wtorek, 6 grudnia
facebook
google

Podatki a wpływy do budżetu w Polsce

Skala opodatkowania dochodów sektora prywatnego w Polsce zwiększa się z roku na rok. Fiskalizm państwa nie przekłada się na poprawę stanu budżetu, gdyż wpływy wcale nie są większe, mimo rosnących podatków. Dla większości ekonomistów nie ulega wątpliwości, że niskie podatki dobrze służą wzrostowi gospodarczemu, a także powodują, że sektor prywatny osiąga lepsze wyniki finansowe oraz tworzy miejsca pracy.

Niskie podatki sprzyjają stałej poprawie gospodarczej sytuacji kraju i uwalniają tłumioną energię do inwestowania i rozwoju nowych firm. Niskie podatki oznaczają też zazwyczaj niższe wydatki państwa na cele socjalne. Niższe poczucie bezpieczeństwa socjalnego zmusza jednostki do aktywności ekonomicznej, podczas gdy wysokie wsparcie socjalne rozleniwia ludzi i sprawia, że osoby bezrobotne nie są zainteresowane podjęciem aktywności zawodowej.

Relatywnie niskie opodatkowanie skutkuje też i tym, że przedsiębiorcom nie opłaca się „ucieczka” do szarej strefy. Nieopodatkowana strefa działalności gospodarczej, jeśli osiąga spore rozmiary, prowadzi do demoralizacji tych przedsiębiorców, którzy nadal chcą być uczciwi wobec fiskusa. Skoro bowiem są przedsiębiorcy, którzy unikają płacenia podatków, to państwo zwiększa obciążenia podatkowe w stosunku do innych. Powoduje to, że uczciwi przedsiębiorcy muszą w rezultacie płacić większe podatki. W rezultacie kolejni pracodawcy, by sprostać wymogom konkurencji, muszą sami zacząć oszukiwać własne państwo. W ten sposób nakręca się błędne koło, które przerwać może tylko obniżenie wydatków państwa i spadek otaksowania podmiotów prowadzących działalność gospodarczą.

Niższe podatki zachęcają także zagranicznych inwestorów do inwestycji. Małe obciążenia fiskalne prowadzą wreszcie do szybszego wzrostu produkcji i dochodów, a więc do wzrostu zamożności społeczeństwa.

Obniżka podatków jest konieczna zwłaszcza teraz, kiedy gospodarka pogrążona jest w kryzysie ekonomicznym. Państwo nakładając nowe podatki na dobra wyprodukowane przez przedsiębiorców, podwyższa koszty nie tylko firmom, ale przede wszystkim konsumentom. Wyższe ceny produktów konsumpcyjnych sprawiają, że popyt na określone dobra maleje, to zaś skutkuje stale zmniejszającą się wielkością obrotów, które obniżają standard życia jednostek, a firmy może doprowadzić do upadłości.

Efektem wyższych podatków jest kurczenie się rynku pracy, niskie pensje i wysokie bezrobocie. Dodatkową wadą rosnących obciążeń podatkowych jest rozrost biurokracji potrzebnej do obsługi całego systemu skarbowego. W Polsce oczywiście liczba stanowisk pracy w segmencie administracji państwowej ciągle rośnie i jak na razie nie widać możliwości zahamowania tego procesu. Zgodnie z danymi GUS, każdego roku notuje się wzrost zatrudnienia o kilka tysięcy nowych etatów. W roku 2005 liczbę urzędniczej armii szacowano na 557,2 tys. W pierwszych trzech miesiącach 2010 r. liczba ta wynosiła już 633,6 tys. Przeciętne wynagrodzenie w sferze budżetowej wzrosło do 4722,97 zł brutto co jest kwotą wyższą około 30% od średniego wynagrodzenia. Dodatkowo należy dodać, że roczny koszt utrzymania urzędników to około 42,5 mld złotych. Według założeń Ministerstwa Finansów, kwota ta stanowi 13% wydatków na tzw. wydatki sztywne zapisane w budżecie. Dla porównania warto przypomnieć, że w okresie panowania gospodarki nakazowo-rozdzielczej liczba urzędniczych etatów oscylowała w granicach 159 tys. ludzi. Oznacza to, że jest to liczba czterokrotnie niższa niż ta, którą notujemy obecnie w ustroju rzekomo kapitalistycznym. Aby utrzymać tak liczną kastę urzędniczą, rząd musi stale zwiększać obciążenia podatkowe i tym samym pozbawia zarówno podmioty fizyczne, jak i prawne, znacznej części wypracowanego dochodu (około 60%). Jeśli statystyczny Polak zarabia około 3 560,83 zł  brutto i wydaje większość zarobionej kwoty na dobra konsumpcyjne, to obciążenia związane z kosztami utrzymania takiego pracownika będą się kształtować w sposób następujący:

ZUS: 488,19 zł – w tym zawiera się ubezpieczenie emerytalne, rentowe oraz chorobowe. Poważnym obciążeniem pracownika jest również opłata na NFZ: 276,54 zł, i tzw. zaliczka – 249,00 zł. Obciążenia fiskalne po stronie pracodawcy oczywiście nie są mniejsze i wynoszą: ZUS – 567,25 zł, Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych – 90,80 zł. Dodatkowo podmioty fizyczne, jak i prawne, posiadają na swoim utrzymaniu samochody i inne tego typu środki służące do transportu. Podatki zawarte w litrze benzyny wyglądają w sposób następujący: VAT (0,99 zł), opłata paliwowa (0,10 zł), akcyza (1,57 zł). W sumie w litrze PB 95 znajduje się 2,66 zł podatku.

Uderzenie w konsumentów

Z teorii ekonomii wynika, że każdy podatek jest przerzucany na ostatecznych odbiorców towaru, czyli na konsumentów, a ponieważ 1 stycznia 2011 r. podniesiono stawki podatku VAT, to wzrosły również ceny głównych produktów spożywczych. Obecnie opodatkowanie najważniejszych produktów żywnościowych przedstawia się następująco: chleb: 5% lub 23%, kawa i herbata 23%, makaron 5%, warzywa 5%, oleje i tłuszcze zwierzęce 5%, mleko 5%, jaja 5%, mięso i wyroby mięsne 5%, woda mineralna 23%, słodycze 23%. Średnie opodatkowanie produktów spożywczych będzie się kształtować w granicach 15%. Rząd, poza wymienionymi tu konwencjonalnymi metodami opodatkowania, stosuje również o wiele bardziej niebezpieczne metody. Jedną z nich najpowszechniej stosowaną jest podatek inflacyjny. Milton Friedman mawiał, że inflacja jest zawsze zjawiskiem pieniężnym i formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy. Oznacza to, że na rosnących cenach produktów przemysłowych spowodowanych dodrukiem pieniądza, w pierwszej kolejności korzysta rząd, jako pierwszy odbiorca tychże, potem dopiero trafiają one na właściwy rynek i w oczywisty sposób uderzają w konsumentów. Nowe bony płatnicze powodują wzrost cen wszystkich dostępnych na rynku dóbr i zubożają konsumenta, a wzbogacają rząd. Obecnie w Polsce inflacja notowana przez GUS wynosi 4% i jak na razie nie notuje się tendencji do spadku. Także stale rosnące opodatkowanie jest realnym i znaczącym hamulcem dla rozwoju polskiej gospodarki i przedsiębiorczości.

 

 

© 2012 msp-24