czwartek, 14 grudnia
facebook
google

System emerytalny a odpowiedzialność pokoleniowa

Współczesny system emerytalny

Obecne problemy z utrzymaniem systemu emerytalnego wynikają z procesu starzenia się społeczeństwa. Jest to zjawisko obserwowalne nie tylko w Polsce, ale w całym niemalże rozwiniętym świecie. Powstaje ono w sytuacji, gdy spada poziom przyrostu naturalnego i rodzi się zbyt mało dzieci, by zastąpić starsze pokolenia. Konsekwencją tego zjawiska jest sytuacja, w której młodzi ludzie w wieku produkcyjnym muszą utrzymać, poprzez płacone przez siebie składki, zbyt dużą grupę emerytów i rencistów. Wynika to z faktu, że ludzie obecnie pracujący, płacąc składki na ubezpieczenie społeczne, finansują emerytury aktualnych emerytów. System ten funkcjonuje znakomicie w sytuacji, gdy przyrost naturalny utrzymuje się na stałym poziomie lub gdy jest dodatni, czyli gdy ludzi przybywa. Wtedy pracujących jest znacznie więcej niż emerytów. Jednak w obecnej sytuacji każde kolejne pokolenie jest mniej liczne i pracującym coraz trudniej jest utrzymać seniorów.

Rodziny wielopokoleniowe

Obecne systemy emerytalne są jednak nowością w historii człowieka. Rozwiązaniem stosowanym od zarania dziejów było życie w rodzinach wielopokoleniowych. Ludzie w takich rodzinach decydowali się na większą ilość potomstwa pomimo ubóstwa. Wysoka dzietność była generowana przez wysoką śmiertelność i niepewność jutra. Wysoka śmiertelność niemowląt, żniwo zbierane przez choroby i infekcje, a także powszechność konfliktów zbrojnych i przestępczości musiały być kompensowane odpowiednim poziomem urodzeń. Dzieci były także potrzebne jako pomoc w gospodarstwach, przy wykonywaniu prostych prac, a także jako zabezpieczenie na starość. W prehistorii, czasach starożytnych i jeszcze w średniowieczu, jedynym sposobem na zapewnienie sobie utrzymania na starość, było zamieszkanie z dorosłymi dziećmi lub wnukami. Korzyści płynące z tego tytułu były obopólne, osoby zbyt stare i słabe aby utrzymać się samodzielnie zyskiwały opiekę z zamian za pomoc przy małych dzieciach i kapitał wiedzy, zgromadzony w ciągu długiego życia, co w przypadku braku jakiejkolwiek systemu edukacji także było cenne. Ale aby było z kim zamieszkać na starość, dzieci musiało być odpowiednio dużo. Nawet dzisiaj to właśnie dziadkowie i rodzice dorosłych już dzieci najczęściej motywują je, do starania się o potomstwo.

Przyczyny spadku dzietności

W krajach stosunkowo bogatych i rozwiniętych cywilizacyjnie spadła dzietność. Dzieje się tak dlatego, że spadła społeczna presja na posiadanie dużej ilości dzieci, a pojawiła się presja na ich nieposiadanie. Przede wszystkim mamy dziś do czynienia ze spadkiem śmiertelności na wszystkich płaszczyznach. Rozwój medycyny, zanik konfliktów zbrojnych i ogólny spadek przestępczości znacząco wydłużyły życie przeciętnego przedstawiciela cywilizacji zachodniej. Powszechność systemów socjalnych i zabezpieczeń osób starszych zmniejszyła ich zależność od rodziny. Wzrost zamożności ułatwił dużej ilości młodych małżeństw zamieszkanie osobno, co w konsekwencji doprowadziło do zaniku rodzin wielopokoleniowych. Jednocześnie konieczność zapewnienia sobie bytu w gospodarce wolnorynkowej zniechęca do zakładania dużej rodziny. Wychowywanie dzieci nie tylko kosztuje, co negatywnie odbija się na domowych finansach i na poziomie życia, ale także mocno ogranicza możliwości rozwoju zawodowego i pogarsza perspektywy na przyszłość, zwłaszcza kobiet. Tłumaczy to dlaczego tak wiele z nich decyduje się na nie więcej niż jedno dziecko.

Inwestycja we własne dzieci, w ich ilość i edukację

Wprowadzenie zmian w systemie emerytalnym, które odtworzą naturalny mechanizm społeczny rodziny wielopokoleniowej, pomogłoby w przywróceniu przyrostu naturalnego do poziomu gwarantującego zastępowalność pokoleń i powstrzymałoby efekt starzenia się społeczeństw. Innymi słowy system opieki społecznej, wsparcia młodych rodziców i system emerytalny powinny odwzorowywać naturalny przepływ dóbr i korzyści pomiędzy pokoleniami.

Drugi filar

Można to osiągnąć poprzez połączenie w jeden funkcjonalny system środków przeznaczanych na wsparcie i rozwój trzech kolejnych pokoleń poprzez połączenie składek na fundusz emerytalny rodziców i dzieci, oraz poprzez stworzenie możliwości finansowania części świadczeń emerytalnych z pieniędzy zarezerwowanych na opiekę przedszkolną w zamian za opiekę nad dziećmi i wnukami. Już dzisiaj płacąc składki na fundusz emerytalny finansujemy w istocie emerytury obecnych seniorów. Połączenie składek emerytalnych rodziców i dzieci mogłoby się odbywać na przykład za pośrednictwem drugiego filaru systemu ubezpieczeń. Wyglądało by to w ten sposób, że istniałaby możliwość połączenia indywidualnych kont emerytalnych płatników i obecnych emerytów. Pracujące dzieci, wpłacając składki na konto indywidualne, część pieniędzy przekazywałyby na emerytury własnych rodziców, więc wpływ na wysokość emerytury miałaby ilość dorosłych i pracujących dzieci. Dzięki takiemu rozwiązaniu społeczeństwo otrzymałoby możliwość wyboru, czy inwestować w rozwój własnej kariery zawodowej i zabezpieczać przyszłą emeryturę wysokością płaconych składek, przy niewielkiej bądź żadnej pomocy ze strony wpłacających składki dzieci, czy raczej skupić się na posiadaniu większej ilości potomstwa i jego edukacji tak, by pomimo niewielkiego stażu pracy i niewielkiej ilości wpłaconych do systemu emerytalnego składek, można było uzyskać godziwą emeryturę uzupełnioną o składki kilkorga pracujących dzieci. Nawet dzisiaj istnieją rządowe zakusy na pieniądze zgromadzone na indywidualnych kontach emerytalnych. Środki te, tak czy inaczej zostaną przeznaczone na pokrycie bieżących potrzeb. Warto by było, by podział tych środków uwzględniał wysiłek, włożony w ich zgromadzenie, nie przez jedno, a przez dwa pokolenia. W końcu to, ile pieniędzy znajduje się w obecnym systemie emerytalnym, jest skumulowanym efektem pracy zawodowej całego życia obecnych emerytów i jednocześnie wysiłku jaki włożyli w wychowanie i edukację obecnie pracujących. Wysokość ich emerytury powinna więc być wypadkową ich finansowego i generacyjnego wkładu w obecną ekonomię.

Rodzina wielopokoleniowa a przedszkola

W tradycyjnym modelu rodziny, dzieci wychowywane były kolektywnie przez wszystkich dorosłych, zależnie od potrzeb i możliwości. Dzisiaj jednak coraz większa liczba młodych musi wychowywać je samodzielnie, godząc rodzicielstwo z rozwojem zawodowym. Jest to istotny czynnik hamujący. Dla bardzo wielu młodych rodziców możliwość korzystania z pomocy dziadków jest bardzo istotna, a w przypadku braku dostępu do żłobków i przedszkoli może wręcz decydować o ilości posiadanych dzieci. Aby zwiększyć zaangażowanie współczesnej rodziny w wychowanie najmłodszych, należy odtworzyć naturalny system powiązań i zależności w ramach sytemu podatkowego tak, by odzwierciedlał on model pierwotny. To znaczy, że tam, gdzie dostęp do zorganizowanej opieki przedszkolnej jest utrudniony, należy zbudować system ulg podatkowych i dofinansowań dostępnych dla najbliższych w zamian za pomoc w opiece nad dzieckiem. W przypadku dziadków byłaby to dopłata do emerytury, a w przypadku krewnych mogły by to być ulgi podatkowe i dopłaty do zasiłków czy stypendiów. Dzięki temu młodzi chętniej decydowaliby się na większą ilość dzieci, gdyż ich wychowanie byłoby w naturalny sposób odciążane przez seniorów, czerpiących jednocześnie korzyści ze składek emerytalnych płaconych przez dorosłe, pracujące dzieci. Powyższe rozwiązanie tworzy system, który odzwierciedla pierwotny model rodziny wielopokoleniowej, jaki funkcjonował przed powstaniem zorganizowanej opieki socjalnej. Dzięki temu każde z pokoleń czerpie korzyści ze wspierania pozostałych członków rodziny.

Podniesienie całości populacji na międzynarodowej drabinie społecznej

Stworzenie zależności pomiędzy ilością potomstwa a wysokością świadczeń emerytalnych poprzez drugi filar ubezpieczeń społecznych nie tylko zachęciło by ludzi do posiadania większej ilości potomstwa, ale także skłoniłoby rodziców i dziadków do poświęcania większej uwagi ich edukacji. W końcu wysokość przyszłych świadczeń zależałaby nie tylko od ilości pracujących dzieci, płacących składkę emerytalną, ale także osiągane przez nie zarobki miałyby wpływ na finanse systemu. System ten miałby więc pozytywny wpływ zwłaszcza na najuboższe rodziny wielodzietne, gdzie jak wiadomo podejście rodziców do edukacji własnych dzieci bywa często traktowane po macoszemu. Pomogłoby to zmienić podejście całego społeczeństwa do edukacji, podnieść jakość całego systemu szkolnego oraz podnieść ogólny poziom społeczny na arenie międzynarodowej.

Paweł Góra

© 2012 msp-24