrzymanie statusu małego przedsiębiorcy od dnia rozpoczęcia działalności gospodarczej do 1 stycznia roku, w którym rozpoczyna się korzystanie ze zwolnienia. Za małego przedsiębiorcę uważa się przedsiębiorcę, który w co najmniej jednym z dwóch ostatnich lat:

1) zatrudniał średniorocznie mniej niż 50 pracowników,
2) osiągnął roczny obrót netto ze sprzedaży towarów, wyrobów i usług oraz operacji finansowych nieprzekraczający równowartości w złotych 10 milionów euro, lub sumy aktywów jego bilansu sporządzonego na koniec jednego z tych lat nie przekroczyły równowartości w złotych 10 milionów euro.

Trzeba uważać na wsparcie najbliższych

Jeżeli komuś uda się spełnić powyższe warunki, musi pamiętać jeszcze o ograniczeniu odnoszącym się do wsparcia materialnego od najbliższych. W prowadzonej działalności gospodarczej nie można wykorzystywać środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych, a także innych składników majątku, o znacznej wartości, udostępnionych nieodpłatnie przez osoby zaliczone do I i II grupy podatkowej w rozumieniu przepisów o podatku od spadków i darowizn (czyli. np. małżonka, rodziców, rodzeństwa), wykorzystywanych uprzednio w działalności gospodarczej prowadzonej przez te osoby i stanowiących ich własność.

Przez znaczną wartość rozumie się łączną wartość środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych, a także innych składników majątku, stanowiącej równowartość w złotych kwoty co najmniej 10 000 euro (przeliczonej dokonuje się według średniego kursu euro, ogłaszanego przez NBP, z ostatniego dnia roku poprzedzającego rok korzystania ze zwolnienia).

Potrzebne oświadczenie i zasady ogólne

Ostatni warunek odnosi się do formy opodatkowania – w roku korzystania ze zwolnienia dochody z działalności gospodarczej muszą być opodatkowane według zasad ogólnych (stawka 18% do dochodów w wysokości 85 528 zł i stawka 32% do nadwyżki). Formę opodatkowania można zmienić co rok informując o tym fiskusa do 20 stycznia danego roku. Oznacza to, że przedsiębiorca zarówno w roku (w latach) poprzedzających rok korzystania ze zwolnienia, jak również w następnych latach może być opodatkowany podatkiem liniowym. W przypadku spełnienia powyższych warunków aby skorzystać z tej preferencji niezbędne jest złożenie do naczelnika urzędu skarbowego oświadczenia w formie pisemnej w terminie do 31 stycznia roku, w którym przedsiębiorca będzie korzystał z tego zwolnienia. W roku korzystania ze zwolnienia przedsiębiorca nie wpłaca zaliczek. Po jego zakończeniu składa zeznanie roczne, w którym wykazuje osiągnięty dochód (poniesioną stratę) z działalności gospodarczej. Przez 5 następnych lat przedsiębiorca dolicza 20% tego dochodu do dochodu wykazywanego w zeznaniach w każdym z tych lat.

Łatwiej skorzystać wspólnikom

O ile w praktyce sprostanie powyższym warunkom w przypadku jednoosobowej firmy jest bardzo trudne, to realne szanse na skorzystanie ze zwolnienia mają już wspólnicy spółek osobowych (uzyskiwany przez nich przychód z udziałów w spółce jest przypisywany do przychodu z działalności gospodarczej). W takiej sytuacji łatwiej bowiem o większe rozmiary prowadzenia działalności i utrzymanie chociażby odpowiedniego poziomu zatrudnienia pracowników (wystarczające jest aby 5 osób zatrudniała spółka bez względu na ilość wspólników). Natomiast jeżeli chodzi o konieczność uzyskania przychodów na poziomie 1 tys. euro, to w przypadku gdy przedsiębiorca poza przychodami ze spółki uzyskuje obok przychody z jednoosobowej działalności, ma możliwość zsumowania ich, jako uzyskiwanych z tego samego źródła.

Zwolnienie można stracić

Przedsiębiorcy, którym uda się sprostać wygórowane warunki mogą jednak w późniejszym stracić prawo do zwolnienia, jeżeli w roku korzystania ze zwolnienia albo w pięciu następnych latach wystąpi jedno ze zdarzeń określonych w ustawie. Chociaż w takiej sytuacji nie pojawią się odsetki za okres, w którym udało się odroczyć zaliczki, to jednak trzeba być przygotowanym na jednorazowe uregulowanie niewpłacanych wcześniej zaliczek od początku roku (w przypadku utraty zwolnienia w następnych latach ustawa określa czas na złożenie korekty zeznania i uiszczenie podatku w poszczególnych przypadkach wraz z odsetkami). Jest na to mało czasu – ustawa przewiduje termin do 20 dnia następnego miesiąca, po tym w którym utracone zostało prawo do zwolnienia (wyjątek dotyczy sytuacji, w której złożone został zeznanie roczne i zapłacony podatek).

Podatnicy tracą prawo do zwolnienia, jeżeli:
1) zlikwidowali działalność gospodarczą albo została ogłoszona ich upadłość obejmująca likwidację majątku lub upadłość obejmująca likwidację majątku spółki, której są wspólnikami;

2) osiągnęli przychód z pozarolniczej działalności gospodarczej średniomiesięcznie w wysokości stanowiącej równowartość w złotych kwoty niższej niż 1000 euro;

3) w którymkolwiek z miesięcy w tych latach zmniejszą przeciętne miesięczne zatrudnienie na podstawie umowy o pracę o więcej niż 10%, w stosunku do najwyższego przeciętnego miesięcznego zatrudnienia w roku poprzedzającym rok podatkowy;

4) mają zaległości z tytułu podatków stanowiących dochód budżetu państwa, ceł oraz składek na ubezpieczenie społeczne i ubezpieczenie zdrowotne (określenie lub wymierzenie w innej formie – w wyniku postępowania prowadzonego przez właściwy organ – zaległości z wymienionych tytułów nie pozbawia przedsiębiorcy prawa do skorzystania ze zwolnienia, jeżeli zaległość ta wraz z odsetkami za zwłokę zostanie uregulowana w terminie 14 dni od dnia doręczenia decyzji ostatecznej).

Katarzyna Rola-Stężycka, Tax Care

 

4.02.2014

Zmiany w prawie gospodarczym tylko 2 razy w roku

Minister Gospodarki zarekomendował Radzie Ministrów przyjęcie zasady „dwóch terminów”. Zasada ta zakłada, że przepisy określające warunki wykonywania działalności gospodarczej wchodzą w życie tylko dwa razy w roku.

Szef MG uważa, że zmiany poprawią funkcjonowanie szczególnie małych i średnich firm. – Zasada skróci czas poświęcony na analizę i dostosowanie się do nowych przepisów, ale przede wszystkim umożliwi przedsiębiorcom skuteczne i racjonalne planowanie działalności – twierdzi wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński.

Komitet Rady Ministrów zdecydował o przyjęciu  zasady „dwóch terminów” w formie uchwały Rady Ministrów. Reguła ta obejmie zatem rządowe projekty ustaw i rozporządzenia. Rząd będzie również rekomendował stosowanie tej zasady do pozarządowych projektów ustaw. Uchwała stanowiła jeden z dwóch wariantów uregulowania zasady „dwóch terminów” zaproponowanych przez Ministra Gospodarki. Zgodnie z drugim wariantem proponowano wprowadzenie zasady „dwóch terminów” do ustawy o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych.

Przyjęta uchwała Rady Ministrów wyznacza daty wejścia w życie przepisów określających warunki wykonywania działalności gospodarczej na 1 stycznia i 1 czerwca. Ponadto okres vacatio legis aktów podlegających zasadzie powinien wynosić co najmniej 30 dni.

Proponowana regulacja ma na celu wsparcie funkcjonowania małych i średnich przedsiębiorstw oraz umożliwia racjonalne planowanie działalności gospodarczej. Ponadto zasada ograniczy czas i koszty analizy oraz dostosowywania się firm do nowych przepisów. Celem projektowanej uchwały jest również zwiększenie stabilności systemu prawa, a w konsekwencji zwiększenie zaufania obywateli i przedsiębiorców do państwa. Szacuje się, że dzięki wprowadzeniu proponowanego rozwiązania przedsiębiorcy mogą zaoszczędzić średnio do 3 godzin miesięcznie, co z kolei może przynieść oszczędności w wysokości ok. 1,5 mld zł rocznie w skali gospodarki.

 

Użytkowanie prywatnego samochodu w firmie

Użytkowanie prywatnego samochodu w firmie i wydatki z tym związane mogą stanowić koszty uzyskania przychodu. Aby koszty użytkowania samochodu były jednocześnie kosztami uzyskania przychodu powinna być prowadzona ewidencja przebiegu pojazdu. W jaki sposób użytkować prywatny samochód w firmie?

Wielu mikro i małych przedsiębiorców wykorzystuje swoje prywatne samochody do prowadzenia swojej działalności. Warto wiedzieć w jaki sposób wydatki związane z użytkowaniem samochodu wrzucić w koszty prowadzenia firmy.

Ewidencja przebiegu pojazdu

Ewidencja przebiegu pojazdu służy do określania przez podatnika przebiegu samochodu, który nie jest środkiem trwałym firmy, ale jest użytkowany w działalności gospodarczej. W ewidencji przebiegu pojazdu wykazuje się tylko te kilometry, które zostały przejechane przez podatnika w związku z wykonywaniem przez niego działalności gospodarczej. Trzeba w tym miejscu wskazać art. 22 ust. 1 ustawy o PIT, który stanowi, że wydatki muszą mieć bezpośredni lub pośredni związek ze źródłem przychodów. Podatnik jest zobowiązany do prowadzenia ewidencji przebiegu pojazdu na koniec każdego miesiąca.

Kilometrówka

Wydatki na eksploatację samochodów osobowych są ograniczone i mogą być wliczane do kosztów uzyskania przychodów w określonej wysokości. Wysokość ta jest popularnie nazywana kilometrówką. Wysokość kilometrówki oblicza się poprzez przemnożenia liczby kilometrów faktycznego przebiegu pojazdu do celów podatnika oraz stawki za jeden kilometr przebiegu określonej w odrębnych przepisach. Kilometrówka może być również określona kwotą miesięcznego ryczałtu pieniężnego.

Limity dla samochodu osobowego uzależnione są od pojemności skokowej silnika samochodowego i wynoszą odpowiednio:
- przy pojemności skokowej silnika do 900 cm3 - 0,5214 zł,
- przy pojemności skokowej silnika powyżej 900 cm3 - 0,8358 zł.

Jakich samochodów dotyczy obowiązek prowadzenia ewidencji?

Obowiązek prowadzenia ewidencji dotyczy:

- samochodów osobowych będących prywatną własnością przedsiębiorcy (wspólnika firmy);
- samochodów osobowych używanych na podstawie umowy użyczenia, najmu czy dzierżawy;
- samochodów osobowych będących własnością pracowników (jeżeli auta te są używane na potrzeby jazd lokalnych i rozliczenie nie jest ryczałtowe), w tym również w zakresie jazd zamiejscowych odbywanych w ramach podróży służbowej;
- samochodów osobowych zastępczych.

Kiedy prowadzenie ewidencji przebiegu pojazdu nie jest obowiązkowe?

Podatnicy nie muszą prowadzić ewidencji przebiegu pojazdu, gdy:

- samochód pracownika (prywatny) jest wykorzystywany w działalności gospodarczej podatnika, a koszt eksploatacji tego samochodu jest rozliczany w formie ryczałtu pieniężnego za jazdy lokalne;
- podatnik używa samochodów osobowych na podstawie umowy uważanej za umowę leasingu w myśl przepisów ustaw o podatku dochodowym;
- podatnik używa w działalności samochodu ciężarowego.

W jaki sposób prowadzić ewidencję przebiegu pojazdu?

Nie funkcjonuje wzór ewidencji przebiegu pojazdów. Jednak w ustawie o PIT ustawodawca wskazała elementy, które powinna zawierać omawiana ewidencja. Tymi elementami są:

- nazwisko i imię osoby używającej pojazdu,
- jej adres zamieszkania,
- numer rejestracyjny pojazdu,
- pojemność silnika,
- kolejny numer wpisu,
- datę,
- cel wyjazdu,
- opis trasy (skąd–dokąd),
- liczbę faktycznie przejechanych kilometrów,
- stawkę za 1 km przebiegu,
- kwotę wynikającą z przemnożenia liczby faktycznie przejechanych kilometrów i stawki za 1 km przebiegu,
- podpis podatnika (pracodawcy) i jego dane.

Zobowiązaną do prowadzenia ewidencji jest osoba, która używa danego pojazdu, a na koniec miesiąca pracodawca powinien zawsze potwierdzić przebieg pojazdu wynikający z ewidencji. Samochód użyczony do celów służbowych powinien mieć prowadzoną odrębnie i na bieżąco ewidencję przebiegu.

Jakie wydatki można odliczyć w ramach limitu kilometrówki?

W ramach limitu kilometrówki można odliczyć wydatki na zakup paliwa, opłaty parkingowe, składki ubezpieczenia OC, AC, części zamienne, naprawy, przeglądy, usługi serwisowe. Należy jednak pamiętać, że wszelkie wydatki, które podatnik chce odliczyć w ramach limitu kilometrówki, należy odpowiednio udokumentować (np. fakturami). Każdy pojazd prywatny wykorzystywany w prowadzeniu działalności gospodarczej powinien mieć prowadzoną odrębną ewidencję. Brak ewidencji przebiegu pojazdu pozbawia podatnika prawa do zaliczenia wydatków związanych z jego eksploatacją w koszty.

 

3.02.2014

Wkrótce przedsiębiorcy stracą pełne odliczenie VAT od części do aut

Przedsiębiorcy planujący poważniejsze remonty czy naprawy swoich aut osobowych powinni się pospieszyć, jeśli chcą odliczyć pełen VAT od wydatków z tym związanych. Wkrótce bowiem stracą to prawo i będą mogli odliczać tylko 50 proc. podatku.

28 stycznia rząd przyjął projekt zmian w VAT dotyczący tzw. samochodów z kratką. Zgodnie z nim od samochodów osobowych wykorzystywanych jednocześnie do celów służbowych i prywatnych będzie przysługiwać odliczenie 50 proc. podatku. – Najbardziej rozczarowani będą przedsiębiorcy używający w firmie zwykłe samochody osobowe. Dotychczas - tak jak pozostali - mogli odliczać cały VAT zawarty w cenie napraw, przeglądów oraz innych wydatkach związanych z ich eksploatacją – powiedział doradca podatkowy Konrad Piłat.

Zaznaczył, że resort finansów od kilku miesięcy zapowiadał ograniczenie odliczenia VAT do 50 proc., ale w zamian podatnicy mieli uzyskać prawo do odliczenia 50 proc. VAT naliczonego na fakturach za paliwo. Okazało się jednak, że nowe ograniczenie ma obowiązywać od razu, a korzystna zmiana – dopiero od 1 lipca 2015 r.

– Podatnicy, którzy od dawna planują pomalować porysowane drzwi samochodu albo muszą wymienić sprzęgło, tarcze hamulcowe lub przeprowadzić inne naprawy zyskają, jeśli się z tym pospieszą. Obecnie odliczą cały VAT z faktur za zakup części i usługi warsztatów samochodowych. Po wejściu w życie projektu zdecydowana większość podatników będzie mogła obniżyć VAT należny tylko o połowę podatku naliczonego – wyjaśnił doradca podatkowy.

Piłat zwrócił uwagę, że po wejściu w życie zmian, do trzech niemal identycznych samochodów z nadwoziem kombi lub hatchback będą mogły mieć zastosowanie trzy różne zasady odliczania VAT od paliwa. Przedsiębiorca używający zwykłego auta osobowego przed 1 lipca 2015 r. nie odliczy VAT od paliwa w ogóle. Jeśli pojazd ma homologację ciężarową i ładowność 500 kg lub większą, to odliczy połowę VAT naliczonego. "Gdy jednak sposób wykorzystywania pojazdu potwierdzony szczegółową ewidencją przebiegu wykluczy użycie go do celów prywatnych, to podatnik bez ograniczeń obniży VAT należny o naliczony. Z pewnością najwięcej wątpliwości i sporów będzie dotyczyło tej ostatniej sytuacji" - ocenił.

Od 1 stycznia 2014 r. można odliczyć pełen VAT od zakupu aut osobowych "z kratką", które uzyskają homologację samochodu ciężarowego. Z początkiem 2014 r. wygasła bowiem zgoda Brukseli na stosowanie wcześniejszych ograniczeń w odliczaniu VAT od samochodów osobowych kupowanych przez firmy oraz VAT na paliwa do takich aut. Resort finansów zwrócił się co prawda do UE o pozwolenie na wprowadzenie kolejnych ograniczeń, jednak na decyzję czekano do połowy grudnia 2013 r.

Zgodnie z projektem przyjętym przez rząd w ubiegły wtorek firma będzie mogła odliczyć 50 proc. podatku naliczonego w odniesieniu do wszystkich wydatków dotyczących pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 tony, które wykorzystywane są do celów związanych z opodatkowaną działalnością gospodarczą, jak i do celów prywatnych.

Założono, że pełne odliczenie będzie przysługiwało tylko w odniesieniu do wydatków związanych z pojazdami wykorzystywanymi przez podatnika wyłącznie do działalności gospodarczej. Pełne odliczenie VAT od aut przeznaczonych wyłącznie do działalności gospodarczej będzie wymagało złożenia w urzędzie skarbowym informacji o tych pojazdach oraz prowadzenia ewidencji przebiegu pojazdu.

Możliwość odliczania 50-proc. kwoty VAT od paliw kupowanych do napędu pojazdów wykorzystywanych do działalności gospodarczej i do celów prywatnych ma być zawieszona do 30 czerwca 2015 r. Okres przejściowy nie dotyczyłby wydatków na paliwa do samochodów, które są wykorzystywane w 100 proc. do działalności gospodarczej.

 

MF ostrzega: Oszuści podszywają się pod administrację podatkową

Ministerstwo Finansów ostrzega, że oszuści podszywający się pod administrację podatkową próbują wyłudzić dane osobowe podatników. Resort poinformował, że rozważa możliwość złożenia doniesienia do prokuratury o popełnieniu przestępstwa.

"Ministerstwo Finansów oraz organy podległe, tj. urzędy skarbowe nie są autorami napływających na skrzynki e-mail podatników informacji zawiadamiających o zwrocie podatku dochodowego za ubiegły rok, wymagających od nich podania danych osobowych oraz numeru karty kredytowej" – podało MF w komunikacie. Zapewniono, że resort finansów oraz urzędy skarbowe nie korzystają z takiej formy informowania podatnika o zwrocie nadpłaty w podatku dochodowym od osób fizycznych za dany rok.

"Treść e-maila wskazuje, że celem działania jego autora jest wyłudzenie od osoby, która go otrzymała, danych, poprzez próbę przekierowania użytkownika internetu do podrobionej strony www. (tzw. phishing)" – ostrzega ministerstwo. Na stronie internetowej MF www.mf.gov.pl można znaleźć przykład fałszywego e-maila. W komunikacie dodano, że MF rozważa możliwość złożenia doniesienia do prokuratury o popełnieniu przestępstwa.

 

Co jest zagrożeniem dla informacji w firmie?

Pracownik przestał być największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa informacji w firmie. Dziś większym wyzwaniem dla działów IT w przedsiębiorstwach jest rozwój nowych technologii mobilnych i takie zjawiska, jak big data czy cloud computing. Firmy z roku na rok zwiększają swoje nakłady na ochronę wrażliwych danych.

Technologie mobilne stanowią dziś największe wyzwanie dla bezpieczeństwa informacji w firmach. Wiele przedsiębiorstw nie potrafi skutecznie chronić najbardziej wrażliwych danych. – Co roku rosną wydatki na bezpieczeństwo. Są one przeznaczane zarówno na utrzymanie, jak i na rozwój innowacji – wyjaśnia Kazimierz Klonecki, partner E&Y. – Z drugiej strony luka pomiędzy tym, ile chcemy wydać, a tym, ile możemy utracić, cały czas niestety rośnie.

Z przeprowadzonego pod koniec ubiegłego roku badania firmy E&Y wynika, że do najczęściej wymienianych zagrożeń zalicza się te związane ze stosowaniem urządzeń mobilnych (45 proc. firm), korzystaniem z mediów społecznościowych (32 proc.), cloud computingiem (25 proc.). Na czwartym miejscu są działania niedbałych lub nieświadomych pracowników (24 proc.).

– W poprzednim roku kluczowym zagrożeniem był pracownik, który ma dostęp do informacji i do rozwiązań technicznych, które tę informację chronią – mówi Klonecki. – Teraz badanie pokazuje też, że pracownik jest istotny, ale dużo większym wyzwaniem są stosowane technologie. W tym roku wchodzą takie zjawiska, jak big data, cloud computing, który jest już od pewnego czasu na rynku, jak również inne, o których nawet dzisiaj jeszcze nie myślimy. One wygenerują coraz większe ryzyko, coraz większe problemy związane z ochroną tej informacji.

Świadomość polskich firm co do ryzyka, jakie wiąże się z utratą danych, z roku na rok wzrasta. Rosną też ich nakłady na ochronę informacji, ale to wcale nie oznacza, że jest ona skuteczna. – Nie sztuką jest chronić całe przedsiębiorstwo, ale wtedy zabezpieczenia będą bardzo drogie, a po stronie zarządów też są jakieś ograniczenia. Dlatego bardzo ważne jest to, żeby wiedzieć, jaką informację chcemy chronić, co jest dla nas kluczowe, by mechanizmy kontrolne i rozwiązania związane z bezpieczeństwem były dostosowane do tego, co jest w organizacji – twierdzi Klonecki.

Ekspert zauważa, że wiele polskich firm korzysta z rozwiązań na światowym poziomie. To efekt tego, że wiele polskich firm inwestowało w tego rodzaju rozwiązania stosunkowo niedawno. – Dzisiaj wiele spółek, instytucji finansowych, jak również regulatorów wymaga, żeby bezpieczeństwo było dyskutowane na poziomie zarządów. Oczywiście dalej są firmy małe, których nie stać na zabezpieczenia, albo które uważają, że nie mają informacji, która wymagałaby ochrony. Ale docelowo Polska jako element globalnej sieci musi stosować trendy, które są na świecie – podkreśla ekspert.

Zwraca uwagę na to, że zmienił się również model cyberprzestępczości. Dziś na informacje warte miliony polują dobrze zorganizowane grupy przestępcze, a nie hakerzy-amatorzy. – Zmieniły się również metody i nakłady, które potencjalni przestępcy mogą wykorzystać do tego, by zagrozić bezpieczeństwu naszych klientów, instytucji, które chcą chronić informacje – wyjaśnia partner E&Y.

 

OFE przekazują część zgromadzonych środków do ZUS

Weszła w życie ustawa o OFE. Dziś, zgodnie z ustawą, fundusze mają przekazać do ZUS-u 51,5 proc. zgromadzonych środków. Zmniejszenie aktywności OFE na rynku kapitałowym może mieć negatywny wpływ na warszawski parkiet. Z drugiej strony, indeksom giełdowym sprzyjać będzie poprawiająca się koniunktura w gospodarce.

– Polska gospodarka wychodzi z okresu spowolnienia, co na pewno wpłynie pozytywnie na notowania giełdowe – mówi Wiesław Rozłucki, prezes Rady Giełdy. – Negatywnym czynnikiem niewątpliwie jest zmniejszenie aktywności otwartych funduszy emerytalnych na rynku kapitałowym. Pytanie zasadnicze jest takie, czy zamiast aktywnych funduszy emerytalnych, które dostarczały kapitał polskim przedsiębiorstwom, pojawią się inni inwestorzy, krajowi lub międzynarodowi, którzy wypełnią tę lukę kapitałową.

Marginalizacja OFE będzie miała natomiast wpływ nie tyle na obroty, ile na kapitalizację giełdy. – Wpływ na obroty wynikające z marginalizacji OFE może nie będzie tak duży, ponieważ OFE tradycyjnie były inwestorami długoterminowymi, niezaangażowanymi w codzienne spekulacje giełdowe – tłumaczy prezes Rady Giełdy. – Kolejne pytanie, jak będzie się przedstawiała sytuacja w ciągu najbliższych miesięcy, gdy uczestnicy OFE mają zdecydować, czy dalej będą chcieli przenosić składki do OFE, czy przerzucą wszystkie swoje składki emerytalne do ZUS–u.

W ubiegłym tygodniu minister finansów Mateusz Szczurek wyjaśniał, że pozostawienie limitów inwestycyjnych dla otwartych funduszy emerytalnych pozwoli na uniknięcie zaburzeń na giełdzie z powodu wyprzedaży akcji z portfela OFE. Zgodni z ustawą minimalny poziom inwestycji funduszy w akcje wynosi 75 proc. do końca tego roku, a w kolejnych będzie stopniowo zmniejszany.

Dopiero w sierpniu okaże się, ilu ubezpieczonych zdecydowało się na pozostawienie części swoich składek w OFE i jaki może być ostateczny wpływ zmian w systemie emerytalnym na warszawski parkiet. W ubiegłym tygodniu prezydent skierował ustawę o OFE do Trybunału Konstytucyjnego.

 

© 2012 msp-24